Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest śr lis 20, 2019 6:45 pm

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 221 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15
Autor Wiadomość

Offline
Post: ndz gru 02, 2018 12:52 pm 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw lis 24, 2016 5:40 pm
Posty: 418
Lokalizacja: Wrestling się skończył 5 marca 2017
PES 2019

Przegrałem w grę z dwie godziny, więc wszystko jest z dużym dystansem + mówię to jako osoba która grała w 12,16, 17 i 18. Zacznę może od tego, że 12 to jedna z moich ulubionych w historii. Grałem za dzieciaka, świetna kariera zawodnika z której pamiętam tylko to że grałem w nią Walcottem i miałem chyba z 5 złotych piłek a karierę dograłem do 29 lat Theo. 16 była prosta, bo wystarczyło grać wrzutki w pole i jakiś dobry napastnik i tak kończył losowym uderzeniem XD. 17 była już lekko trudniejsza, ale luźno wygrywałem na najwyższym poziomie. w 18 przegrałem bardzo mało więc się nie wypowiem i wszystko co mówię jest w porównaniu do 17. No to tak. Jako osoba która w każdą wersję przegraną grała na najwyższym, przed ostatni poziom był prościutki i wyłączyłem mecz w 56 minucie po prowadzeniu 3-0. Ok, włączam super-star czyli ten najwyższy. No dramat. Pierwszy mecz grając City przegrałem z Interem 3-0, a Icardi trafił dwie bramki z 25 metra z półobrotu. Atak wciąż opiera się na podawaniu piłki 5 minut by napastnik i tak trafił prosto w bramkarza. Także no. Jestem po 6 mczach i mam takie spostrzeżenia:
-przeciwnicy na najwyższym poziomie w obronie są nie do przejścia. Miranda dogania Sane czy Sterlinga. Oddać strzał jest sztuką, bo można rozklepać przeciwnika, ale on i tak zawsze znajdzie się gdzieś obok, a przejmowanie piłki dla nich to czysta formalność.
- po dwóch godzinach grania nie strzeliłem żadnej bramki, a miałem z 5 sytuacji sam na sam Aguero. Pomijając fakt, że Handanovic broni luźno uderzenia z całej siły w drugą stronę bramki XD.
- trzeba masterować rozgrywkę i skillsy, bo przejście przeciwnika jest niemożliwe. Jedyna opcja to naparzanie podniami 5 minut i wtedy oskryptowany komputer odpuszcza i w końcu można podać na wolne pole.
- żeby nie tracić bramek trzeba się cofnąć defensywą jak najdalej i zero pressingu, wtedy komputer dostaje schizy i łatwo traci piłkę.

Zrobili z PESA symulator taktyki, a jak chcę taktykę to odpalam FM'a. Grając w PESA (a jestem ogromnym fanem serii) liczę na fajną klępę, ale ta część pozbawiła mnie jakiejkolwiek radochy z gry.

Kiedyś pewnie siąde na jakiś tydzień i ogarnę grę na luźno, ale z początku jest trudna i trzeba dużo roboty włożyć by pokonać komputer. Z dużym dystansem daje jej 6/10, bo każdy inny poziom niż superstar daję dużo radochy i no kurwa miło się gra.

WWE 2019

Nigdy nie grałem w SvR, ale sporo kiedyś oglądałem. Grałem w 15 która właściwie oprócz showcase'a nie miała nic ciekawego do zaoferowania, bo kariera była średnio rozwinięta. W 16 i 17 grałem tylko jakieś quick playe. W 19 gra się przyjemnie. Na legendarnym trzeba się postarać, a mecze potrafią być nawet emocjonujące. Universe jak u Siwego to dla mnie najważniejszy tryb i właściwie nawet w WWE 2K15 można było skręcić fajne scenki i storyline fedu, a tu często powtarza się to samo. Wygrać promo z przeciwnikiem jest z pozycji niedzielnego gracza niemożliwe. Wciąż ten universe w wersji Svr lepszy. Też kuleją sloty na feudy, bo masz miejsce na msackdown na pas US, WWE i tagi/solową bez pasa w tle. DO usunięcia kariera bo jest childish, strasznie chaotyczna i niezrozumiała. Ale ogólnie gram tylko w Universe i jest spoko więc ja daje 10/10 bo gierka jest zajebista, elo.

_________________
CHATOWICZ ROKU 2017

USER ROKU ZA PIERWSZE 3 MIESIĄCE 2017

#1 fan of AAW, Tetsuya Naito, Tomohiro Ishii

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt gru 07, 2018 5:51 pm 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw lis 24, 2016 5:40 pm
Posty: 418
Lokalizacja: Wrestling się skończył 5 marca 2017
Assassin's Creed Origin
Spózniony o rok ale co z tego XD. Powiem tylko tyle że fabuła jest dziwna, ale gra się bardzo dobrze. Misje poboczne to głównie znajdź i zabij albo coś znajdź czyli skyrimowo rpegowo. No nie mam się do czego przyczepić a każdy wie jak gra wygląda. Ja daję jej 9/10 bo jest zachowane wszystko dobre co z wcześniej i ogólnie wszystko gra elo. Piszę do głównie dlatego, że dzisiaj zaczynam grać w AC odyseja

_________________
CHATOWICZ ROKU 2017

USER ROKU ZA PIERWSZE 3 MIESIĄCE 2017

#1 fan of AAW, Tetsuya Naito, Tomohiro Ishii

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn gru 10, 2018 2:12 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4351
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Hotline Miami 2: Wrong Number

