Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest ndz kwie 05, 2020 9:06 pm

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna
Autor Wiadomość

Offline
Post: czw kwie 25, 2013 7:08 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 18, 2011 4:02 pm
Posty: 3802
Neil Robertson odpada w pierwszej rundzie MŚ!

Teraz to już można napisać śmiało, pierwsza runda tegorocznych Mistrzostw Świata była rundą pogromu faworytów. Do Higginsa, Maguire'a, Williamsa i Allena dołączył Neil Robertson. Australijczyk przegrał 8:10 z Robertem Milkinsem i jest to na pewno największa jak dotąd niespodzianka, a nawet sensacja tych mistrzostw! Co ciekawe po pierwszej sesji nic nie wskazywało na ewentualne problemy Mistrza Świata sprzed kilku lat, bowiem Australijczyk prowadził po niej 5:4. Pewnie ktoś powie tylko 5:4?! No dobra, tylko że takim samym stosunkiem po pierwszej sesji swoje mecze wygrywali Shaun Murphy z Gouldem i Ali Carter z Woollastonem, a jak się skończyły te pojedynki chyba wszyscy doskonale pamiętamy, także nic nie wskazywało na ewentualne problemy Neila. A tu suprise od pierwszej partii, gdyż Robert Milkins od razu dobrze wszedł w mecz, a raczej w 2 sesję i do samego końca imponował bardzo dobrą grę i wbijaniem wysokich breaków.

Ja większość tego pojedynku śledziłem przez live-score, więc ciężko mi jakoś szczegółowo opisać ten pojedynek, aczkolwiek ostatnie frejmy w tym pojedynku widziałem w całości i muszę przyznać, byłem pod wrażeniem gry Milkinsa.
Robertson z kolei był jakiś taki nie swój, kompletnie bez wyrazu. Zresztą podobnie jak Higgins czy Maguire. Chyba rzeczywiście w Mistrzostwach Świata najlepiej spisują się Ci wypoczęci, bo taka historia odpadania faworytów w pierwszych runda powtarza się z mistrzostw na mistrzostwa ;)

_________________
Moderator forum WrestleFans: 11.06.2015 - 25.04.2017
2x Moderator roku: 2015, 2016
8x User Miesiąca: Grudzień 2011, Czerwiec 2015, Listopad 2016, Sierpień: 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt kwie 26, 2013 3:22 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 18, 2011 4:02 pm
Posty: 3802
We wczorajszej sesji wieczornej swój mecz drugiej rundy rozpoczął rewelacyjny Taj Dechewat Poomjaeng. Niestety sympatyczny zawodnik prócz ciekawych min i pozytywnego stylu bycia nic ciekawego nie pokazał tzn. na stole ma się rozumieć. Taj przegrał tą pierwszą sesję aż 1 do 7 z innym debiutantem Michaelem Whitem. 21-letni Walijczyk był wczoraj lepszy praktycznie w każdym aspekcie snookerowej gry. Imponował także wysoką skutecznością wbijania bil, która przez długi czas wynosiła aż 93%. Z kolei Dechewat popisał się kolejnym rekordem, ale tym razem bardzo niechlubnym. Przy stanie / albo inaczej skopiuje. Po co się będę produkował :D

"Przy 15 czerwonych na stole Dechawat składał się do zagrania odstawnej. Białą bilę uderzał z niewygodnej pozycji, przez co w pierwszej próbie przestrzelił wszystko. Po odtworzeniu ustawienia sytuacja się powtórzyła i sędzia Michaela Tabb, zgodnie z wymogami snookerowych przepisów, poinformowała zawodnika o konsekwencjach ewentualnego trzeciego z rzędu faulu na otwartej czerwonej.

- Muszę cię ostrzec, że jeżeli sfaulujesz teraz, to przegrasz partię - powiedziała Tabb, a Dechawat niczym skarcone dziecko zamknął tylko oczy i głośno przytaknął, dając do zrozumienia, że jest świadomy powagi sytuacji.

W trzeciej próbie Taj złożył się do innej czerwonej, ale efekt był ten sam - pudło. Konsternacja na trybunach, przerażenie samego zawodnika, niedowierzanie ze strony rywala. Nawet pani sędzia komunikat o zakończeniu frejma ogłosiła drżącym głosem.

