Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest śr wrz 18, 2019 10:33 pm

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna
Autor Wiadomość

Offline
Post: ndz kwie 27, 2014 7:54 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 18, 2011 4:02 pm
Posty: 3773
Dzień VIII:

Ronnie O'Sullivan vs Joe Perry 13:11

Ten pojedynek świetnie już zobrazował Gielu, ale ja jeszcze dodam co nieco od siebie. Jak dotąd jedna z lepszych sesji w całych Mistrzostwach Świata jakie miałem okazje obejrzeć. O'sa rozpoczynał tą finałową sesję z niekorzystnego dla siebie pułapu, bowiem przegrywał po dwóch wcześniejszych sesjach 7:9. Jak łatwo się domyśleć jego celem było dobre wejście w ten decydujący pojedynek i jak najszybsze odrobienie strat. Ta sztuka przez długi czas mu się nie udawała mimo, że grał naprawdę dobrze. Inna sprawa, że Perry nadal utrzymywał dobry poziom gry jakim zresztą zdążył nas już przyzwyczaić w tym pojedynku. Mistrz Świata co doszedł starszego rodaka na jednego frejma, to ten za chwilę znów powiększał przewagę do dwóch frejmów. Taki stan rzeczy utrzymywał się aż do stanu 11:10, gdzie doszło do chyba najistotniejszego frejma w całym tym spotkaniu.
Otóż wszystko wskazywało na to, że 22 partię wygra Joe Perry, i wyjdzie na prowadzenie 12:10 co by oznaczało, że już tylko jedna wygrana partia będzie go dzieliła od upragnionego awansu do ćwierćfinału i kto wie czy nie jednego z ważniejszych o ile nie najważniejszego zwycięstwa w całej swojej dotychczasowej karierze jakim niewątpliwie byłoby pokonanie O'Sullivana. Stało się jednak inaczej, gdyż Perry zdecydował się na bardzo ryzykowne wbicie przez cały stół do żółtej kieszeni. Niestety dla niego i jego fanów ta sztuka mu się nie udała, i popularny "Gentelman" zostawił całkiem sympatyczny układ na stole Ronniemu. Ten jako, że nie zwykł marnować takich prezentów to szybko zrobiło się po 11. Wydaje się, że ten 22 frejm był kluczem do zwycięstwa O'Sullivana w tym spotkaniu, gdyż ten triumf w tej partii pozwolił Mistrzowi Świata wyrównać wreszcie stan meczu i dodał jeszcze więcej animuszu Rakiecie. Dwie ostatnie partie to już naprawdę popis gry O'Sullivana, który grał naprawdę kosmicznie i popisał się dwoma breakami 100-punktowymi.


Alan McManus vs Ken Doherty 13:8

Bardzo, ale to bardzo słabe spotkanie. Oglądałem kilka ostatnich frejmów II sesji tego pojedynku po tym jak swój mecz zakończył O'Sullivan z Perrym i naprawdę nie było na co patrzeć. Podobnie jak przedmówca dziwię się, że mecz zakończył się wynikiem w sumie nie takim złym dla Dohertego skoro przegrywał już bodaj 3:10. McManus miał szczęście, że trafił na tak słabego przeciwnika w tej fazie turnieju, bo to co wczoraj grał Irlandczyk to naprawdę masakra. Zresztą sam McManus kto wie jak nie grał i pewnie miałby problemy pokonać takiego dajmy na to Cartera. Nie mówiąc już o Perrym. O półfinał McManus zagra z Selbym i spodziewał się wysokiego zwycięstwa "Jestera".

Judd Trump vs Ryan Day 6:2

W ogóle nie śledziłem tego pojedynku, więc tym razem podam tylko suchy wynik.

Barry Hawkins vs Ricky Walden 13:11

Jestem zadowolony, że górą z tego pojedynku wyszedł wicemistrz świata, gdyż wolę go o wiele bardziej od Waldena. Niestety to jest chyba jedyne co mnie cieszyło oglądając trzecią sesje tego pojedynku, gdyż mówiąc delikatnie panowie nie powalali poziomem gry na kolana. Fajnie, że wygrał "Hawk" i na tym może lepiej poprzestanę swój wywód. O półfinał Hawkins zagra z Dalem. Tzn. jeszcze nie wiadomo, ale skoro prowadzi 12:4 to...

Dominic Dale vs Michael Wasley 7:1

No właśnie. To jest jeszcze wynik po pierwszej sesji, ale jak już zdradziłem teraz sytuacja wygląda jeszcze gorzej dla sensacyjnego pogromcy Dinga. Szkoda, że Wasleyowi aż tak się gra nie układa, gdyż o wiele bardziej wolałbym, aby to on przeszedł dalej, no ale nic na to niestety poradzić nie mogę i 43-letni Dominic Dale uzyska kto wie czy swój nie życiowy wynik, bo aż tak jego kariery nigdy nie śledziłem, to nie wiem ;)


Oto co dzisiaj mogliśmy oglądać lub jeszcze możemy:
11:00:
Shaun Murphy vs Marco Fu (2 runda - sesja I)
Mark Allen vs Neil Robertson (2 runda - sesja I)
15:30:
Dominic Dale vs Michael Wasley (2 runda - sesja II)
Judd Trump vs Ryan Day (2 runda - sesja II)
20:00:
Shaun Murphy vs Marco Fu (2 runda - sesja II)
Mark Allen vs Neil Robertson (2 runda - sesja II)

_________________
Moderator forum WrestleFans: 11.06.2015 - 25.04.2017
2x Moderator roku: 2015, 2016
8x User Miesiąca: Grudzień 2011, Czerwiec 2015, Listopad 2016, Sierpień: 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn kwie 28, 2014 1:21 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 18, 2011 4:02 pm
Posty: 3773
Dzień IX:

Shaun Murphy vs Marco Fu 9:7

Wczoraj zostały rozegrane dwie sesje tego meczu i trzeba powiedzieć, że nie ma na co narzekać, ponieważ spotkanie jest interesujące i co ważniejsze wyrównane. Chciałbym, aby górą z tego pojedynku wyszedł Marco Fu, bowiem podoba mi się jego styl gry, chociaż Murphy także gra widowiskowo. Na tem moment nieco bliżej awansu jest Anglik, aczkolwiek Fu wbił już w tym pojedynku 2 "setki" co pokazuje, że ma możliwości by ten mecz wygrać. Fajnie by było, aby ten mecz rozstrzygnął się w 25 partiach. Murphy prowadził już w tym meczu 8:4 co myślę warte podkreślenia, ale Fu w fantastyczny sposób te straty prawie, że odrobił i dlatego wciąż wszystko w tym spotkaniu jest otwarte.

