Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest pn paź 23, 2017 8:58 pm

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość

Offline
Post: sob sty 14, 2017 9:13 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2694
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Na końcu świetnej pasty RS'a był pamiętny zwrot "CDN" no cóż nastąpił XD

Źródło: Wykop.pl

Ojciec jak tylko mógł kombinował kasę na nowy interes. Po wizycie w kilku bankach, w których z resztą stwierdzili, że jest niedojebany mózgowo siedział przez tydzień wkurwiony i kminił. Tak kurwa kminił, że w sobotę o 4 nad ranem wyjebał z zaanektowanej suszarni krzycząc coś o Węgrach. A właśnie, w suszarni odcięli mu prąd po pół roku, więc tylko teraz przesiadywał tam i przytulał kocioł. Znowu gotował w domu nakurwiając rachunek za gaz. Strasznie bóldupił jak te z administracji nic nie rozumiejo i tylko żerujo na czynszach. W sumie kurwy mogły mu ten prąd zostawić, bo znowu cała chałupa jebie. Wrócił do domu z furią w oczach, że kurwy nie chciały mu biletu sprzedać na polskiego busa z bagażem w postaci kotła 500 litrów! W końcu u wujka, który w budowlance robi wyżebrał busa, którym to na Węgry pojedzie. Napierdalał o swojej wizji interesu cały kurwa dzień napierdalając nożem papryki w łazience naprzemian stojąc w kuchni przy garze. Machał w nim jak kurwa na speedzie! Aż mu się oczy świeciły. Następnego dnia podjechał wujas, a ten mu kurwa kazał wpierdolić ten kocioł na pakę. Strasznie się pożarli, bo chciał jeszcze od niego na paliwo wyżebrać. Cebula mocno. Zaczęli się napierdalać w tej suszarni, aż matka musiała ich rozdzielić. Stary z limem pod okiem zwiesił pizde i lamentował. Wujas zabrał busa i tyle go widzieliśmy. Skłócony jest strasznie z ojcem. W sumie mu się nie dziwie. Stary wjebał na uspokojenie cały gar, oczywiście nie przemieszanego leczo, które od spodu się zdążyło przypalić. Darł przy tym pizdę na nas, że nie pilnowaliśmy. Jebie mnie to. Tym razem uderzył do jakiegoś kolegi z pracy, ale ten tylko miał osobówkę. Kurwił ojciec, ale chuj, załadował gar 15 litrów do bagażnika i pojechali. Było pięć dni spokoju w domu. Wrócił zajeżdżając pod dom jakąś ciężarówką z jakimś sprzętem i krzyczał „Grażyna, zwalniam się z roboty! Znalazłem kurwa inwestora na Węgrzech!”. Kurwa, tego już było za wiele. Z ciężarówki wysiadł jakiś koleś w wieku ojca i zaczął napierdalać jakieś byszy ryszy kysze leczo eżgdar. Za chuja nie wiedziałem o co mu chodzi. Stary też nie, ale cieszył się jak dziecko. Podobno na wyjeździe molestował jakiegos tłumacza, który mając go dość zgodził się na tłumaczenie rozmowy o interesie. Po tygodniu ponownego gotowania i wpierdalania leczo kupili przy wylotówce z miasta jakąś ruderę do remontu. Stary podniecony na maksa spuszczał się nad wizją zarobienia kokosów na leczo. Chuj, niech mu się wiedzie. Ja miałem tego dość i podjąłem decyzję o wyprowadzce. Matka wkurwiona na mnie, stary jeszcze bardziej, bo kto mu kurwa będzie pomagał. Kazałem mu spierdalać i zatrudnić kogoś. Po remoncie ruszyli. Na początku napierdalał od rana do nocy przy tym swoim kotle 500 litrów i sprzedawał, ale nie wyrabiał. Jaki wkurwiony był, że musiał zatrudnić osobę do pomocy. Biedny człowiek, nie wiedział na co się pisze. Co rusz kurwa zjebe od starego dostawał, że źle gotujo to leczo, że on inaczej, że chuj go jasny strzeli. W międzyczasie zdążyłem się wyprowadzić 50km od domu. Ale to niestety nie koniec przygody.Minęło kilka tygodni odkąd mnie nie ma w domu. Dzwonię co dzień do matki, ta w sumie już nie taka wkurwiona, bo starego w domu całe dnie nie ma, interes nawet idzie. Coś mi gada, ze stary ochujał, bo te ludzie leczo żro jak pojebane i będzie jakąś fabrykę stawiać z tym Węgrem. Chuj, dobrze, że w tym się stary odnalazł. Może to i lepiej. Nie, nie było lepiej. Staremu odkurwiło do tego stopnia, że postanowił pierdolnąc sobie gar największy kurwa na świecie. Przekurwawyjebisty. Nie mam pojęcia jak to będzie wyglądać. Ten co na początku robił nawet dostał jakąś wyżej posadę. Stary mimo, że jest prezes to sam zapierdala przy tych kotłach, bo co chwilę chujoza go łapie jak widzi jak uni jego leczo beszczeszczo. Matka dzwoni i mówi, że stary o jakieś fundusze się stara, dofinansowanie. Jak się okazało chuja w zęby dostał. Ponoć sam marszałek starego chce pozwać, bo taką manianę odpierdolił przy wniosku. Jebany chciał dotacje na innowacyjność, to go wyśmieli, że leczo to nie innowacyjność i ma spierdalać. Tak w skrócie. Kurwica go ponoć nieziemska wzięła, że pinionc obok nosa przeszedł. Ale, nie ma tego złego, bo stary dostał kontrakt na leczo do Stonki. Teraz oprócz tego przekurwistego gara będzie miał całą linię chłodniczą. Węgier jak to usłyszał to konia walił przez tydzień na zmianę z sekretarką. Znaczy ona mu waliła, nie on jej. Stwierdziłem, chuj pojadę zobaczyć co tam się dzieje u ojca. Jadę se kurwa pekaesem, a tu z 10 kilometrów widać wykurwistą jakąś fabrykę. Myślę sobie „o ty chuju stary, żeś odpierdolił ładnie”. Wyobraźcie sobie kurwa jakiś ciśnieniowy gar wielkości pałacu kultury. I na tym jebitny kurwa neon LECZO! O skurwysyn. Stary zamawia paprykę, pomidory już na wagony. Zatrudnia jakieś 500 ludzi, ale oni „nic nie wiedzu o leczo, sam musze pilnować” jak to mówi. Zajeżdżam pod tą starego fabrykę, on do mnie wychodzi i mówi „pacz kurwa synek, trzeba było tu zostać i mnie pomagać, byś dyrektoram został”. Wchodzimy do odjebanego gabinetu, a tu kurwa oczom nie wierzę. Basen z leczo! Kurwa, olimpijski basen pełen leczo! Stary rozbiera się do gołego pindola i wpierdala się do tego basenu z leczo. Kurwa, co tu się odjebuje?! Wychodzę, nie zdzierżę. Potykam się o jakiegoś przestraszonego technika, który się drze „panie prezes, zawór ciśnieniowy się zaciął zaraz to wszystko wykurwi w powietrze!”. Odwracam się i widzę starego z fiutem na wierzchu jak w przerażeniu patrzy na pojawiające się pęknięcie w przekurwistym garze z leczo. „KUUUUUUUUURWAAAAA!”. Nie dokończył, gdy całe leczo zaczęło spierdalać jakby łysy z brejzers trysnął przez tę szczelinę zalewając miasto. Nawet na tefałenie o tym mówili. Miasto zalane przez leczo! Stary taką traumę wyłapał, że mi czasem go było żal. Odgrzewał tylko to leczo co było w zamrażarce i wpierdalał, do nikogo się nie odzywał. Wpierdalał i milczał. Milczał i wpierdalał. A nie, jeszcze sraki dostał, ale nawet na kiblu srając przepuszczał przez siebie leczo. Tylko przez sen kurwował na jakiegoś Zenka co mu sabotaż fabryki z zazdrości zrobił. Aż nadszedł ten dzień. O ja głupi, miałem nadzieję, że nie nadejdzie. Stary obudził się z okrzykiem „WIEM!”.
„WIEM KURWA, WIEM!”. W tym momencie optymizm prysnął jak dobrze wyrośnięty pryszcz. Po chuj znów się do domu przeprowadzałem? Stary ubrał się i o dziwo nie zeżarł leczo na śniadanie, tylko wyjebał z domu jeszcze szybciej niż wtedy jak na Węgry jechał. Myślę sobie, po kiego grzyba, co on znowu kurwa wymyślił? Toć kasę za odszkodowanie ma, to niech siedzi na piździe w domu i się nie rusza. No ale nie mój stary. Wrócił po południu. Czerwony jak sam skurwysyn na ryju i dyszący jakby ataku astmy dostał. Spodziewałem się kolejnych worków z papryką, ale tym razem się na nieszczęście myliłem. Przytargał jakąś torbę ważącą z 50 kilo, jakieś siaty z ubraniami. Nie zgadniecie co ten stary pojeb wymyślił. Za chuja nie zgadniecie. Też bym nie zgadł. Aż mnie na moje nieszczęście oświecił. „Anon, pamiętasz to sąsiadke, co ona tam po tych szamanach jeździła? Spod trójki, nie?”. O chuj mu chodzi pomyślałem. „No pamiętam tate, a co z nią?”. Jak ja żałuję, że kurwa zapytałem… „Bo oni tam LECZO raka! I jo wyleczyli!”. Kurwa, no nie. W tym momencie rzuca otwartą torbę i siatę na szklany stół, z której wysypują się instrumenta lekarskie. Torba ciężka jak sam skurwysyn, blat pęka, matka drze mordę na ojca, on na nią, że nic się nie stało i kupi nowy, jakiś pies w korytarzu (od kiedy mamy psa?!) chce iść się wysrać, bo go stary leczo karmi i wali taką srakę jak ociec po tym żarciu. Cyrk kurwa na gąsienicach. Tak, zgadliście. Stary chce leczyć raka przy pomocy LECZO! Ręce opadli. Twice. Dzwoni do wujasa, tego od budowlanki, ale jak się tylko połączył, to usłyszałem ze słuchawki stek urywanych przekleństw najwyższych lotów pod adresem starego. „Chuj mu w dupę”. Stary nie był dłużny. Poleciał na pocztę dać ogłoszenie do gazety. Później w kilka dni ogarnął nową miejscówkę z równiej jebitnym neonem (tak, to ten co z fabryki został) – Tutaj LECZO raka. Nawet nagrał komórką reklamę, co ją wysłał do naszej kablówki : kobita idzie ulicą i pyta przechodnia „Gdzie tu LECZO raka?”, w tym momencie wyskakuje mój stary w kitlu i drze japę „TU LECZO!” i adres. Żenua lvl 9999 albo i lepiej. Siara się na mieście pokazać. Pacjenty walą drzwiami i oknami. Jak się łatwo domyśleć wcale kurwa nie leczo. Po pół roku do starego przyjebała się izba lekarska, że nie ma prawa wykonywania zawodu. I chuj bombki strzelił. Staremu dowalili wyrok w zawiasach, na szczęście odszkodowania z kasy po fabryce popłacił. Teraz kurwi i chuji w domu, że nie pozwalajo na nic w tym kraju. Miałeś stary capie zajebisty pomysł. Taki był wkurwiony, że znów żarł i srał leczem. Aż pewnego dnia przyniósł z kiosku po egzemplarzu Wędkarza Polskiego, Świata Wędkarza i Super Karpia. No i się zaczęło…

Pasta mój stary to fanatyk wędkarstwa jest na samym początku jak ktoś nie czytał. Poza tym druga pasta Ness'a to mistrzostwo świata i od razu przypomina mi się grupa z FB "Jak będzie w odległej galaktyce" i hejty na Obi Wana pokroju "Siedział 30 lat waląc konia i upijając się w jaskini, bo to pijak okropny był" XD Poza tym pasta Kilgor'a też dobra i fajnie że temat tak się rozrósł.

_________________
2x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017

Moderator od 22.09.2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob sty 14, 2017 1:48 pm 
Mid carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lip 16, 2011 12:01 pm
Posty: 819
Lokalizacja: Piecki/Kopernikgród/Ślunsk
>lvl 13
>chodzisz do gimnazjum
>jako młody, dynamiczny chłopak uważasz na każdej lekcji
>zbierasz życiowe doświadczenie
>nigdy nie miałeś problemów z wyrywaniem
>poznajesz loszke 9/10
>ma na imię julka
>jest dobrze, chodzicie ze sobą po gimnazjum i kupujesz jej zdrowe jedzenie w sklepiku
>julka zaprasza cie na obiad z rodzicami
>dwa tygodnie temu widziałeś na WDŻ film edukacyjny
>o szowinizmie i przemocy na kobietach
>myślisz dynamicznie, acz alternatywnie
>EJ w sumie to ta przemoc nie jest taka zła
>postanawiasz przetestować
>wpierdalasz obiadek z rodzinką julki
>na początku wszystko elegancko, kulturalnie
>nawet wyjebałeś na siebie cały flakon bonda
>po chwili kończysz wpierdalać
>odchodzisz od stołu nie czekając na innych, aż skończą
>idziesz na kanape i wypierdalasz nogi na ławę
>chuj, ide na całość, raz się żyje
>KURWA PIWA (w sumie jedyny kontakt z piwem miałeś wtedy, gdy ci stary dawał pianke podpić)
>matka julki patrzy na ciebie z niedowierzaniem
>CO SIĘ GAPISZ KURWO JERYCHOŃSKA DAJ MI PIWA
>matka z milczeniem idzie do kuchni
>widać wytresowana
>ojciec wydaje się jakiś zmieszany
>jednak w jego oczach widzisz wyraźnie nutę szacunku i respektu
>matka przychodzi i bez żadnego kontaktu wzrokowego podaje ci zimnego browara
>kurwa anon dobrze poszło
>postanawiasz pójść za ciosem
>dajesz matce soczystego klapsa
>wypijasz całego browara kończąc siarczystym beknięciem
>wstajesz od stołu
>czujesz, że procenty dobrze siadły
>rozpinasz pasek i zaczynasz napierdalać nim wystraszoną julkę
>jej stary tylko stoi z boku i ze łzą nostalgii w oku przygląda się sytuacji
>spodobało ci się napierdalanie paskiem
>bardzo ci się spodobało
>stanął
>rozpinasz rozporek i wyciągasz beniza
>rozbierasz julke i rzucasz ją na stół w kuchni
>montujesz ją na stole kuchennym
>jak na filmie kurwa
>kończysz i wypierdalasz z domu
>pewność siebie +100000
>co rano przed szkołą wbijasz julce do domu i napierdalasz ją pasem
>po południu też przychodzisz, a przed kanapą stoi już zimny browar
>julka zaciążyła
>razem z jej starym postanawiasz, że nie będziecie trzymać w domu darmozjada
>jak można być tak nieodpowiedzialną suką i zajść w ciążę w wieku 13 lat
>julka zdemoralizowany śmieciu
>wypierdalasz julke z domu
>stajesz się panem domu
>osiągnąłeś sukces
>warto uważać na lekcjach i wyciągać wnioski





>koleda 2017
>byl u nas książe wczoraj
>jebany zlodziej kapłan lvl over 60
>cała parafia go nienawidzi bo podobno ma na plebanii jacuzzi
>i harleya w garażu
>moze tak
>moze nie
>moze idz sie jebać
>i jeszcze notorycznie narzeka
>i pierdolony skurwibąk
>ale do rzeczy
>wpierdala sie jak do siebie
>mame podloge zmyła specjalnie a ten brudas sie w butach wpierdala
>i to tak kurwa bezczelnie ze jeszcze tupnął w salonie
>ja ci kurwa tupne skurwysynu
>jak zaczal machac tą swoją szczotką dp kibla to mi buzie ochlapał
>modlitwa
>krotka rozmowa
>nawet nie udawał ze cokolwiek go interesuje
>to na chuj sie pytasz???
>dobra zamknij dupe
>obraski
>żółtapostać.jpg
>super obrazek kurwo
>mame z tatu dajo koperte
>nikt nie wie ze cichaczem włożyłem tam hajs z monopoly he
>wyobrazcie sobie
>tak bezczelnego fiuta
>ktory sprawdza pod swiatlo zawartosc
>myslalem ze wyjde z siebie stane obok i się wyrucham w dupe
>co za typ
>spojrzał na nas podejrzliwie
>chyba wie
>chuj wie
>juz ma wychodzic
>jeszcze tylko
>jedna sprawa
>sraka.exe
>ktoredy do kibelka hehe
>skoro to finał twojej wizyty geju
>to idz sie zesraj i wypierdalaj
>ok ok
>po 5 minutach wychodzi
>zegnamy sie i czujemy bezpiecznie
>cos mnie jednak natchnęło
>wchodze do kibla
>a tam kurwa niespodzianka
>najwiekszy to kloc w europie
>ja pierdole co kisne
>zawinięty stolec
>niemalże perfekcyjny
>wołam mame
>wołam tatu
>ksiądz się zesrał
>na sam środek
>na dywanik kurwa
>w centralnej części
>to bylo ostrzeżenie
>h** wcielony
>mame mdleje
>jest na schodach
>łapcie go!!!!
>ucieka w obsranej szacie
>złapałem jedyne co miałem pod ręką i rzuciłem mu w plecy
>świeca
>szata sie pali
>ksiadz się pali
>kurwa moj banknot
>gra do wyjebania
>teraz wyobrazcie sobie palącego sie ksiedza z obsraną dupą biegającego po ulicy
>wybiegł na główną
>potrąciło go auto
>kierowca nawet nie hamował XDDDD
>ludzie szturchali ciało kijami i żartowali
>co kcionc taki sztywny
>bawili się i śpiewali przy ognisku
>taki cyrk
>kolęda 2017




Nie uwierzycie co się wczoraj odjebało. Poszedłem koło 23 do sklepu monopolowego dokupić sobie browarów bo po czteropaku naszła mnie chęć na więcej, a tak się składa, że mieszkam w centrum i do tego sklepu idzie się przez dosyć dynamiczną okolicę gdzie w weekendy imprezują śmieszki.
Wracam z kolejnym czteropakiem do domu a tu nagle jakiś lekko najebany mati do mnie podbija czy nie mam ognia. Akurat miałem więc mu dałem i jakoś się wywiązała rozmowa, bo ja miałem na sobie akurat koszulkę Deadmau5, którą wygrałem w jakimś konkursie w internecie a on zaczął gadać, że Deadmau5 najlebrzy itd., i wyszło na to, że on tu na ławce pije ze znajomymi i mogę z nimi się napić jeśli mam taką chęć i wolę. Myślę - chuj, nie mam nic lepszego do roboty to mogę spróbować wyjść trochę do ludzi więc podeszliśmy do tej jego ekipy, która składała się z jakichś 10 osób, panien i typów.

Jak się zaraz okazało większość z nich to byli tegoroczni matu­rzyści (ja 22 lvl), którzy mają teraz długie wakacje i tak sobie często piją. Jako, że piłem już piąte piwo to przybyło mi trochę kurażu i w miarę normalnie mi szły rozmowy z ludźmi i było całkiem sympatycznie. No a zupełnie sympatycznie to się zrobiło jak podeszła do mnie podpita loszka 8/10, która wcześniej gadała z boku z jakimiś koleżankami, i też zagaduje, że hehe Martwamy5z najlebrza, i znowu od słowa do słowa z tego wynikła regularna konwersacja. Ona mówi, że też właśnie maturę zdała i idzie na studia i co ja studiuję. To mówię zgodnie z prawdą, że anglistykę a ona, że OOOOOO bo ona też właśnie będzie na anglistykę zdawała i żebym jej opowiedział jak tam jest itp. No to opowiadam, jakie przedmioty trudne, jakie łatwe, jak wygląda to słynne hehe życie studenckie xD i muszę przyznać, że się trochę kreaowałem na mocnego dynamiczniaka i prominenta wśród braci studenckiej XD

nie no wiesz na początku to chodziłem na te imprezy do akademików hehe ale teraz za stary na to jestem tam tylko Harnasie piją hehe

chociaż prawda jest taka, że byłem tylko na jednym spotkaniu integracyjnym na pierwszym roku i napierdoliłem się tam tak, że pierdoliłem straszne głupoty a potem się zrzygałem prosto na nogi jednej karyny i od tego czasu już mnie nikt nigdzie nie zaprosił xD ;__;
Te moje konfabulacje jednak widocznie podziałały bo loszka była we mnie zapatrzona jak w obrazek, bo hehe starszy chłopak i tak wszystko wie jak na studiach jest hehe. Gdy kończyłem ostatnie piwo to w głowie mi trochę zaszumiało, a i ona była już najebana i nagle proponuje mi żebyśmy się przeszli do sklepu po wódkę razem. No dobra, idziemy. I teraz się zaczęło robić ciekawie bo jak tylko odeszliśmy od jej znajomych to się do mnie przytuliła, więc ja myślę chuj, raz się żyje, hulaj dusza piekła nie ma, i też ją objąłem ręką i tak sobie szliśmy. Kupiliśmy pół litra cytrynówki, stanęliśmy w parku koło sklepu i wypiliśmy po kilka łyków, jeszcze trochę pogadaliśmy i ona nadal momentami mnie obejmowała i

hehe ale fajnie, że będziemy razem studiować co nie

i znienacka pyta czy bym jej do domu nie odprowadził bo do tych znajomych nie chce jej się z powrotem iść a sama też nie chce wracać po nocy. No kurwa proste, idę, druga taka szansa się nie trafi, ale tego oczywiście nie powiedziałem tylko chłodno

Nooo nie wiem czy mi się chce ale hehe dobra niech będzie jak muszę xD

Szliśmy tak z pół godziny popijając sobie co kilka minut cytrynówkę, ona zaczęła opowiadać, że miała chłopaka ale się nie dawno rozstali bo on zdaje na studia za granicę i taki związek na odległość by nie miał sensu i blablablabla, aż doszliśmy pod jej dom, który się okazał całkiem wyjebaną chałupą. Już mam się żegnać, wódki trochę zostało to akurat będę miał na drogę powrotną, a ta znienacka proponuje żebyśmy razem u niej w domu dopili bo ona jeszcze ma ochotę a na dworze zimno, i że jej ojca nie ma w domu i ogólnie spoko. Ja pierdolę, do tej pory takie akcje to tylko w telewizji widziałem, a jakbym był trzeźwy to bym się obsrał już w momencie jak mnie ten mateosz zaprosił do picia z jego znajomymi ale, że byłem wraz z rozwojem wypadków coraz bardziej najebany to szło mi wszystko nadspodziewanie dobrze. Więc i w tym momencie stwierdziłem, że kurwa taka okazja to mi się już w życiu może nie powtórzyć i wszedłem do środka.