Chciałoby się napisać sequel idealny i jest z tym jeden cały problem, rozgrywka niemal się nie zmieniła, czy to źle? No jak dla Mnie nie, zważywszy na wszystko inne, bo w porównaniu do jedynki największa zmiana to fabuła. Po pierwsze gra jest dłuższa i to o wiele, mamy tu kilka historii różnych postaci i mimo że One są dość proste to sposób w jaki ze Sobą się łączą jest świetny, a do tego każda ma inny klimat i wiele nawiązań do popkultury jak historia z Wietnamu nawiązująca do czasu apokalipsy. Dzięki temu że mamy różne postacie i różne miejsca rozgrywka jest bardziej różnorodna i tak jak na początku dodałem mechanika się nie zmienia to dzięki ciekawemu skakaniu w linii czasowej i między historiami sama rozgrywka jest ekscytująca i nie nuży, bo a to raz trafimy do Wietnamu, a to raz zagramy detektywem, a to fanami i za każdym razem jest trochę inaczej. Sam klimat jest świetny, czuć lata osiemdziesiąte,ciekawą odskocznią są misje w Wietnamie, a muzyka ostro ryje banie i po prostu świetnie tu pasuje. Dużo dyskusji wywołuje poziom trudności i tak jest trudniej, ale jest mega satysfakcjonująco i sam nie uważam się za osobę mega zręczną, a udało mi się przejść nie powtarzając poziomów po milion razy, także da się, ale to też pokazuje że nie jest to gra dla każdego. I tak ma drobne błędy, ale nie zdarzają One się tak często żeby jakoś przeszkadzały w rozgrywce.

Takzę jak Was nie odstraszy poziom trudności to polecam modzno.

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz gru 30, 2018 1:43 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4351
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Company of Heros 2

Od razu zaznaczę że grałem tylko w singla, bo tak klasycznie historia>multi.

Kiedyś byłem osobą dość dużo grającą w RTSy, teraz trochę się to zmieniło, w sumie widać dużą tendencję na rynku że po prostu mało tego wychodzi, ale CoH to przykład że można to zrobić i można to zrobić dobrze. Gra stoi fabułą, nie bez przyczyny dostała bana w Rosji skoro pokazuje działania Ich armii, w no dość nieprzychylnym świetle. Sama kampania jest bardzo ciekawa, obserwujemy losy działań Rosjan podczas drugiej wojny światowej, pokazująca ciemne strony wojny, to że życie jednostek się nie liczy, a tylko ogólne zwycięstwo, nawet po trupach. Przez co dostajemy wiele momentów które na dłużej zostają w pamięci i tak scenki na silniku gry... no nie urzekają graficznie to jednak przez to co tam się dzieje niemal zapomina się o Tym. Poza Nimi gra wygląda dobrze, co najważniejsze wszystko jest czytelne i po kilku latach od premiery można stwierdzić że gra nawet się nie zestarzała. Sama mechanika jest dość prosta, ale satysfakcjonująca, na wyższych poziomach trzeba dużo przewidywać, a do tego dochodzi fajne zróżnicowanie poziomów w kampanii, dzięki którym pozornie podobne misje można przechodzi na kilka różnych sposobów. Same reali historyczne są ciekawe i jak ktoś nie jest ekspertem w temacie drugiej wojny to może się dowiedzieć kilku ciekawostek. Tak jak wspomniałem na starcie nie grałem w multi które od początku średnio Mnie interesowało i poza kampanią sprawdziłem tylko teatr wojny i trochę takie mehh, tu już średnio się postarali i misje są dość powtarzalne.

8/10

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob lut 02, 2019 9:21 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4351
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Sezon sesji więc trzeba wrócić do tematu :)

Wolfenstein: The Old Blood

Niezależny dodatek do New Order który broni się nawet jako samodzielna gra, nad mechaniką nie ma co się rozwodzić, bo jest to niemal kalka z New Order, czyli jest miodnie. Może jest trochę błędów, tu się tekstura nie doczyta tu się przeładowywanie zatnie,a le jest to tak rzadkie że od razu o Tym się zapomina. Sama historia jest dobrze poprowadzona i te 6-7 godzin na jej poznanie sprawia ze nie jest Ona jakoś na siłę wydłużana, a motyw z zombie dodaje odświeżenia gdzieś w 2/3 gry. Czym gra najwięcej zyskuje w Moich oczach to klimat, ciężki, choć mimo to wypełniony czarnym humorem, mistrzowskie easter eggi w nie jednym wywołają nostalgię, bo taki właśnie jest ten Wolfenstein czerpie najlepsze z obecnych możliwości technologicznych pozostając przy tym w klimatach jak z początku serii. Sam projekt lokacji to mistrzostwo, wzmacniają One też klimat i tu warto też wspomnieć o postaciach jak zawsze w serii przerysowanych z Naszą główną rywalką na czele. Do czego można się czepić? No że w sumie to niewiele tu nowego i to w sumie i dobrze i źle, bo jednak New Order przyjął się dobrze, ale jednak trochę czuć tu małe pójście na łatwiznę.

8/10

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob lut 02, 2019 10:53 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 16, 2016 4:27 pm
Posty: 2059
Lokalizacja: Bydgoszcz
Red Dead Redemption 2