Neil Robertson vs Mark Allen 9:7

Ten mecz to trochę takie Vis-à-vis meczu Murphy'ego z Fu, gdyż tu także poziom jest bardzo wysoki, fajnie t się ten mecz ogląda i zakończył się on po dwóch sesjach takim samym wynikiem jak we wyżej wspomnianym spotkaniu. Moim zdaniem Mark Allen jak dotychczas w tym spotkaniu wspiął na wyżyny swoich aktualnych możliwości i dlatego też wciąż trzyma kontakt ze zdecydowanym faworytem tego spotkania, ale mimo to przegrywa. Australijski kangur jest naprawdę w dobrej formie i ciężko będzie go pokonać, gdyż w dalszym ciągu "Robbo" sypie tymi breakami 100-punktowymi i w tym momencie ma ich już 99 w całym sezonie, a więc wydaje się, że już tylko kwestią czasu jest przełamanie tej niesamowitej bariery 100 setek w tym sezonie. Mam nadzieję, że Allen dobrze wejdzie w decydującą część tego meczu i szybko odrobi straty, ponieważ chciałbym obejrzeć emocjonującą końcówkę w tym spotkaniu. Niemniej obstawiam awans Robertsona ;)

Dominic Dale vs Michael Wasley 12:4

Tak jak już zdążyłem wspomnieć w poprzednim poście - Wasley niestety dostaje srogie lanie od Dale'a i już tylko chyba cud mógłby sprawić, aby sensacyjny pogromca Dinga wygrał ten mecz. Niemniej warto odnotować, że Wasley popisał się wczoraj jednym breakiem 100-punktowym za co na pewno należą mu się małe słowa uznania.

Judd Trump vs Ryan Day 10:6

Dwie sesje tego pojedynku za nami, w którym mierzą się naprawdę ciekawi zawodnicy, a ja nie obejrzałem nawet jednego frejma tego meczu. Jakoś to spotkanie mi nie po drodze i nie mogę znaleźć czasu, aby je obejrzeć. Może finałową sesję uda się obejrzeć to wtedy co nieco o tym meczu napiszę.

Zestaw gier na dzisiaj:
14:00:
Mark Allen vs Neil Robertson (2 runda - sesja III)
Dominic Dale vs Michael Wasley (2 runda - sesja III)
20:00:
Judd Trump vs Ryan Day (2 runda - sesja III)
Shaun Murphy vs Marco Fu (2 runda - sesja III)

_________________
Moderator forum WrestleFans: 11.06.2015 - 25.04.2017
2x Moderator roku: 2015, 2016
8x User Miesiąca: Grudzień 2011, Czerwiec 2015, Listopad 2016, Sierpień: 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn kwie 28, 2014 4:30 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 06, 2010 8:57 pm
Posty: 1768
Lokalizacja: Warszawa
Mark Allen 7-13 Neil Robertson

Niestety po obiecującej pierwszej sesji, wyrównanej drugiej, w trzeciej Mark nie istniał. Zaczęło się od 4-4 i tylko ten fragment oglądałem, więc mogę coś o nim powiedzieć. Robertson nie grał jak na niego w tym sezonie przystało, a "The Pistol" prezentował się całkiem dobrze i moim zdaniem zasłużył nawet na lepszy wynik niż ten remis. W pewnym frejmie można było nawet wyczuć atak na maxa zawodnika z Północnej Irlandii, który skończył się jednak bardzo szybko, bo ok. 40 pkt. W drugiej sesji bardziej zaawansowany był brejk Robbo, który ostatecznie okazał się "tylko" 99. setką w sezonie Australijczyka. Widziałem też samą końcówkę ostatniej partii 2. sesji, który mógł się zakończyć świetną kradzieżą, bo Allen musiał stawiać 2 czy 3 snookery przy 27 na stole, a w końcu stanęło na tym, że szukał tylko jednego na niebieskiej i potem różowej, jednak Kangur znakomicie z tego wybrnął i w dzisiejszej ostatniej sesji wygrał 4-0, więc zapewne nie dał szans Markowi. Faworyt się nie potknął i nie jestem z tego zadowolony, ale w 1/4 czeka nas prawdopodobnie starcie Trumpa z Robbo, więc będzie na co popatrzeć :D

Fighter pisze:
Może finałową sesję uda się obejrzeć to wtedy co nieco o tym meczu napiszę.


Ja jednak wybiorę spotkanie Murphy'ego z Fu, bo wydaje mi się ciekawsze i bardziej otwarte, więc nie obejrzę ani jednego frejma tej pary, chociaż prezentuje się ona całkiem widowiskowo.

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt kwie 29, 2014 1:42 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 18, 2011 4:02 pm
Posty: 3773
Dzień X:

We wczorajszym dniu poznaliśmy ćwierćfinalistów tegorocznego czempionatu. Do Sullivana, Hawkinsa, Selby'ego i McManusa dołączyli kolejno Dale, Robertson, Trump i jako ostatni Shaun Murphy.

Neil Robertson vs Mark Allen 13:7

Ja w odróżnieniu od Giela miałem przyjemność obejrzeć ten pojedynek i pozornie wygląda on, a przynajmniej jego ostatnia część bez historii, bo przecież Robertson uwinął się z przeciwnikiem już przed przerwą pomiędzy czterema frejmami, ale nie do końca tak było. Otóż jeżeli chodzi o dramaturgię spotkania do rzeczywiście takiej nie było, ale były emocje, gdyż Roberston był niezwykle bliska wbicia setnej "100" w tym sezonie i to dwukrotnie.
Mam tu na myśli kolejno frejm trzeci trzeciej sesji, w którym to Australijczyka od wbicia breaka 100-punktowego dzieliła zaledwie jedna bila i czwarty, w którym Robbo był dwie bili od "setki". Naprawdę szkoda, że nie wpadł ten break 100-punktowy, bo byłoby to fajne okraszenie tego meczu stojącego przecież na niezłym poziomie. Co ciekawe lider światowego rankingu szansę wbicia 100 punktów miał w każdym z czterech frejmów tej sesji, ale za każdym razem zdarzyła mu się się jakaś mała niedokładność przy wychodzeniu do bili lub po prostu minimalna pomyłka przy wbiciu. Jednakże nie ma co się przejmować, bo to co się jeszcze nie udało uczynić w meczu z Allenem to pewnie uda się w kolejnym meczu, w którym to o półfinał Mistrzostw Świata Robertson zagra z Juddem Trumpem.


Dominic Dale vs Michael Wasley 13:4

Panowie wyszli na trzecią sesję tylko po to, aby rozegrać jeden frejm, gdyż już w 17 partii ten mecz rozstrzygnął Walijczyk, dla którego ten awans do 1/4 będzie drugim ćwierćfinałem Mistrzostw Świata w karierze. Ten mecz śmiało można nazwać pojedynkiem bez historii, bo tu naprawdę nic godnego napisania się nie wydarzyło. O półfinał Dale zagra z Hawkinsem, i tam choć faworytem tego meczu na pewno nie będzie to może nieco postraszyć ubiegłorocznego finalistę snookerowego mundialu, gdyż jest w swojej kto wie czy nie życiowej formie.

Judd Trump vs Ryan Day 13:7

No, jak powiedziałem tak uczyniłem. Udało się wreszcie obejrzeć kawałek tego pojedynku i ten mecz można określić tak, że Day wbijał, a przynajmniej próbował wbijać wszystkie bile, które się tylko dało, a Trump miał wielkie problemy ze z pozycjonowaniem przy robieniu swoich breaków. Już z tych dwóch faktów łatwo można się domyśleć, że spotkanie nie stało na dobrym poziomie. No i tak rzeczywiście było, gdyż niezbyt dobrze grający w tym meczu i w ogóle w całych mistrzostwach - Judd Trump z dosyć łatwością uporał się nad Ryanem Dayem, który mógł mieć o wiele więcej frejmów na swoim niż ma, ale mylił się przy bilach robiących na daną partię. Jeżeli jednak Trump chce powalczyć z powodzeniem w meczu z Robertsonem to będzie musiał wiele zmienić w swojej grze, bo z tak dysponowanym Kangurem będzie mu w takiej dyspozycji niezwykle ciężko o zwycięstwo. Jak będzie czas pokaże, ale na pewno to spotkanie zapowiada się bardzo dobrze.