Usiedliśmy w salonie, przyniosła kieliszki i włączyła telewizję, wypiliśmy po lufie i ona nagle znowu się do mnie przytula tylko oczywiście bardziej niż jak szliśmy po ulicy, bo położyła głowę na moim ramieniu. Mnie wtedy na chwilę alkohol trochę puścił i spiąłem się strasznie a ona w dodatku twarz powoli okręca coraz bardziej w kierunku mojej i mi kładzie rękę na udo. Przez chwilę dopadła mnie stuleja mentalna i chciałem jak ten spierdon pójść do kibla i stamtąd spierdolić przez okno xD ale w końcu pomyślałem, że jak tak daleko już dzisiaj zaszedłem to niech się kurwa dzieje wola boża, nigdzie się nie ruszam i zobaczymy co się stanie, najwyżej się na nią zrzygam ze stresu i wtedy ucieknę jak będzie w szoku. No stało się zaraz to co stać się musiało czyli ona podnosi usta do moich i jest to słynne ruc­hanie w sensie lizanie, muszę dodać, że po raz pierwszy w życiu, i nagle zdenerwowanie mnie zupełnie odpuściło i też ją obejmuję i zaczynamy się całować jeszcze bardziej, gorąco się kurwa robi. Ona mnie głaszcze po udzie i jak się domyślam nieprzypadkowo ręką już zjeżdża na kutacza a ja się w tym momencie orientuję, że kościej jak sam skurwysyn, bo wcześniej byłem tak zajęty tym lizaniem, że nie ogarnąłem xD
No to ja ją kurwa chaps za cyca przez bluzkę (duże miała te cycki, ja pierdolę) a ona bierze moją rękę i wsadza pod tą bluzkę, tak na gołe ciało. To ja już poszedłem na całość i wpycham łapę pod stanik i KURWA ZŁAPAŁEM ZA GOŁĄ PIERŚ ŻEŃSKA JA PIERDOLĘ MYŚLAŁEM, ŻE TO SIĘ NIE STANIE NIGDY i masuję. Ta mi już rozpina rozporek i bramy niebios się przede mną rozstępują a tu nagle przed domem trzasnęła brama czy furtka. Loszka się zerwała, podbiega do okna i mówi, że boże jej ojciec wrócił miało go do niedzieli nie być, że jak mnie tu zobaczy z wódką to nas oboje zapierdoli i żebym łapał flaszkę i się chował. Wepchnęła mnie do jakiegoś do jakiegoś kurwa schowka na odkurzacz i siedzę tam po ciemku obsrany jak nigdy nasłuchując co się dzieje. Słychać, że ojciec wchodzi do domu i

Ty ni-nie śpisz

ewidentnie najebany

O cześć tato hehe miałeś być po weekendzie

i ten ojciec zaczyna wzburzony opowiadać, że miał gdzieś jechać z jakimś Waldkiem ale Waldek go wystawił i pojechał z Michałem więc on poszedł pic do Czarka itd. itp. W tym momencie myślę, spoko, pogada chwile, pójdzie spać a ja spierdolę do domu a może nawet rozwinę dalej sytuację z loszką bo benis ciągle stoi jak pojebany.

I wyglądało no to, że wszystko będzie dobrze aż słyszę

A czyj to portfel?

i wkładam łapę do tylnej kieszeni i już wiem czyj, bo kurwa mój, musiał mi wypaść na kanapie. Loszka mówi, że koleżanka zostawiła a ojciec, że to męski portfel przecież (skórzany, bardzo elegancki, dostałem od babci na święta) i on zaraz sprawdzi. No nie powiem żeby ustalenie właściciela wymagało znajomości w policji bo tam był mój dowód, legitymacja, karta do biblioteki i ogólnie z 5 dokumentów jednoznacznie stwierdzających moją tożsamość w tym to, że nie jestem koleżanką.
I wtedy się zaczął rozpierdol

KTO TU KURWA BYŁ?!?!?! GDZIE ON KURWAAAA JEEEEST!!!? ZNOWU SIĘ KURWISZ? PRZYSIĘGAAAAM ZAPIERDOLEEEEE

I lata jak pojebany po domu i szuka, głośno przy tym ogłaszając, że jak mnie znajdzie to mi urwie jaja. Ja już byłem obsrany całkowicie i tylko się modliłem żeby nie zajrzał do tego schowka. Modły jednak nie zostały wysłuchane bo nagle drzwi się przede mną otwierają, światło mnie oślepiło bo siedziałem w ciemności, słyszę OSZ TY KURWO JEBANA, ciągnie mnie za chabety, od razu na wylocie JEB JEB JEB - trzy razy z plaskuna po mordzie i o własne nogi się wypierdalam na podłogę. Wtedy zobaczyłem twarz mojego oprawcy, był to pomysłodawca i założyciel kabaretu Ani Mru-Mru Marcin Wójcik, którego roześmiana na scenie twarz tym razem wyrażała szaleńczą wściekłość

MÓW GNOJU OSTATNIE SŁOWA BO TERAZ CIĘ KURWA ZABIJĘ, ROZUMIESZ CHUJU? MYŚLISZ, ŻE BĘDZIESZ MI CÓRKĘ PIERDOLIŁ TO SIĘ GRUBO KURWA MYLISZ

i na prawdę nie wyglądał na kogoś, kto żartuje (a tym bardziej zawodowo). Przestraszyłem się w chuj i zaczynam go błagać o litość, łzy już mam w oczach, trudno mi artykułować wyrazy. Ona płacze TATUSIU BŁAGAM ZOSTAW GO ON NIC NIE ZROBIŁ, NIC NIE BYŁO NA PRAWDĘ. Wójcik mi się przyjrzał, patrzy na moją koszulkę i pyta

A co to za kurwa uszata?!

Jąkając się próbuję tłumaczyć, że to taki artysta, ale nie zdążyłem nawet trzech słów powiedzieć jak Wójcik ryknął szyderczym śmiechem

O JA PIERDOLĘ, DOROSŁY CHŁOP A W MYSZCE MIKI CHODZI!!! NO KURWA LUDZIE TRZYMAJCIE MNIE XDDD

a potem

Ja ci kurwa zaraz dam Myszkę Miki pedale jebany, zobaczysz

mówiąc to zaczął bardzo mocno ciągnąć mnie za uszy, co jak rozumiem miało mnie w rezultacie upodobnić do Myszki Miki lub jak kto woli Deadmau5a.
Myślałem, że mi kurwa te uszy urwie, błagałem o litość ale nie dla niego było to pojęcie obce. W pewnym momencie przekręcił mnie na brzuch, jednym ruchem ściągnął spodnie i krzycząc

PRÓBA MIKROFONU SKURWYSYNU

zapakował mi rzeczony mikrofon, który widocznie został mu z jakiegoś występu, prosto w dupę. Z bólu zawyłem na całą dzielnicę a on w tym momencie zakneblował mnie wsadzając mi do ust mój portfel.

I więcej się tu nie pokazuj, kurwa, w myszce miki chodzi

rzucił wypierdalając mnie na ulicę. Obolały uciekłem do domu.
Gdy obudziłem się dzisiaj rano uznałbym wczorajsze wydarzenia za zły sen, gdyby nie piekący ból małżowin usznych oraz to, że wysrałem przed chwilą taką gąbkę co jest na końcu mikrofonu.

Obrazek

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn sty 16, 2017 6:18 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2694
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Nessu zniszczyłeś mnie swoimi pastaim. Dobra robota XD

Źródło: Jebawka - sekcja past

>bądź mną
>lvl 21
>studiuj Polibazie
>ćwiczenia z matmy
>"Macie tutaj pare całeczek, walniecie je sobie i jak potraficie to, to możemy iść dalej, bo nic Was już nie zaskoczy"
>patrzysz na tablicę
>ochujochujochujochuj.jpg
>nie ruszysz tego nijak
>zajęcia się kończą
>zrobię w domu, internety pomogą
>siadaj do kompa
>tricki z licbazy wolfram w ulubionych
>"no results found in terms of standard mathematical functions"
>pojebało, Wolfram nie daje rady, a ja mam dać
>googluj dalej
>Indefinite Integral Calculator.exe
>takjestkurwa
>No solution available
>chujciwdupe available
>Idź żebrać o rozwiązanie na jakieś forum politechniczne
>Jestodpowiedź
>Ja to nie umiem, ale polecam Krystiana, po wykładach z analizy dupa mniej boli
>chuj, szukaj krystiana
>argh.jpg
>ściągasz, miej w sumie już na to wyjebane, wystarczy, że hehe obejrzysz co trzeba i masz zrobione
>idź się napierdolić, bo studia hehe
>wracasz spity i odpalasz mistrza Krystiana
>filmopszczołachtylkozamiast.mp4
>kocham torrenty
>wejdź na jakąś bardziej zaufaną stronę i tam argh.jpg
>jest!
>Kurwa co ten Krystian pierdoli
>kurwa co to za poziom
>te całki co on tam liczy to chuj pomogą
>idź żebraj o więcej pomocy
>"Ja to tylko u Krystiana się uczyłem i zdałem, jestem na 3 roku AiRu i idzie mi hehe świetnie, tak?"
>no genialnie kurwo, co tam liczyłeś?
>"no miałem tam te całki przez części czy coś i jeszcze Furhery"
>spierdalaj, żebycichujwżwirzeutknął
>patrzysz na zegarek
>3:36
>rano analiza, jak nie będziesz miał zrobione wyjdziesz na debila
>żarty się kurwa skończyły
>szukasz pudełka pod łóżkiem
>jest
>sztosik
>otwierasz a tam Twoja kreda zajebana z wykładu z analizy i zdjęcie mistrza
>teraz jak babcia uczyła
>zrywasz dywan i odsłaniasz panele
>na środku kładziesz kartkę z całkami i przykrywasz zdjęciem położonym twarzą do kartki
>wokół rysujesz wykresy
>najpierw sinus kwadrat, na uchodźców odstraszenie
>cosinus^2 na jedynki spierdolenie
>exponenta i logarytm na świata zniszczenie
>teniecnotytokłopoty.exe
>dorysowujesz jeszcze arcusy i hiperboliczne, tak dla zasady, bo JEMU się należy
>wyjmujesz fajkę i odpalasz
>tak się dopełnia rytuał
>fajka spala sie od razu a z dymu wychodzi ON
>"Kurwa, co jest znowu?" pyta mistrz
>"O wielki mistrzu Magistrze nad magistrami, całki kurwa nie do policzenia"
>"daj fajkę i nie pierdol"
>wyjmujesz świeżą paczkę z kurtki
>"Ale z Ciebie pizda, mentolami, chcesz mnie częstować?"
>Byłeś przekonany że kupiłeś zwykłe
>Wybacz mistrzu
>Otwierasz, patrzysz zostały dwie fajki
>cojestkurwa.exe
>ledwo z folii odwinąłeś
>patrzysz na mistrza
>"co się tępo gapisz, dawaj już tę fajkę"
>dajesz mu obie, bo wiesz że lubi dużo i mocno jak tato
>wyciągasz zapalniczkę, ale gdy chcesz mu przypalić, to on już wciąga ostatnie buchy z pierwszego fajka
>mistrz
>zaczyna rozwijać drugiego i wręcza ci wszystko co z niego zostało
>to nie był papieros
>na rozwiniętej kartce naskrobane jest na szybko
>"podstaw sobie debilu tangens pi/2+x i policzysz, z wyrazami szacunku, Jerzy przyjaciel młodzieży"
>chcesz podziękować mistrzowi, ale jego już nie ma
>na zajęciach jako jedyny masz rozwiązanie
>wszyscy myślą, że jesteś matematycznym geniuszem
>gdyby tylko wiedzieli



Do tego trochę spóźnione, ale dwie świetne krótkie pasty o Jurijm Owsienko

kiedyś na woodstocku poznałem bardzo sympatyczną parę gejów i ich 5-cio letniego synka. Mieli cudowne poczucie humoru, spali razem w namiocie obok mojego. Pewnego razu chcieli się ruchać i poprosili żebym zabrał Pawełka na spacer - poszliśmy na koncert Behemota, niestety stałem przy barierkach z małym na barkach i dostałem potężną dawkę gazu musztardowego. Broniłbym się, ale po tabletkach z marichuaną miałem zwiotczałe mięśnie. Jak się obudziłem to mały dogorywał na scenie, przybity do krzyża. Nie wiedziałem jak powiedzieć chłopakom więc pobiegłem do Jurka Owsiaka, zapłakany, spanikowany. Od Jurka bił spokój i charyzma, kazał wolontariuszom wstrzyknąć mi heroinę i obiecał, że zajmie się tematem. I zrobił to - załatwił fajnego, ładnego chłopaka z jednego ze szpitali które dotował (rodzicom powiedzieli że zmarł), pięknie umalował i ubrał w śliczną sukienkę a wolontariusze na lektyce zanieśli go jako dar dla moich przyjaciół z namiotu obok. Byli zachwyceni, jeszcze tego samego wieczora taplaliśmy się wszyscy nago w błocie i tradycyjnie pluliśmy na godło i portret Papieża. Wpadł nawet sam Nergal który w ramach przeprosin podarował całe wiadro krokodyla - towaru było tak dużo, że wszystkich częstowaliśmy a i tak wróciłem do domu z dwoma dużymi słoikami.



KIEDYŚ SPOTKAŁEM OWSIAKA NA POGRZEBIE JAKIEJŚ SŁAWNEJ OSOBY. PODOCHODZĘ DO NIEGO I MÓWIĘ "CZEŚĆ OWSIAK TY SKURWYSYNU". A ON TYLKO "ELO" I ODWRACA GŁOWĘ. SPRZEDAŁEM MU BLACHĘ W POTYLICĘ I MÓWIĘ "SŁUCHAJ MNIE BO CI NIE DAM KASY NA ZIARNO DLA KUR". JUREK COŚ TUPNĄŁ, COŚ MRUKNĄŁ ALE MÓWI "DOBRA SŁUCHAM CIEBIE CIERPLIWIE, CO MASZ MI DO POWIEDZENIA". "CZEMU SPRZEDAWAŁEŚ URAN CZECZENOM?" NA TO OWSIAK POWIEDZIAŁ DO MNIE - "TY KURWA GNOJU" I PRZYKLEIŁ MI SERDUSZKO DO CZOŁA. POTEM UCIEKŁ DO LASU.


Obrazek

_________________
2x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017

Moderator od 22.09.2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt sty 17, 2017 7:13 pm 
Mid carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lip 16, 2011 12:01 pm
Posty: 819
Lokalizacja: Piecki/Kopernikgród/Ślunsk
>tak ogólnie to skończyłeś już szkołę
>masz bardzo ambitne plany co do swojej przyszłości więc wyjeżdżasz do USA studiować
>w portfelu tylko 400$
>pierwsze co robisz to idziesz na uczelnie zapytać się o jakiś pokój dla studentów czy coś
>wchodzisz do uniwerka i kierujesz się w stronę dyrekcji
>dyrektor mówi, że nie może ci dać pokoju, bo nie masz amerykańskiego obywatelstwa
>jaaa pieeerdooleee
>jesteś załamany, na stronie uczelni przecież było napisane że będą jakieś pokoje
>idziesz się gdzieś przejść by pozbierać myśli
>idąc tak natrafiasz na ogłoszenie przyklejone na drzwiach jakiegoś mieszkania
>"szukam współlokatora (najlepiej faceta)! Czynsz miesięczny to tylko 170$"
>czujesz się jakbyś wygrał na loterii
>nie dość, że czynsz niski, to jeszcze pewnie będziesz mieszkać z loszką
>może nawet jakaś fajna będzie...
>niewiele myśląc zrywasz ogłoszenie i pukasz do drzwi
>otwiera ci je jakiś chłoptaś, na oko też student
>"eee, ja w sprawie tego ogłoszenia..."
>"Yoo stary, ta to ja pisałem"
>patrzysz jeszcze raz na treść ogłoszenia
>"szukam współlokatora (NAJLEPIEJ FACETA)..."
>coś ci tu nie gra
>"eee... ktoś eee... jeszcze z tobą mieszka?"
>"Yoo stary, czasami mój tata wpada w weekendy yoo, tak w ogóle to mam na imię John"
>spodziewałeś się jakieś loszki, ale czynsz to tylko 170$, grzechem byłoby nie skorzystać
>a więc mieszkasz już tak z Johnem dobre kilka miesięcy
>ogólnie to jest lepiej niż się spodziewałeś
>twój współlokator jest spoko, na dodatek to twój najlepszy kumpel
>tylko ma jakieś bardzo dziwne zwyczaje
>często ciebie dotyka (za często), czasami ciebie przytula ale zawsze mówiąc przy tym "yoo stary no homo"
>wchodzi bez pukania do łazienki (zwykle jak bierzesz prysznic) jakoś komplementuje twoje przyrodzenie i jakby nigdy nic sobie wychodzi
>kilka razy miałeś takie sytuacje, że zasypiałeś sam, a budziłeś się w swoim łóżku, a obok ciebie spał sobie John
>on ci tłumaczył, że to przez to, że lunatykuje
>John też stwierdził, że masz hemoroidy i musisz brać przynajmniej raz w miesiącu tabletkę, po której momentalnie zasypiasz, a nazajutrz masz potworny ból dupy
>ale prócz tych dziwactw, to John jest zajebistą mordeczką
>skończyłeś już 1 rok studiów
>trzeba to jakoś opić
>bierzesz ze sobą Johna i idziesz do klubu
>widzisz tam lochę 8/10, podchodzisz do niej i ją zagadujesz
>dobrze wam się rozmawia, trochę śmieszkujecie
>nagle do was podchodzi John i drze ryj do lochy
>"YOO WYPIERDALAJ OD ANONA KURWO"
>loszka patrzy na ciebie i twoją mordeczkę jak na zjebów i odchodzi
>"kurwa John, coś ty właśnie odpierdolił?!"
>"yoo stary idziemy do domu yoo"
>w domu John tłumaczy, że alkohol na niego źle działa i to się nie powtórzy
>chociaż dałbyś słowo, że John był wtedy trzeźwy
>żyjesz tak dalej z Johnem już razem 2 lata
>nastały czasy kryzysu
>Johna wyj***** z roboty, a ty musiałeś sporo płacić za studia
>wasze ostatnie pieniądze poszły na czteropak piwa
>siedzicie tak przy piwku i próbujecie wymyślić sposób by nie zbankrutować
>nagle John się odzywa
>"yoo stary, mam pomysł yoo"
>"no mów jaki, mi nic do łba nie przychodzi..."
>tutaj John kładzie ci rękę na udzie
>"yoo anon związki partnerskie"
>co on właśnie kurwa powiedział
>John ci tłumaczy podstępny plan, żeby podać się za parę homoseksualistów i dostać hajs od rządu
>problem w tym, że musicie wziąć ślub
>"yoo stary easy money"
>to jedyne co wam przyszło do głowy
>więc postanowione, składacie jakieś tam papiery i się pobieracie
>USA daje jakieś niezłe hajsiwo pedałom
>i tak żyjesz kolejny rok ze swoim małżonkiem Johnem (ofc jesteś hetero)
>dobrze wam się żyje z hajsu od rządu
>do czasu
>za miesiąc kończysz studia i już szukasz pracy
>ale Johna znowu wyj***** z roboty i znowu jest finansowy kryzys
>na dodatek jesteście w papierach zapisani jako małżeństwo pedałów i nikt was nie chce wziąć do pracy
>nagle znowu John wpada na pomysł
>"yoo stary, słyszałeś o projekcie rządu "rodzina na swoim"?
>"kurwa John, co ty pierdolisz"
>John próbuje ciebie namówić na adopcję jakiegoś dzieciaka
>"yoo, rząd nieźle hajsem sypnie"
>truje ci dupę tym pomysłem jakiś miesiąc
>w końcu jednak się zgadasz z Johnem
>znowu składacie jakieś papiery i adpotujecie 5-letniego chłopca
>nareszcie nadszedł dla was dobry okres czasu
>skończyłeś studia, masz dobrą pracę
>John się zajął wychowaniem gówniaka
>a rząd wam opłaca rachunki xD
>pewnego dnia siedzisz sam na ogródku pijąc browarka i myślisz o swoim życiu
>jakie to życie dziwne pisze scenariusze
>wspominasz sobie ten moment jak pierwszy raz tutaj przyjechałeś i poznałeś Johna
>czekaj chwilę
>analizujesz wszystkie dziwne zachowania John'a
>to, że ciebie namówił na udawane małżeństwo
>a potem truł ci dupę by adoptować gówniaka
>kurwa no nieee
>musisz mieć pewność
>rankiem idziesz do knajpki, w której kiedyś pracował John
>pytasz się kierownika za co go zwolnili
>on ci odpowiada, że John sam odszedł
>kurwa
>potem idziesz do pierwszej roboty, jaką miał John
>kiedy ją stracił namówił ciebie na ten cały pomysł z tym pojebanym małżeństwem
>tam też też kierownik mówi, że John sam z niej zrezygnował
>dociera do ciebie, że John jest pedałem
>nie wiesz jak to powiesz waszemu synkowi
>co gorsza wczoraj zrobiłeś badania i okazało się, że nigdy nie miałeś hemoroidów
>John... ty podstępny skurwysynu...


tak ogólnie to jesteś nowym uczniem w nowej szkole
już na początku przyp,ierdala się do ciebie jakiś seba
popycha ciebie, zaczepia i awanturuje się bez powodu
to chyba oznacza wojnę
już wiesz, że wygraną masz w garści
rozpoczynasz pierwszą fazę swojego planu
stalkujesz sebe
zawsze jesteś gdzieś w jego pobliżu
wiesz gdzie mieszka, kiedy ma treningi, a kiedy melanżuje
po pół roku stalkowania, wiesz o nim wszystko, a seba chodzi jak w zegarku
wiesz dokładnie co będzie robił i o której godzinie
czas na drugą fazę
dowiedziałeś się, że matka seby nie pracuje
+ jest niezłym milfem
a jego stary robi jakieś wykłady na uniwerku
zawsze po szkole bierzesz busa na uniwersytet
siadasz na końcu sali wykładowej i udajesz studenta
zawsze masz ze sobą dyktafon i nagrywasz każde słowo starego
w domu sklejasz to wszystko w jakieś zdania
po 2 miesiącach masz wystarczająco nagranego materiału by wcielić w życie ostatnią fazę planu
fazę 3
wiesz, że seba 2 dni temu zamówił GTA 5 na pc, a kurier będzie u niego jutro o 11:30
kończysz szkołę, jest godzina 14:30
wiesz, że seba jeszcze idzie na trening kosza, potem o 16:00 wraca coś zjeść i idzie na melanż
wróci z niego o około 21:00-22:00
jego stary kończy pracę o 17:00
natomiast matce seby skończył się okres i jest nieźle napalona
idziesz w stronę domu seby
wiesz, że milf zawsze w czasie szkoły otwiera okno w pokoju synka, żeby go wywietrzyć
bingo, wpierdalasz się przez okno do mieszkania
jest godzina 14:48, co oznacza że matka seby właśnie wyłącza telewizor by przygotować obiad sebie
wstanie z kanapy i wyłączenie telewizora zajmie jej jakieś 12 sekund
musisz działać szybko
przemykasz się do kuchni i zostawiasz na stole liścik pisany podrobionym charakterem pisma starego
"Kaśka, zawiąż oczy i czekaj na mnie w sypialni o 18:00 : ) ~ Krzysiek"
otwierasz okno w kuchni i wyskakujesz idealnie wtedy, kiedy do kuchni wchodzi matka seby
chwyciła przynętę, teraz czas zająć się starym
jest godzina 16:50, czekasz pod uniwerkiem
właśnie ojciec skończył pracę
wychodzi i kieruje się w stronę przystanku
wiesz, że stary starego seby jest niezłym sku,rwielem, który zje,bał mu dzieciństwo
teraz albo nigdy
podchodzisz do niego i pytasz się go ze smutkiem w głosie
"przepraszam, pan krzysztof skiba?"
"tak, a czemu pan się pyta?"
"pana ojciec zmarł wczoraj w szpitalu o godzinie 22:48"
umiesz kłamać jak z nut ty sprytny skur,wysynu
stary seby zakrywa twarz rękoma
zaczyna się rozklejać i opowiada ile przykrości wyrządził mu jego ojciec
zapraszasz go na drinka na rozweselenie
zgadza się
jest godzina 17:06 kiedy jesteście pod barem
stary seby ryczy i wlewa w siebie niewyobrażalne ilości szkockiej
jest godzina 17:42 kiedy stary je,bnął zgona
bierzesz go pod ramię i wychodzisz z nim przed bar
zamawiasz taksówkę, dajesz taksiarzowi wcześniej przygotowaną mapę z zaznaczoną trasą
mówisz, żeby właśnie tą trasą odwieźć krzycha do domu
taksówkarz niewiele mówiąc bierze od ciebie 230zł i rusza
stary seby będzie w domu jakoś o 18:40
teraz musisz się śpieszyć by wszystko się udało
biegniesz do mieszkania seby, przy okazji zahaczając o swój dom
bierzesz z niego dyktafon i kamerę full hd
seba jest na melanżu, a milf leży z zawiązanymi oczami w łóżku
wchodzisz do mieszkania
puszczasz z dyktafonu
"witam was wszystkich moi drodzy studenci"
ku,rwa nie to, oby się nie kapnęła
słyszysz głos dobiegający z sypialni
"tutaj tygrysie"
wchodzisz do sypialni, na łóżku leży rozebrany milf z zasłoniętymi oczami
"dzisiaj rozpoczniemy...(tutaj słychać ivonę) ruch,anie"
milf się śmieje
dalej uwodzisz ją głosem starego puszczanym z dyktafonu
"jak widzimy... mam dużego... wieżowiec"
matka seby niczego się nie domyśla
włączasz kamerę i nagrywasz całe 30 minut jak ją ruc,hasz we wszystkie dziury na wszystkie możliwe sposoby
patrzysz na zegarek jest godzina 18:41
zaraz tutaj wejdzie ojciec seby
czas na chwilę zwalnia
właśnie do sypialni wchodzi pijany stary seby, a matka ściąga opaskę i drze niemiłosiernie mordę
masz jakieś 3 sekundy
w dwóch krokach dobiegasz do okna i wyskakujesz przez nie na ogródek
uciekasz z miejsca zdarzenia słysząc za plecami awanturę u państwa skiba
ale to jeszcze nie koniec
następnego dnia nie idziesz do szkoły
w domku zgrywasz na płytę nagranie z wczorajszej nocy
jest godzina 11:29, a ty jesteś pod domem seby
stara seby jest akurat u sąsiadki
wpie,rdalasz się znowu przez otwarte okno
idziesz do drzwi wejściowych
otwierasz jeszcze zanim kurier zapukał
podpisujesz odbiór przesyłki i podmieniasz płyty
pudełko kładziesz w widocznym miejscu i się stamtąd ulatniasz
czas na profity
rodzice seby wzięli rozwód
jego stary się powiesił kiedy odkrył, że jego ojciec sku,rwiel dalej żyje
seba obejrzał 30 minutowego por,nola jak piep,rzysz jego matkę
a ty sobie pykasz w nowiutkie GTA 5

