Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest pt lip 28, 2017 12:52 am

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość

Offline
Post: sob mar 04, 2017 9:13 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 05, 2009 8:21 pm
Posty: 1142
Lokalizacja: Kościerzyna
Czy mamy wśród forumowiczów mieszkańca dzielnicy Łódź Bałuty? A nie, tam chyba nawet internet nie dochodzi :c

> Rok 2035
> Korea Północna jest w posiadaniu rakiety z głowicą nuklearną o zasięgu 40 000 km.
> 'Generale Ping Pong, cel nowy jork'
> czerwonyguzik.gif
> Umierający z niedożywienia naukowiec źle podłączył klona ardiuno.
> Rakieta leci w drugą stronę.
> Cel: Łódź Bałuty.
> USA dalej nie dało tarczy.
> Rakieta w zasięgu radarów.
> Trzeba ostrzec mieszkańców.
> syrena.wav
> 'GRAZYNA WYŁONCZ FAMILJADE JAKIEŚ ŚWIENTO JEST STÓJ NA BACZNOŚĆ MINUTA CISZY'
> Straty oszacowano na 32zł

_________________
NAJMĄDRZEJSZY SPOŚRÓD WRESTLEFANÓW

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz mar 12, 2017 2:35 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2318
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Moja pierwsza autorska pasta. Z pozdrowieniami dla Grodziskiego urzędu skarbowego i wydziału komunikacji.

>Bądź mno
>Lvl 19,5
>Kup pierwszy samochód
>JarajSię.jpg
>Ogólnie zajebisty, fajny się jeździ i te sprawy
>Mineło kilka dnie, trza załatwić wszystkie formalności
>Idź do ubezpieczyciela
>Dowiedz się żeby ubezpieczyć trzeba najpierw przerejestrować
>Idź upezpieczyć
>Dowiedz się żę najpierw trzeba opłacić podatek
>Płacisz za samochód, a oprócz tego musisz płacić podatek od wzbogacenia się
>Od wzbogacenia sie, płacisz hajsy i się wzbogacasz
>No kurwa logika.rar
>Idziesz opłacić podatek
>Jeb dostajesz w morde trzy stronnicowym formularzem który musisz wypełnić
>Wracasz do domu, wypełniasz go
>Zajarany wchodzisz do urzędu że zdążyłeś 15 minut przed zamknięciem
>KolejkaDoKasy.gif
>Okazuje się że na 3 stronicowy dokument masz jedno słowo źle
>Musisz zaczynać od nowa
>NoJaJebe.exe
>Zabierasz się do pisania
>Nagle ktoś Ci przerywa
>"Zamykamy, przyjdź jutro"
>Dostajesz mini zawału
>Uświadamiasz sobie że zmarnowałeś 3 godziny swojego życia

_________________
User Miesiąca: Czerwiec 2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz mar 26, 2017 9:32 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2318
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Dwie świetne pasty, oczywiście z najlepszej jebawkowej sekcji past XD

>Bądź mną, lvl 19
>Od dzieciństwa chorujesz na zjebanie układu nerwowego w prawej ręce
>Salut rzymski bez kontroli
>Mohery go nienawidzą, zobacz jak wkurwia mohery jedną prostą sztuczką!
>Musisz chować się w obitej miękkimi ścianami piwnicy, bo twoja ręka nie panuje nad tym, kiedy będzie chciała pozdrowić Hitlera
>Wszyscy myślą, że propagujesz nazizm
>Jesteś nawet lepszy od skina Antka z sąsiedniego bloku, bo on się zapił w tamtym roku
>A ty nie możesz pić, bo twoja ręka lubi salutować z kieliszkiem
>Nie możesz nic robić bo masz nazistowską rękę
>Musiałeś się nauczyć pisać lewą
>Twoje życie to przegryw, wszyscy cię nienawidzą
>Nie możesz nikogo wyrwać, bo każda locha ucieka z piskiem jak jej przywalisz prawą ręką
>Mohery z osiedla modlą się o twoją śmierć
>Raz nawet jeden moher piecze ci pasztet z jądrami swojego kota po kastracji
>Dziwisz się, że zrobiła ci prezent, ale nigdy nic nie dostałeś, więc się cieszysz
>Potem umierasz tydzień
>Rewolucja październikowa w żołądku
>Hehe, to nie ten kraj
>Życie się z ciebie śmieje
>Trucizna z zepsutej kociej spermy wreszcie przestaje działać
>Znów musisz szukać najciemniejszych zakamarków z obawą, że twoja ręka będzie pozdrawiać austriackiego akwarelistę w nieoczekiwanym momencie
>Pewnego dnia jedziesz autobusem
>Zapomniałeś przywiązać sobie rękę
>Z tobą siedzi wycieczka żydowska
>Nagle ręka strzela w górę jak penis pedofila w smyku
>Nie możesz nic zrobić
>Żydzi zaczynają wstawać
>Jeden podchodzi
>Bije cię w twarz
>Potem wykręca rękę
>I kopie w krocze
>Upadasz
>Żydzi cię butują
>Bo jesteś suchym gnojkiem
>Nawet byś nie mógł ćwiczyć, bo twoja ręka zabiłaby cię hantlem
>Wychodzisz z autobusu
>Przyjeżdża policja
>Dostajesz mandat za antysemityzm
>Kolejny raz gnoju i skończysz w worku
>Żyd-koks na mnie pluje
>Płaczesz
>Hitler ty skurwielu
>Postanawiasz się zabić
>Kupujesz tabletki
>Próbujesz połknąć tabletki, ale nazistowski władca twojej ręki ci na to nie pozwala
>Tabletki rozsypują się po całym domu
>Nie możesz ich zebrać bo ręka wbija się w podłogę z każdym skłonem
>Rezygnujesz
>Chyba musisz żyć
>Ludzie zaczynają cię coraz bardziej nienawidzić
>Musiałeś rzucić szkołę po gimnazjum, bo ksiądz chciał cię udusić różańcem i typy z oazy codziennie cię bili
>Żyjesz dalej samotniczym życiem koczownika
>Rodzice cię wciąż karmią i utrzymują
>Ale próbujesz pracować, kosisz trawniki jedną ręką, bo druga zawsze wtedy salutuje
>Twoja ręka nie nadaje się nawet do przybijania pieczątek na poczcie
>Zwolnili cię w pierwszy dzień jak przyjebałeś pieczątką przełożonemu w czoło
>Jest ciężko, ale próbujesz jakoś żyć
>Budzisz coraz większą nienawiść wśród sąsiadów
>W pewną niedzielę ksiądz mówi w kościele
>Że jest taki nazista na osiedlu i trzeba go nawrócić albo zutylizować
>Pielgrzymka moherów idzie pod twój blok
>Wszyscy stoją pod oknem
>Wołają
>Wychodź heretyku zły
>Otwierasz okno
>Twoim oczom ukazuje się morze czerwonych i czarnych beretów z antenką
>Nie wiesz co robić
>Nagle twoja prawa ręka szybuje w górę
>Oczy wszystkich rozszerzają się
>Nazista, na stos z nim!
>Lecz nagle objawienie przychodzi do twego umysłu
>Zdajesz sobie sprawę, że twoją ręką panował inny człowiek
>Inny zbrodniarz wojenny
>Wołasz
>Habemus papam!!!
>Wszystkie mohery wydają okrzyk i padają na kolana
>Jesteś wysłannikiem papieża
>Teraz to wiesz
>Twoje życie nabiera sensu

> Bądź mną lvl 17
> Żyj spokojnie w małej społeczności nad jeziorem
> Całymi dniami bawicie się nad brzegiem albo pływacie
> Ogólnie zabawa, relaks, 0 zmartwień
> Wszyscy nago, jesteście wyzwoleni
> Gdzie nie spojrzysz cycki.jpg na widoku hehe
> Ale fiut starego też więc nie do końca git
> Jest jeszcze jeden element społeczności – drewniana skrzynia
> Nikt nie wie o chuj z nią chodzi ani skąd się wzięła na plaży
> Generalnie wszyscy jej strzegą, jest dla was jak bóstwo
> Pojebane xD
> Ale nikt nie pyta, nikt nie podważa, więc nie wnikasz i robisz jak wszyscy
> Od zawsze podoba ci się jedna loszka, aktualnie 8/10
> Jesteś trochę przegryw i jeszcze nie zagadałeś
> Ale dziś jest ten dzień!
> „Hej mała, może popływamy razem?”
> „Jasne anon, czekałam aż zagadasz ♥”
> TAK JEST!
> Jakbyś wiedział że to takie proste to zrobiłbyś to 3 lvl temu
> Cały dzień spędzacie razem
> Pływacie nago
> Biegacie po plaży trzymając się za ręce nago
> Generalnie wszystko robicie razem nago
> Pod koniec dnia kościej tak motzno, że aż ci wstyd
> Loszka to widzi i uśmiecha się delikatnie
> omg.gif
> Panika, co teraz, chcesz uciec
> „Spokojnie anon, wiem jak temu zaradzić”
> TAK JEST!!! x2
> Dziś jesteś królem świata
> Zbliżacie się do siebie
> Buzdygan napęczniał i zaraz go rozsadzi
> Już prawie prawie
> Czujesz że wystrzelisz jak tylko cię dotknie
> Jej oddech muska cię delikatnie
> Nie powstrzymasz już nabojów w swojej armacie
> JEB!
> …
> To nie ty
> Co się odjebało
> Na plażę wpada siwy koleś na koniu
> Nie widziałeś nigdy takiego dziwoląga
> Totalny sado-maso
> Cały w obcisłych skórach, poobwieszany łańcuchami
> Wszyscy podchodzą do niego zaciekawieni
> Loszka też, zostawia cię samego
> Twój pytong mięknie i po tym co się właśnie odjebało czujesz że permanentnie przechodzi na emeryturę.
> Dziwoląg na koniu zaczyna machać rękami jak debil
> Pijany lub niespełna rozumu
> Macha dalej, wszyscy patrzą w napięciu
> JEB! X2
> Stary, matka, wuj Stach, Andżelika i kilku innych wypierdalają martwi na kilka metrów
> Cosiedzieje cosiedzieje cosiedzieje
> Dziwoląg zaczyna swoje wymachy dałna od nowa
> JEB! x3
> Reszta pada martwa
> Zostajesz tylko ty i loszka
> Wszystko dzieje się tak szybko, że stoicie jak wryci
> Upośledzony sado-maso podchodzi do twojej panny i wymachuje
> Turbokozak mode ON
> Zaczynasz biec w jego stronę, bo już wiesz czym grożą te wymachy paralityka
> JEB! x4
> Nie zdążyłeś
> Panna skwierczy w płomieniach
> „Tego już za wiele skurwysynu”
> Rzucasz się jak oszalały na mordercę
> Siwy sk*****l zaczyna się turlać
> Na każdy twój cios przypadają jego 3 fikołki
> No debil, no
> Napierdalasz bez opamiętania
> Koleś powinien być martwy jakieś 50 ciosów temu
> Ale albo się turla albo żre
> 3 przewroty – kurczak do mordy, 3 przewroty – chleb do mordy, 3 przewroty – łyk z flaszeczki
> Nie wytrzymujesz i skaczesz w amoku na tego zjeba
> Fikołek
> Nie trafiłeś
> Shieeet
> Czujesz że to koniec
> Siwy dałn wyciąga miecz z dupy, odcina ci rękę i nogę
> Leżysz w kałuży krwi, kończyny walają się gdzieś obok
> Bezlitosny morderca podchodzi do bóstwa-skrzyni
> Otwiera ją, wyciąga jakieś rzeczy, po czym wyrzuca na plażę jak gdyby nigdy nic
> Powoli tracisz świadomość
> Ostatnie spojrzenie: loszka nadal skwierczy, rodzina nadal martwa, kończyny nadal odcięte, a bóstwo zgwałcone
> „Nie wybaczę ci tego. Dopadnę cię siwy skurwysynu”
> Nadchodzi ciemność
> Odpływasz
> Resztką świadomości słyszysz głos siwego
> „Przeklęte utopce”

_________________
User Miesiąca: Czerwiec 2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt kwie 21, 2017 6:29 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lip 10, 2015 6:37 pm
Posty: 1823
Czas trochę odświeżyć temat, chyba nie było jeszcze