Żadnego wbicia i 12-0 (po punktach za faule) dla White'a w meczowym raporcie. W ten sposób, przy 15 czerwonych na stole, jeszcze nigdy nikt nie przegrał partii w historii zawodowego snookera. Zdarzyło się natomiast rozstrzygnięcie przy niższym wyniku, choć okoliczności były zgoła odmienne. W pierwszej rundzie mistrzostw świata 2004 roku Chris Small poddał frejma, przegrywając zaledwie 1-4. Doszło do tego w trakcie ostatniego otwarcia pierwszej sesji pojedynku z Alanem McManusem (Small przegrywał wtedy 1-7), a przyczyną były nasilające się bóle kręgosłupa. Na drugą sesję Anglik już nie powrócił, a po kolejnym sezonie problemy zdrowotne zmusiły go do zakończenia kariery."

Oby Poomjaeng pokazał nam jeszcze coś ciekawego w tym meczu, bo naprawdę mimo, że wynik jest niekorzystny to da się jeszcze powalczyć o korzystny rezultat. Dobry przykład tego dał dzisiaj Graeme Dott w meczu Shawnem Murphym, ale o tym za chwilę. 2 sesja pojedynku White - Poomjaeng zaczyna się już niebawem, bowiem rozpocznie się ona o 15:30.
3-majcie kciuki za arcy sympatycznego Taja. W drugim wczorajszym meczu formalności awansu do drugiej rundy dopełnił Stuart Bingham, który po pierwszej sesji prowadził aż 8:1 Sam Bairdem. 2 sesja jak można się było spodziewać było tylko formalnością, gdyż Bingham'owi potrzeba było zaledwie 2 frejmów aby awansować do dalszej części rozgrywek i uczynił tą w bardzo szybki sposób wygrywając mecz ostatecznie 10-2. W drugiej rundzie jego rywalem będzie pogromca Higginsa Mark Davis.

Teraz wracam jak już obiecałem do dzisiejszych meczy, a konkretnie do spotkania Graeme'a Dotta z Shawn'em Murphym.
Szkot po pierwszej sesji tego pojedynku przegrywał 2:6 by po drugiej sesji wyrównać losy pojedynku, bowiem aktualny wynik po zakończeniu drugiej sesji wynosi 8:8. Dott imponował dzisiaj naprawdę świetną grą i niczym nie przypominam tego Dotta z wczoraj, któremu mało co wychodziło. Tak naprawdę to każdą z dzisiejszych ośmiu partii mógł wygrać Szkot, jednakże ostatecznie skończyło się na wyniku 6:2 za dzisiejszą sesję stąd też jest wynik remisowy. Jeśli Dott utrzyma formę z tej sesji to daję mu zdecydowanie większe szanse na awans do ćwierćfinału. Trzecia sesja tego pojedynku zostanie rozegrana dzisiaj w sesji wieczornej. Szykuje się naprawdę dosyć ciekawe widowisko.

W drugim dzisiejszym meczu sesji porannej mecz drugiej rundy toczyli Mark Selby i Barry Hawkins. Lepszy na razie jest numer jeden listy rankingowej, czyli Selby, który po pierwszej sesji prowadzi 5:3.

_________________
Moderator forum WrestleFans: 11.06.2015 - 25.04.2017
2x Moderator roku: 2015, 2016
8x User Miesiąca: Grudzień 2011, Czerwiec 2015, Listopad 2016, Sierpień: 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt kwie 30, 2013 4:42 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 18, 2011 4:02 pm
Posty: 3802
Znani są już wszyscy ćwierćfinaliści tegorocznych mistrzostw świata, a są nimi kolejno: Ronnie O'Sullivan, Stuart Bingham, Shawn Murphy, Judd Trump, Ricky Walden, Michael White, Ding Junhui oraz Barry Hawkins.

Podam może wszystkie wyniki 2 rundy:

Ronnie O'Sullivan - Allister Carter 13:8
66-18, 83(78)-8, 76(66)-15, 21-92(53), 56-16, 125(125)-0, 0-82(82), 26-84(51), 86(86)-0, 0-121(73), 12-87(87), 105(105)-13, 61(61)-64(63), 18-63, 73(73)-11, 86(86)-0, 62-44, 4-86(86), 88(88)-1, 112(106)-0, 90(89)-27


Stuart Bingham - Mark Davis 13:10
76-38, 40-79, 73(67)-17, 17-69(57), 115(106)-4, 55-63, 96(82)-1, 3-84(84), 68(54)-0, 31-62, 92-19, 70(55)-38, 22-71, 0-75(75), 37-59, 87-6, 77(77)-0, 71(70)-58(58), 44-71, 17-69(58), 111(111)-0, 95(57)-14, 103-11

Marco Fu - Judd Trump 7:13
67-25, 52(52)-60, 4-130(109), 67-12, 0-127(127), 0-106(61), 5-112(112), 37-90, 66-37, 4-94(94), 92(83)-11, 46-76(50), 117(117)-5, 74(66)-0, 71(70)-0, 31-86, 47-80(50), 0-90(81), 0-65(53), 60-63