>tak ogólnie to zostałeś zaproszony na urodziny swojego kumpla
>swoją drogą, to ten twój kumpel jest jebanym arabem
>ale takim serio arabem
>jakieś szaty i kurwogatki + turban na łbie
>sprowadził się ze swoimi starymi chuj wie ile lat temu do twojego miasta
>a jego starzy to jakieś korposzczury na wysokim stanowisku, więc mają dużo hajsu i jeszcze większą chatę
>niezbyt wiesz, co by kupić jakiemuś Alladynowi na kiju jako prezent
>nagle wpadasz na "genialny" pomysł
>pokażesz Ahmedowi jak to jest się zajebać w 3 dupy
>kupujesz u swojego dilera jakiś towar z najwyższej półki
>diler podaje ci do rąk samarę wypełnioną jakimś białym proszkiem
>bada ciebie wzrokiem i mówi
>"tylko wiesz anon, to naprawdę mocne gówno..."
>"spokojnie mordeczko, będę uważać xD"
>a więc z kieszeniami wypchanymi prochami wpadasz do araba
>jego dom przypomina bardziej jakiś pałac
>wielkie kurwiszcze, chyba ma z 70 pokoi i ze 4 piętra
>nawet mają prywatny meczet (XD)
>nie ma dzwonka... musisz użyć całej swojej siły by poruszyć wielką kołatką
>w przedsionku lokaj wiesza twoje ubrania i prowadzi ciebie przez ogromny korytarz
>korytarz długi jak trasa z Mekki do Medyny...
>w końcu doprowadza cię do pokoju twojego kumpla
>Ahmed wita się z tobą z otwartymi ramionami
>za jego plecami widzisz całą górę prezentów i jakieś 100 osób ustawiających się w kolejkę by pograć na jego ps4 XD
>jeszcze nie złożyłeś arabowi życzeń, a on już wyciąga rękę po prezent
>mówisz ze spokojem w głosie, że przygotowałeś coś specjalnego
>Ahmed tylko się uśmiecha i zaprowadza ciebie na dach
>tam balanga trwa w najlepsze
>są jakieś loszki, ale owinięte w te jebane szmaty
>w sumie to byś mógł zasrać muslimkę, ale nie lubisz randek w ciemno...
>coś tam potańczyłeś, ale już czas wręczyć prezencik Ahmedowi
>zgarniasz swojego kumpla z parkietu i ciągniesz go do łazienki
>"anon, po co na allaha tyś mnie tutaj sprowadził?"
>"lepiej stary zobacz co na dzisiaj ogarnąłem specjalnie dla nas"
>sięgasz do kieszeni, wyjmujesz towar i zaczynasz go sypać na brzeg pralki
>"a-anon? czyżby to były jakieś nielegalne narkotyki?"
>"spokojnie stary, fajnie będzie..."
>coś tam jęczy dalej pod nosem ale ostatecznie go przekonujesz
>ledwo niuchnął i padł na ziemię przy okazji zapierdalając łbem o sedes
>coś tam mamrocze pod nosem tą swoją arabską cyrlicą
>ty patrzysz na swoją kreskę i jego 3/4
>dobra, więcej dla ciebie xD
>o ja pierdole
>patrzysz w lustro na swój zmasakrowany ryj
>białka czerwone jak szatan... a twój nos to dosłownie Warszawa 44
>czujesz jak pysk ci się powoli rozjeżdża
>po głowie cały czas chodzą ci słowa dillera
>"tylko wiesz anon, to naprawdę mocne gówno..."
>a słowo ciałem się stało...
>odklejasz się od lustra i idziesz w kierunku drzwi od łazienki
>potykasz się o swojego muslima, który zaliczył zgona
>"Sorry Mahmeedh... nie patrzzzzyłem pod nogi"
>patrzysz tępym wzrokiem na leżącego nieprzytomnie araba
>"Ameheeed? Kumplu?"
>z tylu jego łba krew leje się ciurkiem, musiał nieźle przyjebać w ten sracz
>dajesz mu lepa na pysk, ale on nie reaguje
>"Aheeemdedd? Halo kurwa?! TUTAJ SIŁY POWIETRZNE USA! centrala do terrorysty!"
>twój dowcip był taki dobry, że przysiadasz nad Ahmedem i się z niego śmiejesz dobre 10 minut
>nagle uderza ciebie jak młotem co tu się właśnie odjebało
>O JA PIERDOLE
>WŁAŚNIE ZAPIERDOLIŁEM MUZUŁMANINA!
>nie wiesz dlaczego, ale padasz na kolana i zaczynasz drzeć mordę
>O ALLAHU! PRZEBACZ MI MOJĄ GŁUPOTĘ I NIE SKAZUJ MNIE NA WIECZNE POTĘPIE..."
>modły przerywa tobie napierdalanie do drzwi i głos kobiety, która mówi coś łamaną polszczyzną
>"Ahmed, jesteś tam? Twoja mama kazała mi ciebie znaleźć"
>kurwa kurwa kurwa
>ta kobieta coraz mocniej wali w drzwi i zaczyna podnosić głos
>"AHMED, JESTEŚ TAM?"
>co tu odpowiedzieć... co tu odpowiedzieć...
>"nie przeszkadzaj mi kiedy modlę się do allaha głupia kurwo!"
>głucha cisza...
>"przepraszam najmocniej jaśnie panie, nie będę już zakłócała pańskiej obecności..."
>słyszysz oddalający się tupot sandałów szlochającej arabki
>ale z ciebie kurwa inspektor gadżet, główka pracuje hehe xD
>dobra, kryzys zażegnany... chyba czas wracać na dach i pokazać kowbojkom z wild midlle-eastu jakim to jesteś kurwa królem parkietu
>już wstajesz do drzwi, trzymasz za klamkę i masz wrażenie, że czegoś zapomniałeś...
>odwracasz głowę i patrzysz po całej łazience
>ręcznik, suszarka, szczoteczka do zębów, martwy Ahmed, waciki do uszu, dezodorant, martwy Ahme...
>O JA PIERDOLE!
>szybko anon, szybko... myśl, myśl, myśl, NO MYŚL, ŻESZ KURWA MAĆ
>spokojnie... to przecież tylko wypadek hehe... Chyba to wypadek? Prawda hmmhm?
>patrzysz na arabskie truchło w kałuży krwi
>dobra, spokojnie... pomyśl na spokojnie...
>"miałem kiedyś psa o imieniu BINGO!"
>bierzesz zawieszone o wannę ręczniki i owijasz nimi araba
>zakrywasz go całego zostawiając tylko miejsce na oczy
>okej, zostaje tobie jeszcze do ogarnięcia wielka kałuża krwi...
>już chuj, nie ma szans że to jakoś wytrzesz
>czekaj chwilę... kolejny zajebisty pomysł właśnie wpadł do twojego łba
>wylewasz na tę krew wszystkie wybielacze i inne płyny, które stały na pralce
>powiesz obsłudze, że przypadkiem to rozlałeś
>o kurwa, jesteś jebanym geniuszem! Kurwa, istny z ciebie MacGyver!
>ale sobie kurwa poradziłeś z tą krwią, chyba należy ci się nagroda w postaci drinka
>wychodzisz z łazienki i idziesz na dach, gdzie balanga trwa w najlepsze
>przed drzwiami na dach widzisz 2 sprzątaczki
>"proszę pani, coś się chyba rozlało w hehe łazience..."
>"już idziemy sprzątać jaśnie panie"
>o kurwa, jak gładko poszło xD
>jesteś już przy bufecie i robisz sobie pyszne appletini
>ile tutaj jest tego żarcia na tym stole...
>"Ej Ahmed, ile twoi starzy zapła..."
>O JA PIERDOLE
>kurwa kurwa, zapomniałeś wziąć ze sobą arabskie truchło
>nie wiele myśląc rzucasz drinka na ziemie i zapierdalasz do łazienki
>widzisz te sprzątaczki powoli otwierające drzwi do środka
>"KURWAAAA! PROSZĘ SIĘ ODSUNĄĆ!"
>bierzesz jedną z bara i zamykasz drzwi do kibla
>"proszę pana, my tylko posprzątamy... to zajmie nam chwilę moment!"
>"NIE TERAZ KURWA! SRAM WŁAŚNIE"
>jesteś w potrzasku...
>zamknięty w kiblu z trupem owiniętym w szmaty, a za drzwiami stoją dwie sprzątaczki
>myśl kurwa... MYŚL ANON!
>"proszę pana, ile pan będzie tam siedział"
>"KURWA! NIE MÓWIŁEM WAM, ŻE SRAM!"
>czekaj chwilę... EUREKA KURWA!
>bierzesz z szafki cały sześciopak papieru toaletowego i wpyerdalasz do kibla
>spłukujesz wodę
>zrobił się zator, i cała woda zaczyna wyciekać z kibla
>słyszysz tylko zza drzwi
>"co jest kurw... Jadźka! Zapierdalaj po ręczniki, ja pójdę po jakieś ręce do pomocy"
>o kurwa, nie wierzysz, że ci się udało
>bierzesz zawiniętego w szmaty Ahmeda na ręce i wychodzisz z kibla
>idziesz cichutko na paluszkach po schodach w dół
>dotarłeś tak do tego dużego korytarza
>nagle słyszysz za sobą jakiś głos
>"Ehm, przepraszam jaśnie pana, może jakoś pomóc?"
>odwracasz się i widzisz lokaja w garniturze i z turbanem na łbie
>on coś wie...
>przecież on to musi wiedzieć...
>inaczej by nie pytał... pytałby? niee... przecież by nie pytał...
>a co jeśli on nie wie i tylko podejrzewa? Nieee... a może on chce utwierdzić te... podejrzenia?
>dlaczego miałby mnie o coś podejrzewać? Przecież mnie chyba nie podejrzewa...
>"JA NIC KURWA NIE WIEM!"
>nie wiele myśląc bierzesz truchło pod ramię i spierdalasz
>na końcu korytarza stoi kilku typów w garniturach
>kurwa mać
>skręcasz w stronę jakiś bocznych drzwi
>wchodzisz do środka i je zamykasz na klucz
>rozglądasz się dookoła...
>to jakaś gigantyczna sypialnia z łóżkiem ze złotymi kolumnami
>musisz chwilę odsapnąć i pomyśleć nad planem ukrycia zwłok Ahmmeda
>rzucasz zawinięte szmatami ciało na łóżko
>słyszysz jakieś stęknięcie
>O JA PIERDOLE!
>zapomniałeś sprawdzić, czy nikogo nie ma w pokoju
>szybko kurwa, musisz się gdzieś schować
>wpierdalasz się pod łóżko i zaczynasz ze stresu obgryzać paznokcie
>dociera do twoich uszu jakieś pojękiwania
>"czekałem na ciebie skarbie... mmmmm... znalazłaś Ahmeda?"
>o nie, o nie, o nie nie nie...
>to musi być sypialnia starych twojego ziomka
>"mmmm, co to za nowa burka?"
>nagle słyszysz jak kołdra szeleści
>"mmmm, kocham to jak... jak jesteś taka tajemnicza"
>przez następne 35 minut walczysz o każdy oddech
>twoje płuca równo co sekundę są miażdżone, przez materac, na którym ojciec jebie martwego Ahmeda...
>"chyba Allah mnie wysłuchał i rzeczywiście się skurczyłaś mmmmm"
>w tym momencie ledwo co powstrzymałeś się by nie jebnąć rzyga pod łóżko
>chwila moment, chyba usłyszałeś coś dziwnego
>jakby jakiś jęk... i to nie jęk starego podczas orgazmu...
>"Auć... moja głowa... gdzie ja jeste..."
>"JA PIERDOLE KURWAAAAAAA! AHMED CO TY KURWA TUTAJ ROBISZ?! O NA ALLAHA, CO JA KURWA NAROBIŁEM..."
>słyszysz jeszcze modły ojca i płacz Ahmeda na łóżku
>a chwila, to jednak płacz ojca
>chyba ktoś wyszedł, ale jeszcze poczekasz tam pod łóżkiem dla pewności...
>obudził cię promienie słońca uderzające przez okno
>łeb ciebie nawala po wczorajszej nocy, niewiele pamiętasz z tego co tam się dzialo
>zaczynasz się nagle śmiać pod nosem
>to musiał być chyba najbardziej pojebany sen jaki miałeś
>ten towar nieźle namieszał ci w mózgu
>pewnie zaliczyłeś zgona a Ahmed jebnął cię na lóżku w sypialni
>zkacowany wychodzisz przez okno w sypialni
>przed domem widzisz pełno radiowozów
>o kurwa mać
>podchodzisz do policjanta i pytasz co tu się stało
>nie słyszałeś?
>właściciel domu zgwałcił i zamordował syna a potem sam odebrał sobie życie
>o ja pierdole...

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt sty 20, 2017 7:52 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2694
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Ostatnia pasta Nessa High Quality XD

Mój stary jest fanatykiem już było, także teraz moja ulubiona odmiana Ikea

Źródło: Facebook - Mój stary jest fanatykiem

Mój stary to fanatyk IKEA. W każdym pokoju komoda MALM, biurko MALM, łóżko MALM i regał KALLAX, najgorsze.
Średnio raz w miesiącu ktoś strąci z regału doniczkę MANDEL i trzeba jechać do IKEA wymienić na gwarancji. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takiej wymianie. Tydzień temu poszedłem kupić jakieś losowe bzdety, to baba z biura obsługi klienta jak mnie tylko zobaczyła to wyciągnęła zza biurka nową doniczkę MANDEL xD bo myślała że znowu na reklamację.
Druga połowa mieszkania zajebana katalogami IKEA. Co rok ojciec robi objazd po wszystkich IKEAch w Polsce, żeby skompletować katalogi na dany sezon. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety, bo myślałem że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych podróżach, ale teraz nie dosyć że i tak jeździ to jeszcze siedzi na jakichś forach dla majsterkowiczów i kręci gównoburze z innymi o najlepszy klej do paździerzu itp. Potrafi drzeć mordę do monitora lub rozjebać z pięści biurko MALM. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu w poduszkach FJÄDRAR wypełnieniem jest guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem klopsików szwedzkich KÖTTBULLAR na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę SUPER MONTER, za najebanie 10k postów.
Niezależnie od pogody co weekend zapierdala do sklepu IKEA. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem klopsiki szwedzkie KÖTTBULLAR na obiad, a stary pierdoli o zaletach jedzenia tego mielonego gówna. Jak się dostałem na gender studies, to stary przez tydzień pierdolił że to dzięki klopsikom, bo zawierają dużo szwedzkiej tolerancji i mózg mi lepiej pracuje. Co sobotę budzi ze swoim znajomym Mårtenem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują przeglądając promocje, robiąc plan przejazdu po sklepie itd.
Przy jedzeniu zawsze pierdoli o drewnianych meblach i za każdym razem temat w schodzi w końcu na Lasy Państwowe, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie sadzo tylko wyrębujo hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu STORNÄS klnąc i idzie czytać biografię rodu Kampradów żeby się uspokoić.
W tym roku sam sobie kupił na święta sofę EKTORP. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj ją rozpakował i złożył w dużym pokoju. Ubrał się w swój garnitur uszyty z tkanin SOFIA i MINNA i siedział cały dzień na tej sofie na środku mieszkania. Obiad (klopsiki KÖTTBULLAR) też w nim zjadł [cool][cześć].
Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich mebli IKEA w polsce to bym wziął i rozpierdolił.
Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą do nowo otwartego sklepu IKEA w drodze wyjątku. Super prezent kurwo.
Pojechaliśmy gdzieś wpizdu dwa województwa dalej, zaparkowaliśmy na placu a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozstawił krzesełko i siedzimy przed drzwiami nadal zamkniętego sklepu i patrzymy na dostawców. Po pięciu minutach mi się znudziło, więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolnął termosem EFTERFRÅGAD po głowie że dostawcy słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem' żebym się nie wiercił na krześle składanym GUNDE bo szeleszczę i sprzedawcy widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na drzwi sklepu jak w jakimś jebany Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam skurwysyn. W pewnym momencie ojciec wyciągnął z torby koc przeciwpożarowy PATRULL, okrył sie nim i spierdział. Wytłumaczył mi że trzeba w koc pierdzieć bo inaczej sprzedawcy słyszą i czują.
Wspomniałem że ojciec ma kolegę Mårtena z którym jeździ do IKEI. Kiedyś towarzyszem wypraw sklepowych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie pluszowej piłki BOLLKÄR z wąsem. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe napój świąteczny DRYCK JULMUST. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o meblach i drewnie. Ja siedziałem u siebie w pokoju.
W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsza jest płyta wiórowa czy paździerzowa.
> WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAK WIÓROWA JEST NOŚNA?
> KURWA TADEK PAŹDZIERZOWA TRWALSZA TWOJA WIÓROWA TO MOŻE JEJ NASKOCZYĆ
> CO TY MI TU O PAŹDZIERZU PIERDOLISZ JAK NAWET KOŁKA WBIĆ NIE UMIESZ. WIÓROWA JEST KRÓL MEBLA JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI!
No i aż się zaczęli nakurwiać zapasy na dywanie VRÅBY w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z taboretu BOSSE i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec
> I BARDZO KURWA DOBRZE
Tak go za ten paździerz znienawidził.
Wspomniałem też o arcywrogu mojego starego czyli Lasach Państwowych. Stały się one kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią że gdzieś było trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z LP powiedzieć. Gazety inne niż promocyjne też przestał czytać, bo miał ból dupy że o nowościach w IKEA ani aferach w LP nic się nie pisze.
Szefem oddziału Lasów Państwowych w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego przez Lasy Państwowe i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie leśników gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.
Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem LP ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu LP i Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo że widział go na ulicy jak niósł drewno do lasu. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.
Jak płacił to przez tydzień w domu nie dało się żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, LP, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że LP jak jacyś masoni rządzą całym krajem, pociągają za sznurki i mają wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na stoliki LACK, lampy LAMPAN czy fotele POANG i dostawał strasznego bólu dupy, ile on mógłby np hot-dogów za to kupić (kilkaset sztuk).
Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć kartę kredytową IKEA FAMILY na zakupy, bo niby zwykłe raty za drogo wychodzą i wszyscy chcą go oszukać
> synek z kartą na promocji to się prawdziwe okazje łapie! tam jest żywioł!
ale nie miał zdolności kredytowej a hehe frajerem to on nie jest żeby bankowi płacić więc zgadał się z jakimiś majsterkowiczami w okolicy że wezmą kartę na spółkę, na jakiegoś janusza który ma konto w banku i umowę o pracę, i będą kartę po równo spłacali lub jeździli na zakupy razem.
Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle, ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że dają do każdego zakupu talon na hotdoga, więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie BEDDINGE i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni w sklepie na promocji bez niego bo przecież po równo spłacają i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wrociły z wyprawy, wyszedł nagle z domu..
Po godzinie wraca i mówi do mnie że muszę mu z czymś pomóc. Wychodzę z pokoju a tam stary z kartą i portfelem janusza. Pytam skąd on ją wziął a on mówi że januszowi zajebał z komody FJÄLKINGE bo oni go oszukali i żebym wchodził na internet i zamawiał szybko wieszaki BAGIS na kartę. Na nic się zdało tłumaczenie że o tej porze i tak nie dostarczą. Na szczęście karta i tak nie zadziałała przy zakupie więc stary stwierdził że ją on sobie zatrzyma.
Wsadził do pudełka MOTORP, które wsadził do szuflady LEKMAN którą wsadził w regał KALLAX i zadowolony chce wracać na kanapę BEDDINGE a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD. Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego kartę ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 499 zł się składał a nie kupował w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko.
Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądąła tak:
- Mój ojciec leży na podłodze z płytek RUNNEN, trzyma kartę i krzyczy że nie odda
- Janusze krzyczą że ma oddawać
- Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował staremu wyrwać kartę i dostał z bańki
- Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka
- Przed drzwiami do mieszkania stoją wszyscy sąsiedzi
- Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił kartę a policjantów żeby go nie aresztowali
- Ja SMUTNYKVACK.psd
W końcu policjanci wyrwali staremu kartę. Ja oddałem januszowi jego portfel, i zabrali kartę, rzucając staremu wcześniej 499zł i mówiąc że nie ma już do karty żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy w sklepie nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał z bańki powiedział, że on się nie będzie pierdolił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.
Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla majsterkowiczów bo założyli tam specjalny temat gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta
> Rasmus54
> Liczba postów: 1
> Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i zdolny majsterkowicz! Chcą go oczernić bo zazdroszczą sprawnie zmontowanych mebli!
Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od karty. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpierdalał na trollkoncie i np. pisał że krzywo meble skręca i widać że czytać instrukcji nie umie xD
Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia zmontowango 6 komorowej komody MALM to sam sobie pisał
> Noo gratuluję mebla! Widać że doświadczony monter
a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum

_________________
2x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017

Moderator od 22.09.2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob sty 28, 2017 2:56 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 06, 2013 1:30 pm
Posty: 3937
Lokalizacja: Gniezno
>2k17
>trochę przegryw
>mame pyta się co chcesz na 18 wspomnienie rozpoczęcia twojego życia spierdolixa
>mowisz ze w sumie to nie wiem
>rodzicielka w sumie saga bo i tak nigdy nie obchodzil jej twoj los
>rano wstajesz do szkoły
>na dworze pizga zimnem jak jadem z ryja twojej bylej
>ubierasz sie i wychodzisz
>bo drodze wdepujesz w gowno zostawione przez yorka od twojej sasiadki
>wkurw wiekszy niz zanieczysczenie smogiem krakowa
>twoja sasiadka to glowny sponsor ojca rydzyka
>tygodniowo wysyla mu wiecej pessos niz twoj stary dal ci przez cale zycie
>kiedys jak zrobiles melanz u ciebie to naslala na ciebie hiszpanska inkwizycje
>jednak to gowno oblebilo twoje JORDAN AIR 3 calkowicie
>tego juz za wiele
>obiecujesz zemste
>idziesz do szkoly
>1 lekcja biolka
>widzisz zajebistego gada w ksiazce
>mozna go hodowac
>z predkoscia janusza biegnacego po karpia w lidlu wracasz po szkolce do domu
>MAME MAME JA CHCE ZWIERZATKO
>rodzicielka sie zgadza i zamawia ci ukochana iguane
>kolejny dzien
>idziesz do szkoly
>od dluzszego czasu podoba ci sie Irena z twojej klasy
>co prawda nie zwraca na ciebie uwagi ale probujesz
>zagadujesz do niej
>pyta sie co dostaniesz na 18 urodziny
>mowisz ze iguane
>Irenka mokro okazuje sie ze tez takiego gada skurwiela posiada
>wracasz do domu ucieszony bo widzisz paczke prosto z Burkina Faso
>KURWAIGUANA.EXE
>pudelko strasznie duze
>pewnie duza klatka
>rozrywasz karton a tam DWU I PÓŁ METROWY SKURWOL
>troche przerazony ale kochasz swojego pupila
>nazywasz go Rafał
>rano wychodzisz ze swoim kochanym zwierzecym bratem na spacer
>widzisz sasiadke z tym malym owlosionym gownem na smyczy
>Dzien dobry Gertrudo
>sasiadka sie odwraca
>Widzi rafala i zaczyna drzec pizde na cale osiedle ze zawarlem pakt z diablem
>niech sie pani nie boi nie gryzie
>i nie sra jak ten pani york na trawe tylko do toalety kulturalnie jak homo erectus
>czy tam sapiens nie jestem dobry z bolki
biolki*
>w tym momencie brzuch Rafałka zaczyna napierdalac koncert glosniejszy niz orkiestra narodowa na pogrzebie lecha kaczynskiego
>rozszerza nogi i sra na yorka
>kurwa co robic skurwol silny
>nie da rady go ruszyc ani nic
>przerwal
>york caly w gownie
>probuje sie wydostac ale nagle rafal znowu rozstawia nogi
>o kurwa 2 runda
>york probuje sie usilnie wydostac ale nadchodzace fale gowna mojego jedynego przyjaciela nie daja mu szans
>w koncu rafal skonczyl
>powiedzialem szybkie do zobaczenia i ucieklem zostawiajac sasiadke z yorkiem pod 3 metrowa warstwa gowna
>zostawilem rafala w domu i poszedlem do szkoly
>mowie loszce ze mam juz gada
>mowi ze chce go zobaczyc
>okej po szkole pod twoim blokiem
>w glowce masz nadzieje ze to nie jedyny gad jakiego dzisiaj jej pokazesz
>po szkolce wraz z rafalkiem udajecie sie pod dom loszki
>schodzi ona z mala okolo 30 centymetrowa iguana
>Anon Rafał to nie jest iguana
>to waran zwany smokiem z komodo
>kurwa czemu z komodo jak przyszedl tylko on i klatka
>idziecie ze swoimi pupilami na spacer
>anon pic mi sie chce
>idziecie do biedry
>ochroniarz mowi ze loszka ze swoja iguana moze wejsc
>ale rafal musi zostac przed sklepem
>przypinasz rafalka smycza do barierki i rozkazujesz mu nie zasrac znowu jakiegos psa
>w sklepie kupujesz loszcze cole zero bo sie odchudza
>placisz i wychodzicie
>rafal byl grzeczny nikogo nie zjadl albo nie bylo po tym sladu
>nagle podjezdza ciezarowka cala oklejona w naklejki wosp
>wysiada z niej dyktator JURIJ OWSIENKO i mowi do warana ze to juz koniec
> w koncu cie mam skurwysynu
>caly uran zes mi wpierdolil
>rafal wstal na 2 nogi
>swoimi pazurami rozdarl swoja wlasna skore
>wyskoczyl z niej szanowany w internecie kulturysta i motywator
>michal karmowski
>twoj uran jest najlepsy do kaszy jaglenej
>budzisz sie
>lezysz sam w pokoju
>nagle drzwi otwiera mama
>wszystkiego najlepszego jestes pelnoletni
>to twoj prezent
>dostajesz skarpety i 50 zl
>ale twoj ojciec alkholik mowi ze cos jeszcze czeka na dworze
>wybiegasz na dwor
>zapakowany karton
>bardzo duzy
>rozrywasz go i w srodku widzisz skore warana
>jest karteczka
>"przepraszam ze Cie zranilem ale musialem sie ukrywac. a tak w ogole to hejka co sie z toba dzieje skad to zwatpienie dlaczego chcesz sie teraz podac walcz do konca"
do karteczki przyklejona kolejna
>Wyruchalem Irene


>mieszkasz w WWA
>lvl 19 pracujący
>płaca średnia ale lepsze to niż nic
>Pewnego wieczorka postanawiasz udać się nad Wisłę by pokontempelować swe spierdolenie
>jest późna jesień
>pochmurno, ale to dobrze, wtedy najlepiej się myśli
>idziesz do autobusu bo nie stać cię na samochód
>zajmujesz miejsce obok bezdomnego i grupy gimnazjalistów gadających o tym że Pink Fury to gówno, a Gimper to best jutuber
>na następnym przystanku wsiada on
>wąsaty skurwysyn z krwi i taniego alkoholu
>kanar
>postrach komunikacji miejskiej
>początkowo się nie stresujesz bo masz kartę miejską
>jak się okazuje po wyjęciu jej z portfela nieważną
>okurwaokurwaokurwa.exe
>biletmajster jest coraz bliżej twojego siedzenia
>vapownicy Gimpera wyskoczyli przez okno zapewne doznając stałych urazów
>ale ty widzisz bezpiczniejsze rozwiązanie
>Z prędkością światła sięgasz do stojącego obok automatu biletowego
>szybko zakupujesz bilety w obie strony za hajs rodziców
>mission accomplished
>podchodzi kanar
>,,no elo pizdo jebana" rzucasz jak gdyby nigdy nic
>,,szacunek do starszych chuju, bilet"
>dalej nie wierząc że ci się udało podajesz mu jeden
>,,dziękuje bardzo spierdalaj"
>siadasz spokojnie wyjmujesz telefon i przeglądasz memy na grupce o spermie
>wten słyszysz za sobą płacz
>odwracasz się i widzisz lochę 9/10 błagającą Janusza o litość
>,,ryju no weź miałam gdziś ten bilet"
>lecz on był nieugięty
>,,chuj mn to mandacik będzie"
>w sumie to tbw w nią
>ale twój umysł przepełniony porno z fabułą czuje, że z pomocy może wyniknąć coś więcej
>wpadasz więc na skurwysyński plan
>tak skurwysyńsko skurwysyński że nawet doktor Hainz Dundersztyc opierdoliłby ci kiełbę
>wyjmujesz drugi bilet przeznaczony na powrót i podbiegasz do nich
>,,no elo siostra masz skasowałem ci bilet"
>ona początkowo nie rozumie ocb ale po chwili też zaczyna grać
>,,oh dzięki anon skurwielu już myślałam że nie wrócisz"
>Janusz którego IQ równe jest ilości uderzeń jakie Szpilka średnio wyprowadza w walce wzrusza ramionami i idzie dalej
>,,O kurwa anon życie mi ratujesz mordo ja zawsze na pszypale a teraz pierwszy raz mi sprawdzał"
>przytula się do ciebie a twój podporucznik staje na baczność
>będziesz ruchał młody, mówisz mu tylko jeśli to dobrze rozegramy
>,,nie ma za co Karyna, gdzie jedziesz pizdo?"
>,,nic konkretnego tak idę sb nad Wisłę pospacerować"
>nie wierzysz w swojego farta
>,,o ja też hehe pospacerujemy sobie razem"
>docieracie na miejsce i przechadzacie się po chodniku
>locha nie dość że zajebista z mordy to jeszcze z charakteru
>rozmowa klei się jak bielizna pod twoim łóżkiem
>po drodze kupujecie winiacza i popijacie go idąc
>po wypiciu większości zawartości idziecie obejmując się, by nie upaść
>jednak grawitacja to kurwa i kończysz w krzakach a locha upada na ciebie
>przez dłuższą chwilę nie ruszacie się nie mogąc powstrzymać śmiechu
>locha podnosi głowę nad twoją, patrzycie sobie w oczy i zaczynacie się namiętnie całować
>w spodaniach jebany granit
>alkohol zrobił swoje i Karyna ma ochotę na ten słynny SECKS
>zdejmuje ci spodnie i zaczyna opierdalać twą rakietę
>czujdobrzeczłowiek.jpg
>nie przejmujesz się że ktoś może to zobaczyć
>po najcudowniejszym lód w twoim życiu ona wypina swoje pośladki w twoją stronę i mówi
>,,teraz twoja kolej"
>sprawy nigdy nie zaszły tak daleko
>zwykle kończyło się na daniu 5 dych i wypuszczeniu tiruwy z auta zabranego matce
>zdejmujesz jej majtki i ukazuje się tobie niebiańska piździocha, cudo wręcz
>po droczeniu się palcem wraczasz do akcji swoim językiem
>ona jęczy i mówi że nie wytrzyma ale nie przestajesz
>mimo że tego nigdy nie robiłeś locha dostaje orgazmu za orgazmem
>spocona opada obok ciebie i mówi
>,,chcę ciebie w środku anon"
>nadchodzi ta wielka chwila
>kładziesz się na trawie na pleckach a locha na tobie siada
>następuje to słynne włożenie beniza w pusie
>zaczyna padać ale w się nie przejmujecie się jesteście tylko we dwoje
>wraz z zwiększaniem tempa je.bania jęk lochy przeradza się w dźwięk bejcuni w gazie przez co podoba ci się jeszcze bardziej
>cały czas patrzysz na jej zataczające koła dojce
>Jesteś blisko dojścia gdy słyszysz huk i odgłos pękającej czaszki
>silnik gaśnie
>podnosisz głowę i widzisz dziurę w głowie karyny między oczami
>jej mamałyga przypomina ryj Hajzera gdy dowiedział się że jego syn podzielił los papieża Polaka
>kaliber .9 mm strzał wymierzony perfekcyjnie, zgon na miejscu
>wyjmujesz z niej beniza, wstajesz, otrzepujesz się z trawy i pozwalasz by deszcz pozbył się krwi i innych wydzielin Karyny z ciebie
>odwracasz się w stronę z której nadleciał pocisk, podnosisz kciuk i mówisz
>,,zajebisty strzał mordo"
>,,dzięki ryju" powiedział Janusz kanar w stroju roboczym, wychodząc z krzaków
>zbijasz z nim pionę i zakładasz kamizelkę kierowcy metra
>razem z kumplem po fachu ruchacie martwą Karynę we wszystkie dziury łącznie z tą nowopowstałą
>na koniec sracie jej do ryja i wrzucacie do rzeki
>nikt nie robi Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie w chuja
>nikt kurwa

_________________
Moderator WrestleFans - 27.04.2016-06.01.2017
User Roku 2015
Best Post 2015
Newsman Roku 2015
Progres Roku 2015
User Miesiąca x2: Wrzesień 2015, Kwiecień 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr lut 01, 2017 9:13 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2694
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Propsy dla Siwego za ostatnie pasty, prychłem modzno XD

>słuchajcie co się właśnie odjebało to ja nawet nie
>bądź mną
>wracaj ze sklepu ze zgrzewką wody
>jakaś Grażyna wyprowadza 3 yorki na smyczy
>psy nieco większe niż chomik
>zaczynają otaczać i gryźć nogawkę
>machaj nogą żeby je odgonić
>poruszaj się coraz bardziej desperacko
>z daleka wygląda to jak jebany taniec deszczu
>od tych wygibasów rączka od zgrzewki nagle się urywa
>astrologowie ogłaszają działanie grawitacji
>populacja yorków zmniejsza się
>okurwa.mp3
>co robicz
>babka uruchamia proces darciemordy.exe
>wyciąga telefon i dzwoni na bagiety
>997 ten numer to kłopoty
>spierdol do domu zanim przyjadą psy i dojadą cię za zabicie jednego ze swoich
>patrz przez okno co się dzieje
>zaczyna padać deszcz XD

Ja kiedyś przez chwilę grałem w nogę z Lewandowskim. A było tak:
Pracowałem swego czasu w hotelu Sheraton jako recepcjonista. Któregoś dnia do Poznania na zgrupowanie przyjechała polska kadra w piłce nożnej i chcieli się u nas zakwaterować na nocleg. No i wszystko spoko, ja po kolei odbieram od każdego dokumenty i przydzielam pokoje, od trenera, członków sztabu, piłkarzy, aż w końcu przyszła kolej na Lewandowskiego. Ten sięgnął ręką do kieszeni... i nagle zamarł.
- O cholera, gdzie są moje dokumenty?? - jęknął i zaczął energiczniej macać się ręką po kieszeniach. - Kurde, chyba mi gdzieś wypadły...
- No to przykro mi - odpowiadam uprzejmie - ale nie mogę pana wpuścić do środka.
Lewy na to zbladł, ale zaczął energiczniej przeszukiwać wszystkie kieszenie w spodniach, kurtce, potem przetrząsnął plecak, sprawdził wszystko jeszcze raz i na koniec rozłożył bezradnie ręce.
- Ale chyba mnie pan wpuści do środka, co? - poprosił i się uśmiechnął blado.
- Niestety nie mogę tego zrobić, dopóki nie zobaczę dokumentów - tym razem to ja rozłożyłem bezradnie ręce.
- Ale ja jestem Lewandowski!
- A ja Kowalski. Miło mi.
- Ej no kurwa... - Lewandowski zaczął się niecierpliwić. - Przecież jestem znany w całej Polsce, gram w Lechu Poznań, musisz gościu mnie kojarzyć.
- A ja wiem, czy ty jesteś prawdziwy Lewandowski? - odparłem. - Może się tylko pod niego podszywasz?
Lewy już wkurzony chciał coś powiedzieć, ale w tym momencie pozostali piłkarze, widząc z daleka, że coś się dzieje przy recepcji, podeszli do nas i pytają co jest grane. Gdy im wyjaśniłem całą sytuację, zaczęli mnie jeden przez drugiego przekonywać, że to przecież prawdziwy Lewandowski i żebym sobie nie robił jaj.
- Sorry chłopaki, ale bez dokumentów go nie mogę wpuścić. Taka praca.
Po chwili pojawił się trener Smuda.
- Co tu się kurwa wyprawia? - rzucił od razu. - Czemu jeszcze nie siedzicie w pokojach?
- A bo panie trenerze, Lewy zgubił dokumenty - wyjaśnił któryś z piłkarzy.
- A ja bez dowodu tożsamości go nie mogę zameldować - dodałem.
- No, ale przecież to jest Lewandowski! - krzyknął Smuda.
- Może tak, może nie. Muszę mieć pewność.
- No żesz kurwa, ja pierdolę - załamał się trener.
W tym momencie do hotelu dziarskim krokiem weszli prezes PZPN Grzegorz Lato i sekretarz generalny Zdzisław Kręcina. Obaj już lekko podchmieleni.
- Opowiem wam kawał - zaproponował od progu prezes Lato, uśmiechnięty od ucha do ucha. - Co jest mniejsze od piczki komarzycy? Chuj komara, bo musi w nią wejść! - dokończył i zarechotał głośno.
Ale oprócz niego zaśmiał się tylko Zdzisiek Kręcina.
Nie takiej reakcji spodziewał się Grzegorz Lato.
- A co tu kurwa za atmosfera jak na stypie? - zapytał zdziwiony.
- A bo tu się zrobiła sraka z dokumentami, panie prezesie - wyjaśnił trener Smuda.
- Jaka znowu sraka? - zdumiał się prezes. - Mówcie, do chuja wafla!
No to mu wszyscy powiedzieli, w czym problem.
- Ale przecież to naprawdę jest Lewandowski - krzyknął prezes Lato, a Zdzisiek kręcina czknął pijacko, chyba na znak aprobaty.
- Bez dokumentów nie mogę niczego zrobić - wyjaśniłem po raz kolejny, wywołując kolejną falę bluzgów ze strony piłkarzy i działaczy.
Grzegorz Lato był już wyraźnie wkurwiony.
- Dawać mi tu kurwa kierownika tego kurwidołka! - zagrzmiał donośnie - Może on coś poradzi na ten pierdolnik!
Robiło się już niezłe zamieszanie. Po chwili pojawił się kierownik i z miejsca odebrał wiązankę bluzgów od prezesa PZPN, po czym, cały czerwony na twarzy, krzyknął do mnie:
- Co ty tu do cholery odpierdalasz? Nie widzisz, co się dzieje? Zaraz nam tu media wparują i będzie dym na całą Polskę! Zamelduj wreszcie tego Lewandowskiego bo inaczej postaram się, żebyś przez najbliższe 10 lat nie dostał posady nawet babci klozetowej!
- Sorry szefie, ale nie mam żadnego dowodu, że to naprawdę on.
- No przecież to chyba widać do cholery! - kierownik był równie wkurwiony, co inni. - Co ty, meczów i reklam nie oglądasz?
- A bo ja wiem, czy to nie jakiś sobowtór? - zapytałem filozoficznie.
- No kurwa mać! - powiedzieli chórem kierownik, prezes Lato, sekretarz Kręcina, trener Smuda i piłkarze, nie wyłączając Lewandowskiego.
Ale ja byłem nieugięty.
- No i co tera kurwa zrobimy? - zmartwił się trener Smuda.
- Napijmy się! - zaproponował Zdzisław Kręcina.
- Dobra myśl, Zdzisiu! - podchwycił ochoczo Grzegorz Lato i widać było, że na tę myśl humor mu się poprawił. - A wy przetrząśnijcie plecaki, bagaże, nawet cały pierdolony autokar i znajdźcie te jebane dokumenty, choćbyście je mieli wyciągnąć z dupy murzyna! - zakończył, po czym zamówił u mnie kolejkę (oprócz recepcjonisty jestem też barmanem i to ja wydaję klientom alkohol), po czym wziął pod rękę Kręcinę i skierował się w stronę jednego ze stolików.
Kierownik zawołał ochronę i w porozumieniu z trenerem Smudą kazali im przeszukać cały autokar, w tym czasie też każdy z piłkarzy i działaczy gdzieś gorączkowo dzwonili, próbując ustalić, gdzie się mogły podziać dokumenty Lewego. W międzyczasie prezes Lato i sekretarz Kręcina zamówili jeszcze kilka kolejek, a po jakimś czasie dosiedli się do nich terener Smuda, piłkarze i reszta sztabu. Przy recepcji został jedynie Lewandowski.
- Ja chyba też się napiję - oświadczył, mocno zmęczony. - Setka wódki dla mnie! - zażądał.
- A 18 lat jest skończone? - zapytałem podejrzliwie.
Lewandowski aż się zachłysnął powietrzem na te słowa.
- No przecież, że tak i to już dawno! - odpowiedział oburzony.
- W takim razie poproszę dowodzik. - wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
- No żesz kurwa! - krzyknął Lewandowski wkurwiony na maksa. - Przecież go zgubiłem!
- Nie ma dowodu, nie ma alkoholu. - uśmiechałem się do niego szeroko.
Lewandowski spiorunował mnie spojrzeniem.
- Spierdalaj! - powiedział w końcu. I udał się do wolnego stolika, do końca wieczora siedząc tam o suchym pysku.
Po kilku godzinach zakończono poszukiwania. Bez rezultatu. Żadnych dokumentów nie znaleziono.
- I co my teraz kurwa zrobimy? - zafrasował się Franciszek Smuda. - Lewy powinien wypocząć bo jutro gramy ważny mecz towarzyski z Czechosłowacją.
- Z Czechami - poprawił go któryś z piłkarzy.
- A jeden chuj! - machnął ręką zniecierpliwiony trener.
Wszyscy patrzyli po sobie, nie wiedząc co dalej zrobić.
- To może się napijemy? - zasugerował sekretarz Kręcina.
- Świetna myśl, Zdzisiu - podchwycił prezes Lato. - A Lewego może upchnie się do jakiegoś wolnego pokoju?
Zajrzałem w papiery.
- Niestety, chyba już takiego nie mamy - powiedziałem. - To znaczy, jest jeszcze jeden nieobsadzony, bo klient jeszcze nie odebrał do niego kluczy. Jakiś Lewandowski.
- To może ja go wezmę? - zapytał z nadzieją Lewandowski.
- W porządku - zgodziłem się. - Tylko najpierw poprosze jakiś dokument tożsamości.
- No żesz kurwa... - westchnęli chóralnie wszyscy.
- Proponuję w takim razie skoczyć do knajpy i się napić... - rzucił Zdzisław Kręcina. - A potem możemy...
- Wiem! - przerwał mu Lewandowski. - Chyba nareszcie znalazłem rozwiązanie! - I zwrócił się do mnie: - Zagramy mecz, jeden na jednego. Ja kontra ty. Jeśli wygram, to mnie w końcu wpuścisz do tego pierdolonego hotelu!
- Sorry Robert, ale naprawdę nie mogę... Obowiązują mnie procedury...
- Chuj z procedurami! - skonstatował już mocno podchmielony Grzegorz Lato. - Zdzisiu, polej no.
- Pewnie boi się, że ze mną przegra. - Lewandowski patrzył na mnie wyzywająco.
I kurde, wjechał mi gość na ambicję! A chuj tam! Lewandowski czy nie, honoru bronić trzeba! Niech mu będzie.
Zaczęliśmy ustalać szczegóły, ale że robiło się już ciemno, postanowiliśmy zagrać na oświetlonym boisku, konkretnie na stadionie Lecha. Wprawdzie Lewy na nim grał regularnie, a ja w ogóle, ale stwierdziłem, że dam mu fory.
Udaliśmy się zatem na miejsce, Grzegorz Lato i Zdzisiu Kręcina pogadali z kim trzeba, obalili jedną albo dwie kolejki i wszystko załatwili. Stadion został otwarty, światła włączone, no a ja i Lewy wybiegliśmy na murawę. On miał koszulkę z napisem "Lewandowski", ale mnie to nie ruszało, w końcu to o niczym nie świadczy. Taką koszulkę można se kupić w pierwszym lepszym sklepie z koszulkami.
Mediów nikt nie zawiadamiał, na trybunach zasiedli jedynie piłkarze i działacze ze sztabu.
Ustaliliśmy, że ja i Lewy zagramy mecz na jedną bramkę, przeprowadzając akcję na zmianę, raz ja, raz on, a cały mecz będzie trwać 10 minut i kto strzeli więcej goli, wygrywa. Tylko 10 minut, bo wszyscy byli już głodni i zmęczeni, a sekretarz Kręcina skarżył się jeszcze głośno, że zapomniał wziąć z hotelu alko i go teraz suszy jak skurwysyn.
Zaczęła się gra i co tu dużo gadać, to nie był ewidentnie dzień Lewego. Grał spięty i stremowany, bo w końcu stawka wysoka, rzucał się na murawę, robił wślizgi, nawet próbował faulować.
Wszyscy z trybun gorąco go dopingowali. Zwłaszcza Franciszek Smuda.
- Lewy, wyjeb tą piłkę! - ryczał z trybun, budząc śpiącego w pijackim amoku Zdzisia Kręcinę. - Uderz prosto! Omiń go! Nie opierdalaj się!
- A idź pan w chuj! - warknął w odpowiedzi wkurwiony Lewandowski.
Ostatecznie ojebałem go 5:1. A honorową bramkę strzelił mi dopiero w samej końcówce, w ostatnich sekundach meczu. Gdy schodziliśmy z murawy, Lewandowski szedł ze spuszczoną głową. Był cały umorusany w błocie, a nastrój miał ewidentnie paskudny. Postanowiłem go pocieszyć.
- Słuchaj Robert, nie przejmuj się. W sporcie porażki też się zdarzają. Może skoczymy na jakieś piwko? Ja stawiam.
- Spierdalaj! - warknął w odpowiedzi i udał się w swoją stronę.
Po chwili pojawił się przy nim trener Smuda.
- Co tu kurwa miało być? - zapytał wściekły. - Już nawet Adamiakowa by lepiej zagrała!
- A weźcie się wszyscy odpierdolcie! - wrzasnął rozgoryczony Lewandowski. - Zobaczycie, że jeszcze zrobię karierę, o jakiej wam się nie śni! Będę trenował dniami i nocami i zostanę jednym z najlepszych piłkarzy w Europie! Przy okazji ustanowię rekordy, do których nikt się nawet nie zbliży, a wam wszystkim gały wyjdą na wierzch z wrażenia! Jeszcze mnie popamiętacie, wredne knury! - zakończył i zaczął biec sprintem w stronę wyjścia.
- Czekaj! - zawołałem za nim. - A może wymienimy się koszulkami?
W odpowiedzi Lewy tylko pokazał mi faka, nie przerywając biegu. Po chwili zniknął nam z oczu.
Więcej już go nie spotkałem.
Tej nocy Lewandowski spał pod mostem. Dowiedziałem się o tym od pana Miecia, miejscowego żula, który codziennie rano przeszukiwał śmietniki w okolicy hotelu, w którym pracuję. Jak mówił pan Mieciu, siedział sobie wczoraj jak co wieczór w parku razem ze Stachem i Kazkiem i popijali nowego siarkofruta, a tu nagle z krzaków wyszedł jakiś młody, ale brudny, obdarty i rozczochany gośc i mówi, że chciałby się przekimać na którejś z ławeczek. Pan Mieciu mu na to kulturalnie, że sorry ziomuś, ale tu wszystkie ławki są zajęte i nie ma już wolnych miejscówek.
- Ale panowie, ja jestem Lewandowski! - zaprotestował młodzian.
- A ja jestem Mieciu - przedstawił się żul.
- No kurwa! Lewandowski, ten piłkarz jestem. Z telewizji!
- My nie mamy telewizji. Poza tym masz na to jakiś dowód? Jakiś, nie wiem, dokument czy coś?
Lewandowski na te słowa wkurwił się strasznie, zbluzgał wszystkich i poszedł spać pod okoliczny most.
Następnego dnia udał się prosto pod stadion, gdzie spotkał się z resztą ekipy i zagrali mecz z Czechami. Oczywiście przejebali go 0:3, ale po tym, co przeżyli dzień wcześniej, wszyscy ten wynik i tak mieli głęboko w dupie. Może poza trenerem Smudą, który opowiadał w mediach wkurwiony, że za chwilę Euro, a my tu gramy srakę i pewnie przejebiemy w fazie grupowej z Czechosłowacją i Związkiem Radzieckim.
Po meczu cała kadra udała się na lotnisko. Ponoć Lewandowski miał problemy z wejściem do samolotu - stewardessa nie chciała go wpuścić na pokład bo nie miał żadnych dokumentów.
Od tego czasu minęło parę lat, Lewandowski zgodnie z obietnicą stał się międzynarodową gwiazdą i jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Kosi teraz gruby hajs i bryluje na salonach. Wysłałem mu raz nawet kartkę na święta. I ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, odpisał! Konkretnie jedno słowo: "Spierdalaj!".
Prezes Lato nie jest już prezesem, a sekretarz Kręcina - sekretarzem. Ale obydwaj lubią się spotkać od czasu do czasu i wypić jedną kolejkę. Albo kilkanaście.
Trener Smuda wrócił do pracy w polskiej lidze, trenuje różne kluby, raz jeden, raz inny, ale zawsze opierdala swoich aktualnych podopiecznych, że Adamiakowa by lepiej od nich zagrała, a oni w ogóle prezentują jedną wielką srakę.
A ja? Cóż, dalej pracuję. Co prawda już nie w hotelu, bo po tamtych wydarzeniach wypierdolili mnie stamtąd na zbity pysk, ale nie miał racji kierownik, że nie znajdę roboty nawet jako babcia klozetowa. Co to, to nie! Właśnie jakiś czas temu pani Jadzia pracująca w miejskim szalecie na dworcu kopnęła w kalendarz, a mnie, dzięki znajomościom i łapówie wręczonej pod stołem, udało się zająć jej miejsce. Pracuję zatem na ćwierć etatu w tym samym sraczu i kasuję od klientów złocisza za sikanie i dwa złocisze za kupę. Dodatkowo dorabiam sobie jeszcze, dilując drożdżówkami pod jedną ze szkół. Żyć, nie umierać!
Czasem wracam też wspomnieniami do pamiętnego meczu z Lewandowskim. I cieszę się ogromnie, że go wtedy ograłem i zmobilizowałem do pracy nad sobą. Kto wie, co by się stało, gdyby to on wtedy wygrał. Może by mu sodówka uderzyła do głowy, zacząłby za bardzo gwiazdorzyć i przepuściłby całą forsę w kasynie? Aż skończyłby w jakimś MKS Gnojnice i grał za worek ziemniaków i kiełbasę na grilla. A tak - proszę. Stał się kimś! I to pośrednio dzięki mnie!
I pomyśleć, że mogłem go wtedy ojebać nie 5:1, a 5:0. Niemal zachowałem czyste konto.
Niemal, bo w ostatnich sekundach Lewy jednak strzelił bramkę honorową.
Cóż. Następnym razem będę grać w normalnych butach, a nie w klapkach...