Shaun Murphy vs Marco Fu 13:8

Z tych czterech pojedynków, które się wczoraj odbyły chyba wszyscy oczekiwali, że w nim będą największe emocje, ale niestety w nim także ich nie było, gdyż Murphy w ostatniej sesji przejechał się dosłownie po Azjacie. Wynik trzeciej sesji - 4:1 na korzyść Anglika mówi sam za siebie. Murphy w drugiej i trzeciej sesji tego pojedynku grał naprawdę wybornie i jeżeli utrzyma taką dyspozycję to dziś po południu może narobić O'Sullivanovi nie małych kłopotów w pierwszej sesji ich pojedynku.

Zestaw gier na dzień dzisiejszy:
11:00:
Mark Selby vs Alan McManus (sesja I)
Barry Hawkins vs Dominic Dale (sesja I)
15:30:
Ronnie O’Sullivan vs Shaun Murphy (sesja I)
Neil Robertson vs Judd Trump (sesja I)
20:00:
Mark Selby vs Alan McManus (sesja II)
Barry Hawkins vs Dominic Dale (sesja II)

_________________
Moderator forum WrestleFans: 11.06.2015 - 25.04.2017
2x Moderator roku: 2015, 2016
8x User Miesiąca: Grudzień 2011, Czerwiec 2015, Listopad 2016, Sierpień: 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt kwie 29, 2014 9:57 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt gru 04, 2009 9:41 pm
Posty: 4798
Lokalizacja: Gdańsk
Mimo wszystkich bólów dupska Karika, ROnnie oby wygrał mistrzostwa w tym roku. Ponownie. Dziś na prawdę ładnie się pokazał, błędy Murphy`ego wykorzystał jak killer snookerowy i jest coraz bliżej finału. Ciekawe, czy już podczas jutrzejszej sesji drugiej przejdzie do półfinału. Byłoby dobrze ;)

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr kwie 30, 2014 8:36 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 25, 2010 3:13 pm
Posty: 2257
Lokalizacja: Nowy Dwór Mazowiecki
Barry Hawkins vs. Dominic Dale 13-12

No muszę przyznać iż na początku nie sądziłem, że Dale wróci do tego spotkania. Powiem więcej, byłem przekonany, że po rozpoczęciu 3 sesji zaraz się to spotkanie skończy. Ale co się stało? Barry prowadził po świetnym dla niego początku i po dalszej całkiem nienajgorszej grze (a nawet całkiem słabszej później) prowadził aż 11-5. Nie sądziłem, że to powiem, ale jak to się mogło stać, żeby móc to nawet przegrać? Sam na miejscu Dale'a gdybym w ćwierćfinale przegrywał 11-5 to bym pomyślał sobie "nie mam nic do stracenia, więc wyjdę i zagram bez ciśnienia. W dodatku mogę trochę zaryzykować". Gdyby ktoś powiedział mi, że wrócę do tego spotkania, nie uwierzyłbym. Co prawda na koniec chyba Dale wygrał 2 frejmy i z 11-3 zrobiło się 11-5. Ale po przerwie to był kosmos. Nie dość, że do regulaminowej przerwy wygrał kolejne 4 frejmy z rzędu do stanu 11-9. To jeszcze potem nie dość, że wyrównał to jeszcze wyszedł na prowadzenie 11-12! Jak?! To się nazywają emocję i gra do końca! Szkoda zatem, że przegrał te dwie ostatnie partie, ale to tak zazwyczaj już jest. Przegrywaj wysoko, wróć do gry i jeszcze raz przegraj. W każdym bądź razie jest to narazie jedyny ćwierćfinał, który dał emocję do samego końca. Graty panowie za bardzo dobrą grę!

A Robertson nadal bez 100 setek w sezonie :D.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw maja 01, 2014 12:32 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 18, 2011 4:02 pm
Posty: 3773
Dzień XI i XII:

Postanowiłem połączyć wydarzenia z tych dwóch ostatnich dni, gdyż do pewnego czasu w meczach ćwierćfinałowych nie działo się nic ciekawego i szkoda było przedzielać te dni postem. Dość powiedzieć, że Ronnie O'Sullivan nie potrzebował 3 sesji, aby uwinąć się z Murphym, a Selby'emu były potrzebne tylko dwa frejmy w tej 3 sesji, aby pokonać Alana McManusa. Nieciekawie było także w meczu Barry'ego Hawkins i Dominika Dale'a, gdzie w pewnym momencie zrobiło się już 11:3 dla Hawkinsa jak słusznie zdążył już zauważyć Domiszum, a i Trump w pierwszej sesji niemiłosiernie rozbił Robertsona 6:2. Na szczęście 2 i 3 sesje tych dwóch ostatnich pojedynków były już o wiele lepsze, tzn.: dostarczyły wielu emocji i dramaturgi, dlatego też koniec końców - jest o czym pisać :!:

Ronnie O'Sullivan vs Shaun Murphy 11:3

Swój wywód zaczynam jednak od meczu, w którym emocji było jak na lekarstwo. Co prawda zapowiadały się wielkie emocje, gdyż mistrz świata z 2005 roku wszedł w mecz bardzo dobrze. Już w pierwszym frejmie uzyskał break 100-punktowy a to zapowiadało, że jest w dobrej formie na to spotkanie. Niestety było to takie miłe złego początki ... gdyż kolejne 6 frejmów powędrowało już na konto O'Sullivana. Jeżeli ktoś miał nadzieję, że w drugiej sesji Murphy powróci do spotkania to srogo się pomylił, gdyż ta 2 sesja okazała się już tą decydującą. Murphy'ego stać było na wygranie zaledwie jednego frejma mimo, że przecież O'Sullivan jak ktoś śledził to spotkanie, a przynajmniej jego drugą sesję nie grał wcale rewelacyjnie; popełniał proste błędy na wbiciach i po prostu dawał szansę rywalowi. Ten jednak nie umiał lub może przy takim już wyniku nie chciał z nich skorzystać i pudłował wręcz zatrważającą ilość bil. A że o O'sa w tym meczu nie grał swojego najlepszego snookera niech zaświadczy choćby fakt, że przez całe spotkanie z tak słabo dysponowanym Shaunem Murphym wbił zaledwie 2 breaki 100-punktowe ;) Niemniej o aktualnego Mistrza Świata jestem spokojny i on na pewno na półfinał, w którym zmierzy się z Barrym Hawkinsen należycie się zmobilizuje, bo z drugiej strony to trudno cały czas utrzymać koncentrację, jeżeli widzi się, że przeciwnik gra tak katastrofalnie i pudłuje praktycznie wszystko co się da...