Robert Milkins - Ricky Walden 11:13
59-72(60), 1-65, 32-86(76), 106(106)-4, 35-71, 67-51, 16-67, 117(104)-2, 13-54, 14-75, 13-72(63), 25-76(76), 59-23, 65-60(50), 102(77)-4, 29-66(51), 79(71)-1, 76(76)-1, 30-95(61), 64-56(55), 52-2, 5-88(79), 57-17, 7-87(86)

Michael White - Dechawat Poomjaeng 13:3
74-38, 101(101)-2, 3-67, 12-0, 108(65)-1, 57-2, 79-33, 74-68(51), 92-30, 114(71)-5, 35-78, 65-53, 84(83)-0, 31-65, 74(73)-0, 103(102)-25

Mark King - Ding Junhui 9:13
66(53)-57, 63(59)-51, 76(52)-24, 4-107(107), 1-114(114), 79(57)-11, 66-5, 62(53)-2, 19-81(59), 0-98(98), 4-74(74), 24-76, 15-73, 90(63)-0, 41-90(81), 0-103(103), 0-122(69), 84-10, 64-21, 0-137(104), 7-116(98), 39-71(52)

Barry Hawkins - Mark Selby 13:10
80(73)-28, 4-98(98), 85(52)-5, 0-103(103), 0-81, 43-65, 89(89)-0, 63-67(54), 70-34, 76(56)-28, 57-83, 75-49, 0-101(57), 17-69, 18-73, 75(59)-4, 63-55, 82-14, 12-81, 77(64)-11, 71-45, 84-34, 75-29

Jak widać wśród zawodników, którzy odpadli w tej fazie turnieju był mój ulubiony zawodnik Alister Carter, który nie sprostał Ronnie'mu O'Sullivanowi. Hmmm, cóż tu powiedzieć o tym meczu, aby zachować elekwoncję ;) Nie ukrywam, że byłem bardzo , ale to bardzo po tym spotkaniu nie tyle rozczarowany, choć to oczywiście też co wkurzony i to nie na bezradność Cartera tylko na granie O'Sullivana, który grał jak zaprogramowany robot . Podziwiam fanów Cartera, którzy w tym spotkaniu nie życzyli źle O'sie, bo naprawdę ja jak mało kiedy źle życzę przeciwnikowi tak wczoraj aż się we mnie gotowało; a to szczęśliwie bile się zbiły dla starszego z Anglików, a to Carter minimalnie spudłował i zostawił grę na wygrywającego break'a dla rywala itd można by było tak wymieniać jeszcze trochę. Jednakże najbardziej byłem wkurzony na tą grę "jak robot" O'sy. Pewnie się wielu zastanawia co mam na myśli, już mówię. Jak Carter spudłował na początku break'a czerwoną to później nie miał już powrotu do stołu, gdyż Ronnie jak zaprogramowany czyścił stół to samego końca. To naprawdę było irytujące dla fanów Cartera. Jednak trzeba oddać co królewskie O'Sullivanowi. który znajduję się co tu dużo mówić w świetnej dyspozycji i naprawdę tak dysponowanemu O'Sullivanowi będzie ciężko komukolwiek zagrozić, a zwłaszcza jego kolejnemu przeciwnikowi, którym będzie Stuart Bingham ;)

Największym zaskoczeniem w tej fazie turnieju była porażka Marka Selby'ego. Numer 1 oficjalnego Rankingu przegrał 10:13 ze świetnie grającym w ostatnim czasie Barrym Hawkinsem i w ten sposób zaprzepaścił szansę na potrójną koronę w tym sezonie, czyli zwyciężenie UK Championship, The Masters i właśnie mistrzostw globu ;)
Tak to w pozostałych meczach raczej wygrywali faworyci. Najokazalszym zwycięstwem popisał się Michael White. 21-letni Walijczyk rozbił 13:3 rewelacyjnie jak dotychczas spisującego się Taja Pooemjaenga nie potrzebując nawet do zwycięstwa trzeciej sesji ;) White jest także warto wspomnieć debiutantem i na pewno jego awans do ćwierćfinału tak wielkiej i prestiżowej imprezy jest wielkim sukcesem, a przecież nie musi się na 1/4 skończyć, gdyż jego przeciwnikiem w ćwierćfinale będzie Ricky Walden, czyli zawodnik w jego zasięgu, dla którego awans do ćwierćfinału także jest największym sukcesem w karierze. I to chyba właśnie White'owi będę teraz najbardziej kibicował po odpadnięciu Cartera, ewentualnie Hawkinsowi, którego zawsze lubiłem ;)

Za nami także już pierwsze sesje meczów ćwierćfinałowych Murphy'ego z Trumpem i Dinga z Hawkinsem. W pierwszym z tych pojedynków na razie górą dość nieoczekiwanie jest Shawn Murphy, który prowadzi aż 6-2 z Juddem Trumpem, natomiast w drugim meczu po pierwszej sesji prowadzi Hawkins 5:3.