Źródło: Jebawka - sekcja past

_________________
2x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017

Moderator od 22.09.2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt lut 03, 2017 9:39 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lip 10, 2015 6:37 pm
Posty: 2006
Lokalizacja: Przemysław Rudzki's office
>bądź mną
>ogólnie wygryw, fajne mieszkanko, żonka zajebista dupeczka 9/10
>zapierdalasz w korpo od 6 do 18, żeby to wszystko jakoś opłacić
>twoją pasją zawsze była muzyka, grywasz amatorsko w jakiś obszczanych pubach za dwa browary
>tak zresztą wyrwałeś swoją obecną loszkę
>pewnego razu dzwoni do ciebie stary ziomek z czasów studbazy, Piotrek
>graliście razem w zespole, potem zespół się rozpadł i drogi się rozeszły
>no siema anon słuchaj jest sprawa
>żona mnie wyjebała z mieszkania, nie mam gdzie spać, mogę przekimać jedną noc
>wahasz się
>no anon, za dawne czasy, pamiętasz te inby w '74, kto ma wiedzieć ten wie xD
>ostatecznie się zgadzasz
>Piotrek przyjeżdża tego samego wieczoru
>ogólnie jest spoko, pijecie sobie browarki, wspominacie dawne czasy, gracie razem na gitarach
>koniec końców oboje najebani idziecie spać
>rano wychodzisz do roboty z myślą, że jak wrócisz ziomka już nie będzie
>wracasz, a ten dalej siedzi na chacie, robi sobie coś do żarcia
>kuchnia cała ujebana, żonka patrzy na ciebie wkurwiona
>ej Piotrek jest sprawa
>no słuchaj anon, jeszcze jedna noc, muszę znaleźc jakieś mieszkanie na wynajem
>pamiętasz te inby w '74?
>zgadzasz się, jeszcze jedna noc
>zresztą następnego dnia masz wolne, więc dopilnujesz żeby typ się wyniósł
>tylko jeszcze jedna sprawa anon, jako że jutro nie jedziesz do roboty, pożyczybyś mi samochód na parę godzin? Muszę wiesz, hehe, pojechać mieszkanie obejrzeć
>kurwa
>wymyślasz na poczekaniu historyjkę, że na ryby miałeś jechać
>że z ziomkami januszami kupiliście łódkę i co niedzielę jeździcie na sumy
>że karasie jedzo guwno
>no anon, a pamietasz
>dobra kurwa Piotrek, dostaniesz to auto, tylko potem wypierdalasz
>no jasne, przecież nie chcę wam hehe na głowie siedzieć
>idziesz wkurwiony do swojej sypialni
>dobrze, że żonka nagotowała bigosu, to zjesz przynajmniej na uspokojenie
>takiego wała, Piotrek wszystko wpierdolił jak byłeś w robocie
>w sumie to się nie dziwisz, że go żona zostawiła
>następnego dnia Piotrek bierze samochód i jedzie gdzieś na parę godzin
>w końcu trochę spokoju
>próbujesz into sexy z żonką, ale ta jakaś niechętna
>bolimniegłowa.mp3
>pewnie ma ci za złe, że wpuściłeś tego pasożyta do waszego mieszkania
>no nic, dzisiaj go wyjebiesz
>ze zniecierpliwienia zaczynasz nawet pakować jego rzeczy, pogwizdując przy tym Barkę
>żonka prosi, żebyś pojechał do sklepu po bułki
>ale nie kurwa takie zwykłe bułki
>supereko pełnoziarniste bułki ze zmielonych ziaren amarantusa tybetańskiego z dodatkiem drożdży andyjskich i spermy twojego starego
>dostępne tylko w sklepie na drugim końcu miasta
>zajebiście, nie masz nawet samochodu, bo Piotrek zabrał
>żona nalega
>pojedź, to będzie lodzik jak wrócisz
>jaja już masz całkiem spuchnięte, więc jedziesz od razu
>autobusem
>oczywiście tłum polaków biedaków
>autobus zajebany po brzegi
>grażyny z siatami drą ryje o miejsca siedzące
>jebie, jakby ktoś się tam zesrał
>w sumie to całkiem możliwe
>no ale jedziesz, napędzany myślą o lodziku
>kupujesz te jebane bułki po 9k za sztukę i wracasz do domu
>widzisz samochód stoi przed blokiem, pewnie Piotrek już wrócił
>zacierasz ręce, najpierw pozbędziesz się pasożyta, potem odbierzesz należne podziękowania od żonki
>zapowiada się dobry dzień
>ale chwila
>kurwa
>patrzysz na samochód
>zderzak wgnieciony
>lusterko urwane
>lakier porysowany
>tego skurwielowi nie darujesz
>wbiegasz po schodach na ósme piętro z szybkością Usaina Bolta po wciągnięciu kilograma fety dupskiem
>z kopa otwierasz drzwi wejściowe
>a dokładnie naprzeciwko ciebie Piotrek na parapecie zwiedza grotę nestle twojej 9/10 żonki
>nawet tobie nigdy na to nie pozwoliła
>wkurw przesłania ci wszystko inne
>tracisz kontrolę
>nie jesteś już sobą
>jesteś Płonącym Mieczem Zemsty, Wysłannikiem Nemezis, Rozpędzonym Nosorożcem, Nalotem Dywanowym na Drezno
>bierzesz rozbieg
>przód przód wysoka noga
>potężne kopnięcie wyrzuca Piotrka przez okno razem z szybą
>żonka patrzy na ciebie przerażona
>zdejmujesz ze ściany szpadę
>patrząc suce w oczy przebijasz ją na wylot
>odzyskujesz kontrolę
>na środku mieszkania płonie ognisko stworzone ze spakowanych wcześniej rzeczy Piotrka
>nad ogniem piecze się nadziane na szpadę truchło twojej żonki
>twarz ma już częściowo zjedzoną
>obok stoi otwarta butelka wyśmienitego chianti
>wszędzie wala się szkło - pozostałości po szybie która została wybita przez powietrzną wycieczkę twojego niedawnego kumpla
>panikujesz
>nie masz zamiaru spędzić reszty życia w pierdlu w sztumie
>przypominasz sobie innego znajomego z czasów studbazy, który może pomóc
>krążyły o nim zawsze dziwne historie, zadawał się z podejrzanym towarzystwem
>dokładnie jego teraz potrzebujesz
>wybierasz numer
>так?
>cześć, tu anon, potrzebuję pomocy
>opisujesz mu całą sytuację
>wydaje się nieporuszony
>zgadza się ci pomóc, pod jednym warunkiem
>mówi, że planuje rozkręcić pewien interes, jakąś akcję crowdfundingową, i w odpowiednim czasie poprosi cię o przysługę
>zgadzasz się, jakie masz inne wyjście
>opuść mieszkanie, ja się wszystkim zajmę. I pamiętaj, Чечня свободная!
>mija kilka tygodni
>cała sprawa przycichła
>jedno trzeba przyznać, znajomy spisał się świetnie
>śmierć Piotrka zostaje ogłoszona jako samobójstwo po przedawkowaniu marihuaen
>o żonce nikt nie słyszał, jakby nigdy nie istniała
>zastanawiasz się, jak głęboko sięgają koneksje twojego nowego przyjaciela i dobroczyńcy
>z drugiej strony odczuwasz pewną dozę wyrzutów sumienia
>widok ciała żonki pieczącego się nad ogniskiem nie daje ci spać po nocach
>zaczynasz pić
>więcej i więcej
>popadasz w coraz głębszy alkoholizm
>pewnego wieczora siedząc samemu przy flaszce postanawiasz spisać swoją historię
>przybiera ona formę piosenki
>pokazujesz ten napędzamy wódą i poczuciem winy mentalny wysryw swojemu nowemu przyjacielowi
>ten natychmiast ogarnia ci studio nagraniowe
>piosenka staje się popularna
>zaczynają puszczać cię w radiu
>grywasz coraz większe koncerty
>czujesz się spełniony
>jest tylko jeden mankament
>za każdym razem kiedy jadąc samochodem usłyszysz w radiu swoją piosenkę
>już od jej pierwszych słów
>mój przyjacielu, byłeś mi naprawdę bliski
>masz przed oczami byłą żonkę opiekającą się na ruszcie w waszym salonie
>ale to nic
>osiągnąłeś sukces
>nazywasz się Krzysztof Krawczyk

_________________
Obrazek

3x User Miesiąca: Wrzesień 2016, Grudzień 2016, Maj 2017

#1 Kamil Kampanowski fan

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn lut 06, 2017 10:13 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2694
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Złoto XD Choć nie powiem pasta Rainmakera też High Quality :-D

Miałem takiego dobrego ziomeczka, który miał na imię JONASZ. Chujowe imię, wiadomo, a nosił je dlatego, że jego matka była opór religijna. Religijna była do tego stopnia, że dostała bana na parafii, bo łaziła za proboszczem z biblią i mu wkręcała, że źle interpretuje i nie uznaje jakichś tam przepowiedni, a za to uznaje, że ludzie pochodzą od małpy itd. Jak ją zbanowali na parafii to zaczęła chodzić do Świadków Jehowy i Zielonoświątkowców i w ogóle każdego, kto chciał jej teorii przez chwilę posłuchać, jednak wkręcała tak ciężkie opcje, że nawet Świadkowie Jehowy się bali w końcu do jej klatki przychodzić z dobrą nowiną xD
Na Jonasza miało to oczywiście ciężki wpływ, wystarczy wspomnieć, że do jakiegoś 14-go roku życia był on przekonany, że do nieba trafi tylko 10000 osób, a cała reszta do piekła. Na granie w gała na podwórku i rzucanie się kamieniami matka Jonasza też nigdy nie puszczała. Zapomniałem dodać, że Jonasz mieszkał tylko z tą matką, bo jego ojciec wydupcył gdzieś za granicę i już nie wrócił, więc Jonasz całymi dniami siedział w mieszkaniu i słuchał jak matka się modli albo przewija mu swoje wkręty o niebie i piekle.
Życie Jonasza odmieniło się w trzeciej klasie gimbazy, gdy przed hehe testami gimnazjalnymi nam zrobili wyjazd na 3 dni do Częstochowy na Jasno Górę, co zresztą było jedynym powodem, dla którego matka Jonasza go puściła. Wychowawczyni wsadziła go do pokoju z trzema największymi sebami BO TAKI GRZECZNY CHŁOPAK, BĘDZIE MIAŁ DOBRY WPŁYW NA TYCH ŁOBUZÓW. Wyszło trochę inaczej, bo siłą wiary Jonasza przegrała z siłą sebostwa sebów i już pierwszej nocy przeszedł on przy płynących z bumboxa dźwiękach PEJA swoją inicjację z alkoholem i hehehuaną. Po trzech dniach sebowej indoktrynacji Jonasz wrócił z Jasnej Góry zupełnie nawrócony, jednak w innym kierunku, niż ma to pod obrazem Czarnej Madonny miejsce zazwyczaj xD
Jonasz został wkrótce przodownikiem melanżowania, ku czemu miał z dwóch powodów dobre warunki jak na nastolatka. Po pierwsze, jego matka tylko się modliła i zupełnie nie ogarniała rzeczywistości, więc mógł on wracać do domu w dowolnym stanie, trzymać bongosy na biurku w pokoju itd. a po drugie gdy miał 16 lat to jego zagraniczny ojciec stwierdził, że matka jest jebnięta i nie będzie już wysyłał hajsu z tej zagranicy jej, tylko Jonaszowi właśnie, więc chłopak dostawał co miesiąc z 300-400 ojro, za co można spokojnie balować codziennie jak się ma te 16 czy 17 lat.
Jonasz o ile melanżował twardo, to w dwóch kwestiach pozostawał nietypowy. Jeden - miał turbo wkrętę w historię drugiej wojny światowej i potrafił nawąchany fetą przez 3 godziny przewijać ci, dlaczego tak wielkim błędem było rozciągnięcie szlaków logistycznych Wehrmachtu podczas operacji Barbarossa. Dwa - miał dosyć mocną fobię społeczną, więc melanżował głównie w małym gronie ziomków, nie chodził do klubów itd. Obydwa te fakty, jak i wielka religijność jego matki będą w tej historii ważne - zwykłych historii melanżowych Jonasza można by opowiadać wiele, ale trzy związane z tymi kwestiami są najmocniejsze.
Pierwsza, to jak spotkałem kiedyś Jonasza mocno porobionego w centrum i namówił mnie, żebym wszedł z nim na chwilę na wystawę modelarską, bo idzie się powymieniać spostrzeżeniami z januszami-modelarzami drugowojennymi, to potem postawi nam obydwu melanż. Na tej wystawie panowała dosyć nerdowska atmosfera, więc Jonasz pod wpływem wódy i mefedronu, ubrany w ciuchy PROSTO i DIIL GANG tam trochę nie pasował, ale nadrabiał wiedzą xD Wszystko szło dobrze aż nie podszedł do modelu jakiegoś niemieckiego statku i nie zaczął dyskutować z mirkiem-wykonawcą, z którym zaraz zaczął kłócić się, że na takich statkach to były zupełnie inne szalupy ratunkowe, więc ten model jest do chuja niepodobny. Mirek dostał bólu dupy, powyciągał jakieś książki i zaczął Jonaszowi udowadniać, że szalupy były dokładnie takie i on ma informacje sprzed 1941, a to jest model po rekonstrukcji w 1944. Jonasz ripostował wspierając się odpalonymi na telefonie forami historycznymi i wikipedią xD W pewnym momencie puściły mu nerwy i postanowił dać wyraz swojemu sprzeciwowi wobec fałszowania historii marynarki III Rzeszy poprzez wypierdolenie w model statku "z karata", czyli jak mnisi szaolin rozbijają cegły na pół xD Jonasz nie był tak silni jak ci mnisi, ale statek też nie był tak wytrzymał jak cegła, a w dodatku wsparty w dwóch miejscach na takiej podstawce jak na pic rel, więc pękł na pół. Na wystawie rozpętało się prawdziwe piekło i jakiś kolega tego mirka od statku zajebał Jonaszowi w głowę sklejanym samolotem (lub Mustangiem P51 jak sprecyzował mi to potem Jonasz), który też się rozsypał i zaczęła się prawdziwa, a nie rekonstruowana bitwa, którą zakończyła dopiero ochrona. Jak Jonasza wynosili w kajdankach z sali to jeszcze krzyczał do mirka-modelarza, że omasztowanie okrętu też spierdolił i powinien sobie sklejać figurki Warhammera a nie się brać z Kriegsmarine xD
Jonasz miał potem przez to ciężkie bagiety, bo podczas walki powpadał z mirkami w jakieś stoiska modelarskie i rozwaliło się tyle modeli, że modelarze wyliczyli straty na coś koło 10k, a Jonasz został uznany za jedynego winnego całego zajścia, więc potem ojciec wysyłał mu hajs w kopercie pocztą, bo na koncie miał komornika xD
Druga opcja była taka, że na studiach prowadzący jakiegoś przedmiotu powiedział Jonaszowi, że ma zrobić prezentację przed całą grupą bo opuścił dużo zajęć, a jak nie to go ujebie, co w tym przypadku oznaczałoby wyrzucenie ze studiów. Jonasz jak wspominałem miał fobię społeczną, więc taki występ publiczny na trzeźwo na pewno by u niego nie przeszedł, więc najadł się wcześniej klonazepamu czy innego benzo dla kurażu. Zadziałało dobrze, zaliczył prezentację i postanowił to uczcić hehe jednym piwkiem. Alko pomieszane z benzo sprawiło, że Jonaszowi urwał się film. Pozwolę sobie przytoczyć teraz cytat
KUUUURWA, CZŁOWIEKUUUU, OSTATNIE CO PAMIĘTAM, TO JAK W TYM PUBIE ZA UCZELNIĄ ZAMAWIAM ŻYWCA, POTEM CIEMNO, A POTEM NAGLE JESTEM W JAKIEJŚ KANCIAPIE I JAKAŚ BABA I DZIADEK-OCHRONIARZ NA MNIE DRĄ RYJA PO CZESKU I MI Z KIESZENI WYCIĄGAJĄ SŁONE PALUSZKI
Jak Jonaszowi urwał się film, to świadomość powróciła do niego kilkanaście godzin później. Jakimś cudem trafił w tym czasie do Czeskich kurwa Budziejowic xD Poszedł do jakiegoś spożywczak i zaczął kraść słone paluszki xD i to nie tak, że chował całe ich paczki do kieszeni, tylko je otwierał i wysypywał paluszki do butów, gaci, za kurtkę i gdzie się tylko dało xDDD Przegnali go z tego sklepu, okazało się, że nie ma żadnych pieniędzy, telefonu ani dokumentów, więc wracał do Warszawy pięcioma różnymi pociągami, bo go wyrzucali za brak biletu. Za każdym razem dostawał też opierdol, bo z różnych zakamarków jego ciała, odzieży i obuwia ciągle kruszyły się te jebane paluszki xD Mówił, że jak w Pradze się przesiadał do innego pociągu to na szlaku za nim pojawiała się kolejka gołębi, które zlatywały te paluszki zjadać xD
Trzecia opcja natomiast polegała na tym, że Jonasz wrócił pewnego dnia na chwilę do domu po kilku dniach baletu, z zamiarem niedługiego na wspomniany balet powrotu. Samo w sobie nie było to niczym niezwykłym, natomiast podczas jego nieobecności zdarzyła się sytuacja nietypowa, mianowicie jego matka była na modłach w jakiejś wspólnocie religijnej, gdzie było spotkanie z byłym narkomanem co odnalazł Jezusa, który opowiadał jak poznać czy dziecko bierze narkotyki itd. Jak matka wróciła ze spotkania to po raz pierwszy w życiu ogarnęła, co to są te wszystkie fajeczki, torebeczki, blistry po lekach etc. zapełniające pokój Jonasza. Gdy syn wrócił więc do domu postanowiła zastosować się do hasła kampanii społecznej BLIŻEJ SIEBIE - DALEJ OD NARKOTYKÓW, wzięła od Jonasza klucze a następnie zamknęła drzwi mieszkania na klucz od środka, że nie dało się bez niego go otworzyć. Potem przystąpiła do wypędzania szatana ze swojej pociechy, czyli chodzeniu za Jonaszem po domu i modleniu się, polewaniu go wodą święconą itd. Szatan nie chciał Jonasza opuścić więc mu zamknąć się w pokoju i kazać matce się odpierdolić. Jonasz był nietrzeźwy i bardzo chciał wrócić na nadal trwający melanż, więc podjął decyzję, że wyjdzie sobie z mieszkania, z trzeciego piętra, po piorunochronie, który miał za oknem. Piorunochron okazał się być równie mało wytrzymały co model statku z nerdowskiej wystawy, więc Jonasz zjebał się na łeb na chodnik i umarł.

