Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest pn paź 14, 2019 11:24 pm

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 644 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 39, 40, 41, 42, 43
Autor Wiadomość

Offline
Post: pt sty 04, 2019 10:37 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 24, 2015 11:27 am
Posty: 1677
Lokalizacja: Gdańsk
Spider-Man Uniwersum

Miles Morales po ukąszeniu przez radioaktywnego pająka staje do walki z nikczemnym Kingpinem. Pomogą mu w tym Spider-Menowie z innych wymiarów.
Jest dużo narzekania że w tym roku dość cienko było z animacjami. I jeśli przyjrzeć się tym które miały premierę u nas to rzeczywiście coś jest na rzeczy bo jedynie warte uwagi było "Iniemamocni 2" i "Wyspa psów", aż tu nagle w grudniu spada bomba. To jest jedno z zaskoczeń roku bo jeszcze do końca listopada nigdzie nie słyszałem o tym filmie i odkryłem go zupełnie przypadkiem. Mimo intrygującej fabuły nie jarałem się bo Spider-Mana oglądamy ciągle w kinie, a ostatnio studio Sony nie może pochwalić się udanymi tytułami. Tym bardziej zaskoczenie było ogromne i choć nie jest to film nr. 1 tego roku to z całą pewnością na żadnym tytule nie bawiłem się tak dobrze (nie dziwi średnia na fw 8,5/10) i jestem skłony uznać że to najlepsza animacja od "Inside Out" Pixara. To nie jest ekranizacja komiksu - TO JEST komiks. Od kapitalnej rysowanej animacji, po genialny montaż tworzący sceny żywcem wyjęte z komiku po mocno oryginalny pomysł będący też hołdem dla fanów komiksów o człowieku pająku. Humor jest tu przedni (ogromne brawa za wprowadzenie do kin wersji z napisami - koniecznie ją wybierzcie!), wzruszeń również nie brakuje, a akcja mimo 2h pędzi że nawet na moment wasze myśli nigdzie nie uciekną i z pewnością nie poczujecie nudy. Postacie są barwne (Nicolas Cage jako Spider-Noir!!!) i świetnie wprowadzane, przesłanie uniwersalne, a do tego zachowujące świeżość. To film zarówno dla 10 latków z ADHD jak i 30 letnich nerdów. Nie zapomniano również o czarnym charakterze w natłoku tylu pomysłów. Kingpin to może nic specjalnego, ale udało mu się dać wiarygodne motywacje, a do tego świetnie wpisuje się w ten świat łamiący wszystkie zasady fizyki. Za to zakończenie jasno wskazuje na powstawanie kontynuacji tym bardziej że film finansowo dobrze sobie radzi. Zaczekajcie też na kapitalną scenę po napisach (ludzie bili brawa). Nie tylko najlepsza animacja 2018 jak i najlepszy film o Spider-Manie.

9/10


Bajecznie bogaci Azjaci

Trzy bogate chińskie rodziny przygotowują się na wspaniały ślub.
Nie dziwi mnie ogromny sukces finansowy i nominacje do Złotych Globów. Tym czym dla afroamerykanów była "Czarna Pantera", tym dla amerykańskich chińczyków jest ten film. Bo przede wszystkim chodzi o to czy mieszkając na innym krańcu świata zachowujemy swoją kulturę i tożsamość. Tyle że ten film jedynie chce poruszyć ten temat, ale same chęci to trochę za mało. Całość została wpisana w konwencję komedii romantycznej i nie odbiega od schematu ani na krok. Jest jednak coś co wyróżnia akurat ten tytuł i wpisany jest w jego tytuł: bajeczne bogactwo. Bo chyba Chińczycy naoglądali się naszego wspaniałego Testovirona i postanowili nakręcić swoją odpowiedź. Przez cały film jesteśmy zalewani obrazem przepychu i bogactwa i choć zdarza się że bohaterowie wspominają o biedniejszych to tak naprawdę żadnej refleksji w tym nie ma - przez 2h obserwujemy mocno bogatych ludzi bawiących się na bogato tak że my nigdy tego nie doświadczymy (tzn. ja pewnie tak bo kiedyś będę multimiliarderem). To co kojarzy nam się z bogactwem to piękno więc do obsady zatrudniono tylko atrakcyjnych aktorów by grali wykształconych, pięknie ubranych i wyglądających bogaczy. Tej fetyszyzacji bogactwa jest aż tak dużo że aż zdecydowanie za dużo mimo że wszystko to sprawia że seans jest przyjemny i szybko zlatuje. Nie brakuje tu też scen bardziej dramatycznych który wypadają dobrze i naturalnie, a nawet niosą jakieś mądrości, ale wszystko zostaje to polane najbardziej banalnym zakończeniem jakie można wymyślić. I choć ten gatunek musi się trzymać pewnych schematów można to było zrealizować bardziej wiarygodnie.