Długo zabierałem się do recenzji tego produktu, ale prawda jest taka, że potrzebowałem aż trzech miesięcy, żeby w pełni wyrobić sobie ocenę na temat tej gry. I szczerze powiedziawszy jest to najlepsza gra, w jaką grałem na Playstation 4. Po bardzo udanej jedynce (która jest według mnie najlepszą grą w historii, w którą grałem) czekałem na dwójkę jak zwariowany. Gdy tylko kupiłem swoją kopię to od razu poleciałem na chatę i włączyłem tę grę. Pierwsze zaskoczenie - dwie płyty, bo gra waży ponad 100 GB. Trzeba było coś usunąć i można było wejść w świat westernu. Fabuła opowiada historię Arthura Morgana - gościa, który był członkiem gangu Dutcha Van Der Linde. Chyba nie muszę przedstawiać bohaterów, skupmy się na ocenie. Ogólnie to fabuła była według mnie świetna. Pierwsze rozdziały nie były może specjalnie spektakularne, nawet czasami mogły przynudzać, ale doskonale budowały wizerunki postaci pobocznych. Dzięki temu byłem w stanie bez problemu wymienić imiona członków gangu i pamiętałem ich głosy. Kolejne rozdziały były bardziej dynamiczne - momentami aż kilka misji z rzędu było przepełnionych akcją, której nie dało się zapomnieć. Przez cały okres gry zwiedzamy naprawdę spory kawałek terenu. Od ośnieżonych gór do bagien pełnych aligatorów. Świat jest piękny, las wygląda jak las, a nie skupisko dwóch drzew. Las nocą jest klimatyczny i czasami przerażający. Z każdej strony otacza nas flora i fauna. Nie pięć gatunków zwierząt, a ponad 150. Oczywiście ta liczba jest wielka głównie z powodu wielu ptaków, ale i tak robi to wrażenie. Miasta są ładne, jest w nich co robić, a też są przepełnione ciekawostkami. Czuć, że wjeżdża się do miasta, a same metropolie są żywe, ludzie w nich pracują, piją, jedzą, po prostu widać, że nie jest to byle co. Grafika gry jest bardzo ładna, na PS4 nie można było odczuć lagów - tylko w Saint Denis, największym mieście czasem coś tam zgrzytnęło, ale i tak jest to przepiękna gra. Arthur Morgan jest jedną z najlepiej zbudowanych postaci w grach. Fakt, nie opinia. Ludzie narzekali na to, że RDR2 to tytuł za wolny. W końcu świat jest spory, wszędzie jeździsz konno, a każda czynność ma swoją animację. Nie ma czegoś takiego jak szybkie szukanie - tu trzeba sprawdzać każdą szafkę i sięgać po każdą puszkę z jedzeniem. No właśnie - jeść też trzeba, bo to wpływa na odpowiednie statystyki w grze jak zdrowie lub wytrzymałość. Każde zwierzę trzeba oskórować i tu też dostajesz w twarz animacją. Mi to nie przeszkadza, bo nie lubię jak mi się na siłę coś usuwa. W grze chcę poczuć to co mam w prawdziwym życiu, łącznie z powolnym przeszukiwaniem szafki pod zlewem. Dla niektórych RDR2 to symulator jeżdżenia konno. Jest to prawda, ale z drugiej strony... No kurwa, przecież to Dziki Zachód. W jedynce też popierdalało się konno. A jako alternatywę mamy pociągi, dyliżanse lub nawet szybką podróż, ale to trzeba odblokować. Sam gameplay jest w porządku. Strzela się świetnie, czuć, że strzelba ma moc. Piękne jest to, że strzał ze strzelby w rękę, nogę lub głowę pozbawia wroga tej właśnie kończyny. Przeciwnik może skończyć jako smutny i zakrwawiony kadłubek. Jest pełno misji pobocznych, które nie są krótkie. Niektóre jednak sprowadzały się do znajdź i przynieś, ale w każdej grze tego doświadczamy. Czuć jednak, że Arthur swoje waży, a sama jazda konno po lesie lub po kamienistym terenie to często metoda prób i błędów. Albo spadniesz z konia, bo wjechałeś w mały kamień albo odbijesz się od drzewa, żeby potem razem z koniem polecieć na mordę, bo trafiłeś na większy kamień. Niby spoko, ale podczas niektórych misji to irytowało, bo zdarzało się, że trzeba było strzelać do typów jadących za tobą i jednocześnie sterować koniem, bo akcję akurat usadzono w lesie. Z osobami z gangu można robić wiele rzeczy - od grania w domino do napadów. To bardzo dobrze, bo w końcu chcemy też poznać swoich kumpli. Każda osoba ma swoją historię i pod koniec gry można zauważyć jak charaktery ulegały zmianie. Ogromnym plusem jest dodanie obszaru z pierwszego Red Deada, ale nie można się tam dostać ot tak. To znaczy można, ale grozi to konsekwencjami. Jest to jednak obszar do eksplorowania po ukończeniu fabuły - nie jest on specjalnie atrakcyjny i widać, że twórcom nie chciało się tam umieszczać akcji głównej historii, ale i tak znajdą się tam smaczki lub misje poboczne. Jak już miałbym się do czegoś przyczepić to do niektórych kwestii. Na pewno wkurzało jak wrzucało się kasę do skrzynki gangu (sporą kasę), a członkowie i tak potrafili się spruć, bo od paru dni nic nie wrzucasz. Szkoda tylko, że cztery dni temu wrzuciłem 2000 dolców i ulepszyłem cały obóz. No właśnie - obóz można ulepszać. Od rzeczy czysto estetycznych do chociażby większej ilości amunicji w wozie Morgana. Można też ulepszać atrybuty Arthura - większa torba na składniki na przykład. Morgan musi jeść - jak je za mało to chudnie. Jak za dużo to tyje. I to na szczęście widać. Czasami irytowała fabuła, z Dutchem to w internecie można znaleźć milion memów i każdy kto je widział wie o co chodzi. Mimo tego, historia w grze jest świetna, wciąga i naprawdę nie mogłem się oderwać. Niektóre misje można robić na dwa sposoby, ale nie powiedziałbym, żeby to specjalnie zmieniało fabułę. W każdym razie RDR2 jest dla mnie najlepszą grą tej generacji i zajmuje zaszczytne, bardzo wysokie miejsce w moim serduszku. Mimo kilku błędów, był to tytuł, w który gram nawet do tej pory, bo od razu po ukończeniu gry za pierwszym razem postanowiłem przejść fabułę po raz drugi. Teraz wbijam 100 procent i pewnie jeszcze z miesiąc posiedzę. Jest jeszcze Red Dead Online, ale na razie to tryb dość ubogi. Ma on jednak ogromny potencjał - GTA Online też było chujowe, a aktualnie Rockstar zarabia dzięki online worki kasiory.