Źródło: Jebawka - sekcja past

_________________
2x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017

Moderator od 22.09.2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn lut 06, 2017 12:59 pm 
Mid carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lip 16, 2011 12:01 pm
Posty: 819
Lokalizacja: Piecki/Kopernikgród/Ślunsk
^Pasta Malcolma XD tego gościa od pasty "Mój stary to fanatyk wędkarstwa...". Jak zawsze quality :v

Idę sobie na pocztę z przesyłkami jak kulturalny Janusz biznesu i już w drodze przełączam swoją psychikę w stan wzmożonej cierpliwości. Zawsze to robię, bo prędkość obsługi w punkcie woła o pomstę do nieba (podobno gołębie szybciej na miejsce dolatują niż trwa samo nadanie przesyłki na poczcie xD ale to szczegół). Zbliżam się do dumnego napisu „POCZTA POLSKA”, bateria cierpliwości naładowana 100%, przez witryny patrzę i wstępnie oceniam sytuację.
- uff… tylko 3 osoby, ale spokojnie – myślę – 3 osoby nie oznaczają szybkiego załatwienia sprawy. Zwłaszcza, że standardowo na 3 okienka otwarte tylko jedno… na drugim tabliczka „przerwa” od chyba dwóch miesięcy, trzecie okienko zajebane pierdołami niezwiązanymi z pocztą…
Wchodzę i grzecznie ustawiam się jako 4 osoba w kolejce. 99% Cierpliwości spokojnie powinno wystarczyć do końca dnia, ale wtedy właśnie słyszę to:
- kalendarze z Dżonem Połlem piontym polecam…
- a pokaże Pani – odpowiada starsza Pani miłym głosem
- a który?
- ten całkiem po lewej.
- ten o tu?
- nie, ten o tam!
- ten tu o?
- tak ten!
- Proszę – i zaczyna wertować miesiąc po miesiącu przeglądając coraz to bardziej wymyślne foty Papieża w różnych pozach… Kolejka stoi jak korek w mieście…
Wtedy zaczynam się zastanawiać nad sensem istnienia tych wszystkich pierdół w bądź co bądź „Urzędzie Pocztowym”. Robię rozeznanie po otoczeniu i wymieniam… Książki „Dania wegańskie zakonu Jezuśników” Autobiografia Janusza Biznesowicza, „Przepisy Siostry Pingwinki”, „Krajobrazy Radomskiej Puszczy”, inne pierdoły typu kolorowanki dla dzieci z autyzmem, bezglutenowe cukierki z witaminą C, pamiątki z miasta Poznania, Apap i Ibuprom obok siebie, folia termokurczliwa na pisanki (Bulwa Boże narodzenie idzie…), Kostki do kibla z twarzą znanego skoczka, batonik "Adwokat z pawełkiem", firanki 5 wzorów, opłatki z wizerunkiem baranka bożego, który gładzi grzechy świata, kuhwa foremki do jajecznicy xD rozumiecie, FOREMKA DO JAJECZNICY (czy też do jajówy, jak Polska B mawia) - na Poczcie, w Urzędzie!!! Wyobrażacie sobie to? Idziecie składać wniosek o dowód osobisty w UM a miła Pani urzędniczka: może batonika w promocji polecam… Sprdlaj Bulwo!!! Przyszedłem załatwić sprawę urzędową czy na zakupy do marketu?
W trakcie tej kontemplacji nad idiotyzmem poczty powolnej starsza pani zdążyła przejrzeć 5 kalendarzy z Dżonem Połlem po czym powiedziała - Nie chcę, w sumie to nie potrzebuję…
Sprawdzam poziom baterii cierpliwości 65% WTF!?
- Pisiont groszy proszę… Następny proszę!!!!
Następna osoba, scena podobna… ja nadal kątem pluję (na pocztę) wyobrażając sobie w ten sposób funkcjonowanie każdego urzędu… np. Stanu Cywilnego. - Czy Ty Sebixie bierzesz sobie Karynę na żonę? – Tak – A może Krzyżówki-Jolki w promocji też sobie weźmiesz?
Przecież to jest jakieś kuriozum, cyrk, marnowanie naszego, MOJEGO czasu… To przez takie pierdy właśnie załatwiamy sprawy znacznie dłużej…
15 min. później
- Następny proszę!!!! – kolej na mnie, bateria już dawno na rezerwie, podchodzę i mówię z góry co pragnę nadać i nadmieniam niemiło i zbulwersowanym tonem - I żadnych dodatkowych pierdów.
Pani robi co trzeba, stawia stemple i wprowadza polecone do kompa, nakleja naklejki i nagle spojrzała na mnie jak zbity pies, łza jej się zakręciła w oku, i cichym łkającym głosem wydukała… Grześki mamy w promocji, w czekoladzie… I wtedy BUM, jak młotem w potylicę… Oświeciło mnie, że jak ona tego nie powie to czeka ją taki sam los jak sprzedawcę Windows 95, laser nad jej głową zamieni ją w popiół w przeciągu milisekundy a na jej miejsce przyjdzie nowa kobieta… Szkoda mi się jej zrobiło i mówię: Ehh… da Pani tego Grześka i na tym kończymy. Uśmiechu na jej twarzy nie zapomnę do końca życia, tak samo jak tego zazdrosnego spojrzenia kobiety z okienka obok, która przed chwilą wróciła z dwumiesięcznej przerwy…
Myślę – o Ty Bulwo! Koleżance zazdrościsz? – i mówię – dorzuci Pani jeszcze te cukiereczki bezglutenowe – kątem oka patrzę a koleżanka przełyka ślinę, coraz to bardziej nerwowo uderzając w klawiaturę, udaje, że wszystko OK ale ja widzę wyraźnie, że jednak nie OK, obsługująca mnie kobieta ze szczęścia uderzyła się w głowę o półkę na której stały cukierki… - Co za bicz z tej pierwszej… - Dorzuci Pani jeszcze Kinder jajo i Sudoku – kobieta obok wyraźnie czerwienieje na twarzy, oczy ciemnieją – ja brnę dalej, sam nie wiem już czy z ciekawości, co się dalej stanie, czy ze zwykłej chęci dojebania komuś; moja „okienkowa” prawie płacze ze szczęścia – hmm, pewnie jeszcze mają premie od sprzedaży, święta idą, a niech stracę – myślę, i ja, choć nie potrzebuję to mówię – dorzuci Pani jeszcze tę trzepaczkę do jaj i ten budzik dla lunatyków – kobieta obok się zagotowała… zrobiła się czerwona jak cegła, z uszu i nosa leci para, ustami też się wydobywa. Gdyby miała diastemę jak Karolak, zagwizdała by jak czajnik. No to ja mając w dupie kolejkę za mną i zaciekawiony dalszym rozwojem wydarzeń dorzucam – i gumę kulkę, tę za 10 gr – w tym momencie baba obok wyjebała krzyża… leży na glebie, telepie się i paruje cała jakby ją Natanek opętał, z ust leci piana… Zleciało się pół oddziału zza zaplecza i pomagają kobiecie wstać, wzywają karetkę, polewają zimną wodą. Moja „okienkowa” płacze… leją się łzy szczęścia, nie zważając na los koleżanki odcina nożyczkami z całej paletki jedną gumę kulkę za 10gr, podaje sumę, ja płacę. Szukałem jeszcze drobnych w portfelu bo koleżanka tyle dymu narobiła, że mgła taka, że nie widziałem jakie monety wyciągam. Zanim powiedziałem - do widzenia – przyjechała straż pożarna i polali pacjentkę wodą, żeby ją ostudzić. Nie przyglądałem się dalszemu rozwojowi sytuacji i nie wiem czy przeżyła, sprawdzę pewnie jutro jak pójdę wysłać kolejne listy, choć obawiam się, że w miejscu, na którym dopiero co usiadła będzie wisieć kartka:

Spoiler:





>miałem 13 lat kiedy poznałem tleniony czujnik smrodu
>tak nazywał ją mój kumpel Paweł z gimbazy
>około 60 letnia nauczycielka u nas w szkole
>gruba podłużna
>wyglądała trochę jak pralka
>na orlim nosie nosiła okulary jak John Lennon
>jej psudonim wział się z jej nawyku do narzekania na zapach
>tym gorzej dla nas, że mieliśmy z nią lekcje po wuefie
>polska szkoła, na prysznice kurwa nie ma hajsu
>zaczyna się biologia
>spoceni wchodzimy do sali
>JEZUSIE MARYJKO JAK TU ŚMIERDZI
>UMYLIBYŚCIE SIĘ W KOŃCU ŚMIERDZIELE ZAMIAST MI KLASĘ SMRODZIĆ
>wychodzi z klasy
>PANI JÓZIU, PROSZĘ ICH TU SPRYSKAĆ BO ZNOWU ŚMIERDZĄ
>woźna biedna kobieta pod dyktaturą czujnika
>wchodziła i musiała psikać jakimś odświeżaczem dopóki czujnik nie wszedł i nie powiedział, że NO DOBRA PANI JÓZIO, JUŻ NIE CZUJĘ TYCH GÓWNIARZY
>a co się działo jak przechodziła obok toalety XD
>raz Paweł się wysrał
>i akurat jak wyszedł z kibla to przechodził czujnik
>JAK SIĘ NIE ZATOCZYŁA XD
>wytrzeszczyła oczy
>NO KURWA TO JUŻ PRZESADA, ŻEBY NA KORYTARZU TAK JEBAŁO
>CHRYSTE PANIE KTO TO ZROBIŁ?
>Paweł spierdala ile sił w nogach
>czujnik drze ryja, że ma wracać i odświeżyć powietrze
>Paweł spierdala niczym Jurij przed czeczenami
>wściekła pobiegła do dyrektora
>akurat byłem obok
>wjebała się do gabinetu bez pukania
>1.5 metra wzrostu i tyle samo wszerz wbija się przez drzwi jak oddział słot
>JASIU TO JUŻ SIĘ IDZIE PORZYGAĆ KURWA
>dyro przełknął ślinę bo czujnik to jego ciotka xD załatwiła mu robotę w sumie
>Henryko uspokój się
>bez nerwów
>co się stało?
>PIERUNIE CAŁY KORYTARZ ŚMIERDZI JAKBY KTO SIĘ POSRAŁ
>ok, sprawdźmy
>dyro wziął czujnik na korytarz, niech prowadzi, mnie bierze ze sobą
>czujnik jak idzie zdenerwowany to faluje niczym wzburzone morze
>akurat wtedy to był totalny sztorm xD
>podchodzimy pod toaletę
>TU PO PROSTU JEBIE KURDE NO JASIU
>dyro wącha
>ja wącham
>kurde w sumie niby troche jebie
>dyro nic nie czuje
>Henryko, ale tutaj normalnie pachnie
>jak się czujnik nie wkurwił xD
>UŁOMIE BO TY WĘCHU NIE MASZ ZA GROSZ
>podchodzi do mnie
>patrzy mi w oczy
>A TY CZUJESZ, ŻE JEBIE??
>pomyślałem sobie wtedy
>a chuj, w sumie troche jebie
>chwyciłem się za nos
>Jebie jak szambo pani profesor
>zadowolony czujnik prychnął
>WIDZISZ JASIU, TEN TO MA WĘCH, NIE TO CO TY IMBECYLU
>dyro przeszył mnie spojrzeniem które by mnie zmiotło nawet z 800 metrów
>ale chuj
>zaplusowane u czujnika
>od wtedy jak wchodzę do klasy to krzyczę
>ALE JEBIE, UMYLIBYŚCIE SIĘ PANOWIE
>MASZ RACJĘ KRUCA ŚMIERDZI JAK W PIEKLE
>w sumie zakolegowałem się z czujnikiem
>moi koledzy zazdro bo mam najlepsze ocenki w klasie
>próbują się przypodobać czujnikowi narzekając na smród kiedy przechodzi
>ale robią to akurat wtedy, gdy ładnie pachnie więc nie siada
>zostałem mini czujnikiem
>w wieku 14 lat miałem ułożoną pozycję w szkole
>zanim klasa wchodziła na biologię to czujnik kazał mi wchodzić do klasy i mówić czy jebie
>wchodziłem
>teatralnie pociągałem nosem
>JEBIE PANI PROFESOR
>nic nie było czuć w ogóle
>pani profesor wołała wtedy woźną
>i rozpoczynała się akcja spryskiwania
>czujnik kupiła sobie kurwa nawet klips na nos i oddychała jak astmatyk przez usta
>NIE DO WYTRZYMANIA W TEJ SZKOLE KURDE, PORZYGAĆ SIĘ IDZIE NO
>tak mijały lata
>no może nie
>no kilka miesięcy
>wyrobiłem sobie pozycję
>brałem od klas w łapę żeby wbijać przed czujnikiem i krzyczeć, że jebie
>wtedy nie było lekcji bo woźna spryskiwała salę pół godziny
>aż pewnego dnia czujnik nie przyszedł do szkoły
>przychodzi dyro na informatykę i mówi, że pani Henryka leży w szpitalu
>dostała w ryj za zwyzywanie dresów, że jebią xD
>poszliśmy ją z Pawłem odwiedzić
>wchodzimy na jej oddział
>z oddali słychać krzyk
>PANIE DOKTORZEEEE
>JEBIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE
>my z Pawłem brechcik xD
>wchodzę do sali
>pachnie jak w szpitalu, normalnie
>zapłakany czujnik cały w gipsie leży na łóżku szpitalnym
>rzuca przez łzy kurwami i chujami
>gdyby się mogła ruszać to zamieniłaby się w Hulka
>JEBIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE
>woła mnie pielęgniarka bo ordynator chce pogadać
>podchodzę do lekarza i uprzedzając jego pytania sam pytam
>panie doktorze, ile ona tak?
>on mówi, że odkąd jej nos wyprostowali, bo jak miała złamany to nie narzekała
>czyli odkąd przyszła na oddział
>pacjenci jej nienawidzą
>czy to noc czy dzień czujnik się odpala, że jebie
>kiedy wróciłem na salę i mnie zauważyła od razu odpala się i krzyczy do nas
>WITAJCIE CHŁOPCY JEZU Z NIEBA MI SPADLIŚCIE
>DZWOŃCIE PO PANIĄ JÓZIĘ SALĘ TRZEBA SPRYSKAĆ
>XD
>ja mówię, że nie trzeba, ja spryskam
>poszedłem do ordynatora
>razem z ekipą obmyślali plan jakby ją uspokoić, bo w izolatce wszystkie miejsca zajęte
>to ja wciąłem się w dyskusje
>a weźmy jej zajebmy w nochala xD
>lekarze oburzeni jak tak można
>no z krzywą przegrodą podobno nie czuje
>więc skrzywmy jej i nie naprawiajmy
>ma tak duży nos że w sumie będzie w chuj widać ale jebać
>lekarz poszedł pogadać z czujnikiem
>odpala się gdzie ja jestem
>spokojnie, pani uczeń dzwoni po czyszczenie powietrza
>a tymczasem mamy dla pani zastrzyk
>dał jej jakieś usypiające gówno
>poszła spać
>lekarz podchodzi
>ustawili ją, żeby mi się dobrze biło
>proszę celować w nochala
>jeb w nochala XD
>przekrzywiło go jak flagę na wietrze
>ochuj co ja zrobiłem
>czujnik z nosem na lewo
>czekamy kilka godzin
>w końcu budzi się
>O, JUŻ NIE JEBIE!!!
>nagle zaczęła się zachowywać bardzo miło
>tylko ten krzywy nochal wyglądał jak zakręt na autostradzie xD
>w sumie zaczęła być bardzo spoko
>wróciła po miesiącu do szkoły
>jak wbiegałem do klasy i mówiłem że jebie to kazała mi się uspokajać
>w sumie smuteczek
>wszyscy mi dziękowali, że ogarnąłem czujnik
>od wtedy na nią wołali pani Nosal
>skończyłem gimbę kilka lat temu
>ostatnio widziałem Nosala w TV
>rekord Guinessa za najbardziej krzywy nos w historii świata
>i nawet dla fejmu zmieniła nazwisko
>nazywa się Henryka Krzywonos

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt lut 10, 2017 12:16 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2694
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Pasta o poczcie jedna z lepszych jakie czytałem, także wrzucam kolejne złoto od Malcolma XD btw. tak się nazywa jego fanpage - Malcolm XD

To co teraz przedstawię wydarzyło się w piątek, ale dopiero doszedłem do siebie na tyle, żeby podzielić się z wami tą przykrą historią.
W piątek rano mame mi mówi, żebym poszedł do rybnego, bo pani Stasia jej obiecała odłożyć dorsza dorodnego pod ladę, żeby na obiad piątkowy, bezmięsny było. No to poszedłem do pani Stasi, a ta mi opowiada, że nieszczęście, kot przybłęda bezdomny jej rano wbiegł do sklepu i dorsza zżarł, ale to on mi na zamianę da lina, bo akurat jej przyjechała świeżutka dostawa. No dobra, mi to tam wszystko jedno, wziąłem tego lina w reklamówkę i wracam do domu. Wymyśliłem, że sobie podjadę trzy przystanki autobusem, bo już mi się nie chciało chodzić po mrozie.
Wsiadam do autobusu, wszystko normalnie na pierwszy rzut oka, usiadłem sobie na czwórce i jadę. Jest przystanek, jeszcze tylko dwa i będę wysiadał, a tutaj do autobusu mi wsiada centralnie student i rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej, Bartłomiej Misiewicz i razem z nim jeszcze jakiś facet w mundurze. Usiedli koło mnie i Misiewicz temu żołnierzowi pokazuje różne rzeczy za oknem autobusu i opowiada jakby był jakimś przewodnikiem turystycznym, że panie majorze, tutaj Polskie Radio jest, o a tutaj park z drzewami panie majorze - panie majorze to, panie majorze tamto. A ten major patrzył i kiwał głową.
Misiewicz nagle patrzy na mnie, na moją reklamówkę i pyta, o to za rybka, bo apetycznie wygląda, to mu mówię zgodnie z prawdą, że to lin od pani Stasi z rybnego. Misiewicz jak usłyszał o tym linie to zupełnie oszalał, wyrwał mi reklamówkę, wyjął z niej lina, zaczął nim wywijać w powietrzu, tańczyć i się drzeć na cały autobus
E-O-EE-OO-E-O-EEE-OOO-E-O-EE-OO
Myślę, co jest kurwa, zupełnie tego pojąć nie mogłem co się dzieje, aż nagle ten major krzyknął
ALL WE NEED IS SOMEBODY TO LIN ON
Zrozumiałem wtedy, że jest to ten słynny Major Lazer, który z Ameryki przyjechał do Polski najprawdopodobniej jako część sił szybkiego reagowania NATO. Nie było mi dane jednak zbyt długo przebywać w towarzystwie sławnego muzyka i oficera w jednym, bo na następnym przystanku jak już się drzwi zamykały, to oni w ostatniej chwili wyskoczyli z autobusu z tym moim linem, a Misiewicz to mi jeszcze przez szybę faka pokazał.
Wracam do domu załamany, bo już wiedziałem, że opiernicz będzie. Matka pyta gdzie ryba, to jej mówię, że w autobusie mi kieszonkowcy ukradli, ale mame mi nie uwierzyła i powiedziała, że coś kombinuję tak jak z tymi słoikami ostatnio i jak tak dalej będę kręcił to mnie odda do monaru. No a na obiad to same ziemniaki z surówką były.