Mark Selby vs Alan McManus 13:5

Ten mecz do pewnego czasu był wyrównany tzn.: w pierwszej jego części, a raczej sesji było wiele walki i wynik kręcił się wokół remisu. Mimo to ta sesja nie była przynajmniej dla mnie zbyt interesująca, gdyż toczyła się w mozolnym tempie, a takie mecze nie ogląda się naprawdę zbyt przyjemnie. No i tak ta pierwsza sesja tego pojedynku zakończyła się wynikiem 5:3 dla faworyta tego spotkania. Druga część tego pojedynku to już totalna dominacja Selby'ego, który wygrał 7 z 8 zaplanowanych partii w tej sesji. No i po tej sesji było już wiadome, że przy wyniku 12:4 awans Selby'ego do półfinału to już czysta formalność. Tak też się stało, ponieważ Selby, który na tą 3 sesję wyszedł niezwykle ofensywnie nastawiony szybko zdobył brakujący frejm i mógł już spoglądać na mecz Robertson vs Trump, który wyłonił jego przeciwnika, a był nim jak już dobrze wszyscy wiemy - Neil Robertson.

Barry Hawkins vs Dominic Dale 13:12

Z tego co słyszałem to było to najlepsze, a przynajmniej najbardziej dramatyczne spotkanie ćwierćfinałowe z wszystkich. Szkoda tylko, że nie mogłem go obejrzeń no i teraz trudno coś o nim napisać :? Początkowo nic nie wskazywało, że w tym meczu dojdzie aż do takich emocji, gdyż Barry Hawkins wygrał pierwszą sesję 6:2, a po drugiej prowadził już 11:5. Ba, w pewnym w momencie było nawet 11:3 dla wicemistrza świata. Konia z rzędem dla tego kto przewidział, że kolejne 9 frejmów od stanu 3:11 do 12:11 wygra Walijczyk. Dale dokonał naprawdę niebywałej sztuki, ale sztuką jest też to, że będącego już przynajmniej psychicznie na łopatkach Hawkinsa nie potrafił skończyć tzn.: skończyć tego pojedynku w postaci wygrania 13 partii. Niemniej sugerując się na tym co napisał Domiszum i innymi stronami trzeba stwierdzić, że emocji w tym meczu było co nie miara i po prostu oby więcej takich meczów. Mnie akuratnie cieszy takie rozstrzygnięcie, bo nie ukrywam, że znacznie bardziej wolę Hawkinsa od Dale'a, który jest mi zresztą kompletnie obojętny, a i Barry wydaje się, że jest w stanie sprawić w półfinale większe problemy Ronniemu niż Dominic Dale.

Neil Robertson vs Judd Trump 13:11

No i przyszedł czas na ostatni już mecz ćwierćfinałowy, który był dla mnie najlepszy, gdyż mogłem go śledzić w największym wymiarze czasowym w porównaniu do wszystkich innych. Poza tym były w nim też emocje, dobry powrót Australijczyka i ta upragniona przez niego setna setka w sezonie, która przyszła chyba w najlepszym z możliwych momentów, bowiem "Robbo" uzyskał ten break przy tym jak doszedł rywala na po 11. Co ciekawe był to dopiero drugi remis w tym meczu(wcześniej taka sytuacja miała miejsce przy stanie 1:1). Światowa #1 oficjalnego rankingu tak się ucieszył z tego 100 breaka w tym sezonie jakby właśnie został po raz drugi w karierze Mistrzem Świata. Ale nie ma co się dziwić, gdyż Robertson uzyskując to setną "setkę" w tym sezonie dokonał rzeczy wielkiej, historycznej i na pewno zapadnie to w naszej pamięci na długo, a i dla niego będzie to taki mały znaczek rozpoznawczy przy wchodzeniu na arenę i zapowiedziach Robbiego Williamsa. Neil Robertson dostał po tym wydarzeniu takiego pozytywnego kopa, że w dwóch ostatnich frejmach grał już absolutnie swój najlepszy snooker i wygrał ten dwa frejmy, a co za tym całe spotkanie 13:11. Australijczykowi należą się wielkie gratulacje, gdyż zaliczył bardzo dobry, a co najważniejsze zwycięski powrót do meczu i pokazał kawał dobrego snookera. O finał zagra z Markiem Selbym i na pewno w tym będę za Robertsonem, gdyż Selby strasznie mnie zirytował swoją postawą w meczu z Carterem.

Dziś startują już półfinały. Oto program:
14:00:
Ronnie O'Sullivan vs Barry Hawkins (1 sesja)
20:00:
Neil Robertson vs Mark Selby (1 sesja)

W półfinałach przypominam gra się do 17 wygranych frejmów, a więc przed nami jeszcze dużo czasu do ewentualnych rozstrzygnięć w meczach półfinałowych.

_________________
Moderator forum WrestleFans: 11.06.2015 - 25.04.2017
2x Moderator roku: 2015, 2016
8x User Miesiąca: Grudzień 2011, Czerwiec 2015, Listopad 2016, Sierpień: 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt maja 02, 2014 10:51 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 18, 2011 4:02 pm
Posty: 3773
Dzień XIII:

W trzynastym już dniu Mistrzostw rozpoczęliśmy fazę półfinałową. Za nami pierwsze sesje meczów O'Sullivana z Hawkinsem i Robertsona z Selbym.

Ronnie O'Sullivan vs Barry Hawkins 6:2

Jak to często bywa w meczach, w których gra O'sa to jego przeciwnik lepiej rozpoczął mecz i wyszedł na prowadzenie 2:1. Hawkins miał wielką szansę wygrać także 4 partię i powinien to uczynić, ale popełnił dosyć prosty błąd na wbiciu i mimo, że miał dosyć dużą przewagę w tym frejmie to O'Sullivan wyczyścił stół do końca i wygrał tą ostatnią partię mini sesji 65:57. Zwycięstwo w tej wyrównanej partii chyba dało Ronniemu takiego pozytywnego kopa, gdyż później już po przerwie grał jak maszyna i wygrał wszystkie 4 partie nie dając w nich większych szans rywalowi. Mam nadzieję, że Hawkins się nieco ogarnie, bo jeżeli tak dalej będzie grał jak w tych ostatnich czterech partiach pierwszej sesji to podobnie jak w przypadku meczu O'Sullivana z Murphym możemy nie doczekać się finałowej sesji tego pojedynku ;)

Neil Robertson vs Mark Selby 3:5

Ten mecz oglądało mi się trochę lepiej, ponieważ jak to często bywa w meczach Australijczyka w tym sezonie - działo się sporo. Przede wszystkim moim zdaniem poziom był o wiele wyższy niż w powyższym spotkaniu i każdy nawet najmniejszy błąd przeciwnika rywal skrupulatnie wykorzystywał budując zwycięskie podejścia. Taki obraz rzeczy utrzymywał się przez pierwsze 3 frejmy, w których jedna partia powędrowała na konto "Jestera", a dwie do Robertsona. Czwarty frejm, czyli ostatni przez przerwą 15/20 minutową był bardzo dobry w wykonaniu Selby'ego, gdyż zawodnik pochodzący Leicester zbudował wysoki 133-punktowy break i wyrównał tym samym stan meczu. Po przerwie meczu niestety drastycznie się obniżył, a to głównie było za sprawą Robertsona. Mistrz Świata z 2011 roku zaczął niesamowicie jak na siebie pudłować i to naprawdę na dosyć łatwych bilach co spowodowało, że nagle wynik stał się dla Australijczyka bardzo niebezpieczny, bowiem zrobiło się już 2:5 dla Anglika. Na szczęście dla Robertsona i dla mnie, bo kibicuje mu w tym pojedynku ostatnia partia pierwszej sesji była już bardzo udana w wykonaniu Australijczyka. "Robbo" popisał się 101 breakiem 100-punktowym w tym sezonie, a konkretnie zbudował wygrywające podejście o wysoki 130 punktów. W tym meczu na pewno będzie się jeszcze wiele działo i emocji nie zabraknie :D