>bądź mno
>Mati, lvl 20
>2 lata temu zdałeś prawko
>od tej pory zawsze marzyłeś o samochodzie
>ale nie takim rodziców
>takim własnym
>o którego mógłbyś dbać, myć go, sam go tankować
>którym mógłbyś pojechać gdzie tylko chcesz i kiedy tylko chcesz
>jakoś tydzień temu zerwałeś ze swoją loszką
>była to Karyna 8/10
>układało wam się bardzo dobrze
>bardzo się kochaliście
>przynosiliście sobie śniadania do łóżka
>mówiliście sobie miłe słówka
>pomagaliście sobie w potrzebie
>skoczyłbyś za nią w ogień
>było wręcz idealnie można rzec
>wszystko skończyło się około miesiąc przed twoimi 20. urodzinami
>Karyna nagle przestała do Ciebie dzwonić
>nie pokłóciliście się
>tak po prostu
>gdy chciałeś się z nią spotkać w ciągu tygodnia mówiła, że nie ma czasu
>w weekendy z kolei jej wymówką było to, że jest zmęczona po ciężkim tygodniu
>nie widywaliście się prawie w ogóle...
>raz udało Ci się ją wyrwać w niedzielę do kina na film
>nie dość, że przespała całą drogę autobusem do kina i z powrotem to i na filmie drzemała
>przez całe spotkanie zamieniłeś z nią dosłownie 4 słowa
>dzień przed swoją dwudziestką napisałeś jej smsa, że chcesz się spotkać, bo masz jej coś ważnego do powiedzenia
>chyba się przejęła, bo o dziwo znalazła czas, żeby się z Tobą zobaczyć
>gdy dojechałeś do jej domu, ta już czekała na Ciebie przed bramą
>"chodź Mati do środka, zrobię herbaty, tak dawno się już nie widzieliśmy..."
>"no ja właśnie w tej sprawie... nie mam ochoty na herbatę, przyjechałem Ci tylko powiedzieć, że koniec z nami"
>w jej oczach pojawiły się łzy
>"a-a-a-a-ale Mati, dlaczego?"
>"między nami coś się chyba wypaliło... w ogóle nie znajdujesz dla mnie czasu, nasz związek to już nie to co kiedyś, dlatego już postanowiłem. to koniec, tak będzie lepiej dla nas obojga"
>"Mati, to nie tak! daj mi się wytłumaczyć"
>"twoje tłumaczenia nie mają sensu. długo nad tym myślałem i zdania nie zmienię, to koniec"
>Karyna rozpłakała się złapała Cię za rękę i zaczęła ciągnąć w stronę garażu
>"słuchaj mnie Mati! nie spotykałam się z Tobą nie dlatego, że nie chciałam. miesiąc temu znalazłam sobie pracę i harowałam po 14 godzin od poniedziałku do soboty, żeby zarobić na twój prezent urodzinowy, bo Cię kocham gamoniu!"
>otworzyła garaż
>stał tam samochód
>Daewoo Matiz
>Karyna specjalnie oderwała z tyłu z, żeby było Mati
>łzy napłynęły Ci do oczu
>nie były to łzy wzruszenia
>były to łzy szczęścia
>kurwa jak dobrze, że dosłownie 2 minuty temu zerwałeś z tą głupią kurwą
>jebana kupiła Ci na urodziny Matiza
>"kurwa Karyna jebło Cię turbo? jakby się kumple dowiedzieli, że wożę się Matizem nie miałbym życia.. cisnęliby ze mnie bekę do końca świata i jeden dzień dłużej"
>gdy wypowiedziałeś te słowa z bagażnika Matiza wyskoczył Jurek Owsiak
>wziął rozpęd i zapierdolił Karynie z półobrota w czoło krzycząc:
>"JAK ZAJEBIE Z BUTA LUJA TO NIE MA WE WSI CHUJA"
>Karyna upada i traci przytomość
>Owsiak podbiega i przykleja jej serduszko do czoła
>"dziękuję Jurek"
>razem z Jurasem wsiadacie do Matiza
>przejeżdżacie po leżącej Karynie
>spierdalacie do lasu

_________________
Obrazek

3x User Miesiąca: Wrzesień 2016, Grudzień 2016, Maj 2017

#1 Kamil Kampanowski fan

"luzuj majty kolego, każdy prawdziwy mężczyzna musi czasem rzucić tekstem o czyjejś starej" ~ Ramzes


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob kwie 22, 2017 12:51 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2318
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Dobrze że przypomniałeś, bo zapomniałem, a ostatnio się trochę złota czytało.

Obie od Malcolma XD ( Twórca fanatyka XD )

Ja z Marianem trafiłem na Oborniczą, bo panu Zygmuntowi nudziło się trochę siedzieć na dyżurce, więc chciał mieć kablówkę żeby oglądać Eurosport. Powinienem jednak zacząć od tego, co w ogóle Zygmunt tam robił.
Gdy inwestycja Obornicza Residence została ukończona, a członkowie spółki Słonina & Partners rozpierzchli się po świecie i aresztach śledczych, wolność stracił jak wspominałem również Krzysiu, czyli przyjaciel Zygmunta ze stróżówki. Krzysiu z liczących wiele stron zarzutów zrozumiał tylko, że jest on jakby współwłaścicielem budynku, więc poprosił przyjaciela, żeby miał oko na jego własność - złożyło się to o tyle dobrze, że status związku Zygmunta zmienił się w czasie stróżowana na Oborniczej na SKOMPLIKOWANY, przez co niespecjalnie miał się on gdzie podziać, bo exkonkubina Wanda nie wpuszczała go do mieszkania pomimo próśb i gróźb xD
Z tych dwóch powodów podjął na Oborniczej pracę w systemie zmianowym 24/24, czyli zaanektował jeden z penthouse'ów i siedział w budynku cały czas.
Nie był on jedynym lokatorem. W apartamentowcu zamieszkała również pani Barbara, Vitalij i Adaś "Elektryk".
Pani Basia miała koło 50tki, pracowała tam jako przedstawicielka zewnętrznej firmy sprzątającej, na stale oddelegowana na Oborniczą. Ta firma nie miała jeszcze chyba pojęcia, że Słonina & Partners nie jest wypłacalna i normalnie płaciła Basi wynagrodzenie. Nie można powiedzieć, żeby było to wielkie obciążenie, bo na umowie Basia zarabiała 1100zł, a dla równego rachunku potrącali jej jeszcze 100zł za "wypożyczenie" sprzętu sprzątającego i odzieży roboczej vP
Basia nie mieszkała tam od początku - gdy zaczynała, normalnie po pracy wracała do domu, w którym jednak czekał na nią mąż psychopata, który ją napierdalał, więc po kilku tygodnia, znając już sytuację lokalową w apartamentowcu, Basia postanowiła do męża nie wracać. Chodziła do mieszkania raz na kilka dni, w obstawie Vitalija i Adasia "Elektryka", SPRAWDZIĆ CZY TEN CHUJ SIĘ JUŻ POWIESIŁ xD
Vitalij miał koło 40stki, był z Ukrainy i pracował przy budowie Oborniczej - wtedy też zaziomował się z Zygmuntem. Na tej budowie dopadły go jakieś problemy z kręgosłupem i niespecjalnie mógł iść pracować na kolejną, a nie chciał wracać na Ukrainę, więc Zygmunt przyjął go z upoważnienia Krzysia do komuny. Aha, Vitalij został kochankiem Barbary, która wprowadziła się do jego penthouse'u, co będzie jeszcze ważne w tej historii.
Nie wiem skąd wziął się tam Adaś, był chyba dalekim kuzynem Barbary albo Zygmunta. Na pewno miał coś lekko nie tak z deklem i swój pseudonim zdobył przez to, że obsesyjnie chodził po budynku i sprawdzał miernikiem stan prądu w gniazdkach, czy nie ubyło xD Na oko miał z 30 lat, ale ciężko się było od niego dowiedzieć czegoś więcej, bo każda próba podjęcia konwersacji kończyła się nieuchronnie tyradą na temat prądu stałego i zmiennego, którą konkluzją nieodmiennie było, że prąd stały kurwom jest xD
Ostatnią ważną kwestię w tym wprowadzeniu jest, że Zygmuntowi udało się wynająć tak zwany "lokal handlowo-usługowy" na parterze budynku na Żabkę. Dokonał tego w ten sposób, że Krzysiu wystawił mu z więzienia upoważnienie do gospodarowania nieruchomością. Właściciel Żabki sprawdził w księdze wieczystej, że właścicielem jest Słonina & Partners, w KRS, że prezesem zarządu Słonina & Partners jest Krzysztof, więc nie zadawał już więcej pytań tylko płacił co miesiąc koło 2000zł w gotówce do łapy Zygmuntowi. Obok pensji Barbary za sprzątanie stanowiło to budżet komuny.
Przejdźmy do właściwej części historii. Gdy przyszedłem na Oborniczą z Marianem, to od razu swój wyczuł swego, a właściwie ja wyczułem ich obydwu, bo od obydwu czuć było wódą xD Marian od z miejsca zapytał, czy Zygmunt nie będzie miał nic przeciwko jak on sobie pierdolnie piwko przy pracy, na co Zygmunt odparł, że PANIE JA 30 LAT NA BUDOWACH ROBIŁEM. JA WIEM, ŻE FACHOWIEC TO CZASAMI LEPIEJ PO PIWKU PRACUJE NIŻ NA TRZEŹWO. KIEDYŚ TAKIEGO STASZKA MIELIŚMY, CO BEZ SETY NA RUSZTOWANIE BY NIE WSZEDŁ, A PO SECIE TO JAK MAŁPA JAKAŚ W DŻUNGLI PO NIM LATAŁ. Zygmuntowi picie Mariana bardzo odpowiadało, bo w tamtym okresie on też nadużywał, lecząc swoje złamane przez exkonkubinę serce, a Vitalij, Basia ani Adaś specjalnie dużo nie pili, więc znalazł kompana do zabawy. Skończyło się oczywiście tak, że ja robiłem, a oni komenderowali NO MŁODY TYLKO ELEGANCKO RÓB, JAK DLA SIEBIE, BO TO KRZYSIOWE JEST I MUSI BYĆ WSZYSTKO PERFEKT!
U nich pracowaliśmy tylko dwa dni, ale tuż obok było duże, też dopiero co skończone osiedle, gdzie mieliśmy z 30 zleceń bo to był nasz rejon, więc wpadaliśmy na Oborniczą właściwie codziennie przez dobre dwa tygodnie - Marian dla picia a ja, bo byłem całą tą historią bardzo zaintrygowany. W końcu niecodziennie właścicielem budynku za jakieś 10 milionów jest siedzący w kryminale ochroniarz, a lokatorami penthouse'ów inny ochroniarz, sprzątaczka, budowlaniec i upośledzony Adaś "Elektryk" xD
Jak to często bywa najciekawsze rzeczy działy się, gdy pito alkohol. Opcje Mariana już znacie z poprzednich opowieści, natomiast Zygmunt był od niego jeszcze lepszy xD Wspominałem o Panu Tik-Taku - było to tak (tak tak), że właściwie zawsze gdy Zygmunt się nasrał to włączała mu się olbrzymia nienawiść względem tej na pozór sympatycznej postaci telewizyjnej. TYLE PIENIĘDZY KURWA TYLE PIENIĘDZY! JA WSZYSTKO KIEDYŚ MIAŁEM, SZKLARNIE MIAŁEM, HURTOWNIĘ MIAŁEM, ZAUFAŁEM CZŁOWIEKOWI BO TAKI ZNANY, PROGRAM MIAŁ DLA DZIECI W TELEWIZJI, A TAK MNIE W CHUJA ZAŁADOWAŁ, ZEGARYNKA JEBANA, WSZYSTKO STRACIŁEM! JAK GO NA ULICY SPOTKAM TO BĘDĄ GO W SZPITALU WYBUDZAĆ!!!
Nie udało mi się niestety ustalić, co tak na prawdę zrobił Zygmuntowi pan Tik-Tak, bo za każdym razem słyszałem inną wersję: raz, że mieli sprzedawać samochody na wschód, kiedy indziej, że oszukał w karty, innym znowu razem, że chodziło o inwestycje w biopaliwa. Zaczęłem przez to nabierać podejrzeń, że cała ta opcja się Zygmuntowi uroiła xD Urojona czy nie, wytworzyła w nim ogólną awersję do czasomierzy i jak się najebał to ściągał ze ściany nad portiernią zegar, kładł na krześle i przykrywał kurtką żeby zagłuszyć dźwięk BO ROBI TIK-TAK, TIK-TAK, TIK-TAK! CAŁY CZAS W KÓŁKO TO SAMO I MNIE WKURWIA TO!
Druga opcja była taka, że na którymś widzeniu w areszcie Krzysiu powiedział Zygmuntowi NO I BALUSTRAD PILNUJ, ŻEBY ZŁODZIEJE NA ZŁOM NIE POKRADLI. Z jakiegoś powodu to przykazanie szczególnie wryło się w umysł Zygmunta więc został on wielkim protektorem elementów metalowych i gdy popił to brał Adasia "Elektryka" i chodzili razem na "obchód obiektu", czyli Adaś sprawdzał, czy jest prąd w gniazdkach, a Zygmunt liczył, czy nie zajebali gdzieś balustrady xD Czasami jak Zygmunt doszedł do końca to nie pamiętał już, czy w mieszkaniu pod trójką była na balkonie poręcz czy nie, więc zaczynał obchód od nowa xD
Ostatnią ciekawą sprawą z Zygmuntem było, że jak się wstawił to po koleżeńsku zaczepiał Barbarę, takie niegroźne końskie zaloty HEHE BASIA BASIA WIEWIÓRECZKA, BARBÓRKA HEHE XD Nie miał nic zdrożnego na myśli, bo ogólnie nie wyglądał na kogoś, kto jeszcze rucha xD ale straszny ból dupy miał o to Vitalij, który był zazdrosny i jak Basia za długo gadała z Zygmuntem to się obrażał chodził na basen w piwnicy, do jacuzzi. Piwnica była jedyną niewykończoną częścią budynku ale z jakiegoś powodu jacuzzi już było xD a że Vitalij był bardzo zazdrosny, to siedział tam bardzo często i potem jak przychodziliśmy z Marianem na Oborniczą to mogliśmy poznać, czy znowu się obrażał na Basię po tym, jak bardzo był rozmoczony, w sensie jak bardzo miał pomarszczoną skórę od siedzenia w wodzie xD Jak był obrażony to Basia potem chodziła po apartamentowcu i wołała VITALIJ, VITIA, WRÓC DO MNIE NAJDROŻSZY, JA CIEBIE TYLKO KOCHAM A NIE TEGO SKURWYSYNA MOJEGO MĘŻA, JAK ON JUŻ SIĘ POWIESI TO ZAMIESZKAMY U MNIE.
Opowiem jeszcze o Basi, Adasiu i nawiedzających budynek służbach specjalnych, ale to już w następnym poście. Jak dobrze pójdzie, to może nawet mi się uda jebnąć zdjęcie z czasoznaczkiem z ruin Oborniczej, żeby było wiadomo, że PS TO PRAWDA.