I na koniec taki mały bonus: Mr Poombastic! http://www.youtube.com/watch?v=jydpNgfGBpU

_________________
Moderator forum WrestleFans: 11.06.2015 - 25.04.2017
2x Moderator roku: 2015, 2016
8x User Miesiąca: Grudzień 2011, Czerwiec 2015, Listopad 2016, Sierpień: 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt kwie 30, 2013 6:03 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 06, 2010 8:57 pm
Posty: 1768
Lokalizacja: Warszawa
Fantastyczna sesja Ronniego! Akurat meczu z Carterem nie oglądałem, bo było RAW, a potem obejrzałem chyba frejmy na 8-7 i 9-7, a z 3. sesji na 13-8, ale z Binghamem załapałem się od frejma na 2-0. Świetna gra, to był perfekcyjny występ O'Sullivana. Może przytoczę dwa komentarze:

"Jedna z najlepszych sesji w wykonaniu jednego gracza jaką kiedykolwiek widziałem."
"Ronnie O'Sullivan powrócił, i to powrócił do swojej najlepszej gry - zdeterminowany, skoncentrowany, rozrywający publiczność. Niewiarygodne, co to był za występ. 133 i gra lepiej, lepiej, i lepiej."

Obydwie wypowiedzi są angielskich komentatorów do stanu 7-0. Ciężko się z nimi nie zgodzić, bo Anglik czyścił każdy układ, miał skuteczność 98/99% i 100% na długich bilach. We frejmie na 6-0 i 7-0 były drobne błędy Ronniego, ale Bingham z nich nie korzystał, a dopiero w partii na 7-1 O'sa grał słabiej, bo spudłował pierwszą krótką bilę w tym meczu. Mogło być 8-0, ale wynik 7-1 z taką grą to i tak świetny wstęp do tego meczu. Bardzo możliwe, że to spotkanie zakończy się po dwóch sesjach. Nie wiem czy przy takiej fenomenalnej grze obrońcy tytułu jakiś snookerzysta może go zatrzymać, ale na pewno zacieram ręce na kolejną sesję i bardzo prawdopodobny półfinał z Murphym/Trumpem, a potem ew. finał. Obecne wyniki meczów:

Ronnie O'Sullivan 7-1 Stuart Bingham
Shaun Murphy 6-2 Judd Trump
Ricky Walden 4-2 Michael White (było 4-0)
Ding Junhui 3-5 Barry Hawkins

Fantastyczna sesja w wykonaniu "Rakiety"! :D

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt kwie 30, 2013 6:46 pm 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz gru 30, 2012 2:01 pm
Posty: 395
Lokalizacja: 2chola
U lala, ale Ronnie odpalił... Miałeś wczoraj rację Gi4lu, to jest to, to jest ta forma... Po prostu perfekcyjna sesja Ronniego, nic dodać nic ująć :D
Jeśli chodzi o inne mecze to mamy niespodzianki: Murphy odskoczył Trumpowi a Hawkins wyczyścił o ile się nie mylę w drugiej minisesji Dinga 4-0.
Walden zaś tak jak myślałem, prowadzi z Whitem ;)
Jednak po tym co dziś zobaczyliśmy - faworyt do zwycięstwa jest jeden... :D

_________________
To uczucie, kiedy Twoja kobieta mówi Ci, że wczorajsza noc nie była najlepsza dla biznesu
Obrazek

BOLIEVE!!!
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr maja 01, 2013 2:48 pm 
Rozwojówka
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt kwie 13, 2012 2:56 pm
Posty: 139
Szkoda Cartera. :( Przegrał, ale miał sporego pecha często się zdarzało że przy odstawnych podsuwał czerwone pod kieszeń albo sklepały mu w kieszeni. No cóż. Trzeba przyznać że mecz nie był na bardzo wysokim poziomie, O'Sullivan nie grał najlepszego snookera w 1 i 2 sesji, w 3 lekko się poprawił, ale nie było to coś ekstra. Mimo to Carter nie potrafił wykorzystać...

Ronniego trzeba trzymać na odstawnych i najlepiej nie popełniać błędów przy nich, gdyż jeśli Rakieta podejdzie do stołu to już zazwyczaj kończy dany układ.