Rozkład jazdy na dzień dzisiejszy:
11:00:
Ronnie O'Sullivan vs Barry Hawkins (2 sesja)

15:30:
Mark Selby vs Neil Robertson (2 sesja)

20:00:
Ronnie O'Sullivan vs Barry Hawkins (3 sesja)

_________________
Moderator forum WrestleFans: 11.06.2015 - 25.04.2017
2x Moderator roku: 2015, 2016
8x User Miesiąca: Grudzień 2011, Czerwiec 2015, Listopad 2016, Sierpień: 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob maja 03, 2014 11:17 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 18, 2011 4:02 pm
Posty: 3773
Dzień XIV:

Ronnie O'Sullivan vs Barry Hawkins 17:7

Stało się to czego się obawiałem, czyli Ronnie O'Sullivan uwinął się z przeciwnikiem bez możliwości rozegrania finałowej sesji tego pojedynku. Mistrz Świata pokonał aktualnego wciąż wicemistrza 17:7, czyli co tu dużo pisać - znokautował go skoro Hawkins na 24 rozegrane partie wygrał zaledwie 7, czyli nawet nie 1/3 wszystkich.
O'sa zaprezentował się z bardzo dobrej strony wbijając 5 breaków 100-punktowych w tym spotkaniu, a już samo to pokazuje, że pewnie zmierza po trzeci z rzędu, a szósty w ogóle tytuł Mistrza Świata. Jak dotąd Ronnie brał udział w pięciu finałach MŚ i we wszystkich wygrywał, tak więc statystyki stoją za nim i w tym roku także będzie faworytem meczu finałowego niezależnie czy przyjdzie mu się zmierzyć z Markiem Selbym, czy może Neilem Robertsonem.


Mark Selby vs Neil Robertson 9:7

Ten mecz w dalszym ciągu przysparza o wiele więcej emocji niż zakończone już spotkanie O'sy z Hawkinsem. Wciąż na lekkim 2-frejmowym prowadzeniu po rozegraniu 2 sesji utrzymuje się Mark Selby, ale Robertson trzyma kontakt i stać go z pewnością na powrót jaki pokazał choćby podczas spotkania z Juddem Trumpem w ćwierćfinale kiedy to przegrywał praktycznie przez cały mecz by od stanu 9:11 wygrać cztery frejmy, a co za tym idzie cały mecz 13:11. W drugiej sesji Selby miał wielką szansę wygrywać nawet 10:6, ale ostatnią partię drugiej sesji w ostatnim momencie "Robbo" wykradł rywalowi co mnie cieszy, bo na pewno łatwiej będzie mu powrócić ze stanu 7:9 niż 6:10 ;) Dzisiaj dokończenie tego pojedynku i miejmy nadzieję, że emocji nie zabraknie.

Zestaw gier na dzisiaj:
11:00:
Neil Robertson vs Mark Selby (3 sesja)
20:00:
Neil Robertson vs Mark Selby (4 sesja)

_________________
Moderator forum WrestleFans: 11.06.2015 - 25.04.2017
2x Moderator roku: 2015, 2016
8x User Miesiąca: Grudzień 2011, Czerwiec 2015, Listopad 2016, Sierpień: 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz maja 04, 2014 1:47 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 18, 2011 4:02 pm
Posty: 3773
Dzień XV:

Mark Selby pokonał Neila Robertsona 17:15 i to "Jester" zagra z O'Sullivanem w finale tegorocznego czempionatu.

Mark Selby vs Neil Robertson 17:15

Samo spotkanie na pewno spełniło pokładane w nim nadzieje, przynajmniej moje. Szkoda tylko, że finał tego meczu był inny niż oczekiwałem, bo trzymałem z całych sił kciuki za Neila, a tu po raz drugi już w tym turnieju Selby wyeliminowuje z turnieju zawodnika, któremu kibicowałem(wcześniej był to Ali Carter). Tak jak to kiedyś "The Rocket" powiedział w wywiadzie sprzed lat - Mark Selby potrafi obrzydzić snookera tą swoją skuteczną, przemyślaną grą. Rzeczywiście tak jest, bo Selby mimo, że przez cały mecz miał minimalną przewagę nad Robertsonem dwóch frejmów to cały czas aż do końca ją utrzymywał i awansował do finału. Kluczowa dla losów tego pojedynku wydaje się 1 sesja, w której to Selby wygrał z Robertsonem 6:2. Później w kolejnych sesjach moim zdaniem, może nieco nieobiektywnym z lepszej strony pokazywał się "Robbo", ale Selby tą swoją niezwykle skuteczną grą dopiął celu i pokonał mojego faworyta, a może nie tyle faworyta co zawodnika, któremu w tej fazie turnieju kibicowałem. Poziom tego meczu był naprawdę dobry, było dobre tempo gry, wysokie breaki, czyli wszystko to co czego ja od snookera osobiście oczekują. Moim zdaniem jeden z lepszych meczów w tych Mistrzostwach Świata, szkoda tylko, że nie zakończony w finałowej 33 partii. Dla Selby'ego jest to drugi awans do finału Mistrzostw Świata w karierze. Wydaje się, że "Jester from Leicester" jest w stanie sprawić kłopoty O'Sullivanovi, gdyż Selby potrafi grać irytująco, a Ronnie lubi szybkie tempo gry czego po Marku nie zawsze należy się spodziewać. Ba, może nawet specjalnie zwalniać tempo poszczególnych uderzeń, aby wybić O'Sullivana z rytmu. Dlatego też na pewno Selby jest w stanie sprawić problemy Mistrzowi Świata, ale i tak uważam, że zwycięży O'Sullivan, który przystąpi do tego spotkania o 24 godziny świeższy od rywala.

Rozkład gier na dzisiaj:
15:00:
Ronnie O’Sullivan vs Mark Selby (1 sesja)
20:00:
Ronnie O'Sullivan vs Mark Selby (2 sesja)

_________________
Moderator forum WrestleFans: 11.06.2015 - 25.04.2017
2x Moderator roku: 2015, 2016
8x User Miesiąca: Grudzień 2011, Czerwiec 2015, Listopad 2016, Sierpień: 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn maja 05, 2014 11:37 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 06, 2010 8:57 pm
Posty: 1768
Lokalizacja: Warszawa
Mark Selby 18-14 Ronnie O'Sullivan