10/10


Ultimate Chicken Horse

Kupiłem, bo promocja. Fajna gierka do grania ze znajomymi. Patent dość prosty - budujesz sobie różne obiekty na małej mapce i próbujesz ją przejść grając jako zwierzęta. Grafika jak z kreskówki, a gra strasznie wciąga. Możesz budować pułapki, utrudniać innym grę, pomagać innym i z nimi współpracować. Najlepiej gra się jednak ze znajomymi, bo niejednokrotnie leżałem ze śmiechu po żałosnej próbie przejścia mapy. Czas przy niej leci szybko, idealny tytuł na jakieś spotkanie związane z grami.

8/10

Mortal Kombat X

Stary, dobry Mortal. No dobra, może nie taki stary. Zacznę od fabuły - jest ona krótka, bezpłciowa i właściwie niesamowicie nudna. To kontynuacja opowieści z MK9, ale ktoś się nie postarał. Wszystko znowu opiera się na schemacie tego, że zjawia się stary przeciwnik (Shinook), który chce zniszczyć świat i tym razem młodzież musi się mu przeciwstawić. A młodzież jest niesamowicie nudna. Mamy córkę Johnny'ego Cage'a i Sonyi Blade, która z nich wszystkich jest najciekawsza, bo ma chociaż jakieś powiedzonka i choć trochę przypomina swoich rodziców. Mamy Takedę, który jest w opór nudny i tyle mogę o nim napisać. Córka Jaxa, Jacqui to po prostu kopia ojca. A Kung Jin, czy ja się nazywa ten łak to zwykły irytujący frajer. Czasem wydaje mi się, że dodawanie postaci musi być robione stopniowo. W MKX dodano ich od chuja, a nie wiem, czy kogokolwiek chciałbym w kontynuacji. Ale z drugiej strony ciężko mysleć o fabule jak się zapierdoli 3/4 wojowników. Sam system walki jest świetny - praktycznie nic się nie zmieniło. Mamy do wyboru różne style walki, które na początku rzeczywiście wyglądają na różne, ale po czasie okazuje się, że u niektórych osób to po prostu troszkę inne kombosy i zmiana ruchów specjalnych. Gra jest brutalna, ale nie widać aż tak ran i kontuzji jak widać je było w poprzedniej części. No i zmieniłbym trochę te X-Raye, bo są one fajne, ale czasami irytowało jak rywal dostawał kosą w oczy i na luzie wstawał. Ale dobra, to Mortal Kombat, tak musi być. Oprócz fabuły są wieże, klasyczny arcade. Plus. Jakieś inne pierdoły, też plus. Sprawdzian szczęścia. Plus. Gra online. Plus. Szkoda tylko, że teraz grają albo same noobki albo typy, które robią kombo 30 i kończą walkę z flawless victory i po brutality. Sam MK na plus, ale spodziewałem się chociaż lepszej fabuły. Mimo tego fajnie lało się innych po mordach.

7.5/10

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Online
Post: wt mar 12, 2019 3:17 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr cze 21, 2017 3:48 pm
Posty: 1267
Lokalizacja: Sosnowiec
Fire Pro Wrestling World. DLC z NJPW

Jeżeli ktoś lubi pograć czasem w jakąś gierkę wrestlingową, to niech sobie ogarnie powyższy tytuł. Trochę komiksowa grafa, dosyć łatwy system sterowania i bardzo ładnie odwzorowane ruchy w ringu. Brak wielu gimmick matchy, gdzie mamy jakieś walki z minami i drutem kolczastym pod napięciem :D, lecz akurat tutaj bardziej bym zwrócił uwagę na to DLC.

Roster NJPW z bodajże 2017 roku, w którym mamy wszystkie czołowe nazwiska i resztę składu NJ. Wszyscy mają swoje oryginalne taunty, akcje, które są miodnie zrobione. Twarze są ok i ogólnie geary też bez zarzutu. Można sobie pyknąć w G1 Climax, NJ Cup i inne wymyślone turnieje. Są jakieś misje do zrobienia i obszerny edytor, w którym robi się pasy,samych zawodników itp.-można też pościągać CAW-y z neta.

Ale nr.1 jest w tym dodatku własna kariera, gdzie tworzy się swoją postać i pnie po szczeblach kariery, która idealnie odwzorowuje drogę wrestlera z NJPW-od Dojo, przez wyjazd do USA i powrót do Japonii. Są wstawki z wrestlerami NJPW, w których można usłyszeć ich prawdziwe głosy i inne naprawdę fajne dodatki. Story jest długie, bo sam zagrałem z 4h dotąd, a mam 8% ukończone całości ;) fajna historia, która wciąga.

Za samą Karierę daje 8/10. Gierka fajna i warto się z nią zapoznać.

_________________
Obrazek
UM:Grudzień 2018, Luty 2019, Marzec 2019, Sierpień 2019


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob cze 22, 2019 5:28 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 16, 2016 4:27 pm
Posty: 2059
Lokalizacja: Bydgoszcz
Fallout 76

Zachęcony wszechobecnym hejtem zdecydowałem, że kupię Fallouta 76, który od pół roku był obrażany na prawo i lewo. Cena - 50 złotych. Normalnie jakbym grę sprzed pięciu lat kupował, a ona nawet roku nie ma. Pierwsza aktualizacja to tylko 66 GB. W sumie to nie spodobało mi się to, ale czytałem o wielu poprawkach i tak dalej. Widziałem błędy w grze, śmieszne filmy na temat Fallouta, obiecanki Howarda, sprawę z torbami, no wszystko. Fallout 4 mnie jednak w opór znudził i uznałem, że pora zaryzykować. I w sumie to warto było.