Trzeba pochwalić Hawkinsa, miał naprawdę trudną przeprawę, pokonał Lisowskiego, Selby'ego a teraz Dinga. Moim zdaniem Hawkins może dojść do finału i liczę na Niego bo odwalił kawał dobrej roboty. W półfinale może spotkać się z Waldenem albo Whitem.

Co do innych meczy, to ciekawie zapowiada się mecz Murphy vs. Trump. Pojedynek skończył się 8-8 i każdy frame teraz będzie ważny. Co do White vs. Walden to widzę, że Ricky przeważa i doświadczenie w tym meczu może być górą. O'Sullivan raczej już wygra. Rezultat skończył się 12-4 z Binghamem, trzeba byłoby jakiegoś cudu, chociaż jakby Bingham zaczął wygrywać następne partie, mistrz świata mógłby odczuwać presję.

Liczę na finał: Murphy/O'Sullivan vs. Hawkins

EDIT:

Trump przechodzi do półfinału! Po emocjonującej końcówce meczu ostatecznie wygrał 13-12. Moim zdaniem mecz mistrzostw. Fantastyczna gra obu zawodników, ale raczej wygrał lepszy. Oto statystyki, którym zrobiłem screena podczas transmisji w internecie - http://oi39.tinypic.com/5wjqzs.jpg . Judd Trump wydawał się być troszkę lepszy w różnych aspektach gry.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw maja 02, 2013 12:19 am 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz gru 30, 2012 2:01 pm
Posty: 395
Lokalizacja: 2chola
A więc mamy już obie pary półfinałowe Mistrzostw Świata ;)

1. O'Sullivan vs Trump

Rozpiszę się tu trochę, gdyż śledziłem dosyć uważnie oba pojedynki.
Co tu dużo mówić - Ronnie jest w strasznym gazie, pojedynek z Binghamem do stanu 12:1 był czystą poezją, choć w drugiej sesji "The Rocket" trochę spuścił z tonu to nadal wbijał niesamowite bile i dodatkowo dopisywało mu szczęście. Bingham natomiast był strasznie zagubiony, pudłował ile wlezie i szykował się rekordowy w historii ćwierćfinałów MŚ pogrom ;) Ostatecznie Ronnie trochę zgubił koncentrację w ostatnich partiach, przydarzyły się głupie pudła (m.in. jedna łatwiutka czarna) a i Stuart się troszkę rozegrał i wygrał trzy frame'y doprowadzając do trzeciej sesji tego pojedynku, w której to jednak już po jednej partii wszystko było pozamiatane ;) Reasumując: świetna gra Ronniego w niemalże całym meczu, z optymizmem czekam na półfinał z Trumpem :)

Skoro jesteśmy przy Trumpie - wygrał on chyba najciekawszy mecz tych mistrzostw z Shaunem Murphym 13:12 ;) Mecz ciekawy, pod względem snookerowym także stojący na wysokim poziomie, ale mimo wszystko strasznie szarpany, szczególnie ze strony Judda który potrafił wbić genialną czerwoną z bandy by potem przeciąć następną o kilka dobrych centymetrów. Ogólnie, mam wrażenie że Murphy'ego zgubiła w tym meczu zachowawczość - w ostatnie partii widać było, że bile mu wchodziły a on bał się zaryzykować. I został skarcony przez Trumpa, który grał w ostatniej partii odważnie, momentami niezrozumiale, ale i bardzo szczęśliwie. Ogólnie, panowie stworzyli dobre widowisko, w którym nie zabrakło niczego: emocji do końca, wysokich breaków, nieprawdopodobnych uderzeń oraz banalnych i śmiesznych wręcz pudeł. O to ostatnie zadbał głównie Trump, ale to on jest zwycięzcą tego pojedynku. Jednak fakty są takie, że jeśli w półfinale dyspozycja zawodników nie zmieni się - Roonie powinien poradzić sobie z jego młodszym, angielskim rywalem ;) Przede wszystkim Trump musi grać z głową - jeśli nie zmieni swojego toku myślenia odnośnie stosunku atakowania bil do odstawnych - zostanie z pewnością boleśnie skarcony. Niemniej jednak, jesli ustabilizuje poziom swojej gry - może stanowić zagrożenie dla Ronniego.
Szanse (po tym co obserwuję w tych mistrzostwach) według mnie to 65 do 35 na korzyść O'Sullivana :)