Gdyby nie ostatnie 3 wygrane frejmy Marka, to powiedziałbym, że jest to najgorszy mistrz świata w historii, a tak trochę zatarł swoje fatalne wrażenie. Ogólnie już przed meczem byłem pełen obaw, bo wiedziałem, że Rakieta nie jest w swojej najwyższej formie, a poza tym streak 14-0 i 100% w finałach MŚ musiał się kiedyś skończyć, a kto choć trochę śledzi snookera wie też, że Selby wybitnie nie leży Ronniemu i ma to ogromne znaczenie, gdy O'Sa nie gra na swoim poziomie. Tak było też tutaj, bo "Jester from Leicester" przyjął typową dla siebie taktykę wybijania z rytmu byłego już mistrza świata i cały mecz wygrał na odstawnych. W grze taktycznej jest mistrzem i nią zapewnił sobie tytuł, bo "Rocket" nie był w stanie dostosować się do jego poziomu, popełniał masę błędów, a do tego Selby jak zwykle miał masę szczęścia. Niemal każde pudło czy wydawałoby się zepsuta odstawna kończyła się jakimś fartownym snookerem czy po prostu zostawieniem bezpiecznego stołu. Warto jeszcze wspomnieć, że Mark do 30. frejma, w którym wbił pierwszą i jedyną setkę, miał najwyższego brejka w meczu o wartości 74 pkt i raptem ze 3-4 razy przekroczył 50 "oczek". O'Sullivan zapakował chyba 3 czy 4 paczki, ale co z tego skoro ten mecz wyglądał tak, że Ronnie wygrywał frejmy wysoko i pewnie, a ogromna większość tych stykowych i taktycznych szła na konto jego rywala. Można też się zastanawiać co by było, gdyby O'Sa prowadził po swojej fatalnej 3. sesji (która zadecydowała o mistrzostwie) 12-11, bo nie zmarnowałby tej banalnej różowej do środka, ale w wywiadzie po meczu sam przyznał, że to nie był decydujący moment, a ten mecz przegrał na odstawnych. Szkoda, że nie zrównał się z Davisem i nie powalczy w przyszłym roku o rekord Hendry'ego, ale niech powalczy o odzyskanie tytułu, bo mimo tej porażki i tak jest wielki. Grał też nowym tipem, którego wymienił przed mistrzostwami, więc to jest jakieś wytłumaczenie co do jego słabszej dyspozycji w tym turnieju, ale i tak był jednym z lepszych zawodników, a jego mecz z Perrym to chyba mecz turnieju. Koniec sezonu i teraz czekamy na oficjalne wprowadzenie listy zarobkowej, która zastąpi listę rankingową i początek następnego sezonu. A w nim standardowo - come on Ronnie! :)

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt maja 06, 2014 11:57 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 18, 2011 4:02 pm
Posty: 3773
Dzień XVI i XVII:

Mark Selby mistrzem świata!

Obrazek

Ronnie O'Sullivan vs Mark Selby 14:18

Mark Selby pokonał w finale tegorocznego snookerowego mundialu Ronnie'ego O'Sullivana 18:14 i został tym samym po raz pierwszy w karierze mistrzem świata. Dla pochodzącego z Leicester zawodnika na pewno wielkie gratulacje :jupi: Jednakże daleki jestem od zachwytu nad jego grą w tym turnieju, a na pewno już w tym meczu. Tak naprawdę to mam bardzo podobne zdanie na temat jak Gielu. Mark Selby oczywiście zasłużenie został mistrzem świata, bo w przekroju całego turnieju grał tak jak ma to w zwyczaju - mądrze, skutecznie i efektywnie. Tak jak się spodziewałem w meczu z O'Sullivanem postawił na grę defensywną, która polegała przez większą część finału tylko i wyłącznie na posyłaniu odstawnych. Od, cała gra Selby'ego. A jak już zdecydował się na wbicie, i nie trafił tej bili, na którą mierzył to tak jak już poprzednik wspomniał, a ja pisałem podczas meczu z Carterem czy Robertsonem, a nawet Michaelem Whitem kończyło się zazwyczaj na pozostawieniu na stole bezpiecznego układu, a niekiedy nawet na postawieniu naprawdę przypadkowego snookera...^^ Nie pałam jakąś wielką sympatią do młodszego z Anglików, gdyż według mnie prezentowany przez niego snooker nie jest atrakcyjny dla oka, i polega on po prostu na wyniszczeniu psychicznie rywala. Nie będę się podejmował oceny tego spotkania, bo mecz zupełnie mnie nie porwał i z tego wszystkiego kibicowałem Ronniemu, które jak wiecie też jakoś szalenie nie ubóstwiam, ale przynajmniej podziwiam jego styl gry, który jest naprawdę dla kibica bardzo dobry. Szkoda, że O'Sullivanovi nie udało się wygrać po raz trzeci z rzędu, a szósty w ogóle tego snookerowego czempionatu, ale cóż poradzić. Wczoraj najlepszy był Mark Selby, który dzięki temu triumfowi zostanie nowym liderem klasyfikacji rankingowej.

_________________
Moderator forum WrestleFans: 11.06.2015 - 25.04.2017
2x Moderator roku: 2015, 2016
8x User Miesiąca: Grudzień 2011, Czerwiec 2015, Listopad 2016, Sierpień: 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw kwie 16, 2015 12:27 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 18, 2011 4:02 pm
Posty: 3773
Mistrzostwa Świata w Snookerze tuż tuż, więc czas by coś skrobnąć :!:

Moja skromna osoba jak co roku będzie bardzo uważnie śledzić czempionat stąd też można się spodziewać moich postów w tymże temacie. Zakończyły się już kwalifikacje tegorocznych mistrzostw świata, w których już na samym wstępie nie obyło się bez niespodzianek. Mam tu oczywiście na myśli sensacyjną porażkę Martina Goulda z zawodnikiem, który ma status amatora, Adamem Duffym 6:10. Faworyzowany Brytyjczyk od samego początku spotkania grał zdecydowanie poniżej oczekiwań, przez co jego rywal wyszedł na prowadzenie 3:0. Później wprawdzie Gould się obudził, ale to już było za późno i I sesja tego meczu zakończyła się wynikiem 3:6 dla Duffy'ego. W II sesji nic się zmieniło, bowiem Gould nadal pudłował jak najęty, co skrupulatnie wykorzystywał 26-letni zawodnik pochodzący z Sheffield. Ostatecznie spotkanie jak już pisałem wcześniej zakończyło się rezultatem 6:10.

Wielkie męczarnie w I rundzie przechodzili także Michael White oraz Ken Doherty. Ten pierwszy miał w cuglach nie tylko wygrać pierwszy mecz, ale w ogóle awansować do turnieju głównego, bowiem za nim naprawdę udany sezon. Tymczasem zawodnik aspirujący to top 16 rankingu męczył się niemiłosiernie ze Stevenem Hallworthem. Walijczyk przegrywał już 0:4, ale koniec końców jakoś udało mu się wykaraskać i zwyciężył 10:8. Dobrego wrażenia jednak zwycięzca tegorocznego Indian Open po sobie nie pozostawił...
Dokładnie w takim samym stosunku zwycięstwo odniósł Ken Doherty. Tyle, że były mistrz świata miał tak wielkie problemy z.. kobietą. Nie chodzi tu o jakąś dyskryminację, ale trochę wstyd, że Irlandczyk tak długo nie potrafił znaleźć sposobu na panią Evans ;)

Z marzeniami o udziale w Crucible Theatre już po pierwszej rundzie kwalifikacji musieli się pożegnać natomiast Jamie Cope i Kyren Wilson. Obydwaj panowie nie zagrali w tych meczach nawet na 50% swoich niemałych przecież możliwości. Cope odniósł nieco wstydliwą porażkę ze Stevem Davisem, który lata świetności ma już dawno za sobą i teraz raczej odcina już kupony od dawnej sławy. Ba, nie posiada on obecnie nawet statusu profesjonalisty, a mimo to potrafił pokonać o 28 lat młodszego rywala i to w nadzwyczajnych okolicznościach, ponieważ o tym kto awansuje do II rundy kwalifikacji musiał zadecydować tzw. decider, czyli ostatnia partia. Miała ona bardzo emocjonujący przebieg i o tym kto awansuje dalej zadecydowała czarna bila. Lepszym w tej małej grze okazał się Davis, ale sam mecz stał na bardzo niskim poziomie.