Oto trzecia i ostatnia już opowieść, która zrodziła się podczas mojej pracy kablowo-monterskiej z Marianem, mianowicie historia OBORNICZA RESIDENCE. O ile to opowieść ostatnia, to nie jest to ostatni post na ten temat, bo będą aż 3, taka jest długa.
Obornicza Residence nie nazywała się dokładnie tak, ale była bardzo podobnym, popularnym wśród polskich deweloperów zlepkiem swojskiej nazwy ulicy z angielskim słowem podkreślającym ekskluzywność inwestycji xD Był to budynek postawiony na obrzeżach miasta przez SŁONINA & PARTNERS CONSULTING DEVELOPMENT MANAGEMENT, czyli taki januszex, który kiedyś nazywał się pewnie SŁONEXPOL (musi być zarówno X, bo nowocześnie, jak i POL, podkreślające pochodzenie kapitału xD), a po przeżyciu jakimś cudem lat '90 i kilku zmian rządów oraz przekupieniu kilku kontroli skarbowych, wszedł w drugą dekadę trzeciego milenium już nie jako przedsiębiorstwo zajmujące się odlewaniem w garażu za domem krasnali ogrodowych z gipsu i następnie sprzedażą ich do RFN, ale firma na prawdziwie europejskim poziomie, a więc i licującą z nim nazwą.
Obornicza Residence była budynkiem o powierzchni jakichś 3000 m2, składającym się z kilkunastu mieszkań i kilku "penthouse'ów", z których nie wszystkie znajdowały się na ostatnim piętrze, po prostu były o te 50 czy ileś metrów większe od zwykłych "exclusive apartments" xD. Samo w sobie nie jest to jeszcze nic szczególnie interesującego, bo takich budynków najebane jest w Polsce tysiące - historia nabiera kolorów dopiero, gdy dowiadujemy się, że w świetle prawa w tym budynku nie mieszkał absolutnie nikt, pomimo, że oddano go do użytku rok przed pojawieniem się w nim mnie i Mariana xD
Doszło do tego w ten sposób, że o ile firma SŁONINA & PARTNERS CONSULTING DEVELOPMENT MANAGEMENT nazwę miała bardzo nowoczesną, to stosowała tradycyjny, popularny i sprawdzony nad Wisłą model biznesowy "nakraść co się da a potem spierdalać gdzie się da" i postawiła rezydencję na działce zreprywatyzowanej na lewe papiery, ze kredyt z banku uzyskany na lewe papiery przedstawiające wzięte z dupy wyniki finansowe firmy, nie płacąc przy tym połowie podwykonawców, którzy budynek stawiali, jednak biorąc już pieniądze od przyszłych mieszkańców xD O ile części partnersów, w tym panu Słoninie, udało się zrealizować obydwa elementy ich biznesplanu - przez co obecnie poszukiwani są europejskim listem gończym - to dwie osoby nie zdążyły spierdolić, a właściwie to nawet nie wiedziały, że powinny xD Jeden typ to był jakiś biznesmen spod Kalisza, który się powiesił po tygodniu w areszcie, jak się tylko dowiedział, ile tomów liczy akt oskarżenia, a drugi to pan Krzysztof, przez przyjaciół (a właściwie przyjaciela) zwany po prostu Krzysiem, który był ochroniarzem na budowie Obornicza Residence, a któremu pan Słonina i Partnerzy dawali do podpisywania "jakieś papiery" w zamian za kilka stów. Stał się on przez to - nawet o tym nie wiedząc - prezesem prężnie działającej spółki Słonina & Partners, która miała wielomilionowy majątek i kilkukrotnie większe długi.
Z tego powodu budynkiem interesowali się niedoszli mieszkańcy, firmy budowlane go stawiające, warszawski ratusz, banki i kilka różnych służb, których nazwy skracają się do trzech liter. W tym rozpierdolu nikt nie wiedział już, kto jest właścicielem czego i trzeba czekać, aż rozstrzygnie to sąd, co przy takim zagmatwaniu sprawy stanie się w połowie trzeciej dekady trzeciego milenium.
Jak wspominałem, w rezydencji przy Oborniczej nikt nie był zameldowany. Nie znaczy to jednak, że nikt w niej faktycznie nie mieszkał. Tak zwanym głównym (niemniej "dzikim") lokatorem był pan Zygmunt, jedyny przyjaciel przebywającego w areszcie pana Krzysia, który podobnie jak on był kiedyś ochroniarzem na budowie swojego przyszłego miejsca pracy i zamieszkania. W areszcie nie siedział dlatego, że w przeciwieństwie do Krzysia nie dał z siebie zrobić "słupa", bo miał uraz do podpisywania jakichkolwiek papierów, bo kiedyś podobno strasznie wyruchał go na jakimś interesie ten słynny Pan Tik-Tak z telewizji xD, więc nie podpisywał już absolutnie niczego, nawet pokwitowań za listy polecone xD
MÓWIŁEM MU, KRZYSIU, NIE PODPISUJ BO SIĘ ŹLE SKOŃCZY! ZAWSZE SIĘ ŹLE KOŃCZY JAK SIĘ COŚ PODPISUJE! ALE ON NIE SŁUCHAŁ, ZA ŁASY BYŁ NA TE KILKA STÓW, TEŻ KIEDYŚ TAKI BYŁEM JAK ON, WSZYSTKO MUSIAŁEM STRACIĆ ŻEBY SIĘ NAUCZYĆ! POPATRZ NA MNIE MŁODY. KOGO WIDZISZ? NIE WIESZ? CIECIA WIDZISZ! A KIEDYŚ TO JA BYŁEM PAN!!!
Ale o tym już jutro xD

_________________
User Miesiąca: Czerwiec 2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz maja 07, 2017 11:10 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2318
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Dwa złota z Past Perfect XD

>bądź mno
>janusz, lvl 42
>masz znajomego, który pracuje w biedronce
>dał Ci cynk, że pojutrze będzie promocja na tyskie
>przecena czteropaka z 9,11 zł na 9 zł
>aż ci stanął
>wąs oczywiście
>twój januszometr zaczął nakurwiać jak popierdolony
>taka okazja nie może Ci przejść koło nosa
>wiesz, że pewnie wszystkie janusze z okolicy rzucą się jak pojebani
>ale Ty masz przewagę
>wiesz o promocji na 2 dni przed
>postanawiasz nie marnować czasu
>przebierasz się za bezdomnego
>pożyczasz psa od córki i z kartką: "na leczenie azorka" siadasz przed wejściem do kościoła
>prawie każdy kto widzi biednego pieska rzuca Ci jakieś drobne
>nagle idzie twoja córka
>"tate, co Ty odkurwiasz"
>"córcia, ciiiii! ić stont, bo mi wizerunek żebraka niszczysz!"
>"tate do cholery wracaj do domu, mame z obiadem czeka"
>"KURWA CÓRCIA WYPIERDALAJ, JA MAM MISJĘ"
>w końcu daje Ci spokój i odchodzi
>pod koniec dnia liczysz swój zysk:
>29 jednozłotówek i 21 dwuzłotówek
>idealnie
>50 monet
>tyle ile trzeba
>dobra azor, wykurwiaj psie
>nadchodzi dzień przed promocją
>biedronka jest otwarta w godzinach od 7:00-21:00
>zapierdalasz pod nią o 3:00
>zabierasz wszystkie zebrane pod kościołem pieniądze
>przed sklepem jest równo 50 miejsc parkingowych i tyle samo wózków sklepowych
>do każdego wózka wsadasz 1 monetę
>ustawiasz na każdym miejscu parkingowym po 1 wózku, żeby janusze, którzy jutro przyjadą po tyskacze pewnie już przed 7:00 nie mogli zaparkować
>parking spory, więc zastawianie miejsc zajęło Ci trochę czasu
>skończyłeś o 6:45
>okurwa.exe
>zapomniałeś o jednym
>miejsce dla inwalidów
>zostało 1 niezastawione miejsca
>I TO POD SAMYM KURWA WEJŚCIEM
>twój plan powoli zaczyna się sypać
>idziesz pod same drzwi
>godzina 6:59
>nagle z oddali rozlega się klekot
>"O NIE, ZACZYNA SIĘ"
>zza horyzontu wyjeżdża stado passatów 1.9 TDI
>wjeżdżają na parking
>nikt nie może zaparkować, bo wózki
>wtem pod samym wejściem na kopercie parkuje czerwony pasek
>wyczołguje się z niego janusz
>pełza do bagażnika po wózek inwalidzki
>to będzie twój jedyny rywal w wyścigu po tyskie
>podjeżdża koło Ciebie pod same drzwi
>wymieniacie się złowrogimi spojrzeniami
>wybija 7:00
>drzwi się otwierają
>POSZLI!
>SZYBCY WŚCIEKLI I PAZERNI!
>zaczynasz zapierdalać między półkami na dział z alkoholem
>nie możesz się skupić na drodze, bo twoją uwagę rozpraszają żółte tabliczki z innymi promocjami
>nagle mignęła Ci promocja na śledzie z 5,99 na 5,98
>nie wytrzymujesz
>zatrzymujesz się
>pakujesz do kieszeni 2 opakowania
>widzisz, że twój przeciwnik prawie jest już na miejscu
>januszometr wykurwia poza skalę
>chwytasz słoik z kiszonymi ogórkami
>rzucasz w inwalidę
>pudło
>zaczynasz biec na dział z alkoholem co chwila łapiąc jakieś artykuły, rzucając w rywala i utrudniając mu drogę
>mijasz dział z pieczywem
>łapiesz za bagietkę
>z całych sił rzucasz nią niczym oszczepem
>ta wpierdala się w szprychy wózka drugiego janusza
>wypierdala się na ryj, ale się nie poddaje
>porzuca wózek i zaczyna pełzać w stronę tyskaczy
>wpierdalasz się na zamrażarki z lodami i przeskakujesz przez półki
>widzisz, że przeciwnik już jest na miejscu i wyciąga swoje łapska po twoje czteropaki
>z bólem serca sięgasz do kieszeni po śledzie
>spoglądasz na nie z łezką w oku
>"janusz, to dla Ciebie trudne ale musisz"
>bierzesz zamach i rzucasz w wyciąniętą rękę rywala
>ten dostaje i syczy z bólu
>podbiegasz do niego i łapiesz go za nogę
>zaczynasz go wlec na drugi koniec sklepu, żeby mieć więcej czasu na zebranie jak największej ilości czteropaków
>jest sparaliżowany od pasa w dół, a bez wózka inwalidzkiego powrót trochę mu zajmie
>po drodze wyzywa Cię i drze mordę
>zostawiasz go na dziale z chemią
>biegniesz po czteropaki
>nagle słyszysz dźwięk rozpędzonego stada
>OJAPIERDOLE.PNG
>reszta januszy
>łapiesz tyle czteropaków ile dasz radę unieść
>wsadzasz je pod pachy, pod koszulkę, do spodni, do nogawek, w zęby, do reklamówek, do rąk, do odbytu
>udało Ci się zabrać z dziesięcioma
>na półce w promocji zostały tylko 2
>dumnie kroczysz do kasy i słyszysz za sobą kłótnie, wyzwiska, szarpaniny reszty januszy
>płacisz 90 zł i 5,98 zł za 1 pudełko śledzików
>wychodzisz ze sklepu i podążasz do swojej gabloty 1.9 tdi, zaparkowanej w krzakach
>za wycieraczką widzisz ultokę z tesco
>"PROMOCJA NA CZTEROPAK TYSKIE, TYLKO 8,98 zł!"
>krew Cię zalewa
>umierasz