Po pierwsze - nie dziwię się ludziom, którzy narzekali na grę na starcie. Była pełna błędów, a na dodatek kosztowała ponad 200 złotych. W obecnej cenie (50 złotych) jest to świetny kandydat na gierkę dla znajomych, którzy chcą w coś razem pograć. Zaczynamy jako stworzona przez siebie postać w krypie 76. Ogólnie to nadzorca powiedział elo, zwijajcie manele i twórzcie Amerykę na nowo. Sama rozgrywka się raczej nie zmieniła. Graficznie też nie jest lepiej. Na pewno jest więcej szczegółów, szczególnie w kryptach, mieszkaniach. Appalachy nie są brzydkie i momentami naprawdę mogłem wkręcić się w świat. A ten jest naprawdę ogromny. Spore miasta, budynki, wsie i farmy. Naszym zadaniem jest wypełniać kolejne misje, które otrzymujemy poprzez odsłuchiwanie holotaśm. Zgadza się, w grze nie ma NPC-ów. Mają być, a to może być ciekawe. Odkrywanie historii za pomocą nagrań nie jest najgorsze, ale też nie napisałbym, że jest najlepsze. W czwórce często nie chciało mi się słuchać opowieści, tutaj jestem do tego zmuszony. Znaczy mogę nie słuchać, ale wtedy guzik będę wiedział. Mimo to czuć jakąś taką chęć chodzenia do kolejnych miejsc i sprawdzania co dalej. Terminale się nie zmieniły - teraz działają sprawniej, a dalej oferują sporo historii. Oprócz odkrywania historii, jednym z zadań jest też rozbudowa swojej bazy. Czytałem, że niby po jej zbudowaniu i opuszczeniu serwera, nasza budowla się nie zapisuje. Zgadza się, może się nie zapisać. To znaczy jak trafisz na ten sam serwer to będzie ona tam stać. Jak nie to można bez problemu ją odzyskać, gdyż wszystko co zbudujemy się zapisuje do projektu. Oznacza to, że w przypadku niemożności postawienia budynku w starym miejscu, można go bez problemu usadowić gdzie indziej. A to mi w ogóle nie przeszkadza. W innym razie serwer byłby po prostu zajebany czyimś gównem.

W świecie trzeba po prostu zbierać co się nawinie. Trzeba dbać o stan zdrowia, pić i jeść. Spoko, przypomina mi się New Vegas, gdzie widziałem wskaźniki głodu i pragnienia. Tryb Survival w czwórce był beznadziejnie zrobiony. Jedzenie się psuje i może doprowadzić do naszej choroby. Oczywiście tylko jeśli zjadasz napromieniowane marchewki. Spać też można, ale jest to raczej sposób do odzyskiwania zdrowia. Nie powoduje to przyspieszonego upływu czasu. Jeśli chodzi o zbieractwo to w łapy trzeba brać co popadnie. Handel z robotami jest nieopłacalny, lepiej handlować się z ludźmi. Kapsli w świecie nie znajduje się tyle co kiedyś. To samo jeśli chodzi o chemię i spinki. Serio, spinki są bardzo luksusowym towarem i czasy, w których łamałem sobie milion spinek na jednym zamku odchodzą w zapomnienie. A co mogę napisać o trybie budowania? Jest w porządku. Jakoś bardziej mi odpowiada od tego w czwórce. Obecny system jest podobny, ale bardziej przejrzysty. Nie wszystko budujemy od razu, bo trzeba znajdować plany umożliwiające budowę lepszych przedmiotów. Można też je kupić, ale jak już pisałem - nie opłaca się. Mamy ograniczony obszar, który możemy zapełnić jak chcemy.

Styl walki się aż tak nie zmienił. Feeling strzelania jest chyba lepszy, a sam system VATS nie spowalnia czasu. W końcu jest to gra online. Niestety, bardziej przypomina mi on takiego aim bota, a to trochę irytuje. Zwłaszcza w momencie walki z innymi graczami. A ta jest dziwna. Gdy atakuje nas jakiś ziomeczek, możemy go olać i będzie on zadawał mniejsze obrażenia. Jak odpowiemy ogniem to walczymy do śmierci. Jak zabijemy typa, który nas zaatakował to dostajemy trochę kasy. Jak on nas zabije to tracimy kapsle i wszystkie śmieci. To trochę denerwujące - za pierwszym razem zaatakował mnie jakiś zjeb w pancerzu wspomaganym na 45 lvl i mocno mnie zdziwiło gdy okazało się, że straciłem cały mój metal. Na szczęście nie tracimy żarcia, broni i tak dalej. Tylko śmieci. A interakcje z innymi graczami są minimalne. Wszystkich widzimy na mapie, niektórzy są przyjaźni, niektórzy nie. W sumie to atakowanie się nie opłaca, bo guzik to daje. Może trochę kapsli, ale co z tego. Mechanikę tego jednak sobie zostawiam, ponieważ za dobrze jej nie odkryłem.

Jeśli chodzi o błędy to na pewno czasami tekstury doczytują mi się w trakcie gry. Najbardziej jest to widoczne w momencie wejścia na serwer. Często zawodzi gra świateł i widzę jak słonko odbija swoje promienie od ciemnej jak umysł Jessy'ego Volana ściany. No i nie raz przeciwnicy komputerowi stali jak wryci gdy ja do nich strzelałem. Potem potrafili z dupy się do mnie przenieść i obić ryło. Ale wygląda na to, że te najgorsze bugi naprawiono. Nie jest źle moi drodzy, to nie jest wcale tak zabugowana gra. Właściwie możliwe, że stan gry zależy od połączenia internetowego. Lagów jednak nie doświadczyłem, wszystko stoi stabilnie.