Wierzcie lub nie, ale raz byłem aresztowany na jedną noc z powodu błędów ortograficznych, w dodatku nie moich xD
Był u mnie na osiedlu taki typek, zresztą z nim do podstawówki chodziłem, który miał ksywę GŻEGŻUŁ, bo raz taki podpis nasprejował na ścianie, podczas, gdy na nazwisko miał Grzegrzółka xD
Gżegżuł już w podbazie nie był zbyt bystry, a różnej maści substancje odurzające przyjmowane przez niego systematycznie od początku gimbazy nie poprawiły jego kondycji intelektualnej. Był oczywiście 100% sebixem i z samej gimbazy go wyj***** z dwa razy. Potem zaczął napierdalać jakieś dziesiony, kraść radia itd. Natomiast jako, że ja byłem "swój", bo mnie kojarzył z podbazy i ośki, to kontakty mieliśmy dobre i raz czy dwa rozpiliśmy nawet razem browar.
Pewnego wieczora szedłem do sklepu, na ławce siedzi Gżegżuł z jakimś ziomkiem, pozdrawia mnie ELO MORDECZKO i zagaduje, czy ma dem szluge. Dałem, stanąłem z nimi, palimy i gadamy co tam - jak tam. Nagle z krzaków wychodzą bagiety i się burzą, że przy ławce stoją butelki po alko - nie wiem, czy Gżegżuł to wcześniej wypił czy ktoś inny, no ale stały. Wiadomo, od razu spisywanie, ja daję dowód, a Gżegżuł mówi, że nie ma dokumentów.
>NO DOBRA TO PAN POD DANE I MY SPRAWDZIMY PRZEZ CENTRALE. W11 TU 301 ODBIÓR, SPRAWDŹCIE NAM DELIKWENTA. JAK NA IMIE?
>SEBASTIAN
>NAZWISKO?
>GŻEGŻUŁKA
>JAK?
>GRZEGŻÓŁKA
>GŻE-GRZU-ŁKA, PRZYJĄŁEŚ MARIAN?
<z krótkofalówki> WEŹ PRZELITERUJ
>GIE JAK GRAŻYNA... JAK SIĘ TO PANA NAZWISKO PISZE?
W tym momencie ja już parsknąłem śmiechem, a bagietmajster wkurwiony
>A PANU CO TAK WESOŁO? ZARAZ KIESZENIE SPRAWDZIMY
Teraz wchodzi Gżegżuł
>NO GRZEGŻÓŁKA
>NO ALE JAKIE 'ŻET' SIĘ PYTAM?
>Z KROPKĄ CHYBA
>MARIAN ODBIÓR SPRAWDŹ NAM GŻEGŻUŁKA PRZEZ ŻET Z KROPKO
<z krótkofalówki> GŻE-GŻ.... A JAKIE 'Ó'?
Teraz już kurwa nie wytrzymałem i ryknąłem im śmiechem prosto w twarz. Ci bagietmajstrzy już byli niesamowicie wkurwieni sytuacją, więc
>OOO A WIDZĘ, ŻE KOLEGA TO TROCHĘ ZA DUŻO DZISIAJ WYPIŁ. POJEDZIEMY NA ALKOMAT
Wezwali kurwa radiowóz, czekamy w piątkę, a Gżegżuł siedzi na ławce i zapatrzony w chodnik pod nosem sylabizuje szeptem swoje nazwisko, licząc sylaby na palcach xD
>GŻE-GŻUŁ-KA, GŻE-GRZÓ-ŁKA, GRZE-GRZUŁ-KA
Więc ja dalej kisłem, a bagiety coraz bardziej się wkurwiały, że niby się z nich śmieję xD W końcu zapakowali mnie do bagietowozu i powieźli na owiany złą sławą komisariat przy ulicy Malczewskiego, którego gościnne progi, jak wkrótce miało się okazać, stały się na kolejnych kilkanaście godzin zarówno moim domem, jak i miejscem kaźni. Co opiszę jutro, elo.
Podjeżdżamy na komisariat, wprowadzają mnie na dyżurkę, ale ich przez radio wydzwonili, że gdzieś znowu mają jechać, więc mnie tylko oddali typowi ,co na tej dyżurce siedział
>WEŹ GO NA ALKOMAT
>A CO ZROBIŁ?
>WESOŁEK TAKI KURWA, PODŚMIECHUJKI Z FUNKCJONARIUSZY. WIDAĆ, ŻE NADŹGANY
Typ mnie przejął, zaprowadził do pokoju z alkomatem, gdzie siedział jakiś inny policjant
>WEŹ GO ZBADAJ, PATROL OBRAŻAŁ NAJEBANY
Wydmuchałem 0.3 promila, bo przed wyjściem z domu wypiłem z dwa piwa, a jak szedłem do sklepu po więcej to właśnie Gżegżuła spotkałem. Typ mi dał wynik na paragonie, zaprowadził do takiego pokoju, gdzie było kilka klatek a przed nimi stolik i kazał w jednej z tych klatek siedzieć, ale drzwi od niej nie zamknął. Siedzę, czekam, w klatkach obok jakieś seby i żule pozamykane też czekają. Mnie nie zamknęli, bo gołym okiem widać, że im nic nie zrobię ani nie spierdolę xD
Po chwili przyszedł policjant, taki kurwa brzuchaty były ZOMOwiec z wąsami koło 50tki, jak z filmów xD
>TY NA PRZYSTANKU NAJEBANY KRZYCZAŁEŚ HWDP JAK ZOBACZYŁEŚ RADIOWÓZ?
>NIC Z TYCH RZECZ, PANIE WŁADZO, JA GRZECZNY CHŁOPAK HEHE
>TA? NO TO ZARA KURWA ZOBACZYMY, SIADAJ TU KONDONIE
Ja już obsrany, że tu się sprawy rozwijają jak w jakiejś kurwa Symetrii - co jakiś bagieciarz przyjdzie, to mnie oskarża o coraz cięższe zbrodnie, zaraz będzie, że policjanta nożem pchnąłem xD
Posadził mnie przy tym stoliku, wyjął protokół, z 5 minut coś tam pisał bez słowa, a potem zaczął hehe przesłuchanie i pyta co odpierdoliłem. Chciałem go podejść chwytem retorycznym, że najpierw takie niby niezwiązane pytanie zadam, a potem się rozsupła cała kwestia, on się zaśmieje serdecznie, poklepie mnie po plecach, powie SORY MŁODY POMYŁKA HEHE i mnie puszczą. No to walę z grubej rury zabiegiem retorycznym, czy wie, jak się pisze Grzegrzółka.
Oj kurwa, nie zadziałało. Jeb-jeb-jeb-jeb-jeb, jeszcze nie zdążyłem odpowiednio zaakcentować ostatniego słowa, a już mnie z plaskuna po mordzie wychlastał jak jakiś kurwa Obeliks rzymianina.
Obrazek
Wszystkie patologi co siedział zamknięte w klatkach dookoła skoczyły do krat i drą mordę EEEE ZOSTAW KURWO CHŁOPACZYNE i się rzucają jak w zoo xD Zrobił się taki kociokwik, że pół komendy się zleciało i napierdalają pałkami w te kraty, żeby sebów uspokoić, co w sumie tylko podnosiło napięcie. Wobec mnie została podjęta błyskawiczna decyzja
JAK NAJEBANY JEST TO I TAK Z NIM KURWA NIE MA CO GADAĆ DZISIAJ, DAWAJCIE GO NA DÓŁ, WIDZICIE CO TUTAJ NAM NAODPIERDALAŁ
Na dołek trafiałem więc już jako animator niepokojów społecznych i buntów więziennych xD
Na dołku mi zabrali sznurówki, telefon, pasek, potem hehe przysiady, czyli mówiąc wprost zaglądanie w dupę xD Potem jeb do celi. Nie powiem, moim pierwszym zmartwieniem było jak wytłumaczę mame, że wyszedłem do sklepu i wróciłem następnego dnia, a drugim, czy mnie tam pod celą ktoś nie wyrucha xD
W celi siedziało dwóch typów w średnim wieku. Powiedziałem tylko SIEMA i siadam na swoje hehe kojo, czyli kawałek betonu wystający nad podłogę xD Wypytywali się ogólnie co tu robię, to powiedziałem, że za obrazę funkcjonariusza xD 15 minut nie minęło i jeszcze nam dorzucili dla towarzystwa jednego z tych sebów, co siedział wcześniej w klatce koło mnie, a potem w mojej obronie wyklinał policjantów.
NO MAŁOLAT DOBRZE Z NIMI POJECHAŁEŚ SZTYWNO TRZEBA SIĘ TRZYMAĆ KURWA I SIĘ NIE ROZJEBAĆ, PIERDOLIĆ POLICJE CAŁY CZAS BO TO GESTAPO JEBANE
I zaczyna do mnie jechać taką grypserą, że może co trzecie słowo rozumiałem i zazwyczaj było to KURWA xD W swoim wywodzie czasami robił pauzy, jakby oczekując mojej wypowiedzi, więc wtedy mówiłem tylko
NO, DOKŁADNIE ZIOMUŚ, JEBAĆ KURWY
Na szybko wykminiłem, że JEBAĆ KURWY jest sformułowaniem dosyć ogólnym, pozostawiającym pewne pole do interpretacji -dyskutant ma prawo sobie pomyśleć, że mam na myśli dokładnie te same kurwy co on, czyli że się z nim zgadzam xD podczas, gdy w rzeczywistości nie miałem pojęcia co mówi xD Tę technikę zastosowałem zresztą z powodzeniem kilka miesięcy później, gdy idąc nocą przez pewną niewielką miejscowość zostałem przez lokalnych kibiców zapytany za kim jestem, ale o tym innym razem xD
Zadziałało to bardzo dobrze, ale niestety rozmowa zaraz zeszła na to, kto kogo zna, a tak się składa, że ja nie znam nikogo.
>TY MAŁOLAT A KOGO ZNASZ
>YYY EEE NOOOO GŻEGŻUŁA ZNAM
>A TO JA GO NIE ZNAM, A ADIEGO ZNASZ?
>NOOOO CHYBA COŚ KOJARZĘ, ALE ZNAM JESZCZE TAKIEGO ZIOMKA CO Z GŻEGŻUŁEM SIĘ BUJA, TYLKO KSYWY ZAPOMNIAŁEM, NO TAKI ŁYSY - miałem tutaj na myśli typa, który siedział z Gżegżułem na ławce jak mnie zawinęli xD
>TEN ŁYSY CO PRZY POLACH MIESZKA, TEN OD NORBIEGO?
>NO NO CHYBA TEN
Czułem, że długo tak nie pociągnę i zaraz nieopatrznie skłamię, że znam kogoś, kogo znać nie powinienem, bo na przykład jest z moim towarzyszem niewoli skonfliktowany, ew. nie trzymał się sztywno cały czas i się rozjebał.
Na szczęście rozmowę przerwał policjant, który wszedł do celi i ogłosił, że mamy zapierdalać po koce i materace i możemy iść do kibla zapalić szluga. Ja szlugów nie miałem, bo to je między innymi szedłem kupić jak spotkałem Gżegżuła, ale Seba spod celi kazał jednemu z dwóch pozostałych współwięźniów nas poczęstować xD
Z tymi dwoma typami była taka opcja, że jeden miał sprawę za to, że kopnął psa sąsiadki, bo się z nią kłócił na klatce i pies na niego szczekał. Ona mu założyła sprawę, ale on zmienił adres i nikomu nie powiedział, więc nie dochodziły do niego przez rok wezwania na rozprawy i w końcu za nim wysłali list gończy xD Systemowi administracyjno-mundurowemu objawił się dopiero, jak dostał pracę w jakimś supermarkecie i go zgłosili do ZUS i wtedy po niego przyszło z 6 tajniaków do tej jego Żabki, bo w końcu wielki bandyta, od roku poszukiwany xD
Drugi typ był jeszcze lepszy, bo sobie urządził na imieninach ciotki mortal kombat z familią xD Z tego co opowiadał wychodziło, że u nich każde spotkanie rodzinne kończyło się MMA i istniała nawet nieformalna sieć sojuszy, która jednak była dynamiczna jak w Grze o Tron xD
Z NIMI TO TAK ZAWSZE. WESOŁYCH ŚWIĄT, BUZI-BUZI, JEDNA FLASZKA, DRUGA, A POTEM SIĘ ZACZYNA PROSZEM JA CIEBIE BANDEROZA. A TEN SKURWYSYN MÓJ BRAT, TO JESZCZE JAK NA WIELKANOC SIĘ NAPIERDALALIŚMY ZE SZWAGREM I JEGO SYNEM, TO ZA MNĄ BYŁ, TEGO SIOSTRZEŃCA RÓWNO NAPIERDALAŁ, A TERAZ MNIE KURWA KRZESŁEM PRZEZ PLECY. MNIE, WŁASNEGO BRATA! JA JUŻ NIE MAM BRATA!!!
Potem dostaliśmy do jedzenia ten słynny chleb ze smalcem, o którym pamiętał Wilku WDZ w utworze pt. Nienawiść i poszliśmy spać. Rano mnie zabrali z dołka i kazali spierdalać do domu. Jeszcze na koniec zapytali
I CO, NAUCZYŁEŚ SIĘ CZEGOŚ?
TAK
NO I DOBRZE,
Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, bo w końcu dowiedziałem się od Seby spod mojej celi, że sztywno się trzeba trzymać kurwa i się nie rozjebać.

_________________
2x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017

Moderator od 22.09.2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob lut 11, 2017 12:03 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sty 04, 2012 8:16 pm
Posty: 2591
Lokalizacja: Wrocław
NIBY PROMO Z HAXA, ALE JAKO, ŻE NA FORUM KAŻDY OGARNIA #RISEABOVEWYLEW TO SIE TUTAJ NADA. MOJA AUTORSKA PASTA.

>Wstajesz rano, tydzień do Royal Haxball
>Kolano nakurwia niemiłosiernie, ale GM nalega na powrót
>Kminisz co robić, ale pomysłu ni hu hu
>Przeglądasz poczte, a tam ekskluzywna oferta
>Sanatorium uzdrowiskowe za jedyne 21,37
>Wydaje Ci się podejrzane, ale wchodzisz
>Wypełniasz wszystko ładnie pięknie
> Zaznaczasz, że na 4 dni tylko, bo musisz wrócić na PPV
>Przydziela Cie jednak do ośrodka kurewsko daleko stąd
>WYSPY SAMOA
>No ale myślisz sobie za taką cenę to warto polecieć
>Pakujesz sie w pierwszy samolot i lecisz
> W samolocie jeszcze wciskasz jakiemuś chinolowi koszulkę Rise Above Wylew za dwa razy tyle ile jest warta
>Lądujesz
>Ośrodek sztos, wygląda jak hotel 4* conajmniej
>Pierwsze trzy dni spokojne, rehabilitacja taka jak w Polszy, ale przynajmniej drinki z palemką, a nie te siki z biedry za 4 zyla
>Przed wylotem dowiadujesz się, że melanż u miejscowego szamana
>Bez zastanowienia idziesz licząc na darmowe alko i jakieś ładne samoańskie dziewice
>Pijesz z miejscowym szamanem
>sk*****l bania jakby też z Polski przyleciał
>Wóda zeszła, ale ty i szaman dalej macie smaki
>Szaman mówi, że bez problemu ma specjalną miejscową miksturę
>Napój wyskokowy over 90%, z domieszką włosa prawdziwego samoańskiego badassa
>Nie możesz przepuścić takiej okazji
>Pijesz kielona, drugiego, trzeciego
>Zgon.jpg
>Budzisz się rano w hotelowym łóżku i czujesz, że coś się zmieniło
>Po wylewie kolana ani śladu i jakoś masa taka większa
>Wracasz do Polszy, bo RR bliżej niż dalej
>W samolocie oczywiście wymiotujesz, bo odczuwasz skutki picia z szamanem
>Po przespanej nocy u siebie w domu budzisz się rano i widzisz, że urosła Ci bujna grzywa i delikatny zarost, a masa jak po roku dawkowania kaszy jaglanej
>Na dzień przed Royal Haxball kładziesz się spać wcześnie ale dręczą Cię koszmary
>W głowie słyszysz nieustanne UUUUUAAAAA i idąc ulicą wszyscy drą na ciebie morde i gwiżdzą
>Ale nie możesz wyzbyć się myśli, że teraz nikt nie pokona Cię One on One Right Now
>Nie wiesz co się dzieje
>W końcu budzisz się, ale nie jesteś już sobą
>Patrzysz w lustro
>Rysy twarzy jak rdzenny samoańczyk
>Ubrany w jakiś chujowy kombinezon S.W.A.T
>Wychodzisz na ulicę ludzie drą pizde dokładnie tak jak we śnie
>Wracasz na chate, telefon od GM'a
>''Wchodzisz W RR z 20''
>Teraz to do ciebie dociera, już wszystko wiesz
>Ten włos w napoju wyskokowym to nie był włos byle jakiego samoańczyka
>Jesteś ten wybrany
>Jesteś Roman Reigns
>THE BIG DOG
>Wchodzisz do RR, rozpierdalasz łaka i wygrywasz

Obrazek

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob lut 11, 2017 8:08 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 16, 2016 4:27 pm
Posty: 1690
Lokalizacja: Bydgoszcz
KOŁCZ MAJK HIMSELF. ŹRÓDŁO: KOŁCZ MAJK HIMSELF.


Kto Ci kurwa ukradł marzenia do chuja? Bez rozwoju jesteś w dupie, bez rozwoju jesteś w dupie. Mnie się nie chce, mam obiad, spóźniłem się. Rozumiesz? Mam wymówki. Dlatego kurwa mać nie będziesz mieć nic, nic nie będziesz mieć,będziesz stękać, będziesz biedny, będziesz biedna. To będzie kurwa żenujący rozwój, nie będzie żadnych efektów, ponieważ nie napierdalacie. Nie jesteście kurwa głodni życia, macie ciepło, bezpiecznie. Jest fajnie. Macie tysiące wymówek, a jak to jest, że mamy rokowców, mają 70 lat a oni non stop ruchają groupies, 10 panienek na imprezę, wciągają wory koksu i funkcjonują. Jak to oni robią? A w naszym społeczeństwie trzydziestoletni facet ma kurwa brzuch i wąs, pięćdziesięcioletni to już jest starym dziadem kurwa, nosi kaszkiet, żeby jeszcze miał elegancki kaszkiet, ale on nosi kurwa jakąś czapkę, ma siatkę kurwa, reklamówkę w ręce i czasami wnuka. Koniec. A na świecie pięćdziesięciolatek kurwa bzyka modelki, sześćdziesięciolatka, kurwa ćwiczy na sali fitness, siedemdziesięciolatek skacze kurwa ze spadochronem. Co jest z tobą nie tak? Kto Ci kurwa ukradł marzenia do chuja? Kto ci kurwa zabrał, odciął, amputował przedni płat czołowy, że więcej poświęcasz czasu na hejtowanie, na negatywne sformułowania. Czemu nie napierdalasz? Czemu nie masz kurwa chęci, energii? Czemu nie ciśniesz? No czemu? Bo nie wiesz. Nie wiesz, że coś jest możliwe, nie wiesz co jest możliwe, nie stawiasz sobie wzorców, nie masz celów jako pragnień, myślisz sobie “to auto nie dla mnie”, “tamta dupa ma cycki takie, ja wolę mieć swoje. Chuj, że płaskie, jeden krzywy, ale nie wydam na operację”. Nikt nie powiedział, że rozwój będzie łatwy. Kiedy rosną mięśnie to są zakwasy. Kiedy ćwiczysz, bolą cię plecy, masz mikro kontuzje, przecież wzrost mięśni to nic innego jak mikrourazy włókien. Dopiero wtedy one się odbudowują, odbudowują się silniejsze. Musisz dostać wpierdol żeby się wzmocnić. Potrzebujemy inny model rzeczywistości. Nie możemy myśleć. To nasza mentalność nie może być taka jak jest dzisiaj. Nie możemy zejść w dół, musimy wejść w górę kurwa, Upgrade. No ale kiedy będę wiedział, że wejdę level up? Muszę znać rozpiętość. Skąd wiem, czy jestem zwykłym człowiekiem? Skąd wiem? Kiedy się porównam, kiedy sprawdzę rozpiętość. Muszę znaleźć swoje współczynniki, wskaźniki. Chcę dojść tu, czyli gdzie jestem? No żeby dojść gdzieś to muszę wiedzieć, kurwa, z którego punktu ruszam, dokąd zmierzam. Tu są ci zajebiści. Tu są te VIP’y. Kurwa mają samochody, mają samoloty. Kto ci nakładł tego siana do głowy, że ty jako Kowalski nie możesz mieć kurwa helikoptera na podwórku? Czemu masz takie myśli? No kurwa. Patrzysz, mówisz “Mercedes to kurwa za drogi, Porsche to w ogóle pojebało ich, Maybach pojebało ich, a już w ogóle te wszystkie tuningowane fury to chyba kurwa ktoś jest jebnięty, mi wystarczy ta marka XY”. Skąd to masz? No masz Syndrom Biedaka, kurwa, ale uwaga kurwa, świat się zmienił. Nie żyjemy już w czasach Drugiej Wojny Światowej. Moja babcia wróciła, twoja babcia pewnie też, na nogach, z obozu koncentracyjnego. Już nie ma Drugiej Wojny Światowej, żyjesz w EUROPIE. Tu się nie walczy o jedzenie, tu się nie walczy o wodę. Tutaj bezdomny ma kurwa komórkę i internet. Łapiesz to? A więc ŁEJKAP kurwa, ŁEJKAP. Obudź się i zacznij kurwa żyć. Masz mentalność i syndrom biedy, nie uda się. Na świecie jest wszystkiego od zajebania, drukarki 3d drukują płuca, za chwilę będą drukowały żarcie, ciuchy. Wszystko jest dostępne, tylko weź się kurwa do roboty. Zacznij zapierdalać. Zacznij cisnąć. Kupujesz gówna, telewizory, pralki, chujowe rzeczy, kupujesz piętnastą parę dżinsów kurwa, po co ci to? Masz kupić sto książek. Nie kupujesz moich? Chuj, nie kupuj moich, nie kupuj moich szkoleń, spierdalaj. Specjalnie cię obrażę, weź kurwa znajdź sobie innego idiotę, który będzie za ciebie się uczył i się męczył. Znajdź kogoś kurwa, kto ci sprzeda wiedzę, ale kup tą wiedzę, nie pierdol, zastosuj ją, zastosuj, ciśnij, książka dziennie, szkolenie tygodniowo, wyjazd kurwa chociaż raz na kwartał, ciśnij, ciśnij, ciśnij, ciśnij. Bez rozwoju jesteś w dupie. Bez rozwoju jesteś w dupie. Jak prześpisz, jak nie będziesz się rozwijać, to jest po tobie. Over, Game Over kurwa i nie masz tu szejściu żyć, masz jedno, i co z nim robisz?