2. Hawkins vs Walden

O tej parze napiszę mniej, ale nie znaczy to, że Ci zawodnicy nie zasługują na uznanie - zwyczajnie nie oglądałem ich za wiele w tych mistrzostwach w akcji ;)
Hawkins idzie w tym turnieju jak burza. W ćwierćfinale wyrzucił Dinga, trzymając go przez cały mecz dobrą grą na dystans, którego Chińczyk nie umiał zniwelować. 34 letni Angilk jest zdecydowanie czarnym koniem tego turnieju, gra równo, powtarzalnie i skutecznie :)
Walden natomiast w ćwierćfinale nie namęczył się zbytnio z Whitem, pewnie awansując do półfinału. Jego grę cechuje solidność i pewność w uderzeniu, jednak Hawkins zdaje się być w większym gazie od swojego półfinałowego rywala, ponadto stać go na odrobinę więcej. Nie odbieram jednak szans Waldenowi, jeśli wejdzie w dobry rytm gry Hawkins może mieć z nim trudną przeprawę ;)
Szanse w tej parze oceniam na 60 do 40 na korzyść Hawkinsa :)

Postaram się śledzić półfinały na bieżąco, choć mam napięty grafik w ten długi weekend... :/
W każdym bądź razie...
Go go Ronnie!!! :D

_________________
To uczucie, kiedy Twoja kobieta mówi Ci, że wczorajsza noc nie była najlepsza dla biznesu
Obrazek

BOLIEVE!!!
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob maja 04, 2013 4:59 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 06, 2010 8:57 pm
Posty: 1768
Lokalizacja: Warszawa
Ronnie O'Sullivan w finale Mistrzostw Świata!

Ronnie ograł Trumpa i to wyraźnie, ale nie podobał mi się ten półfinał. Gra była bardzo szarpana, a Judd nie dostosował się do porządnej gry "Rakiety" i psuł banalne bile. Nie można powiedzieć, że nie miał szans, bo miał ich masę, gdyż Ronnie nie grał jak maszyna we wcześniejszych spotkaniach. Jednak zagrał bardzo słabo i O'Sullivan zasłużenie awansował do finału, w którym będzie bronił swojego tytułu. Jeżeli dobrze zrozumiałem to jest to pierwsze takie wydarzenie od 1997 roku :) Nie ukrywam, że byłem za nim, bo nie lubię Trumpa, jednak oczekiwałem trochę lepszego meczu, zwłaszcza że to półfinał MŚ. Tutaj statystyki (lewa strona - Trump, prawa strona - O'Sullivan):

Małe punkty: 1137 - 1645
Wbite bile: 341- 462
Skuteczność na wbiciach: 86% - 91%
Skuteczność na długich bilach: 58% - 69%
Skuteczność na odstawnych: 82% - 77%
Najwyższy brejk: 117 - 93

Panowie przez swoje błędy często grali taktycznie (zwłaszcza jak na nich) i niektórych mogło zaszokować, że frejmy mogły trwać nawet ponad 30 minut :D Cieszę się jednak z wyniku i tak naprawdę o to chodziło, ale żałuję, że nie było lepszego poziomu. W drugim półfinale jest 12-12 (Hawkins się świetnie odrodził) i wieczorna sesja powinna być ciekawsza niż ta ostatnia u Ronniego i Judda. A w finale... come on Ronnie!

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz maja 05, 2013 5:29 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt gru 04, 2009 9:41 pm
Posty: 4804
Lokalizacja: Gdańsk
Ronnie 5-3 Barry

Po pierwszej sesji Ronnie odskoczył Barry`emu na 2 frejmy. Trzeba powiedzieć, że Ronnie mimo kilku błędów i fauli skutecznie wykorzystuje błędy Hawkinsa. Pierwsze dwa frejmy zdecydowanie dla "Rakiety", gdzie (szczególnie w drugim) rozegrał zajebistego frejma. Choć stówka nie wpadła. Barry odrabiał straty i o ile pamiętam (to dziwne, bo zapomniałem już teraz) Barry prowadził 3-2, ale szybko został rozbity przez Ronnie`go, który wbił dwa stu punktowe breaki. Jeżeli dalej gra tak się będzie toczyła, to match może zakończyć się jutro po 15:00 przy 3 sesji ;) Zobaczymy, choć nie sądzę, aby Barry dał się odstawić na więcej niż 3 frejmy.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn maja 06, 2013 7:12 am 
Rozwojówka
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt kwie 13, 2012 2:56 pm
Posty: 139
Ronnie 10 - 7 Hawkins