W grze mamy tryb przygoda (ten, na którym gra), przetrwanie (większy hardcore, ale jeszcze jestem zielony i nie ryzykuję) oraz Nuclear Winter. Jest to klasyczny Battle Royale. I jest on całkiem niezły, bo to po prostu Battle Royale. Bardziej przypomina mi jednak Apexa, gdyż loot znajdujemy w skrzyniach, a inne rzeczy też walają się po szafach. Na razie można grać tylko w ekipach, co jest spoko, ale raczej ludzie nie są skorzy do komunikacji. Otacza nas fala ognia, coś jak w Battlefieldzie i musimy gnać na środek mapy. Nie wiem jak to jest, bo na ten moment po trzech grach tylko raz zaszedłem daleko, ale mam wrażenie, że zawsze jest ten sam ostateczny krąg. No i widzimy na mapie gdzie są inni gracze, a to jakoś mi nie odpowiada.

No i taki jest Fallout 76. Porównam go do No Man Sky - NMS było strasznie nudne, ale twórcy wzięli się za siebie. W 76 też biorą się za siebie i to widać. Czy jednak Fallout będzie mi się podobał jeszcze przez kolejne miesiące? Miejmy nadzieję. Na razie solo idzie grać, ale pewnie zacznę grać z kumplem, a to może być ciekawsze. Są błędy, ale jest też Fallout. Nie ten co kiedyś, ale mechanika bardziej survivalowa i soundtrack przypominają mi trochę New Vegas.

6,5/10

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr lip 03, 2019 3:23 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4351
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Aż Mi głupio dodawać tak krótki tekst po tym co RS dał, ale strasznie wypadłem z wprawy przez ten czas co nie pisałem w tym temacie, udało się nawet jakieś 5 produkcji ukończyć i właśnie teraz o ostatniej z Nich.

To The Moon

Przyznam że fanem pixelartu nie jestem i raczej nie będę, ale to nie grafika czy nawet mechanika jest tu najważniejsza, ale historia. Historia sprzedana w To the Moon jest po prostu świetna, głęboka i dojrzała, choć czasem łapie się oczywistych schematów to często te najprostsze sposoby na wywołanie emocji są po prostu najlepsze. Same postacie są bardziej złożone niż wydaje się na początku, a do tego bardzo łatwo się jest z nimi utożsamić. Warto wspomnieć o balansie pomiędzy dojrzałą historią, a często dość prostym humorem który jednak idealnie rozładowywał sytuację. Co do mechaniki to jest ona prosa, czasem zbyt prosta, choć widać ze to coś drugorzędnego, to to Imo był największy element do poprawy. Z czasem wchodzi monotonia, choć śledząc tą historię po prostu o tym się zapomina. I tak jak na początku zacząłem grafika... no nie robi wrażenia tak warstwa dźwiękowa jest po prostu mega.

9/10

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt lis 19, 2019 3:02 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 16, 2016 4:27 pm
Posty: 2059
Lokalizacja: Bydgoszcz
Call of Duty: Modern Warfare

Na CoDa z prawdziwego zdarzenia czekałem od kilku lat. Czasy, w których Call of Duty sięgało do przyszłości i biegania po ścianach były dla mnie dość smutne. Szczególnie Black Ops 4 mnie zawiódł i jedyną rzeczą, którą chciałem w nim sprawdzić było Battle Royale. Dwa lata temu mieliśmy eksperyment z Call of Duty: WW2 i uważam, że przez większość czasu była to dobra gra z takim multiplayerem, który lubię. Szkoda tylko, że multum głupich aktualizacji zrobiło z drugiej wojny jakąś futurystyczną parodię i po mapie biegali ludzie z fioletowymi M1 Garandami.

Gdy zobaczyłem pierwsze wzmianki o Modern Warfare to nie ukrywam, podjarałem się. Nie dość, że gra wraca do ukochanego uniwersum, to jeszcze twórcy obiecują, że zabraknie płatnych DLC i zawartość będzie dodawana za darmo, a płatne elementy będą tylko kosmetyczne. Więc czekałem i chyba się doczekałem.

Po pierwsze - kampania. Ta jest naprawdę dobra. Nie jest to co prawda poziom pierwszego Black Opsa albo dwóch pierwszych części Modern Warfare, ale jeśli miałbym ją gdzieś uszeregować, to na pewno byłaby ona w pierwszej piątce. Gramy jako żołnierze elitarnej jednostki pod dowództwem Price'a i kilku innych typiarzy, których w poprzednich grach nie było. Zajmujemy się sprawą terrorystów z Al-Katali, którzy chcą rozpieprzyć jakieś tam państewko. W międzyczasie musimy też zająć się sprawą ukradzionego gazu, ogólnie przekichane i to Price z ziomeczkami ze swojej armii oraz sojusznikami w postaci rebeliantów muszą temu zapobiec. Sama historia nie jest specjalnie długa (na doświadczonym poziomie grałem może z sześć, siedem godzin), ale za to jest interesująca. Nowi bohaterowie nie są nudni, mają jakąś historię i mają swoje powody, dla których chcą umrzeć za dobrą sprawę. Kampania ma kilka zaskakujących wątków, ale czy jest tak kontrowersyjna jak zapowiadano? Nie wydaje mi się. Zdarzyło się parę ostrzejszych momentów, szczególnie w pamięć wejdzie mi misja w Londynie, w której walczymy z terrorystami. Ci terroryści strzelają do wszystkiego co popadnie, a my nie zawsze wiemy do kogo strzelamy, bo nigdy nie wiadomo, który z typów wyciągnie broń. Pokazano też jak to dzieje się na wojnie - czasem trzeba wybrać mniejsze zło, jednak nie będę pisał o co biega. Cała fabuła jest jednak skupiona na graniu żołnierzem, tym razem odpuszczono sobie długie sekwencje czołgowe. Czy trafiła się jakaś z samolotem na czele? Tak, ale nie była ona długa. To mnie cieszy, bo te sekwencje z pojazdami zawsze mnie nudziły, gdyż polegały na mozolnym strzelaniu w świecących na biało wrogów, czy na strzelaniu we wrogie czołgi stojące w miejscu. Warto też pochwalić zachowanie AI, bo nie raz zdarzyło się, że boty podrzucały mi granat, gdy akurat chowałem się, żeby uleczyć rany. Wrogowie zmieniają pozycje, starają się i chcą Cię zabić, a nie tylko próbują. Chwalę też sobie grafikę. Nie jest ona może jakimś potężnym renesansem, ale przy pierwszym włączeniu gry stwierdziłem, że to nie wygląda jak CoD, a raczej jak hybryda Medal of Honor/Battlefield. Podobały mi się również misje polegające na przeprowadzeniu cichej operacji, były one niesamowicie klimatyczne. Więc krótko - grafika dobra, gameplay dobry, czy jest coś złego? Jeśli chodzi o kampanię to chyba nie. Warstwa audio dobra, jednak zmieniłbym voice acting na angielski, gdyż dubbing mnie irytował. Więc to jest dla mnie minus kampanii, choć związany jedynie z brakiem możliwości zmiany języka.