>bądź mno
>Gosia lvl 21
>masz wadę wzroku
>ale to zajebiście wielką wadę
>-1080p
>nigdy nie widziałaś nawet twarzy rodziców
>idziesz na badania
>pare razy odbijasz się głową od ścian w korytarzu ale chuj
>żeby nie było wstydu uczysz się wszystkich liter na tablicy na pamięć
>recytujesz je w 0,7 sekundy
>lekarz zszokowany
>daje Ci skierowanie do korpusu snajperskiego
>kurwa, jebły Ci się drzwi
>to nie badania wzroku tylko pobór do wojska
>dostajesz mundur i karabin
>wywożą Cię na Ukrainę
>masz zajebisty węch i czujesz dokładne płożenie każdego wroga
>ale chuja widzisz więc nie wiesz kto jest kto, strzelasz w kogo popadnie xD
>okazuje się że zajebałaś wszystkich ruskuf i ukraińcuf
>nie ma się kto napierdalać więc wojna skończona
>medale, odznaczenia, pokojowa nagroda Nobla
>trafiasz do elitarnej jednostki specjalnej
>z grupą najlepszych agentów i najemników odwalacie całą brudną robotę
>pewnego dnia dostajesz od dowództwa misję zlikwidowania jakiegoś dilera uranu Jurija Owsienko
>dostajesz cynk, że o 9:11 będzie jechał z jakimś czarnym ziomkiem po towar do Los Angeles
>obierasz sobie pozycję w bloku przy skrzyżowaniu, przez które twój cel będzie przejeżdżał
>nagle w powietrzu wyczuwasz, że twoja ofiara się zbliża czarnym bentleyem
>zapala się czerwone światło
>zatrzymuje się
>celujesz przez lunetę
>masz go na muszce
>czujesz to po węchu
>zapach uranu nie może kłamać
>podczas, gdy ciągnęłaś za spust gołąb nasrał Ci na lufę
>ta minimalnie skręciła w lewo
>zamiast Jurija zastrzeliłaś jego czarnego ziomka
>w dodatku odrzut snajperki przypierdolił Ci w głowę
>na chwilę tracisz przytomność
>odzyskujesz ją po 3 minutach
>leżysz i nie wiesz co się odpierdala
>masz zawroty głowy
>widzisz jakoś krzywo
>próbujesz coś powiedzieć ale seplenisz
>pewnie szok pourazowy
>ewakuujesz się z miejsca zdarzenia
>w telewizji zaczynają trąbić, że słynny raper Tupac został zastrzelony
>okurwa.exe
>misja nieudana
>sztab dowodzenia będzie chciał Cię zlikwidować za zabójstwo tak słynnej osoby i kompromitację elitarnej jednostki
>jesteś teraz celem numer jeden
>zaczynasz biec przed siebie
>nagle podjeżdża do Ciebie sportowa mazda
>za kierownicą siedzi dowódca tygrysiego korpusu
>Twój przyjaciel
>wywozi Cię aż do Łodzi gdzie ukrywacie się w jakiejś melinie przed władzami służb specjalnych
>dowódca "Tygrysiego Korpusu" Tiger
>i Ty, mordercza i jadowita Kobra
>ale to już przeszłość...

_________________
User Miesiąca: Czerwiec 2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn maja 08, 2017 6:19 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn cze 08, 2009 7:20 pm
Posty: 1197
Lokalizacja: Szczecin
Pasta od Eryko, nie wiem czy jego czy nie ale chciał żebym wkleił to wklejam, post więcej 8)

Pierwsza pastunia, mam nadzieję że się spodobała
>Bądź mną lvl 20
>Jedź do szpitala na zabieg
>Spóźnia Ci się autobus o 5 minut
>Jedziesz i korek.giph
>Jesteś w szpitalu
>Rejestracja i te sprawy 40 minut
>Okazuje się że nie będziesz z siostrą w pokoju
>Później mówią że będziesz, ale na oddziale z maluchami
>Czekasz na łóżka, szafeczkę itp 2 godziny
>Dostajesz i masz chujową kołdrę, łóżko i wszystko
>Zabieg masz "umówiony" na 12:30 wtorek
>Maluchy drą ryja 24/7
>Dostajesz szału
>OmójBożekurwamać.jpg
>Na jutro masz być nacczo
>No spoko
>Dostajesz kolację, no spoko
>Ostatni posiłek w poniedziałek o 21
>Wstajesz rano, wbijają starzy wszystko fajnie, masz kroplówkę chce ci się srać sikać jeść pić, ale wytrzymasz
>Nadchodzi 12, 12:10, 12:20 lekarza i pielęgniarki nie ma
>12:30 i okazuje się że zabieg o 15
>Kurwa.giph
>Czekasz, trochę pospałeś, poczytałeś, jakoś trzymasz
>15, i zabieg przesunięty na 17
>Ledwo żyjesz, 21 godzin bez jedzenia i picia i jedziesz na zabieg
>No wszystko spoko, wracasz do sali
>Wpierdalasz tyle ile się dasz no i spoko
>Magazyn brzuszny uzupełniony
>Idziesz spać 20:30 ze zmęczenia i ogl
>Wpierdala ci się pielęgniarka z bandą i mówią że nas przenoszą na inny oddział bo jakiś >dzieciak przyjechał, ale co z tego że były 3 wolne sale WTF.png
>Wkurwienie.exe
>Okazuje się że jesteśmy w innych salach a ty leżysz z jakimiś nerdami w pokoju
>Jużmamdosyć.giph
>Idziesz spać
>Następny dzień
>Obchód i te sprawy
>Wyjście skumane na 10
>Ale grupa frajerów zajmują czas
>W końcu wychodzisz ze szpitala po wypisie
>Jebać polskie szpitale

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn maja 08, 2017 7:10 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lip 10, 2015 6:37 pm
Posty: 1823
Wygląda trochę na taką pastę którą sam Eryko by wymyślił ale dobra, poza tym chyba gif a nie giph XD

>bądź mno
>anon, lvl 17
>ciepły majowy wieczór
>siedzisz z ziomeczkami przy piwku
>cukiereczek, lvl 20
>dobry kumpel, znacie się od małego
>ma cukrzycę
>gruby, lvl 18
>kolega cukiereczka
>seba, chuj wie, który lvl
>jebany dres, przypierdolił się do was i siedzi
>trochę nudy
>w końcu postanawiacie poczekać aż się bardziej ściemni i pójść do pobliskiego lasu
>to taki stary las, w którym podobno straszy
>chcecie tam iść i poryć sobie banię czymś creepy
>wybija 24:00
>w około już ciemno
>zabieracie ze sobą sporą gałąź i ją podpalacie
>robi wam za pochodnię
>ruszacie w stronę lasu
>po 9 minutach i 11 sekundach jesteście na miejscu
>przed wami stara i zniszczona droga, na którą pada blask księżyca
>drzewa pochylone nad nią przypominają kształtem dłonie
>delikatny szum liści potęguje mroczną scenerię
>gruby wpada na pomysł:
>"włączę jakąś straszną muzyczkę, żebyśmy się bardziej bali"
>odpala nutkę z archiwum X
>cukiereczek mówi, żeby wyłączył to gówno bo to w ogóle straszne nie jest
>wyciąga swój telefon i włącza POKA_SOWĘ.mp3
>aż włos zjeżył wam się na głowie
>"teraz to kurwa przesadziłeś.. wyłącz to, bo to jest zbyt straszne"
>nagle wtrąca się seba
>"dobra jebać te muzyczki, chodźcie"
>jako, że się go boicie bo to jebany rycerz ortalionu słuchacie go
>od tej pory stał się przywódcą ekipy
>idziecie 21,37 m w las
>po prawej stronie dostrzegacie wąską, leśną dróżkę, która wydaje się być jeszcze straszniejsza
>gruby widocznie zaczynał ostro srać po majtach:
>"ee chłopaki, może zawróćmy już, bo się jeszcze zgubimy i będzie pszypex"
>"co Ty kurwa gruby, pizda jesteś?"
>"właśnie, nie pierdol tylko chodź"
>zaczynacie zagłębiać się w las wąską dróżką
>nagle odzywa się cukiereczek
>"eee tam kurwa, chujnia z tym nawiedzonym lasem, to jebana plota... nic tu się nie dzieje strasznego.."
>wtem z krzaków zaczął dobiegać odgłos zgrzytania zębów
>seba aż podskoczył
>gruby zaczął krzyczeć
>cukiereczek zadrżał
>jako jedyny zachowałeś zimną krew
>"sprawdzę co to"
>gruby do Ciebie:
>"anon, pojebało Cię? to pewnie jakiś jebany zombie, spierdalajmy stąd"
>"co Ty kurwa, żeś się bajek naoglądał? to pewnie jakaś sarenka albo wiewiórka.."
>idziesz w stronę krzaków
>odchylasz krzaki
>dostrzegasz małą sarenkę, która stoi tyłem i się trzęsie
>"OOOOOO JAKA SŁODZIUDKA <3! CHODŹCIE CHŁOPAKI ZOBACZYCIE WASZEGO ZOMBIAKA"
>kumple podchodzą
>wtem sarenka odwraca głowę o 360 stopni w waszą stronę
>słychać dźwięk łamanego kręgosłupa
>OKURWA
>JEBANA NIE MA OCZÓW
>JEJ PYSK OCIEKA KRWIĄ
>PRZED NIĄ DOSTRZEGACIE POGRYZIONE LUDZKIE ZWŁOKI
>gruby się zesrał
>cukiereczek rzucił w nią pochodnią
>szmata zaczęła się palić
>w ogóle nie czuje bólu
>stanęła na dwie racice i wyprostowana demonicznym głosem, plując krwią wykrztusiła:
>"KORONA KIELCE KURWA WIDELCE"
>seba miał dres i na nim herb korony
>sarna podeszła do niego i złapała go za szmaty
>podniosła do góry i pierdolnęła o ziemię
>w tym czasie Ty, gruby i cukiereczek zaczynacie spierdalać
>za sobą słyszycie tylko szatańskie rzężenie, błaganie o litość seby i dźwięk rozrywanej tętnicy
>po kilku sekundach widzicie blask płomieni, który nieustannie się do was zbliża
>"TO ONA! SPIERDALAMY!"
>wtem cukiereczek upada
>"KURWA WSTAWAJ, MUSIMY UCIEKAĆ!"
>"NIE MOGĘ! CUKIER MI SPADŁ!"
>"TO GO KURWA PODNIEŚ I DZIDA!"
>"MUSZĘ ZJEŚĆ COŚ SŁODKIEGO I TO SZYBKO!"
>"GRUBY KURWA, NA BANK COŚ MASZ, DAWAJ SZYBKO, BO KURWA ZGINIEMY!"
>tętent biegnącej sarny był coraz głośniejszy
>gruby nie wytrzymał presji i zaczął spierdalać
>cukiereczek spojrzał na Ciebie
>"ANON, TO NIE MA SENSU. ZOSTAW MNIE TU I RATUJ SIĘ!"
>wpadasz na pomysł
>ściagasz spodnie i majty
>wpierdalasz mu fiuta do buzi
>cukiereczek się dławi i coś tam pierdoli
>"ebebehwebebeel"
>"SSIJ! KRĄŻĄ PLOTKI, ŻE MÓJ CHUJ JEST SŁODKI!"
>w oczach ziomka widać napływającą falę gniewu za to co mu zrobiłeś
>wstaje i zaczyna Cię gonić
>biegniecie
>po chwili zatrzymujecie się, a cukiereczek wypierdala Ci bułę na ryj
>"KURWA CUKIERECZEK, GDYBY NIE TO, TO TERAZ LEŻAŁBYŚ TAM MARTWY W KAŁUŻY KRWII! POWINIENEŚ MI DZIĘKOWAĆ!"
>"w sumie racja.. dzięki anon"
>"dobra, nieważne.. co robimy?"
>"trzeba znaleźć jakąś drogę powrotną"
>"a co z grubym?"
>"zostawił nas.. jebać go, jebany lamus"
>"racja"
>razem z przyjacielem idziecie dalej
>po kilku minutach marszu dostrzegacie na ziemii opakowanie po smalcu
>gruby musiał tu być niedawno
>nagle cukiereczek zaczyna krzyczeć
>"ANON! CHODŹ TU! TO KREW!"
>idziesz do niego
>dostrzegacie krwawe ślady racic
>idziecie za nimi
>po 21,37 m zauważacie na drzewie ciało grubego
>"O JA PIERDOLĘ"
>wtem rozlega się to samo zgrzytanie zębów co wcześniej
>"TO ONA"
>zza pnia wyłania się ta sama sarna
>tym razem bardziej zakrwawiona
>na szyi miała trofeum z dresów seby, a na pysku wysmarowana była tłuszczem grubego
>doskakuje do was, opluwając was krwią i sapiąc mówi:
>"JAKIEŚ OSTATNIE ŻYCZENIE ŚMIERTELNICY?
>"mogłabyś nas nie zabijać i zaprowadzić do domu?"
>"no spoko"
>"o, zajebiście"
>sarna schodzi na 4 raciczki i każe wam wskakiwać na plecy
>"sorki za krew na grzbiecie... weźcie sobie podłóżcie jakieś liście pod tyłki, żebym wam spodni nie pobrudziła"
>"niee spoko sarna, te spodnie i tak idą do prania"
>"aa to luz"
>wskakujecie na nią
>po 997 sekundach jesteście pod domem
>zeskakujecie
>cukiereczek nieśmiało się wtrąca:
>"ekhem, bo sarna wiesz... to było ostatnie życzenie anona, a ja jeszcze bym miał jedno"
>"no co tam?"
>"weź nam skocz na stację po hotdoga"
>"no spoko, daj hajs tylko"
>cukiereczek daje jej 10 zł
>"weź dwa małe z kabanosem i keczupem, tylko resztę mi przynieś"
>"ok, zaraz wracam"
>siadacie sobie przed domem i czekacie
>i czekacie...
>i czekacie...
>po 2 godzinach orientujecie się, że już nie wróci
>ojebała was na hajs
>"o Ty kurwo jebana"
>piszecie na murach domu
>"SARNA TO CHUJ"
>"SARNA SIKA NA SIEDZĄCO"
>dyszka w plecy
>brak profitu