Ronnie nie gra najlepiej. Łatwe pudła na bilach, a jedyne co go ratuje to dokładność na odstawnych, chociaż nie zawsze też one wychodzą. Szkoda ostatniego frejmu gdzie czarna przesądziła o wyniku. 8-9, a 7-10 to spora różnica... Co do Hawkinsa to nie gra źle, ale to nie jest wystarczające by pokonać O'Sullivana... Teraz jednak musi szybko odrobić straty, bo jeśliby pozwolił na dalsze wygrywanie partii, to przewaga będzie się coraz bardziej powiększała...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt maja 07, 2013 11:14 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt gru 04, 2009 9:41 pm
Posty: 4804
Lokalizacja: Gdańsk
Ronnie mistrzem świata! Tytuł obroniony! Przyznam, że na początku ostatniej sesji Barry ładnie próbował odrobić straty, jednak po 5 frejmach było po wszystkim. Ronnie ponownie pokazał klasę i obronił tytuł w ładnym stylu. Wbił kilka setek w finale i mimo kilku błędów na prawdę pokazał się z jak najlepszej strony trzymając Barry`ego na odległość kilku frejmów później. Gdyby Hawkins wygrał to byłby come back epicki, ale jednak przewidywalność wzięła górę ;) BRAWO RONNIE!

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt maja 07, 2013 1:56 pm 
Mid carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lip 16, 2011 12:01 pm
Posty: 726
Lokalizacja: Piecki/Kopernikgród/Ślunsk
No i spełniło się to. Ronnie powraca i wielkim stylu wygrywa wielki finał. Trzeba przyznać, że pomógł fakt, iż główni rywale, którzy mogli zagrozić Osie odpadli w pierwszych rundach, lecz nie można zapominać o znakomitej skuteczności i znakomitej grze. Trzeba docenić Hawkinsa, który nie poddał się na starcie tylko podjął wyrównaną walkę z "Rakietą".

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt maja 07, 2013 5:04 pm 
Rozwojówka
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt kwie 13, 2012 2:56 pm
Posty: 139
Ronnie zrobił sporą przewagę i Hawkins nie dał rady. Mimo to brawa dla niego, bo zajście do finału mając na drodze Dinga i Selby'ego to spory wyczyn. Mam nadzieję, że wyciągnie wnioski z tego meczu i zobaczymy go nieraz walczącego o inne mistrzostwa... A jeśli o mistrzostwach mowa to:

ROK 2013:
27-29 maja - kwalifikacje Wuxi Classic
30 maja - 3 czerwca - kwalifikacje Australian Open
17-23 czerwca - Wuxi Classic
8-14 lipca - Australian Open
7-10 sierpnia - kwalifikacje Shanghai Masters
2-7 września - mistrzostwa świata na sześciu czerwonych
16-22 września - Shanghai Masters
30 września - 1 października - kwalifikacje International Championship
23 października - 3 listopada - International Championship
27 listopada - 8 grudnia - UK Championship
10-11 grudnia - kwalifikacje German Masters
12-13 grudnia - kwalifikacje World Open

ROK 2014:
12-19 stycznia - Masters
29 stycznia - 2 lutego - kwalifikacje German Masters
17-18 lutego - kwalifikacje China Open
19 lutego - 2 marca - Welsh Open
10-16 marca - World Open
18-23 marca - Finał Players Tour Championship
31 marca - 6 kwietnia - China Open
8-16 kwietnia - kwalifikacje mistrzostw świata
19 kwietnia - 5 maja - mistrzostwa świata

Żródło: Facebook.



Teraz poczekamy 20 dni, gdyż wtedy będą kwalifikacje do Wuxi Classic.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt cze 18, 2013 3:42 pm 
Rozwojówka
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt kwie 13, 2012 2:56 pm
Posty: 139
Wczoraj rozpoczęto Wuxi Classic. Wszystkich meczów jednak nie będę omawiać, ponieważ nie oglądałem a poza tym jest ich bardzo dużo.

Może zaczniemy od niespodzianek:
- Jimmy Robertson pokonuje Graeme Dott. Tak, to moze wydawać sie dziwne, ale to prawda. Jeszcze dziwniejszy jest fakt, że wygrał nie tracąc żadnej partii - 5-0.
- Li Hang pokonuje Judda Trumpa (5-2). Kolejny blamaż Anglika. Pozostaje pytanie, czy będzie tak dalej czy w końcu zobaczymy go grającego trochę lepiej nawet jak w MŚ, gdzie naprawdę prezentował w miarę przyzwoity snooker.
- Peter Lines wygrywa pojedynek z Markiem Allenem. Nie wróży to nic dobrego o Marku, ale mecz musiał być ciekawy bo mecz zakończył się wynikiem 5-4.

Dla fanów Dechawata Poomjaenga - Taj wygrał z Dalem, stracił tylko jedną partię, przez co wynik ostatecznie zakończył się 5-1. To chyba dobry znak. Poomjaeng od MŚ został bardziej znanym snookerzystą i pokazał, że potrafi grać bardzo dobrze. W 2 rundzie zmierzy się ze zwycięzcą pojedynku Higgins vs. Calabrese.