Wilson z kolei totalnie się skompromitował. Porażka 3:6 z Thanawatem Tirapongpaiboon'em nawet chluby mu nie przynosi. Tym bardziej, że rok temu grał w turnieju głównym. Był to jeden z większych flopów tych eliminacji.

II runda kwalifikacji MŚ:

W II rundzie tak się spodziewałem gładką porażkę odniósł Steve Davis. Sześciokrotny mistrz świata mimo zwycięstwa nad Jamie'm Cope'm wbrew pozorom nie zagrał nic wielkiego i awans zawdzięczał głównie słabiutkiej dyspozycji rywala, co dobitnie pokazał w kolejnej rundzie Kurf Maflin wygrywając 10:1 (!). Był to jeden z bardziej spektakularnych "nokautów" tych kwalifikacji. Norweg w ten sposób dał do zrozumienia sympatycznemu rywalowi, że jego czas bezpowrotnie już przeminął.

Podobnie zresztą jak Jimmy'ego White'a, który również marzenia o kolejnym udziale w Crucible Theatre musi odłożyć przynajmniej o rok. Popularny "The Whirlwind" pokazał się ze zdecydowanie lepszej strony niż jego jeden z największych rywali sprzed lat, ale dobra dyspozycja doświadczonego Anglika okazała się być zbyt mała na nieźle dysponowanego w ostatnim czasie Matthew'a Selta. Warto odnotować, że Selt w tym spotkaniu popisał się wspaniałym comebackiem. Otóż w pewnym momencie było już 2:7 dla White'a, co jednak nie zraziło młodszego rodaka i odwrócił losy pojedynku na 10:8. Na pewno było to spektakularne zwycięstwo, które dodało pewności siebie w kolejnej fazie kwalifikacji Seltowi ;)

Nieprzypadkowe problemy w 1 rundzie miał inny zawodnik o nazwisku White, Michael. Walijczyk wyraźnie gdzieś zatracił formę z pierwszej części sezonu i strasznie dołował podczas tych kwalifikacji. O ile w pierwszej rundzie jak pisałem wcześniej udało mu się z tych problemów jakoś wybrnąć, o tyle w drugiej jego nie oszukujmy się słabą grę bezlitośnie wykorzystał Craig Steadman zwyciężając 10:5.

Warto jeszcze odnotować porażki w tej fazie mistrzostw Petera Ebdona, Sama Bairda, Jacka Lisowskiego, Luki Brecela i sympatycznego Dechawata Poomjaenga. Odpowiednio słynący z bardzo taktycznej gry Ebdon nie sprostał Stuartowi Carringtonowi przegrywając 7:10(w pewnym momencie było nawet 7:0 dla Stuarta!), Baird okazał się słabszy od dobrze nam znanego już w tym wywodzie, Adama Duffy-ego. Początkiem końca Bairda był w tym meczu atak na maksymalnego brejka, który zakończył się na bili różowej przy stanie 134 punktów.. Wiadomo co to oznaczało, a Baird tak się załamał po tym, że od stanu 7:5 przegrał wszystkie kolejne partie w tym meczu, a co za tym idzie całe spotkanie 7:10... Jack Lisowski, którego gra w tym sezonie pozostawia wiele do życzenia nie był wstanie nawiązać równej walki z Jakiem Jonesem przegrywają do 5, a nieoczekiwaną klęskę poniósł Luka Brecel. Młody Belg przegrał 3:10 z Andrew Higginsonem. Poomjaeng natomiast okazał się odrobinę słabszy od Robbiego Williamsa (8:10).

III runda kwalifikacji MŚ:

W decydującej batalii o udział w Crucible Theatre mieliśmy masę deciderów, czego efektem jest udział czterech debiutantów w turnieju głównym.

Przekonywujące zwycięstwa odnieśli Ryan Day, Mark Davis, Graeme Dott i Alan McManus. Ci panowie w ogóle przez kwalifikacje przeszli jak burza ^^

Zaskakująco łatwo do fazy telewizyjnej mistrzostw świata awansowi także Craig Steadman(10:6 z Burnettem), dla którego będzie do debiut w mistrzostwach swiata, Matthew Stevens(10:5 ze Swailem), Robin Hull(10:4 z rewelacyjnym Brazylijczykiem Figueiredo) oraz Robbie Williams, którego tak łatwe zwycięstwo nad Michaelem Holtem 10:5 jest sporego kalibru niespodzianką.

W innych meczach walki i dramaturgi już nie brakowało. W aż sześciu pojedynkach o tym kto awansuje do turnieju głównego musiała zadecydować 19 partia. Pierwszą taką sytuację mieliśmy w meczu McGilla z Markiem Kingiem. Lepszy w tej nerwówce okazał się Szkot, który jak dla mnie może być takim czarnym koniec snookerowego mundialu, bowiem rozgrywa naprawdę dobry sezon. Dla McGilla oczywiście będzie to debiut w "Teatrze Marzeń". Śladem McGilla podążyli Robert Milkins i Jimmy Robertson. Odpowiednio Milkins okazał się lepszym od Higginsona, a Robertson nieoczekiwanie od Xiao Guodongiem. Kolejnymi dreszczowcami były pojedynki Chińczyków - Lianga Wembdo i Zhanga Andy i Li Hanga z Stuartem Carringtonem.

Ostatni fragment pierwszego z wymienionych meczów miałem okazję oglądać i co mogę stwierdzić? Faworyzowany Wembo pudłował praktycznie wszystko co się da najczęściej zostawiając łatwy układ bil dla młodszego rodaka. Anda też nie grał nic wielkiego, ale w tej nerwówce zachował chłodniejszy umysł i zasłużenie zagra po raz kolejny w turnieju głównym. Jego awans do czempionatu na pewno jednak należy traktować jako sensację, gdyż Chińczyk póki co zajmuje 98 miejsce w prowizorycznym rankingu za ten sezon.
Niespodzianką na pewno jest też zwycięstwo Carringtona nad innym Chińczykiem Li Hangiem. W tej parze kto by nie wygrał, to i tak oznaczałoby to debiut w czempionacie, ale jednak przed meczem bukmacherzy i eksperci większe szanse dawali Chińczykowi. Długo to właśnie on utrzymywał się na prowadzeniu, ale było ono takie nieznaczne, że chwilowa obniżka formy i wszystko mogło się zmienić. Tak właśnie się stało i to 25-letniemu Anglikowi będzie dane zagra w Teatrze Marzeń.

Ostatni decider miał miejsce w pojedynku Kurta Maflina z Fergalem O'Brien'em. Ostatecznie lepszym okazał się Norweg, dla którego także będzie to debiut w mistrzostwach świata!

Swojej szansy nie wykorzystał natomiast Adam Duffy. Pogromca Martina Goulda nie sprostał Jamie'mu Jones'owi ulegając Walijczykowi 8:10. Dokładnie zwycięstwo w takim samym stosunku odniósł Matthew Selt nad Tomem Fordem.