_________________
Obrazek

3x User Miesiąca: Wrzesień 2016, Grudzień 2016, Maj 2017

#1 Kamil Kampanowski fan

"luzuj majty kolego, każdy prawdziwy mężczyzna musi czasem rzucić tekstem o czyjejś starej" ~ Ramzes


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz maja 14, 2017 1:46 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2318
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Podjebane oczywiście z jebawkowej sekcji past

Jak wygląda korzystanie z telefonu z Androidem?
- Włączasz.
- Czekasz.
- Podajesz swojego maila, imię, nazwisko, hasło, numer buta.
- Czekasz.
- Zakładasz dodatkowe konto u producenta, podajesz maila, hasło…
- Czekasz.
„Jeszcze tylko kilka prostych kroków i telefon będzie uruchomiony”
- Odpowiadasz na pytania dotyczące umiejscowienia przycisków, kwestii zabezpieczeń.
- Czekasz.
„Czy chcesz połączyć się z WiFi?”
- Jasne, że chcesz, szukasz sieci, wpisujesz hasło.
- Potwierdzasz jakąś zgodę, nie wiesz jaką, nigdy nie czytałeś.
„Telefon będzie do Twojej dyspozycji po ponownym uruchomieniu”
- Czekasz.
- Uświadamiasz sobie, że zaraz będziesz mógł korzystać z nowiutkiego telefonu.
- Cieszysz się.
„Telefon będzie do Twojej dyspozycji po aktualizacji”
Aktualizacja Android 1/50
- Nie cieszysz się.
- Czekasz
Aktualizacja Android 50/50 Telefon będzie dostępy po restarcie.
- Czekasz.
- Włącza się, no nareszcie. Cieszysz się.
Aktualizacja Producenta 1/47
- Czekasz, nie cieszysz się.
Aktualizacja Producenta 47/47 Zapraszamy!
- Potwierdzasz zgodę na użytkowanie oprogramowania i przy okazji z rozpędu zgodę na wysyłanie spamu na Twoją skrzynkę. Sprzedałeś też matkę diabłu, nie pierwszy zresztą raz.
- Czekasz.
„Witamy w systemie Android 6.6.69 Śmieszny Żółwik”
TAP
„Jeśli chcesz zobaczyć wszystkie aplikacje, naciśnij tu”
TAP
„Jeśli chcesz…”
TAP
„Czy jesteś pewien, że chcesz wyłączyć samouczek?”
TAP
„Jeśli nie ukończysz samouczka, możesz nie wykorzystywać w pełni…”
TAP
„Samouczek wyłączony, potwierdź”
TAP TAP TAP
- Przycisk potwierdzenia nie działa...
TAP TAP
- ...więc decydujesz się na przejście całego samouczka do końca
TAP TAP TAP TAP
„Gratulujemy i witamy w świecie Android!”
- No dobra, sprawdźmy, czy działa, zadzwońmy do kogoś.
- Klikasz w ikonkę słuchawki.
„Aplikacja Telefon wymaga aktualizacji, czy chcesz wykonać ją teraz?”
- Nie kuwa, nie chcę, chcę zadzwonić. TAP
„Aplikacja w tej wersji może być niezgodna z systemem i funkcja wykonywania połączeń może nie działać prawidłowo”
- Dobra, później zrobię aktualizację, teraz chcę zadzwonić.
„Aplikacja telefon przestała odpowiadać”
„Wybrałeś opcję zamknij, jeśli na przyszłość chcesz uniknąć takich sytuacji, włącz funkcję wspierania…”
- Dobra, daj mi tę funkcję.
„Zaloguj się do swojego konta Google”
- Dobra, nie, nie chcę jednak tej funkcji, chcę zadzwonić, zaktualizuję apkę od dzwonienia.
- Wchodzisz do sklepu Google Play Store, żeby zaktualizować apkę.
„Witamy w sklepie…”
TAP
„Jeśli…”
TAP
- Dlaczego, do ciężkiego ch…ja, nic mi się tu nie wyświetla?
- Hmm…
- Restartujesz telefon.
- Czekasz.
- Zaraz po włączeniu dostajesz info
„Czy chcesz zaktualizować aplikacje?”
- Tak! Właśnie tego chcę, chcę zadzwonić! (Cieszysz się!) TAP
Pobieranie aktualizacji 1/89
- No kur...
- Czekasz…
- Idziesz zrobić sobie kawę.
- Czekasz.
- Pijesz kawę.
- Czekasz.
- Odnawiasz znajomości z sąsiadami.
- Czekasz.
- Sprzątasz dom.
Pobieranie aktualizacji 89/89
- Klikasz w aplikację „telefon”.
„Witamy w nowej aplikacji telefon, jeśli chce…”
TAP
- NIE CHCĘ, KU*WA, CHCĘ DZWONIĆ!
- Wklepujesz: plus, cztery, osiem
„Czy wiesz, że wybierając numery…”
TAP TAP TAP! WIEM!
- pięć, zero, zero
„Czy chcesz połączyć kontakty z kontak…”
- NIE CHCĘ, KU*WA, CHCĘ DZWONIĆ!
TAP TAP TAP
- siedem, dziewięć, dwa
„Czy synchronizacja powinna odbywać się przez sieć komórkową?”
- No dobra, to ważne, to kliknę i ustawię.
- Dwie minuty później:
- plus, cztery, osiem, pięćset, siedem, dziewięć, osiem…
„Aplikacja YouTube przestała działać”
TAP TAP TAP
- Wyłącz, zamknij, nawet przecież jej nie włączałem, co mnie to obchodzi?
- cztery, dwa…
„Aplikacja YouTube przestała działać”
TAP TAP TAP
„Czy chcesz otrzymywać powiadomienia o pogodzie w twoim rejonie?”
- No dobra, chcę, niech będzie.
„Aplikacja YouTube przestała działać”
- Heh, zrestartuję.
- Czekasz…
„Możesz ustawić blokadę ekranu za pomoc…”
TAP
„Jeśli zrezygnujesz…”
TAP TAP TAP Chcę dzwonić!
-Wchodzisz w aplikację do dzwonienia.
„Aplikacja YouTube przestała działać”
TAP
- Wybierasz numer, dzwonisz"
- Cześć.
- No cześć, co tam?
- Kupiłem sobie nowy telefon i sprawdzam właśnie.
- Wiesz co, jakoś słabo cię słyszę.
- Mówię, że kupiłem sobie…
- Halo? Wiesz co, zadzwonię do ciebie.

Odbierasz telefon:
- No cześć.
- Cześć.
- O, teraz cię słyszę, no co tam?
- A nic, nowy telefon kupiłem…- PLIMP – Czekaj, bo jakieś powiadomienie dostałem, zerknę tylko.
- Zerkasz:
„Aplikacja YouTube przestała działać”
- Serio???!!!jedenjedenjedenaście

- Po paru dniach siedzenia na forach internetowych udało ci się dojść do tego, dlaczego wyskakują ci błędy, dlaczego skończyła ci się pamięć, dlaczego telefon muli i dlaczego nie możesz włączyć i zainstalować niektórych aplikacji.
W twoim telefonie wreszcie wszystko działa, tylko że nic nie jest tak jak było w nim od nowości, prawie wszystko jest zrobione przez ciebie. Teraz…
„Aplikacja YouTube przestała działać”
…możesz już spokojnie korzystać ze swojego…
„Kończy się pamięć – oczyścić?”
…urządzenia, w którym najważniejszym programem jest program przyśpieszający działanie systemu i oczyszczający pamięć – bo bez niego ani rusz.

Po kolejnym tygodniu jesteś ekspertem od oprogramowania i systemu. Umiesz z telefonem robić cuda. Umiesz nawet robić rzeczy, na które producent nie pozwala. Jesteś ekspertem od hackowania, przyśpieszania, rootowania, programowania – jesteś znawcą najlepszych apek. Znasz też z nicka połowę specjalistów z forum od Androida.
Przyłączasz się do cichego porozumienia i zawsze, kiedy ktoś narzeka na Androida w internecie, piszesz coś w stylu:
„chyba nie umiesz go używać, żłobie”
„bo Android to nie jest system dla takich kretynów jak ty, którzy nie potrafią prostego roota zrobić”
„u mnie działa, he he, serio, nie wiem co robicie z tymi telefonami, pewnie kupujecie w jakiejś sieci co daje reklamy z powiatowym, he he, a nie z allegra”
„mam ten sam model i chodzi jak złoto. Zrobiłem roota i wgrałem cyjana 65.pks12,mp3dvdbmw16 no i używam przez siebie zrobionego launchera bez ikon, bo w ogóle korzystam tylko z wersji tekstowej w konsoli, no ale jak ty potrzebujesz jakichś ikonek dla debili, to trzeba sobie było ajfona kupić”
I tak kręcisz się na tej karuzeli androidowego spie*dolenia, bo system cię wkur*wia, ale na Windows Phone nie ma połowy twoich ulubionych aplikacji, a iPhone'a nie kupisz, bo pedalski*
*bo szkoda kasy tak naprawdę**
**i pedalski
PLIMP
„Aplikacja YouTube przestała działać”

_________________
User Miesiąca: Czerwiec 2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn maja 29, 2017 11:34 am 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sie 21, 2016 12:26 pm
Posty: 283
Jeszcze chyba nie było

Zima idzie a ja w starych adidasach już miałem dziurę taką, że można było 2 palce wsadzić więc po miesiącu wyrzeczeń dzięki którym zaoszczędziłem pieniądze, poszedłem wczoraj do galerii handlowej kupić sobie porządne buty na zimę. W sklepie CCC znalazłem pic rel. Solidne wykonanie, przystępna cena, modny wygląd- nie zastanawiałem się długo. Wróciłem z butami do domu, pochodziłem w nich po pokoju, poprzeglądałem się w lustrze i czułem dobrze. Jeszcze je solidnie zaimpregnowałem, żeby nie przepuszczały wody i się nie niszczyły.

Dzisiaj poszedłem w swoich nowych butach na uniwersytet. Czułem się dzięki nim bardziej pewny siebie, jak siedziałem na korytarzu to nogi wyciągałem daleko, żeby ludzie lepiej widzieli jakie mam eleganckie buty.
Po zajęciach czekam na przystanku na Krakowskim Przedmieściu na autobus a tu z kawiarni wychodzi znany podróżnik katolicki Wojciech Cejrowski. Elegancko ubrany a nie w jakąś tam koszulę hawajską, z egzotycznych motywów to miał tylko w ręce taki kubeczek na yerba mate.
Popatrzył się na mnie, na moje buty i podchodzi i zagaduje, czy te buty to są te z CCC za 139,00zł.
Ja mu zadowolony mówię, że tak panie Wojtku, te same dokładnie, i że miło, że pan zauważył.
Cejrowski na to powiedział tylko

Śmieć

Mi szczęka opadła i nie wiem o co chodzi. Cejrowski pyta, którego wyrazu nie rozumiem "śmieć" czy "śmieć". No to ja mówię, że obydwa rozumiem tylko nie wiem dlaczego tak mówi. Cejrowski mówi, że dlatego, że tylko śmieć może nosić takie chujowe, biedackie buty. Że on do dzikich krajów jeździł i tam ONZ i Czerwony Krzyż takie buty przysyłał dla biednych ludzi za darmo i nawet oni nie chcieli w nich chodzić tylko wyrzucali. I że nawet było specjalne posiedzenie komisji UNICEF, że nie wolno głodnym dzieciom takich gównianych butów dawać, więc tam przestali wysyłać tylko do sklepów do Polski. Ludzie na przystanku śmiechają pod nosami i się patrzą na moje buty, ja już gula w gardle i staram się jakoś jeden za drugim schować ale to nic nie daje. Ale jednak pomyślałem, że nie dam sobą pomiatać nawet znanemu człowiekowi i krzyczę na Wojciecha, że on sam przecież boso przez świat chodzi więc nie ma prawa się do moich butów przypierdalać.
Cejrowski w śmiech i mówi, że boso to on chodzi w eleganckich krajach zagranicznych a nie w Polsce gdzie co 5 metrów można w psie gówno wejść albo jakąś strzykawkę z HIV, i że po Polsce to on chodzi w porządnych butach i pokazuje mi swoje buty z jakimiś frendzlami, paskami, dolce&gabana i że nawet taki guzik mają, że jak go lawina przysypie w tych butach to on ten guzik naciska i go wtedy można znaleźć pod śniegiem.
Ja nie daję za wygraną i krzyczę, że przecież on jest człowiekiem wierzącym gorliwie i że Pan Jezus chodził boso albo w jakichś rozpadających się sandałach więc dlaczego on mnie obraża. Cejrowski na to, że z tymi sandałami Jezusa to lewacka propaganda II Soboru Watykańskiego i Jezus obuwie dobierał bardzo starannie, i jakby teraz zszedł na ziemię znowu i mnie w takich butach zobaczył to by mi w mordę przypierdolił.
Ja cały czerwony, nie wiem co powiedzieć, ludzie ryczą ze śmiechu a Wojtek Cejrowski mówi, żebym się zachował jak biały człowiek honoru i te buty zdejmował i wypierdolił. No to ściągam te buty, cały już zaryczany bo tak mi było ich szkoda i odkładam do kosza na śmieci na przystanku delikatnie, bo je chciałem wyjąć jak Cejrowski pójdzie.