Multiplayer. To właśnie ten tryb interesuje mnie najbardziej. I w tym roku byłem zaskoczony. Pozytywnie, może negatywnie? Jak dla mnie jedno i drugie. Początek właściwie klasyczny, wybieramy jedną z gotowych klas, biegniemy na pałę i... giniemy praktycznie od razu, bo to już nie jest WW2, które pozwalało na cholernie agresywny styl gry. Tym razem trzeba pomyśleć, zastanowić się, bo masa kamperów już czeka w pokojach, za drzwiami, na dachu sąsiedniego budynku. Kroki słychać bardzo dobrze, aż za dobrze i cieszę się, że to poprawili. Mimo tego, z dobrymi słuchawkami słyszysz praktycznie wszystko. Spokojny tryb gry mi jednak nie odpowiada, bo CoD właściwie od lat zachęcał do biegania z karabinem i rozwalania łaków. A teraz trzeba trochę zwolnić, bo jak nie snajper, to typ z shotgunem i milionem min Claymore czeka w pobliskim budynku. I tak się zastanawiam - czy było warto? Jasne, zdarzają mi się mecze, w których koszę lamusów jak za starych, dobrych czasów, ale głównie i tak muszę się nie raz zatrzymać. Smaczku dodaje to, że teraz oprócz mapy mamy radar i to na tym radarze widać kierunek, z którego jeden z wrogów wystrzelił. Sam gameplay różni się znacząco od WW2, to nie jest to samo Call of Duty. Ale jest ta satysfakcja z ustrzelenia kilku typów z rzędu, co zdarza się dość rzadko, gdyż bardzo popularnym dla mnie jest to, że po rozwaleniu jednego gościa, czasem dwóch, z drugiej strony wybiega mi trzech typów. I ja tu opisuję klasyczny drużynowy Deathmatch. W trybach polegających na ochronie celów jest jeszcze gorzej. Modern Warfare to raj dla kamperów, więc jednocześnie nie dla mnie. Levele idą szybko, rzeczy odblokowuje się raczej powoli, choć mam na myśli tutaj dodatkowe emblematy i wizytówki. Broń leveluje się szybko, jednak na wyższych poziomach nie wbija się już kilku poziomów na raz, a z jeden, czasem nawet zero. Nie brakuje różowych kolorków dla broni, ale tym razem gra nie jest nimi zapełniona, a przecież zdarzy się, że żołnierz będzie biegał z kolorowym karabinem. Strzela się dobrze, mapy są ładne, interesujące i przepełnione miejscówkami. Koniec z jedną drogą do budynku, teraz masz ich kilka, ale spokojnie, każda jest już obsadzona miną Claymore dzięki specjalnemu perkowi uzupełniającemu wyposażenie co 30 sekund. Niektórym mapom brakuje tylko balansu. Jedna z nich praktycznie zmusza jedną z drużyn do ciągłego stania na spawnie, gdyż z drugiej strony snajperzy mają ułatwione zadanie dzięki lepszemu widokowi. Druga mapa robi dokładnie to samo, z tym że jest ona o wiele mniejsza. Mecze już nie kończą się przed czasem, raczej trzeba grać pełne 10 minut. Trybów gry na razie za wiele nie ma, ale wszystko ma być z czasem uzupełniane. Już po tygodniu dodali pierwszą aktualizację z nowymi mapami, więc twórcy chyba będą wywiązywać się ze słów. Jeśli chodzi o broń to raczej nie ma takiej, która byłaby OP. Początkowo dubeltówka była przepotężna i nie raz potrafiła zabić ze strasznego daleka. A z odpowiednimi dodatkami - nie potrzebowałeś już karabinu snajperskiego. Na szczęście, po aktualizacji nie jest ona już tak silna. Niektóre karabiny mają wielki odrzut, więc strzelanie w jedno miejsce z takiego dajmy na to Scara się nie opłaca. Strzały w głowę padają dziwnie często, jednak daje to sporą satysfakcję. Dodano umiejętności specjalne w postaci na przykład potężniejszej amunicji albo własnej tarczy balistycznej. Jak dla mnie w porządku, to nikomu nie przeszkadza. Cholernie fajnym trybem jest strzelanina - bitwa 2 vs 2 na małych mapach z jednakowym, losowym uzbrojeniem. Mecze są krótkie, nie męczą i pozwalają zmienić trochę styl gry. Dodano też tryb dla 64 graczy, ale ciężko mi o nim cokolwiek powiedzieć. Rzadko go włączam, gdyż jest on niewyważony. Na jednej z map przeciwnicy ustawiają się w rządku z czołgami i nie masz szans na przejście pod nimi. Na drugiej wszędzie czają się snajperzy, a sprawie nie pomaga to, że w tym trybie nie raz mam lekkie lagi. We wielu innych grach z naciskiem na dużą liczbę graczy lagów raczej nie doświadczałem, a tu je mam co drugi mecz. No i jeszcze nie wiem jakie jest moje stanowisko co do łączenia platform. Jeszcze tego nie rozumiem, ale wydaje mi się, że nie mogę dopuścić do sytuacji, w której gram przeciwko myszce i klawiaturze. Mogę grać przeciwko graczom z PC i Xboxa, jednak oni muszą mieć kontrolery, żeby grać przeciwko mnie. No i najważniejsze - tryb modyfikacji broni jest kozacki i można się w nim zatrzymać na dobre kilkanaście minut i jednocześnie analizować co do czego pasuje.