Obrazek

_________________
User Miesiąca: Wrzesień 2016, Kwiecień 2017
Debiut roku 2016
Raportman roku 2016
Moderator od 26.04.2017 do 19.09.2017


Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn lut 27, 2017 10:06 pm 
Mid carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 04, 2013 12:34 pm
Posty: 889
Lokalizacja: Jaworzno
>lata 90te>lvl 17>wakacje>mame wypierdala cie na jakis obóz dla ostrej patoli>mame ale ja nie che>zamknij morde jedziesz bo zapłacone XD>k>jedziesz nie zbyt zadowolony>gdy docierasz do tego ośrodka myślisz se że może być spoko bo fajne miejsce las jezioro itd>XD tylko kible na dworzu>mame cie zostawia i spierdala z ojcem januszem OLINKLIZIW do włoch>trafiasz do pokoju z spks sebkami troche takie pizdy ale ty lepszy nie jesteś>spotkanie integracyjne>okazuje się że nie ma ostrej patoli tylko jakieś same dzieci piwnicy>wtem widzisz ją>jasna skóra>ciemne kasztanowe włosy>piękna figura>długie nogi>twarz anioła>czujedobrzewserduszku.pgn>twój beniz też się cieszy>opiekunowie rozpalają ognisko>smarzysz se kiełbase>nagle koło ciebie siada ta fajna karyna>"cześć, jestem agnieszka a ty?">kij z kielbachą wpierdala ci się do ognia>próbujesz go złapać ale trzepiesz się tylko jak pojebany>loszka zachichotała>męskim glosem mówisz "jestem anon dziwko">"oo ładne imię hehe skąd jesteś zjebie?">"z sanoka XD a ty?">"z wawy hehe stolica">"no wiem ty tępa kurwo">nagle niezręczna cisza>myślisz co powiedzieć i z dupy mówisz>"chcesz chapnąć moją kielbaske?">loszka znowu bk>"hehe dzięki anon">bierze gryza twojej kiełbaski>zaczynacie gadać o życiu>loszka nigdy nie miała chłopaka hehe>starzy ją też wykurwili z chaty>rozmawiacie tak godzinami patrząc sobie w oczy>ty samiec alfa proponujesz loszce spacer po lesie>"anon ale tak nie wolno ://">"zasady są po to żeby je łamać hehe">idziecie przez las trzymając sie za ręce>w lesie jakis spożywczak jest bo to koło takich domków do wynajęcia nad jeziorem>kupujecie winiacza tego sławnego komandosa>siadacie sobie razem na jakieś górce>otwierasz winiacza>jebs denkiem w łokieć>jebs w kolano>i w czoło na szczęście XD>loszka śmieszkuje z ciebie>"anon jesteś taki zabawny, lubie cie">"ja cb też loszka">pijecie razem winko>obejmujesz ją>ona się w ciebie wtula>feelsgoodman.jpeg>serduszko rośnie jak penis pedofila w przedszkolu>loszka przechyla ostatni łyk>patrzycie sobie w oczy>wasze twarze się zbliżają>całujecie się jak w tych sławnych amerykańskich filmach>trwa to z 5 min XD>loszka mówi że trzeba wracać>idziecie spowrotem za rękę rozmawiająć>wracacie i widzice te spierdoliny dalej przy ognisku>nikt się nie zczaił że was nie ma>hehe noł przyps>odprowadzasz są do pokoju i idziesz do siebie>nie śpisz całą noc, patrzysz w gwiazdy i myślisz tylko o niej>sen jednak silny sk*****l i film ci się urywa>rano na śniadaniu siadacie razem>gadacie se jak wczoraj>wgl cały czas robicie wszystko razem jak bliźnięta syjamskie XDXD>mijają 2 tygodnie (obóz trwał 4) jesteście super szczęśliwi razem>całe noce spędzacie na spacerach i piciu winka XD>ostatni tydzień>loszka powoli smuta że cie straci>mówisz że będziesz do niej jeździł pociągiem co łikend i będziesz kupował kwiaty>"och annon jaki ty jesteś słodki">"kocham cie moje śliczne ty kochanie">Ostatni dzień przed wyjazdem>jak co noc>wino las wy dwoje>loszka mówi że chce wyrazić swoją miłość w inny sposób>"anon chce się z tobą kochać">XD wygryw zasram>idziecie do męskiego kibla bo tylko tam nikt nie chodzi>ona zdejmuje koszulke>instant boner>cycuszki jędrne i piękne lepsze nawet niż z filmów starego XD>łapie cię za beniz>"anon rozbieraj się">stoicie razem zupełnie nago>loszka klęka i ssa małego anona>okurwajakdobrze.jpeg>nigdy tak nie czułeś>w końcu wypina się i daje znak do startu>ruchasz ją namiętnie nie tak byle by zasrać ale z prawdziwej miłości>po wszystkim wyznajecie sobie miłość i przysięgacie się spotkac znowu i być na zawsze razem>idziecie do ciebie bo sebki są u loszek o czym kurwa nie wiedziałeś bo tak byś nie musiał się jebać z głową obok sracza>zasypiecie slodko razem przytuleni do siebie>wstajesz rano i mówisz "loszka trzeba się pakować">loszka z promienistym uśmiechem wstaje daje ci buzi i ucieka na tych swoich pięknych nóżkach do pokoju>autobus podjezdza>loszka daje ci kartke z numerem telefonu adresem itd>płaczecie>odjezdzacie>smutnażaba.jpg>ryczysz całą droge>już w autobusie piszesz do niej list>gdy wracasz do domu dzwonisz do niej rozmawiacie>"anon brakuje mi ciebie">"mi ciebie też loszka">znowu płaczecie>ale ze mnie ciota>wysyłacie sobie listy>mija kilka miesięcy>loszka przestaje odpisywać>myślisz że musisz do niej jechać bo do wakacji nie wytrzymasz>bierzesz swoją całą kase jaką masz i idziesz na pociąg do stolicy>droga troche dluga ale robisz to dla niej>czujesz papje w brzuchu z radości>idziesz i cieszysz sie jak ostatni debil>widzisz jej dom>widzisz ją w oknie>ona patrz na ciebie>ucieka gdzieś nagle>myślisz że biegnie cie przywitać>pukasz do drzwi cały uradowany>otwiera jakaś stara kurwa>"zastałem agnieszke stara szmato?">"co kurwa, ona już dawno tu kurwa nie mieszka">wtedy coś w tobie pękło>zrozumiałeś że ona nie chce cie widzieć>wypierdalasz bukiet który jej kupiłeś do śmieci>płaczesz>idziesz na dworzec>płaczesz>wracasz do domu>płaczesz>myślisz o samobójstwie>mijają tygodnie a ty dalej czujesz się jak gówno>w końcu nadchodzą wakacje>już ci po niej jakoś przeszło ale cały czas ją kochasz>jedziesz znowu na ten sam obóz bo najtańszy>idziesz w miejsca w których byłeś z loszką by powspominać>stoisz przed tym sławnym sraczem w którym pierwszy raz zasraleś>słyszysz znajomy głos>"anon? to ty?">widzisz tą kurwe>"tęskniłąm anon, wybacz że tak sie stało byłam dziwna moja wina wszystko żałuje że tak zrobiłam spanikowałam">chłodnażaba.gif>"anon, w twoim seruduszku jest jeszcze agnieszka?">"moje śliczne ty kochanie, agnieszka już dawno tutaj nie mieszka">wyjebane.jpg>odchodzisz i masz w dupie co czuje loszka>kilka years later twoja kumpela z klatki nagrywa o tym piosenke bo jej o tym wyszstkim opowiedziałeś i zarabia grube miliony>życie ty kurwo




_________________
UM : Październik 2015, Styczeń 2017
Moderator od 04.01.2017
Progres roku 2016
Prezes WFHF
Prezes WBU


Cm Maćko => Maćko => Cm Konfitura => Andrzej Młynarczyk => Cm Maćko

20.08.17


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr mar 01, 2017 9:03 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 2694
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Piękna pasta od Maćka, trochę źle dodana, ale tekst robi kozacką robotę, a od Mnie dziś dwie pasty :D Do tego dodam ciekawostkę, że zaczęły się prace nad produkcją filmu o fanatyku wędkarstwa :shock:

Ja pierdolę, moja stara zarządziła dzisiaj wiosenne porządki, od rana zapierdalałem z mopem po kwadracie a po obiedzie mnie oddelegowała do trzepania jebanego dywanu. No to zwinąłem gnoja i niosę na trzepak za blokiem, a tam jakieś zamieszanie, kurwa zbiegowisko, gapie, proboszcz, dzieci w strojach ludowych, chleb i sól, trzepak odgrodzony barierkami i nawet telewizja regionalna z kamerą stoi. Ale chuj, idę twardo jak po swoje, przeciskam się przez tłum i chcę przez barierkę skakać, a tu mnie dzielnicowy Wiśniak ciągnie z powrotem no to pytam, kurwa co jest? A on, panie Malcolmie, musi pan z tym dywanem zaczekać trochę, bo tu teraz będzie uroczystość. Ja pytam, jak to do chuja, na trzepaku? Ano tak, na trzepaku w rzeczy samej. No ale to pan powie co się dzieje chociaż, że nie można trzepać. A ten mi mówi, że będą na trzepaku u nas wieszać Adolfa Eichmanna.
To pytam, jak kurwa, znowu? No tak, znowu, nie zaszkodzi, chyba, że ja może mam coś przeciwko to żebym może powiedział od razu. To się zaczynam tłumaczyć, że nie no panie dzielnicowy, ja to sprawiedliwość dziejową w pełni popieram i niech wisi skurwysyn ile wlezie, ale kiedy dywan będę mógł wytrzepać. Dzielnicowy mi mówi, że jak go o 22 ściągną. To mnie już zupełnie chuj strzelił, bo akurat się cisza nocna zaczyna i jak ledwo trzepaczką pierdolnę to zaraz Gwozdowska na mnie straż miejską naśle, więc żeby mi chociaż dzielnicowy dał list żelazny, że mogę po ciszy nocnej dzisiaj trzepać ze względu na egzekucję. Ale on twardo, że on upoważnienia nie ma do takich dokumentów i że to by musiał sam minister wypisać więc odpada, ale on na moim miejscu to by normalnie poszedł do piwnicy, przez rurę ciepłowniczą dywan przerzucił i tak wytrzepał.
No nie powiem kurwa żeby mnie to jakoś bardzo urządzało bo zawsze jednak lepiej na świeżym powietrzu, bo kurz i roztocza fruwają, no ale chuj, jak nie ma wyjścia to idę do piwnicy. Złażę kurwa z tym dywanem po schodach, już cały umordowany od noszenia, drzwi od piwnicy otwieram, a tam kurwa stoi pluton egzekucyjny i mi mówią, że do jutra piwnica nieczynna bo będą rozstrzeliwać Nicolae Ceausescu. Ja pierdolę jak się wkurwiłem.



>bądź mną
>lvl 22,5
>generalnie klasyczny przykład życiowego przegrywu i spierdolenia, problemy z nawiązywaniem normalnych kontaktów z ludźmi odkąd pamiętasz
>mieszkam z rodzicami
>mame Danka lvl 53, tate Józek lvl 57
>mame szanuje jak pojebany bo dzięki niej mogę nadal mieszkać na ich garnuszku i to ona ratuje mnie przed pierdoleniem ojca, który jest jakimś bossem w gminie, od zawsze go nienawidziłem, skurwysyn niszczył moje dzieciństwo odkąd pamiętam, nie pozwalał mi wychodzić na dwór i mieć znajomcych (zapewne stąd moje zjebane kontakty z innymi ludźmi) dawał kary na kompa, raz nawet podjebał mi kabel zasilający i chodził dumny jak paw że hehe nie włączę już komputera, szkoda że nie wiedział że idiota ma taki sam kabel w swoim pudełku z kablami „do hehe wszystkiego” które trzyma w moim pokoju. Nie będę nawet wspominał ile razy mi wyjebał żeby pokazać jakim to jest kurwa samcem alfa, generalnie pojebany typ z wielkim ego i małym kutasem (wiem bo jak mu naprawiałem lapka to przetrzepałem jego historię przeglądania wyszukiwał w google hasło „jak powiększyć penisa” „problem z małym penisem” itp. XDDDDDDDDD)
>moje życie sekusalne to dno dna, najlepsza baba to własna graba hehe
>całe dnie spędzam na przesiadywaniu w pokoju i w przerwach na lurkowanie wszelkich chanopochodnych tworów przesiaduje na stronach porno
>jestem fetyszystą dosłownie wszystkiego czego fetyszystą być tylko można, oprócz pedofilli, ustalam że to moja granica której nigdy nie przekroczysz
>jestem na etapie hartowania miecza do scat
>SCAT – wg. Wiki: sranie do mordy (dosłownie)
>mój standardowy schemat walenia konia do określonej kategorii porno wygląda następująco: trzy tygodnie konkrentego podniecenia tematem, a potem tydzień który uświadamia mi że trzeba iść o krok dalej tzw. Faza znudzenia
>dzień jak codzień, dzień po dniu szukam jakiegoś fajnego filmu nad którym mógłbym się seksualnie wyżyć
>lurkując trafiam na nagranie z 2004 roku, w stylu podrywacze.pl, tylko jeszcze bardziej chujowej jakości, słyszę polskie głosy i jaram się znaleziskiem scata w rodzimym języku
>postaram się opisać to nagranie: na początku dwóch kolesi nagrywa kamerą jak idą po klatce schodowej i szukają mieszkania swojej „Przyjaciółki”, typ który nagrywa praktycznie się nie odzywa, za to Mirek w kremowym swetrze prowadzi te dziwne show.
>w końcu trafiają do mieszkania swojej znajomej i zastają otwarte drzwi
>wnętrze wydaje ci się jakbym je już kiedyś widział, ale pierdolę to i z torpedą na wierzchu czekam na rowój wydarzeń tego złota polskiej kinematografii
>dwóch januszy polskiej pornografii wchodzą do pokoju w którym na łóżku siedzi gruba brzydka grażyna w masce świni na twarzy
>lekkikek.gif
>przewijam kawałek zniecierpliwiony
>grażyna kuca dupą nad mirkiem w swetrze i stara się wydalić kał z dupska na jego twarz
>zabieram się do konkretnego masowania swojego pytona
>czujeszdobrze
>mimo podśmiechiwania się z polskich komentarzy w tle nie przestaję
>cały czas zerkam na obraz zawieszony nad całą scenerią tego dziwnego przedstawienia, jakbyś go już kiedyś widział, przedstawia jakiegoś panicza na koniu, generalnie straszny kicz
>nagle mirek w swetrze dochodzi z gównem grażyny w ustach, i przejmuje kamerę od tajemniczego janusza
>po dwudziestu sekundach machania kamerą ukazuje się tajemnicza postać wcześniejszego kamerzysty
>OKURWA.jpg
>pyton wypada mi z łapy
>nie wierzę temu co widzę, zatrzymuję film na momencie w którym twarz tajemniczego janusza widoczna jest najlepiej
>OKAZUJE SIĘ ŻE TO MÓJ OJCIEC, TROCHE MŁODSZY CO PRAWDA, ALE TO MÓJ OCIEC, JÓZEF, BOSS GMINY, CZŁOWIEK KTÓRY DAŁ MI ŻYCIE I WYCHOWAŁ NA SPIERDOLINE
>mój chuj opadł już całkowicie i mam wrażenie że zapadł się do środka ze wstydu że był walony do filmu na którym twój stary za chwile będzie miał gówno w mordzie
>odwracam się na swoim jebiącym obracanym krześle mając za sobą stopklatkę z moim ojcem zajaranym faktem tego że zaraz będzie miał srane na ryj
>boję się tego co będzie dalej, boję się kontynuować seans
>nie wiem ile czasu mija ale w końcu zbieram się na odwagę
>klikam magiczny guziczek play
>z martwą twarzą oglądam dalej
>bez wnikania w szczegóły, mój stary dostaje klocem na ryj i po krótkim stosunku z tłustą grażyną spuszcza się na nią ocierajac się gównem
>mam łzy w oczach ale staram się być twardy, w przeciwieństwie do mojego fiuta który już zdążył się spakować i kupić bilety bo chce wypierdolić jeszcze dzisiaj z zażenowania
>wklejam link do tego chorego gówna do notatnika i zapisuję w najmniej oczywistym miejscu
>tuniemanicciekawego.txt
>mijają trzy dni, od tamtego czasu nie waliłe, konia, nie mówiąc już o oglądaniu jakiegokolwiek porno
>staram się unikać ojca, bo za każdym razem mam przed oczami jego uśmiechniętą twarz z ustami pełnymi gówna tłustej grażyny
>mimo tego staram się zapomnieć o tym co widziałem
>lurkuję jakiegoś chana i staram się onaleźć radość życia w śmiesznych hehe memach
>ktoś otwiera drzwi do pokoju
>to stary, wrócili z zakupów
>wchodzi do pokoju z uśmiechem na ustach (tak tym uśmiechem) i kładzie mi na biurku snikersa trio, widzisz jak mieli coś w ryju
>mówi „masz anon coś słodkiego on ojca hehe”
>gdy otwierał usta mielil w nich snikersa
>siedzisz w bezruchu postrzymująć odruch wymiotny widząc oczami wyobraźni sceny z pamiętnego filmu
>”dz...dzi...dziękuję”
>”co ty taki przerażony XDDD nie zatrute przecież, a i w ogóle to ciocia Anka z wawki przyjedzie do nas za tydzień, posprzątaj ten syf kurwa żeby wstydu nie było”
>”okej tato”
>wyszedł, ja pierdole, nie mogę żyć z tym normalnie, muszę się dowiedzieć więcej...
>tryb sherlock holmes activated
>czekam na moment aż starzy wypierdolą z chaty i pozwoli mi to bez stresu przeanalizować pornola z moim ojcem w roli głownej
>w międzyczasie udawałem że wszystko jest w porządku, zamieniłem nawet kilka słów z ojcem zgrywając miłego, a snikersa pod osłoną nocy wyjebałem przez okno
>nadszedł wielki dzień, pojechali na zakupy przed przyjazdem jakiejś pizdy ciotki Anki z wawki, nawet nie wiem kurwa kto to
>zabieram się za oglądanie, ze skupieniem analizuję film sekunda po sekundzie, dowiaduję się że ten Mirek w swetrze to faktycznie Mirek, a ich koleżanka od srania to... o kurwa „Aneczka”
>mam nadzieje że to nie ciocia aneczka z wawki
>na końcu jest podany link do strony wytwórni tych polskich scatpornoli
>wpisuję go w przeglądarkę, ładuje się chuj wie ile, ale w końcu pojawia się różowe tło i żadnej treści
>kurwa.mp3
>”zbadaj element”
>jedyne co znajduje to jakieś niedojebane kawałki html i e-mail: mirek.kowalik@wp.pl
>wyszukuję go w google, znajdujesz go na nk.pl
>ochuj, to jeszcze istnieje XDD
>żeby mieć pełen dostęp do jego profilu musisz się zalogować
>staram się przypomnieć sobie login i hasło do tego upadłego gówna
>po licznych próbach zgaduję
>inwigiluje profil mirasa, nic ciekawego oprócz kilku zdjęć z grilla i komentarzy licznych grażyn w stylu „ale się zmieniłeś Miruś, pozdrawiam z rodzinkom”
>wyszukuję swoją rodzinę w jego znajomych
>po godzinie lurkowania i żeżuncji ze zdjęć twojej rodzinki wpadam na pomysł znalezienia tej „Aneczki”
>mam cię kurwa, okazuje się że to faktycznie moja ciocia
>aparycja ta sama co na filmie, nawet ma jedno zdjęcie z plaży na którą pozuje na walenia ukazując swoje cudowne fałdy sadła
>Anna Walicka, ma profil na fb
>wpadam na pewien pomysł ale najpierw upewniam się że Miras nie ma konta na fb
>zakładam mu konto, dane upodabniam do tych z nk i zapraszam do znajomych Ankę, grzecznie zaczynam rozmowę „Cześć Ania! Jak ja cię dawno nie widziałem, super wyglądasz”
>tego samego dnia Anka akceptuje prośbę o dodanie do znajomych i odpowiada „mirek, jezu ty zyjesz, juz myslalam ze cie zabili w tych niemczech na robocie hehe bo kontaktu z tobą nie było tyle lat, opowiadaj co tam”
>gadga szmatka pierdolenie, anka łyknęła bait jak pelikan żabę XD
>w końcu wysyłam jej tego pornola, uprzednio pobierając go żeby nie nabrała podejrzeń i uwierzyła że miał go gdzieś schowanego
>anka wyznaje że tęskni za tymi czasami i że niedługo wpada do Józefa więc może powtórzą te wyczyny z tamtych czasów
>osztykurwojebana.png
>drążę temat dalej i dowiaduje się że mój stary regularnie zdradzał moją mamę z Aneczką
>pytam się jej czy ma więcej nagrań ze starych czasów
>przez jakiś czas suka nie daje się przekonać ale w końcu wysyła kilka nagrań, prawie na każdym jest mój stary
>zaczynam tracić wiarę w cokolwiek, mam ochotę pokazać to matce, ale nie wiem jak zareaguje, to trudne
>żyję w świadomości że twój stary to większy skurwiol niż myślałem, mam ochotę wjebać mu strychninę do kawy ale na horyzoncie ukazuje się szansa na coś o wiele większego
>dwa dni przed przyjazdem ciotki aneczki okazuje się że przyjechać ma połowa rodziny, w tym młodszy brat mamy Romek, taki jebany zwyrol 50 cm w bicepsie który nienawdzi ojca chyba od zawsze i nawet nie stara się udawać że jest inaczej
>ojciec każe nagrać mi zdjęcia z wakacji na płytkę z turcji żeby się pochwalić rodzince jakie to zajebiste życie prowadzi, ma zamiar puszczać to jak zwykle z dvd kupionego chuj wie ile lat temu
>wiem że sprzęt ma autoodtwarzanie i nie masz wpływu na to co pojawia się na ekranie po włożeniu płyty
>nagrywam dwie płytym jedną ze zdjęciami z turcji, a drugą z dowodami na zdradę, tą dobrą dostaje mój stary, druga czeka schowana na odpowiedni moment
>to ten dzień, rodzina się zjeżdża, jest też oczywiście ciocia aneczka która przyjechała z tym jebanym obrazem jakiegoś pizdzielca na koniu w ramach prezentu dla ojca XD wszyscy uśmiechnięci i szczęśliwi, jedynie wuja Romek patrzy swoim zwyrolskim wzrokiem na ojca, wujek to dobry człowiek, całe życie pracował na bramce w klubie Elektra, regularnie chodzi na siłownie, kiedyś trenował jakieś jew jitsu na kiju, z aparycji podobny do Mariana Kowalskiego, starego nienawidzi dlatego że uważa go za totalnego buca i zjeba z kijem w dupie
>przychodzi ten moment, ojciec zaczyna wygłaszać swoją klasyczną przechwalankę o tym czego to on nie dokonał, w końcu przechodzi do tematu wakacji w turcji
>onjeszczeniewie
>”zaraz pokażę wam zdjęcia cośmy z Danką zrobili”
>wkłada podmnienioną przeze mnie płytę do dvd
>PANIE PANOWIE INBE CZAS ZACZĄĆ
>oczom gości ukazuje się mój stary ubabrany gównem jebiący moją spasłą ciotkę z maską świni na twarzy
>audio specjalnie podkręcone na 1488 decybeli żeby wszyscy ochujeli
>rodzina zamarła na moment, a babcia chyba na trochę dłużej XD, jedynie wujek romek uśmiechnął się pod nosem i powiedział głosem bestii
>”A NIE MÓWIŁEM DANUSIA, ŻEBYŚ TEGO CHUJA ZOSTAWIŁA JUŻ DAWNO” westchnął po czym podszedł do mojego starego i wypierdolił mu solidnego poskramiacza na ryj, na ryj który żuł na ekranie gówno cioci aneczki spuszczając się jej na cyce
>wyłącznie to błagam - ryknął ktoś histerycznie z widowni
>wujek Romek zabarykadował dostęp do DVD i wyryczał „PATRZ PATRZ DANUSIA, PATRZ DLA JAKIEGO CHUJA TYLE LAT OBIADKI GOTOWAŁAŚ”
>ojciec doszedł do siebie po ciosie który powinien go zabić, z histerią w głosie i łzami w oczach wykrzyczał „anon kurwa, gdzie on kurwa jest ten szczyl zajebie go”
>wbiegł do mojego pokoju, ale mnie już tam nie było, JESTEM POSKRAMIACZEK ZDRAJCÓW, SYNEM DANUTY I SIOSTRZEŃCEM ROMANA STRAŻNIKA ELEKTRY, WOJOWNIKIEM SPRAWIEDLIWOŚCI I INTRYGANTEM TEJ DEKADY, JA DECYDUJE O ŻYCIU I ŚMIERCI, O PORZĄDKU I CHAOSIE, O WOJNIE I POKOJU...JESTEM LEGIONEM.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
>mój ojciec stracił pracę i szacunek w całej gminie, o sprawie mówiono w całym kraju, mimo że nie znaczył zbyt wiele dla polityki, to sprawa zainteresowała media, może dlatego że rozesłałem jak wpierdala gówno każdemu z jego skrzynki mailowej, do której miałem dostęp, bo ten imbecyl nie miał nawet hasła na komputerze, a do tego rozesłałem nagranie do każdej osoby którą miał w znajomych na facebooku, zadbałem też o to żeby nagranie nie zniknęło za szybko z internetu, udostępniłem je na największych stronach ze scat w sieci.
Moja mama zostawiła mojego ojca, ten popadł w alkoholizm i najprawdopodobniej wyjechał z kraju bo słuch o nim zaginął. Mama mimo wieku znalazła nowego mężczyznę, młodszego kilka lat przyjaciela wujka Romana - Stefana który pracował z nim przez wiele lat na bramce w klubie Elektra, babcia przeżyła zawał,ale jej stan jest już w porządku. Aneczka, aktualnie znajduje się w szpitalu psychiatrycznym i nie zapowiada się żeby cokolwiek miałoby się zmienić.
Jeśli o mnie zaś chodzi, uznałem że mój sprytny umysł i dedukcja której nie powstydziłby się sam Sherlock Holmes przydadzą się do czegoś więcej niż lurkowanie chanów. Ukrywam się z daleka od ludzi, nauczyłem się wszystkich możliwych języków programowania i zostałem hackerem, najlepszym w swoim fachu.
Zapytacie co z tajemniczym Mirkiem w kremowym swetrze... Mirek...Mirek to zupełnie inna historia...

_________________
2x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017

Moderator od 22.09.2017

1 miejsce w Typerze Evolve i PWG 2016
2 miejsce w Typerze CZW, NOAH i NJPW 2016
3 miejsce w Typerze ROH 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group