Stoję na śniegu w samych skarpetkach, nogi aż pieką od zimna, autobus powoli nadjeżdża, chciałem szybko buty złapać i wskoczyć do środka ale jak się rzuciłem do śmietnika to Wojciech mi zagrodził drogę i powiedział, żebym miał trochę godności. Wsiadłem bosy do autobusu, przejechałem jeden przystanek, wysiadłem i biegiem lecę z powrotem buty zabrać. Grzebię w śmietniku, wszystko wyrzucam z niego ale butów nie ma. Pytam ludzi co stali na przystanku, czy butów ktoś ze śmietnika nie zabrał a oni mówią, że tak, że znany podróżnik Wojciech Cejrowski tutaj był i wziął buty i powiedział, że jedzie na ryzykowną wyprawę do Nepalu i w sam raz będzie miał buty eleganckie i niezawodne.
A ja będę całą zimę zapierdalał w starych adidasach.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn cze 05, 2017 9:30 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2318
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
#złoto

Anonki, słuchajcie co się ostatnio odjebało xD. Przeglądam sobie ogłoszenia pracy i nagle patrzę, a tam McDonald`s. Najpierw się śmieje, ale czytam dalej, że to praca w dynamicznie rozwijającej się firmie z perspektywami, adekwatne wynagrodzenie, przyjemne środowisko i jeszcze do tego zajebiste ścieżki rozwoju. Pomyślałem sobie, że w sumie to niczego innego ze swoimi kwalifikacjami nie dostanę i może warto się zgłosić. Poprosiłem kumpla Patryka żeby mi zrobił CV do makdonalda, bo było w wymaganiach a ja nawet nie wiedziałem co to jest. Patryk mówi, że mordo nie takie rzeczy się robiło i że mi wyśle za godzinkę. Równo po godzince dostałem maila od Patryka, ściągnąłem plik i wysyłam gdzie trzeba. Następnego dnia dzwoni do mnie jakaś babeczka i serdecznie mi gratuluje dostania się do drugiego etapu rekrutacji. Czułem się dobrze, bo chyba pierwszy raz się gdzieś dostałem. Nie mogłem wymyślić skąd ona wie cokolwiek o moim doświadczeniu, które nie istniało, ale w sumie co to za różnica. Na miejscu pani Dorota zaprosiła mnie do swojego gabinetu, przegląda jakiś papierek (chyba to moje CV xD) i mówi, że bardzo się cieszy, że w końcu ktoś zgłasza się na stanowisko menadżera nowopowstałego lokalu. Trochę się zawstydziłem i mówię, że ja to raczej na jakieś niższe stanowisko – solenie frytek, albo może składanie bułek, a ona się zaczęła śmiać i mówi zalotnym głosem, że Panie Anonie, bardzo Pan jest zabawny, ale przejdźmy do rzeczy. Nie wiedziałem zupełnie co się dzieje, a ona zaczyna wymieniać „mhhmm, studia z zarządzania na Harvardzie, wieloletnie doświadczenie w branży gastronomicznej, w zasadzie to nie ma o czym rozmawiać, zaczyna Pan pracę od jutra, a dokumenty to jakoś przy okazji”. Patryk Ty skurwielu XD Najpierw mi się wydawało, że to wszystko mnie przerasta i wracam do domu grać w starcrafta, ale w końcu uznałem, że chuj carpie diem, może być całkiem zabawnie i już nieco bardziej elokwentnym głosem powiedziałem pani Dorotce, że może na mnie liczyć xD.
Następnego dnia wstałem o 7:00, założyłem garniak jeszcze od studniówki i zaczesałem włosy na żel do tyłu jak Gordon Gekon ze znanego filmu o biznesie „Wall Street”, bo w końcu jak mam być menadżerem to chyba muszę wyglądać jak manadżer. Wziąłem taki rozpierdziany neseser od starego, wsadziłem kalkulator, notatnik i kilka długopisów. Psikłem jeszcze bossem pod pachy i byłem gotowy do wyjścia. Punkt 8:00 zjawiam się pod makdonaldem, którym miałem zarządzać. Chwile podziwiałem z wielką dumą lokal od zewnątrz, a następnie zbiłem pionę z tym takim plastikowym klaunem pedofilem i wszedłem do środka. Wszyscy pracownicy stali w środku równo i czekali tylko na mnie. Powiedzieli „dzień dobry, Panie Anonie, bardzo nam wszystkim miło Pana poznać i oczywiście jesteśmy do Pańskiej dyspozycji”, po czym wszyscy ukłonili się jednocześnie. W tym momencie pojąłem słowa Francisa Underwooda o wyższości władzy nad pieniędzmi.
Po tym, jak wszyscy pracownicy przedstawili mi się, zapowiedziałem, że będziemy teraz wdrażać nowatorski system zarządzania KNUT, który poznałem na Harvardzie xD Jeden z moich poddanych – Arek – powiedział, że przecież McDonalds to franczyza i tu nie ma miejsca na żadne nowatorstwo. Nie miałem pojęcia co to jest franczyza, więc pokazowo wypierdoliłem Arka na zbity ryj i powiedziałem, że tak skończy każdy cwaniak, który zakwestionuje harvardzki system zarządzania i moje rozkazy. „Tak, Panie” odpowiedzieli wszyscy xD. Jeśli wiedziałem coś o zarzadzaniu, to właśnie to, że trzeba wszystkich trzymać krótko, wzbudzać niepewność i strach o swój los.
Chwilę później kazałem wszystkim rozejść się na stanowiska i rozpocząć pracę i sam swoją również rozpocząłem. Najpierw wziąłem się za stanowisko z frytkami i mówię, że to chyba nie jest normalne, że jak ktoś zamawia frytki powiększone, to wcale nie dostaje frytek powiększonych, tylko dostaje więcej normalnych frytek. Od razu kazałem zmienić w menu „frytki powiększone” na „więcej frytek” a „małe frytki” na „mniej frytek”. Klient chyba musi wiedzieć co kupuje. Minęła zaledwie godzina, a mój lokal już był bardziej przyjazny klientom.
Potem zabrałem się za usuwanie z oferty wszystkich zbędnych produktów. Najpierw wykreśliłem jabłka, bo to jest restauracja a nie jakiś kurwa bazar, potem sałatki bo nikt tego nie je, a nawet jak jakiś gej to je, to przynajmniej nie będzie już przychodził a na końcu kroplę beskidu bo smakuje gównem. To były zmiany głównie wizerunkowe, po których przyszedł czas na zwiększenie obrotów w moim lokalu.
Zwiększenie obrotów w McDonald`s to bułka z masłem i nie rozumiem, czemu żaden inny manadżer na to jeszcze nie wpadł. Wystarczy dodawać te gówniane zabaweczki nie do jednego happy meala, ale do dwóch. Przecież wiadomo, że każden jeden bachor musi koniecznie dostać tę zabaweczkę. Zgadnijcie co zrobi rodzic, kiedy ma do wyboru stratę dziecka albo kupienie dwóch happy mealów zamiast jednego. Zresztą później okazało się, że wskutek tej zmiany obroty faktycznie wzrosły o ponad 50%.
Tak naprawdę jedyne co zostało mi do poprawienia to produktywność pracowników, ale to też było banalne. Podchodziłem do każdego pracownika po kolei i mówiłem „szybciej”, a jak nadal produktywność nie była na zadowalającym poziomie to mówiłem „no szybciej”. Wierzcie lub nie, ale to doskonale działało. Po jakimś czasie zdecydowałem się na pewną automatyzację i komendę „szybciej” puszczałem z nagrania przez głośniki. Wszystko zapierdalało jak w zegarku i dostawałem kolejne gratulacje i podwyżki od pani Doroty.
Oferta była spójna i dopracowana, model biznesowy dopięty na ostatni guzik, a pracownicy zmotywowani jak nigdzie indziej. Uznałem, że to dobry moment aby się trochę zabawić.
Czasem podchodziłem do pani Basi i mówiłem, że teraz ja przez chwilę poobsługuję drive thru xD. Jak ktoś zaczynał składać zamówienie przez to takie radyjko, to mówiłem „spierdalaj” i śmieliśmy się razem z panią Basią machając przez okienko do Januszy odjeżdżających z piskiem opon . Czasem odpowiadałem „dupa” i wtedy śmieliśmy się jeszcze bardziej.
Innym razem kodowałem maszyny do składania zamówień tak, że dwie osoby dostawały ten sam numerek i potem patrzyłem jak dwa Janusze biją się o powiększonego wieśmaca.
Generalnie działo się jeszcze wiele rzeczy, może nawet kiedyś opowiem Wam, jak wykupiłem koncesję na alkohol, albo jak wpadłem na pomysł założenia McAnon`s, ale na razie przyznam tylko, że z przyjemnym środowiskiem i zajebistymi ścieżkami rozwoju to wcale nie żartowali.


>Bądź mno
>Karynka lv20
>Cycata, dobra figura, niby ładna
>Ale chuj z tego
>Bo Twój stary nakazał Ci nosić worek na śmieci na głowie
>W ogóle wszystkie Twoje ciuchy
>To worki na śmieci
>Raz jak poszlas ze starymi do biedronki
>To zobaczylas zajebiste ciuszki
>Ścierki kuchenne w regionalnych wzorach
>Od razu je wzięłaś
>Ojciec Ci rzucił tomahawkiem w plecy i opierdolił, ze takiego gowna nie będzie jego córka nosić
>Po czym dokonał zakupu ubrań za Ciebie
>Kolejne dwie rolki worków na śmieci
>I tak za każdym razem
>Nie chcesz tak żyć
>Nie chcesz być pierdolonym, czarnym workiem na śmieci
>Coraz częściej myślisz o ucieczce z domu
>Po dłuższym namyśle postanawiasz się postawić
>"Tate, nie chcę nosić tych worków"
>Ojciec dał Ci szlaban na mówienie
>Po czym zgwałcił Cię i zamknął w pokoju
>Mija miesiąc
>Ojciec pozwala Ci na opuszczenie pokoju, ale z domu i tak nie wyjdziesz
>Obmyslasz zemstę
>Ubierasz na siebie 5warstw worków na śmieci i wskakujesz do kosza
>Ojciec nic nie zauważył i wyniosl smieci
>Czyli Ciebie
>Podjezdza smieciarka
>Ty nadal siedzisz w śmietniku
>Ładują Cię i wywożą na jakąś pustynię
>Odnajduje Cię grupka ruchaczy kóz
>Dolaczasz do ISIS
>Masz za zadanie zajebać Kalifa, który działa przeciw Wam
>Jednak masz chujowego cela i Twoje pociski go ominęły
>Wszyscy beka z Ciebie
>Od tej pory mówią na Ciebie MijaKhalifa
>Przynajmniej teraz możesz zrzucać z siebie te jebane worki
>I jeszcze Ci za to płacą

Podjebane z jebawkowej sekcji past, a drugie z pasterzy czasu zaprzeszłego XD

_________________
User Miesiąca: Czerwiec 2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob cze 17, 2017 10:35 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2318
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Malcolm XD wraca do pisania past i od razu takie złoto :D