Trudno wskazać faworyta turnieju, bo jest dużo innych ciekawych snookerzystów, którzy potrafią zamieszać w tabelce. Przykładem może być Ben Wollaston albo wcześniej omawiany Dechawat Poomjaeng.

Rozpis tabelki i inne przydatne informacje: http://en.wikipedia.org/wiki/2013_Wuxi_Classic


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob cze 22, 2013 11:36 am 
Rozwojówka
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt kwie 13, 2012 2:56 pm
Posty: 139
Dzisiaj półfinały... Zmierzą się w nich Robertson vs Milkins oraz Higgins vs. Stevens. Od razu nasuwa się finał Higgins vs. Robertson i wcale się nie zdziwię jeśli tak będzie, ale jestem pod wrażeniem gry Higginsa i to on może być faworytem do zwycięstwa tego turnieju.

W górnej części tabelki sprawił niespodziankę Mark King, który w drugiej rundzie pokonał Marco Fu. Mecz zakończył się wynikiem 5-4 na korzyść Anglika. Niezła grą wykazał się również Cao Yupeng. Wcale nie było mu łatwo, gdyż już w pierwszej rundzie musiał grać z Michealem Whitem. Szkot jednak przegrał (3-5) i Yupeng awansował do drugiej rundy, gdzie miał się zmierzyć z Barrym Hawkinsem. Mecz drugiej rundy też musiał być niezwykle ciekawy, a decyduje o tym fakt, że mecz był rozegrany wszystkimi partiami. Chińczyk przegrywał 4-2, ale ostatecznie rezultat skończył się wynikiem 4-5 i w taki sposób dołączył do ostatniej 16. W 1/8 finału zmierzył się z Woollastonem. Mecz był zacięty, ale to jednak Yupeng wykazał się lepszą grą. Pojedynek zakończył się 5-3, a Chińczyk doszedł do ćwierćfinału, a tam miał się zmierzyć z Australijczykiem - Neil'em Robertsonem... Zawodnicy lecieli łeb w łeb. Prowadzenia ciągle obejmował Robertson, ale Chińczyk szybko wracał do remisów. Gdy wynik wynosił 3-3, to Yupeng wytworzył fantastyczna sytuację. Wygrał jeszcze jedną partię i wygrywał 4-3. Robertson jednak wykazał sie doświadczeniem i to on zachował zimną krew do końca meczu i wygrał 4-5. Ogromna szkoda Yupenga... Myślę, że zasłużył taką grą nawet na finał...

W dolnej części tabelki dziwi porażka Ding Junhui w 2 rundzie z Joe Perrym. Chińczyk przegrał 1-5, a mecz nie był grany w najlepszym stylu. Nie było nawet żadnej setki, a Ding był bardzo dobrze znany z przekraczania tej ilości punktów za jednym podejściem... Niespodzianką może być też gra Davida Morrisa. Nie jest to jakiś dobrze znany zawodnik z osiągnięciami, a pokonał w 3 rundzie Allistera Cartera - dwukrotnego wicemistrza świata... W tym pojedynku było sporo walki. Ali na początku wygrywał 2-0, lecz Irlandczyk zredukował straty i wyrównał na 2-2. Anglik potem jednak znowu odskoczył od rywala na jedną partię, jednak Morris nie pozwolił na następną dwupunktową przewagę i doprowadził do wyniku 3-3. Irlandczyk wygrał potem następna partię i u Cartera zaczęło się robić nerwowo. Na pewno nie wyobrażał sobie scenariusza, że będzie się musiał tak męczyć z Davidem. Anglik wyrównał na 4-4, ale ostatecznie to Morris przechylił szale na swoją stronę i wygrał 4-5! W meczu nie było co podziwiać dobrych podejść, gdyż były jedynie 2 breaki ponad 50punktowe (53 Cartera i 53 Morrisa)! W ćwierćfinale trafił na Stevensa i tutaj już nie miał zbyt wielkich szans. Początek wyglądał obiecująco - Morris wygrywał 2-1, ale Walijczyk, wtedy zaczął dyktować warunki, grał skutecznie i nie dał już żadnej partii na korzyść rywala...

Macie tutaj jeszcze wyniki ćwierćfinałowych meczów:
Robert Milkins 5 v 3 Anthony Hamilton
Cao Yupeng 4 v 5 Neil Robertson
Joe Perry 2 v 5 John Higgins
Matthew Stevens 5 v 2 David Morris


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group