Komplet wyników trzeciej rundy kwalifikacji MŚ:

Craig Steadman - Jamie Burnett 10:6

Mark King - Anthony McGill 9:10

Adam Duffy - Jamie Jones 8:10

Mitchell Mann - Alan McManus 6:10

Ryan Day - Jak Jones 10:6

Yu Delu - Graeme Dott 7:10

Mark Davis - Ken Doherty 10:3

Matthew Stevens - Joe Swail 10:5

Robin Hull - Igor Figueiredo 10:4

Fergal O'Brien - Kurt Maflin 9:10

Andrew Higginson - Robert Milkins 9:10

Xiao Guodong - Jimmy Robertson 9:10

Zhang Anda - Liang Wenbo 10:9

Li Hang - Stuart Carrington 9:10

Matthew Selt - Tom Ford 10:8

Robbie Williams - Michael Holt 10:5

Losowanie par pierwszej rundy mistrzostw świata 2015 odbędzie się w czwartkowe przedpołudnie i po tymże losowaniu postaram się coś napisać o faworytach tegorocznego czempionatu i ogólnie przeanalizować drabinkę turniejową. Was także zachęcam do tego samego! :wink:

Przypomnę, że mistrzostwa startują 18 kwietnia i będą trwać do 4 kwietnia :)

_________________
Moderator forum WrestleFans: 11.06.2015 - 25.04.2017
2x Moderator roku: 2015, 2016
8x User Miesiąca: Grudzień 2011, Czerwiec 2015, Listopad 2016, Sierpień: 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw kwie 16, 2015 9:36 pm 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sie 05, 2012 9:56 pm
Posty: 312
Lokalizacja: Jedlec/Kalisz
No cóż jesteśmy już po kwalifikacjach więc pora się wypowiedzieć. Jakiś tam większych niespodzianek nie było, może po za odpadnięciem w ostatniej rundzie Kinga, ale po za tym weszli tych po których można się było tego spodziewać. Już co do głównej części Mistrzostw Świata według mnie jest dwóch kandydatów do wygrania tego turnieju. Zapewne tych dwóch panów spotka się już w półfinale ale nie ma wątpliwości że zwycięzca tego starcia w późniejszym terminie wygra i cały turniej. Są to oczywiście Judd Trump i Ronnie O Sullivan. Serce podpowiada Judd ale rozum mówi, że po raz kolejny w Sheffield triumfuje Ronnie. Tak czy siak całe mistrzostwa na pewno będą ciekawe jak to co roku bywa. Podsumowując wygra Ronnie bądź Judd. Taka jest moja opinia czekam na rozwinięcie dyskusji :P

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw kwie 16, 2015 9:38 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 18, 2011 4:02 pm
Posty: 3773
Rozlosowano pary I rundy!

Znane są już pary I rundy rozpoczynających się w sobotę Mistrzostw Świata w Snookera. Ceremonię losowania przeprowadził sześciokrotny mistrz świata Steve Davis wraz z szefem World Snooker Barrym Hearn'em :)

Oto cały zestaw:

Obrazek

Jak widać na wyżej załączonym obrazku nie ma jakieś "ćwiartki śmierci". Każda z części drabinki jest porównywalnej trudności. Co można o tym losowaniu powiedzieć, a raczej w tym wypadku napisać :?: :!: Na pewno to, że szczęścia nie mieli debiutanci. Jest ich czterech i każdy z nich trafił na naprawdę wymagającego przeciwnika. Otóż kolejno Kurtowi Maflinowi los zgotował broniącego tytułu mistrza świata Marka Selby'ego, Anthony'emu McGillowi przyjdzie się zmierzyć ze Stephenem Maguirem, Stuartowi Carringtonowi z Juddem Trumpem, a Craig Steadman wylosował samego Ronniego O’Sullivana. Nazwiska więc wielkie i zadanie jakie stoi przed nimi nie mniejszej trudności. Według mnie największe szanse z tej czwórki na sprawienie niespodzianki ma Anthony McGill. Szkot prezentuje dobry i dosyć stabilny snooker w tym sezonie, także na pewno może sprawić trochę problemów faworyzowanemu rodakowi. Pozostała trójka raczej będzie chciała się tylko dobrze pokazać, bo po prostu zwycięstwo im nie będzie "grozić".

Los nie oszczędził także innych tzw. dogów. Bardzo ciężkie zadanie mają przed sobą Jamie Jones i Robin Hull. Brytyjczykowi przyjdzie się mierzyć z Neilem Robertonsem, a Skandynawowi, który co ciekawe na co dzień jest komentatorem Eurosportu z Shaunem Murphym. Jeśli miałbym upatrywać tu jakiejś niespodzianki, to właśnie w starciu pomiędzy Murphym a Hullem, ponieważ Neil to jak dla mnie za solidna firma, żeby odpaść z najważniejszego turnieju w sezonie już na samym początku ;)

Wśród zawodników rozstawionych wydaje się, że poważne problemy z awansem do kolejnej fazy będzie miał John Higgins. Czterokrotny mistrz świata nie rozgrywa dobrego sezonu i na pewno fakt, że przyjdzie mu się zmierzyć z Robertem Milkinsem go nie ucieszył. Kursy bukmacherów są dość zbliżone i nie może to nikogo dziwić, ponieważ Milkins ostatnimi czasy rzadko kiedy rozczarowuje, a Higgins dla odmiany rzadko kiedy zaskakuje z pozytywnej strony. No może poza ostatnim China Open. Konkludując, tak jak pisałem - przewiduje poważne problemy Szkockiemu snookerzyście i ewentualna jego porażka mnie nie zdziwi.

Nie brakuje też spotkań wśród których na papierze ciężko wskazać wyraźnego faworyta. Do takich z pewnością należą starcia pomiędzy Allenem, a Dayem, Ali Carterem i Alanem McManusem czy w końcu Waldenem, a Dottem. Nie są to łatwe mecze do typowania, oj nie.. :D Jak wiadomo jestem wielkim fanem snookera prezentowanego przez Cartera, ale Ali po licznych problemach zdrowotnych nie prezentuje snookera do jakiego przyzwyczaił nas w ostatnich latach, przez co w prowizorycznym rankingu wypadł aż do czwartej dziesiątki. Stąd też ciężko po nim cokolwiek oczekiwać. Losowanie ma nie najgorsze, bo na pewno McManus jest do połknięcia, ale tutaj wszystko zależy od obecnej dyspozycji Anglika, która jest jedną wielką niewiadomą.

Na koniec warto coś napisać o faworytach. Mistrzostwa Świata są jak wiadomo specyficzną imprezą, ponieważ to właśnie na nią wszyscy zawodnicy szykują swoją najlepszą dyspozycję, stąd też ciężko z takim typowaniem trafić i często jest to takie wróżenie z fusów, no ale można się pokusić o takie coś :arrow:

Jak dla mnie w tym roku o triumf w Crucible Theathre pokusić się mogą Neil Robertson, Judd Trump, Mark Selby, czy w końcu zawsze groźny The Rocket Ronnie O'Sullivan. Wszyscy wiemy czego można się po tej czwórce spodziewać w optymalnej formie, więc nie ma co się póki co za bardzo rozwodzić nad tematem dopóki po raz pierwszy panowie nie uderzą kijem o bilę :)

Tytułu mistrza świata sprzed roku broni Mark Selby. To tak dla przypomnienia no i zapraszam do podzielenia się swoimi przewidyniami/wnioskami :!:

_________________
Moderator forum WrestleFans: 11.06.2015 - 25.04.2017
2x Moderator roku: 2015, 2016
8x User Miesiąca: Grudzień 2011, Czerwiec 2015, Listopad 2016, Sierpień: 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group