Siedzę w kuchni i jem obiad, okno otwarte na oścież bo ciepło, nagle pod blokiem jakiś typ zaczyna zaczyna piłować ryja
PAULINA!
PAULINAAA!
PAULINAAAAAAAA!
Przywołało mi to wspomnienia z dzieciństwa, jak jeszcze nie było komórek i tak się wywoływało kolegów na granie w gałę, ale przecież teraz komórki są, więc dziwna sprawa. Myślę, że może typowi bateria padła, albo szybka pękła a wymiana droga, ale zaraz się okazało, że to jednak jakaś grubsza opcja, bo nawoływacz zaraz dodał
KTO CIĘ DYMA JAK MNIE NI MA?!
I od początku: PAULINA! KTO CIĘ DYMA JAK MNIE NI MA?!
I tak raz za razem. Pomyślałem, że to typowy osiedlowy zawód miłosny, typ się najebał, bo w końcu długi weekend, pokrzyczy z 5 minut, żeby upuścić nieco goryczy ze złamanego serca i sobie pójdzie na kebaba albo automaty.
Ale nie. PAULINA, KTO CIĘ DYMA JAK MNIE NI MA?! - krzyczał już kurwa z 20 minut, aż zaczęło intrygować kim jest rozpustna Paulina i kto w istocie rzeczy ją dyma. Postanowiłem pójść na dół popatrzeć co się dzieje, ale jako, że w Polsce za patrzenie się na różne rzeczy można dostać wpierdol, to postanowiłem przy okazji wyrzucić śmieci, chociaż kosz był prawie pusty - będzie wyglądało, że od tak sobie idę do śmietnika i po drodze niby przypadkiem zobaczę co i jak, ale niby mnie to zbytnio nie interesuje. Wyrzucanie śmieci to obok grillowania czynność na tyle u nas usankcjonowana społecznie, że w jej trakcie się wpierdolu nie dostaje, a przynajmniej ja się nigdy nie spotkałem z taką sytuacją.
No to wziąłem worek i idę na dół, wychodząc z klatki odpaliłem szluga i okrążam blok. Jak zobaczyłem typa, któremu rogów przyprawiła Paulina, to już wiedziałem, że będzie grubsza inba.
Wiecie jak wygląda Ninja z Die Antwoord? Jak ktoś nie wiem to zamieszczam zdjęcie. W każdym razie jakby Ninja z Die Antwoord nie mieszkał w RPA czy tam Kalifornii, tylko w Polsce na skrzyżowaniu Konopnickiej i Wyzwolenia i nie był raperem, tylko w czasie awantury domowej by zabił konkubinę siekierą i poszedł za to na 20 lat do więzienia, to by potem wyglądał jak ten typ xD Patolog na 1000%, na mordzie wydziarane jakieś kropki i sztylety, na szyi blizna jakby ktoś mu próbował poderżnąć gardło, na łydce wytatuowane HWDP itd. Na oko miał z 50 lat, z czego większość ewidentnie spędził w różnego rodzaju instytucjach izolujących go od społeczeństwa. Jego kolekcja patologiczny tatuaży, blizn i innych znamion - jak określił to Peja - życia kureskiego, była wyeksponowana bardzo dobrze, bo był tylko w klapkach i krótkich spodenkach, z których kieszeni wystawało nadpite pół litra. Aha, co ciekawe, miał ze sobą też łopatę xD za pomocą której jak sądziłem zamierzał zakopać ciało niewiernej Pauliny i jej kochanka, gdy już ustali kto nim jest xD Wkrótce okazało się jednak, że łopata nie miała służyć do zakopywania kogokolwiek, a wręcz odwrotnie.
Gdy patolog zobaczył mnie idącego ze śmieciami i szlugiem to zawołał, że ej młody daj szluga bo się wkurwiłem. Oczywiście dałem, bo obawiałem się, że w przeciwnym razie moje szczątki spoczną w zbiorowej mogile z Pauliną i jej gachem xD Patolog odpalił szluga, zaciągnął się, wypuścił dym, zadumał na sekundę, po czym rozwiązał zagadkę, która w tym momencie frapowała już pewnie wszystkich mieszkańców bloku.
JA WIEM KTO CIĘ DYMA! DYMA CIĘ TEN ZBOCZENIEC, PEDOFIL I KULFON!
Chciałem delikatnie zapytać, po co drze ryja od pół godziny, skoro wie kto dyma Paulinę, ale w tym momencie na jeden z balkonów na pierwszym piętrze wyszedł rzeczony pedofil i zboczeniec, który widocznie poczuł się wywołany do tablicy i krzyknął, że Patolog sam jest Kulfon, a on Paulinę będzie dymał ile będzie chciał, bo to jego żona. Patolog na to krzyczy, że tak, to zejdź tu kurwo na dół to zobaczymy, a Pedofil krzyczy, żeby to on wszedł na górę to wtedy zobaczymy. Ten wpierdolowy pat trwałby pewnie tyle co bitwa nad Sommą, gdyby na balkon nie wyszła Paulina we własnej osobie, żeby zapytać Pedofila co tu się odpierdala - Patolog jak ją zobaczył to powiedział EEEE, TO NIE TA PAULINA TYLKO INNA, SORY XD Paulina z mojego bloku okazała się więc być zupełnie porządną kobietą, a Pedofil najpewniej wcale nie być zboczeńcem, ani tym bardziej pedofilem.
Patolog patrzy na mnie, potem na mój worek ze śmieciami i mówi, że worek prawie pusty. To ja potwierdzam, że owszem, jakiś bardzo pełny to nie jest. Patolog na to, że TO SIĘ ELEGANCKO SKŁADA, CHOĆ MŁODY NA CHWILKĘ ZE MNĄ TU KAWAŁEK BO MUSZĘ KURWA PSA WYKOPAĆ A NIE MAM GO KURWA W CO WZIĄĆ POTEM
Nawet gdyby brzmiało to mniej abstrakcyjnie, to i tak nie miałbym pewnie ochoty nigdzie z półnagim Patologiem chodzić, więc mówię, że niestety jestem zajęty, ale on powiedział NO DAWAJ KURWA JAK CIĘ CZŁOWIEK PROSI, więc już nie miałem zbytnio wyjścia xD Idąc odkopywać psa poznałem zarówno historię tej misji, jak i sprawę z Pauliną.
Z Pauliną było tak, że była konkubiną Patologa przed jego ostatnim pobytem w więzieniu, który trwał aż 7 lat i był konsekwencją pobicia towarzysza libacji ze skutkiem śmiertelnym. Jak Patolog przekraczał bramę zakładu karnego to Paulina obiecywała, że będzie na niego czekać, ale widocznie przez te 7 lat zmieniła zdanie, bo jak wyszedł kilka miesięcy temu z więzienia to nigdzie jej nie było. Dzisiaj spotkał pod sklepem jakiegoś koleżkę, który powiedział mu, że Paulina podobno mieszka na osiedlu obok, czyli u mnie, jednak nie precyzując adresu. Planem Patologa było więc pójście pod każdy blok na moim osiedlu (a akurat w drodze po psa przechodził koło mojego) i nawoływanie Pauliny, aż ta sama się zdekonspiruje, ale jak widać nie wziął pod uwagę, że kobiet o tym imieniu może być więcej xD
Z psem sprawa była jeszcze bardziej kuriozalna, a przedstawiała się następująco - Patolog miał sąsiadkę, która nazywała się TA STARA Z PARTERU. Sąsiadka miała psa, a właściwie sukę, która nazywała się Picia. Picia była jedynym towarzyszem życia sąsiadki, która owdowiała dekadę temu, a dzieci to wiadomo, już na swoim, życiem zajęte. Picia kilka tygodni wcześniej zdechła, a sąsiadka nie czując się na siłach fizycznych ani psychicznych do własnoręcznego zakopania jej, najęła do tego patologa, który za ten pogrzeb przyjął korzyść rzeczową w postaci pół litra alkoholu. Sąsiadka jednak tak bardzo tęskniła za Picią, swoją jedyną towarzyszka, a pies zaczął nawet objawiać się w jej snach i rozmawiać z nią po Polsku. W tej sytuacji sąsiadka zdecydowała się na krok radykalny i poprosiła Patologa, żeby Picię wykopał i przyniósł z powrotem xD Patolog się zgodził, ale że tym razem zlecenie było znacznie bardziej nietypowe, to za wykonanie go zażądał aż litra wódy, w tym pół litra płatnego z góry, bo inaczej nie powie gdzie jest pies pogrzebany, jak to się mówi xD To właśnie była wystająca z jego kieszeni flaszka.
Gdy słuchałem tych opowieści zdążyliśmy już dojść na miejsce pochówku Pici, czyli nieużytki pomiędzy Aleją Wilanowską a torem łyżwiarskim Stegny w Warszawie. Teraz już tam budują gdzieniegdzie jakieś nowe osiedla, ale ogólnie większość to nadal dzikie pola. Patolog zaczyna kopać, z 10 minut machał łopatą ale nic nie ma, to mówi, weź młody tu pokop z boku bardziej, bo ja się zmęczyłem. Jako, że byłem w odludnym miejscu sam na sam z typem, który już kiedyś kogoś zabił, to wolałem nie wspominać, że miałem tu być tylko w charakterze posiadacza prawie pustego worka na śmieci, tylko kopałem xD również bez skutku. Potem Patolog powiedział, żebym dał łopatę, bo to chyba jednak bardziej w drugą stronę i faktycznie po kilku wbiciach łopaty zaczęło jebać jak ja pierdolę, co wskazywało, że ekshumacja zmierza we właściwym kierunku.
A propos ekshumacji, to dosłownie 5 minut na piechotę od miejsca, w którym kopaliśmy my, kiedyś kopał IPN, bo tam UB potajemnie zakopywało swoje ofiary w latach 40-tych i 50-tych, więc cały czas miałem nadzieję, że i my jednej z tych ofiar nie odkopiemy, bo Patolog zdecydowanie wyglądał na człowieka zdolnego do zapakowania w mój worek na śmieci szczątków jakiegoś AK-owca i wciśnięcia ich swojej sąsiadce jako Pici w zamian za kolejne pół litra, a ja mimo wszystko nie czuł bym się komfortowo biorąc udział w takim procederze xD
Po chwili kopania było już jednak pewne, że odkopaliśmy jamnika, tylko w umiarkowanym stadium rozkładu. Jebało tak, że kurwa oczy mi zaszły łzami i prawie wyrzygałem ten obiad, co dopiero zjadłem xD Patolog jebnął jeszcze solidnego grzdyla wódy po czym załadował Picię na łopatę a potem do mojego worka, który szczelnie zawiązał. Z tym pakunkiem wyruszyliśmy do sąsiadki po zapłatę. Po drodze zastanawiałem się, które wydarzenia z mojego życia doprowadziły do sytuacji, w której idę przez miasto z recydywistą-mordercą, zgniłymi zwłokami psa w worku na śmieci i łopatą, żeby dostać od jakiejś starej baby pół litra i to nawet nie dla mnie xD Kolejną rzeczą, która mnie trapiła było, że mam uczulenie na pyłki, najgorsze właśnie w czerwcu, więc większość moich śmieci stanowił zużyte chusteczki, bo mi cieknie z nosa - jak sąsiadka wyjmie Picię z worka to sobie pomyśli, że jestem jakimś nałogowym onanistą xD ale potem pomyślałem, że to ona trzyma w domu rozkładające się zwierzęta, więc jeżeli ktoś się tu powinien wstydzić to na pewno nie ja xDDD
Doszliśmy do bloku patologa, sąsiadka wychodzi na klatkę, łapie kurwa ten worek i zaczyna go przytulać PICIA! MOJA PICIA KOCHANA! Myślę sobie, srogie grzyby kurwa. Wtedy z mieszkania na przeciwko wychodzi jakaś baba i mówi
CZYLI JEDNAK SIĘ PANI ZDECYDOWAŁA WYKOPAĆ PANI MALINOSKA? JA TAM SIĘ PANI NIE DZIWIĘ, JAK MOJA TEKLA ZDECHŁA TO TEŻ BARDZIEJ TĘSKNIŁAM NIŻ ZA MOIM STARYM JAK UMARŁ. BO PIES, PROSZĘ PANI, TO KOCHA BEZWARUNKOWO.