W Modern Warfare istnieje też coś takiego jak operacje specjalne, ale jeszcze się nie zagłębiłem w ten tryb i nie mam na temat niego wyrobionego zdania. Na pewno brakuje mi w nim możliwości gry przy jednym ekranie.

Więc taki jest nowy CoD. To gra bardzo dobra, ale nie idealna. Myślę nawet, że z czasem będzie świetną grą do multiplayera, jednak trzeba poczekać na nowe aktualizacje, gdyż mapy dodane do gry już zdążyły mi się znudzić. No właśnie, zapomniałem wspomnieć. Minusem jest to, że za każdym razem szuka gry z nowego lobby. Gra nie pozwala już na siedzenie w jednym lobby z tymi samymi osobami i na wybieranie mapy z dwóch proponowanych. Teraz albo grasz na tej, albo po prostu wychodzisz i szukasz nowej gry. Na szczęście teraz masz kilka sekund na decyzję, bo nie raz zdarza się, że wyszukuje tę samą mapę cztery razy z rzędu. Za piątym razem już nie chcesz na niej grać, więc tym razem gra nie zmusza Cię do grania na niej, możesz spokojnie wyjść. No i chwalę też sobie czas ładowania gry, błyskawicznie ląduje na polu bitwy po starcie meczu.

PLUSY:

- bardzo dobra kampania z wieloma momentami,
- interesujące misje taktyczne,
- oprawa graficzna, ogólnie audiowizualna,
- model strzelania,
- możliwość dokładnej modyfikacji broni,
- wciągający, choć trudny dla agresywnego gracza multiplayer,
- tryb 2vs2,
- satysfakcja z fragowania.


MINUSY:

- frustrująca sprawa z kampieniem się w jednym miejscu przez cały mecz,
- dubbing raczej na minus,
- tryb 32vs32 nie jest w stu procentach dopracowany,
- czasami mam wrażenie, że mapy są za duże,


OCENA: 8.5/10

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt lis 19, 2019 5:00 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4351
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Kurde dawno tu nie pisałem tak jak o filmach, po pierwsze propsy Radek za reckę, świetnie się tego czyta, ja coś takiego pewnie dopiero po zakończeniu Kingdome Come napiszę, a teraz krócej o prawie wszystkim w co grałem przez ten czas, czyli od to the moon.

Często mam tak ze im bardziej męczę się z grą na starcie tym w ogólnym rozrachunku ona dostarczy mi więcej frajdy i idealnie to wpisuje się w to: Yakuza 0. Grałem w to z przerwami dobre kilka miesięcy i serio jedyne czego można się czepić to powtarzalność walki, która swoją drogą jest świetna, więc to nawet nie tak źle, historia, postacie, luźne wątki poboczne i mini gry które są kapitalnym kontrastem dla ciężkiej głównej fabuły, no i sama walka. 8,5/10
Project CARS 2 i Śródziemie: Cień Wojny to dwie gry które kończyłem jakoś w podobnym czasie i szczerze nie za wiele z nich pamiętam, widzę że obu dałem 8/10 i prawie ze tyle. Choć przyznam że obie gry to drugie części i PC mi bardziej dwójka siadła niż jedynka, to w Śródziemiu jest odwrotnie, tak czy inaczej różnice raczej minimalne.
South Park: The Fractured But Whole łyknąłem chyba jakoś w tydzień, mimo że nie jest jakoś mega krótkie, można powiedzieć ze wszystko to co w jedynce tylko lepiej. Fajny system walki, historia, charakterystyczne postacie i humor, który może nie każdemu siądzie, ale zdecydowanie nie jest to hamskie ciśnięcie po ludziach tylko mocny komentarz społeczny, nie powiem że zawsze się z nim zgadałem to było to ciekawe spojrzenie. Z drugiej strony przez to że nie było aż tak dużo zmian to nie robiło takiego efektu WOW jak jedynka. 8,5/10
Deadlight: Director's Cut to fajny indyk, ale brak mi głębi, a historia zdaje się mocną wydmuszką. Jednak rozgrywka robi wrażenie i jako zręcznościówka na jakieś 3-4 godziny daję radę 7/10
O Finding Paradise można przepisać to co dałem o To The Moon, kocham 9/10 przy okazji gra staje się jeszcze bardziej samoświadoma co w tym przypadku jest mega na plus.
Assassin's Creed: Unity dalej jest zabugowany tak ze odbiera to smak rozgrywki i tak historia jest niezła, a realia historyczne są mega ciekawe, ale wszystko rozmywa się, gdy gra się dosłownie rozpada. A jako fan Fallotua NV i Kingdom Come jestem serio osobą która w tej materii dużo wybacza. 6/10
Skończyłem też Max Payne 3, można rzec klasyczek, fajnie się bawiłem, ale też nie czaję tego kultu. 7,5/10

Teraz zakupiłem sobie nowego lapka, wjechał Game Pass, także jak będę w coś świeższego grał to coś tu skrobnę.

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 221 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group