Obrazek

_________________
User Miesiąca: Czerwiec 2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr lip 12, 2017 2:18 pm 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sie 21, 2016 12:26 pm
Posty: 283
źródło: fb - Max Korwin - Cejrowski

wchodzi Cejrowski do murzyna
-DZIEŃ DOBRY
-DZIEŃ DOBRY... KURWA PO POLSKU NIE ROZUMIESZ?
-DAJ MI TO CO MASZ W RĘCE
-NO DAJ
-PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST MURZYN
-HEHE PATRZCIE JAKI GŁUPI xD
-DOBRA IDZIEMY DALEJ
- O! A TU MAMY ŚCIANĘ. KOJARZĄ PAŃSTWO NA PEWNO ŚCIANY POLSKICH DOMÓW? GRUBE, SOLIDNE CEGLANE.
- A TU ŚCIANA Z GÓWNA. ROBIĄ DO WIADRA, PROSZĘ PAŃSTWA, WSZYSCY Z WIOSKI DO JEDNEGO I POTEM, -PAN SIĘ PRZESUNIE-, RĘKAMI TO NABIERAJĄ, MIESZAJĄ ZE SŁOMĄ I, -UWAGA STOPIEŃ-, I LEPIĄ ŚCIANY.
- I TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA TRZYMA!!! JEST SOLIDNE, TANIE W BUDOWIE I CO NAJWAŻNIEJSZE! SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ. A W POLSCE? NO, W POLSCE JAK W LESIE.

a wojciechowska
-chlip chlip ta kobieta ma tak ciężko
-jebana patriarchalna Afryka
-ehhh tak by sobie chciała chodzić na disco i dawać dupy
-a nie może
-dajcie wzruszającą muzykę
-trzymaj się mbubu
-będę do ciebie pisać
-kocham cię ehhh

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn lip 24, 2017 10:13 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2318
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Dwie porcje złota z jebawkowej sekcji past :D

Swoją opowieść zaczne tym, że jestem studentem amerykanistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Matma zawsze szła mi tak, jak Stephen Hawking na własnych nogach, a w języku polskim umiem się tylko podpisać, odjebalem wiec maturę na 30% z tego gowna i dostałem po 100% z angielskiego co pozwoliło mi wybrać właśnie ten kierunek kształcenia. Żeby nie być aspołeczną pizdą poszedłem do pracy. Mój wujek, który ma budę z zapiekankami na Dworcu Centralnym, powiedział ze zna kolesia co ma amerykańską knajpę i ze był w Chicago i dorobił się na handlu dolarami. Poszedłem wiec z CV, w którym miałem jedynie rozdawanie ulotek i badania z książeczki sanitarnej, które ufundowała mi rodzinka na 18 urodzony ( praktyczne prezenty kurwo) . Na rozmowe kwalifikacyjną przyszedłem w koszulce z Lumpexu zespołu koszykarskiego Chicago Bulls, czapeczce do Baseballa New York Yankees i w Levisach, po starszym bracie. Mój pracodawca wyszedł do mnie ubrany jak szeryf- kapelusz kowboja, plus buty pokryte krowim gownem sprawiły, ze poczułem się jak na Westernie z Clintem Eastwoodem. Wszystko przyozdabiał słowiański wąs i złota gwiazda na kamizelce BOMBER z napisem ,,SZEF". Wywiązał się między nami dialog:
(Szef) HELLO MŁODY KAWALERZE, STEVEN DUŻO MÓWIŁ MI O TOBIE, ŻE GOOD BOY Z CIEBIE I ŻEBERKA NA MAJONEZIE SĄ CI BLIŻSZE OD MATKI
(ja) Tak ja od wujka Stefana..
(Sz) HAHA ALL RIGHT MŁODY. ZAWDZIĘCZAM DUŻO STEVENOWI. JUŻ CIĘ LUBIĘ MATE, POWIEDZ TYLKO, JESTEŚ REPUBLIKANINEM, CZY DEMOKRATĄ?
Kurwa, byłem cymbałem z WOS, polowe wagarowałem. A wiec to jest ten moment jak z Matrixa, kiedy wybierasz między czerwoną, a niebieską pigułą, tak? Niech to, strzelę
- Jesteeemm....Republidemo...republikaninem
-YOU'VE GOT A JOB
I tak zaczął się najgorszy miesiąc mojego życia.
Moj szef, niejaki John Oakowki ( tak kurwa, nie żaden Jan Dąbrowski, a wielki Pan z Ameryki) był jebanym fanem USA. Taaaa kurwa, fanem. On wywiesił Konstytucję USA w kuchni i powiedział, ze jebie go BHP i Sanepidy, a ten akt prawny to jedyne co nas obowiązuje. Czy już mówiłem, ze podpisując umowę musiałem ślubować na Flagę USA? To mówię. Szef co kilka dni lubił tez walnąc kogoś w plecy i zapytac o kolejność wszystkich prezydentów. Za pomyłkę były kary pieniężne. Jako, że przekupilem babkę w licbazie Rafaello żeby mnie przepuściła, to więcej kurwa zainwestowałem w robotę, niż zarobiłem. Mój szef był tez Południowcem z Krwi i Kości; gdy w lokalu pojawiał się czarnoskóry przebierał się w swój strój Ku Klux Klanu i sam szedl z menu i ze świecą w jednym ręku, przepędzając klienta. Jebany śmieszek. Kucharz Alojzy ( w robocie Alex) opowiedział mi, ze najczarniejszym (:~~~DDDD) Dniem szefa, był ten w którym został wybrany Obama. Z racji braku laku podpalił cały krzew przed lokalem, argumentując, że mrówki są czarne, a Obama to taki sam robal jak one. I już nawet zniósłbym ten rasizm, amerykanizm i dziwne zachowania, ale to co się odjebalo wczoraj...
Dzień w robocie, jak codzień. Ślubowanie na flagę, odsłuchanie hymnu USA i w drogę. Ruszt pyk pyk pyk, 8 godzin i do domku, ale okazało się, że naszą drogą przed knajpą będzie jechał niejaki Donald Trump- Prezydent USA. John w latach 70 robił przy budowie Trump Tower, gdzie jak sam opowiadał ze wzruszeniem w oczach- Donald dał mu nadgryzioną bułkę z kurczakiem, bo w Polsce to tylko gownem są wszyscy karmieni. Gdy chciałem wyjść do domu, to zabarykadował mi drzwi i powiedział, że mi mordę Coltem odstrzeli, jak z nim nie przywitam takiego gościa. Sterroryzowany z resztą pracowników zaczęliśmy drukować plakaty, banery, a nasz szeryf mierzył do nas z broni. Nadeszła ta godzina, godzina 21, Pan Donald zaczął się zbliżać. Wyszliśmy przed lokal z chujowym banerem, a nasz szef krzyknął tylko, przystawiając mi broń do skroni : UŚMIECH KURWA. W mojej głowie zaczęły pojawiać się filmiki ISIS i z grymasem bólu na ustach zacząłem przypominać uśmiechniętego człowieka. Limuzyna jedzie, mój szef- erekcja. Wtem zatrzymała się, z okna można było zauważyć rudą-blond czuprynę i Prezydent USA.. splunął na nasz chodnik, po czym odjechał. Szef przebił swoim ciałem bandę i darł się ,,Z DROGI" wciągnął to co wypluł Trump i powiedział ,,Znów się ze mną podzielił, mój bohater"
Ja to pierdole i idę do Call Center



O ja głupi chciałem się zapisać do siłowni, coby sobie przykabanić i zaimponować miejscowym Karynom muskulaturą, i się wybrałem do renomowanego fitness klubu. Nie zdawałem sobie sprawy co mnie tam może czekać, ale po kolei.
Początkowo spoko luz, zwłaszcza, że darmowa wejściówka na próbę (można sobie zarezerwować na PESEL, na ich stronie i masz dzień otwarty w zasadzie). Pracownicy widzą, że potencjalny klient to mili i pomocni, pokazują jak co obsługiwać żeby sobie nie zrobić kuku, zachwalają saunę, opowiadają, że wypasiona solara za symboliczną złotówę, no i trenerzy do dyspozycji.
Trochę się pomachało żelastwem, popróbowało maszynki, to z ciekawości spytałem jak to wyglada ten personal trainer. Okazuje się, że płatny dodatkowo sporo, ale za jakość trzeba płacić, a oni mają najlepszych trenerów w mieście. A zresztą dzisiaj gratis mogę się przekonać i zawołali go. Tą górę mięcha. "Panie Sławku, pan chce się dowiedzieć jak tam u nas z prywatnym treningiem" Usłyszałem głośne "FAAAAAAAAAAAAAAAAAK!" i dźwięk upuszczanych hantli. Podbiegł do nas światowej sławy strongmen Sławomir Toczek.
Byłem zachwycony, bo taki kolos, strongmen miał mi dawać wskazówki. Toczek powiedział tylko "Cho!" i złapał za koszulkę i pociągnął w stronę drążka do podciągania się na drążku. Chłopak, który się podciągał jak tylko zobaczył Toczka, to odskoczył od drążka jak Jasiu Mela od transformatora. Toczek mówi do mnie "Wskakuj i się podciągnij 20 razy." na co ja w śmiech i mu mówię, że jak 4 razy się podciągnę to będę zaskoczony. Jemu do śmiechu nie było. Wydarł się na mnie "FAAAAK! Wskakuj na drążek!" Podciągnąłem się z 5 razy i już nie miałem sił, a ten krzyczy "Podciągnij się! Jeszcze trochę. Jeszcze 2 razy i dostaniesz mordoklejkę!" Nie dałem rady to ten zwyrol wziął jakąś miotłę i mnie kłuje w odbyt, że niby na motywację. No w sumie zadziałało, bo nie chciałem mieć kija od szczotki w dupie. Podciągnąłem się jeszcze 2 razy a Toczek zadowolony "FAAAAAAAAAAK! No i to je motywancja! Tak wygląda personal trening, motywancja żeby przełamywać bariery." Po czym odkleił z papierka mordoklejkę i wsadził mi ją do gęby.
Długo sobie nie odpocząłem, bo Toczek zaczął ciągnąć mnie na ławeczkę. Chciałem powiedzieć, żeby poczekał bo jestem jeszcze wyczerpany tym podciąganiem, ale miałem sklejoną mordę mordoklejką. Wszystkie ławeczki były zajęte, więc pan Sławek podszedł do pierwszego z brzegu kafara i uprzejmie go przeprosił mówiąc "Wypi****alaj! FAAAAAK!" Pokaźnie umięśniony facet odłożył ciężar i posłusznie wyp****erdolił. Toczek nawet nie zmniejszył ciężaru, tylko kazał mi siadać i wyciskać, a on będzie mnie asekurować. Jak to złapałem, to mnie pryszpiliło do ławeczki. Toczek na to "weź wyciśnij z 3 razy to dostaniesz mordoklejkę." Ja na to wysapałem, że w dupie mam jego mordoklejkę, jak tego nie uniosę. On zdziwiony zapytał "CO KU---A?" To mu odpowiedziałem, że się zaraz zesram z wysiłku, i do dupy z jego mordoklejką. A ten wyciąga z ryja na wpół przerzutą mordoklejkę i zaczyna ściągać mi pory. Ja do niego krzyczę co on odp---la, a on "FAAAAK! No sam mówisz żebym ci zapchał dupę bo się zesrasz." Wydukałem już że spoko, i jakoś podniosłem to żelastwo 3 razy, nie wiem jak, chyba siłą woli. Zadowolony Toczek odwinął nową mordoklejkę i wsadził mi ją do ust.
Powiedział, że idzie się wyszczać, a ja mam iść do rowerków, to mi pokaże co to jest motywancja do szybkiego pedałowania. Wiedziałem, że muszę uciec. Zwlokłem się z ławeczki i doczłapałem do szatni. Nie mogłem podnieść ramion. Przebranie się zajęło mi zbyt długo. Usłyszałem jego ryk zza drzwi "FAAAAAAAAAAK! Gdzie ty jesteś?" Wiedziałem, że to tylko moment zanim się zorientuje, że jestem w szatni. Wrzuciłem pierwszą z brzegu monetę do solarki i wskoczyłem do środka. Kilka sekund później Toczek wparował do pomieszczenia. Słyszałem jak chodzi po szatni, i zastanawia się gdzie jestem. Tak jak się spodziewałem, zapukał do kabiny solarium i się pyta "FAAAAAAAAAAAAK! Jesteś tam?" na co odpowiedziałem najniższym możliwym dla siebie, nienaturalnym basem "Zajęte, ziom." Dał się nabrać. Wyszedł, podejrzewam do recepcji żeby się spytać czy nie wyszedłem z klubu.
Postanowiłem, że poczekam z 10 minut w solarce, co powinno mi starczyć na odzyskanie wystarczająco sił, żeby dać szybko dzidę z klubu, na wypadek gdyby Toczek mnie przyuważył. Po 5 minutach Toczek wlazł z powrotem do szatni i zaczął mnie szukać, tym razem po szafkach. Chwilę potem do szatni wszedł jakiś chłopak na co Toczek wykrzyknął "FAAAAAAAAAAK! gotowy na trening?" Chłopaczynacoś tam zaczął dukać, i najwyraźniej nawet nie zdążył się przebrać. To był kolejny nowy w klubie, który miał darmową wejściówkę, który jak ja padł ofiarą Toczka. Ten kazał mu zrobić 300 pompek w szatni, to dostanie mordoklejkę. Zastrzegł, że nie wypuści go na salę dopóki nie zrobi porządnej rozgrzewki, czyli tych pompek.
Minęła z godzina, ale biedak zrobił te 300 pompek, z przerwami, ale Toczka to zadowoliło i wziął swoją nową ofiarę na salę. Mogłem wyjść z solary. Skóra mnie piekła, o mały włos bo wrzuciłem piątraka i starczyło jeszcze tylko na kilkanaście minut opalania. Wyszedłem z klubu. Po drodze ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. W domu okazało się, że po godzinie w solarium wyglądam jak brązowa mordoklejka Toczka. Nie polecam treningów personalnych.

_________________
User Miesiąca: Czerwiec 2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


cron Powered by phpBB © 2007 phpBB Group