6/10


TOP 10 filmór roku 2018 (na ten moment):

10. Ballada o Busterze Scruggsie
9. Pierwszy człowiek
8. Nigdy cię tu nie było
7. Tajemnice Silver Lake
6. Anihilacja
5. Spider-Man Uniwersum
4. Płomienie
3. Zimna wojna
2. Dziedzictwo
1. Roma

_________________
Obrazek

Obrazek

4 miejsce w typerze WWE 2017
2 miejsce w typerze WWE 2018

Progres roku 2017
Best Post 2018
2x User Miesiąca: Marzec 2017, Październik 2017


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz sty 06, 2019 3:58 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4283
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Ostatnio bardzo dużo się oglądało, a niemal nic nie pisało, także trzeba to zmienić.

Nigdy cię tu nie było (2017)

https://www.filmweb.pl/film/Nigdy+ci%C4%99+tu+nie+by%C5%82o-2017-775228

Film o gościu co chodzi i zabija młotkiem, ale za to jaki, świetne kino które działa na emocjach widza, kolokwialnie mówiąc "łapie i nie puszcza do końca". Co pierwsze rzuca tu się w oczy to warstwa wizualna, film jest świetnie nakręcony i wygląda tak jakby każdy szczegół w kadrze był ważny, a na dodatek nadaje bardzo mroczny klimat. W roli głównej Joaquin Phoenix który staje się synonimem dobrego filmu, świetna rola. To co Mnie tu kupiło to też zgrabne łączenie wątków i mimo że film trwa półtorej godziny to mamy tu kilka wątków które są świetnie rozwinięte i nie czuje się niedosytu że coś można byłoby tu przedłużyć skrócić. No i na koniec same sceny morderstw, każda z Nich jest tak zbudowana że robi wrażenie na widzu, szczególnie że jest to zrobione realistycznie. No, a największym paradoksem tego filmu jest to że wymieniam same pozytywy, a tak finalnie to więcej niż 7 bym nie dał.

7/10

Spider-Man Uniwersum (2018)

https://www.filmweb.pl/film/Spider-Man+Uniwersum-2018-743233

O takiego Spider-Man'a nic nie robiłem, znaczy serio zawsze miałem lekko mówiąc wyjebane na tego superbohatera, ale masa pozytywnych opinii skłoniła Mnie do pójścia do kina i oj wart. Gra tu niemal wszystko, sposób opowiadania historii, grafika, znaczy styl graficzny jaki został tu przedstawiony i Jego wykorzystanie w drugiej połowie filmu, postacie, humor i nawiązania. Historia odbiega od typowej dla tego universum, tu można powiedzieć każdy może być spider-manem i jest to ciekawe odświeżenie tej formuły. Jednak to sam sposób jej opowiedzenia urzekł Mnie najbardziej, idealnym przykładem jest przedstawianie postaci które było po prostu kapitalne. Same postacie są bardzo wyraziste, może nawet lekko przerysowane, ale tu to idealnie pasuje i styl graficzny i tu przyznam ze na początku Mi to średni siadało, ale w głąb filmu robiło to coraz większe wrażenie, aż do momentów gdzie mogłem zbierać szczękę z podłogi. No i tak wątek rodziny Miles'a mógł być lepiej rozwinięty, humor momentami nie do końca Mi siadał (choć w ogólnym rozrachunku jednak na plus), a pierwsze kilkanaście minut trochę się dłużyło, to film broni się resztą która jest na topowym poziomie.

8/10

I tak na krótko, Dziedzictwo. Hereditary jakoś Mi nie siadły, odbiłem się gdzieś w połowie i potem było różnie i została taka szósteczka u Mnie. Zdziwił Mnie pierwszy Pierwszy reformowany który Mnie naprawdę kupił, szczególnie rola Ethana Hawke i mimo kilku wad dałem filmowi 7/10. No i z trochę starszych filmów niż ten rok:
Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie - 7/10 - Niezłe zaskoczenie.
Ludzkie dzieci - 8/10 - Świetnie kino, zastanawiałem się mocno nad ocena wyżej.
Tańcząc w ciemnościach - 8/10 - To nie każdemu siądzie, ale jak się przymknie oko na pewne aspekty to otrzyma się świetna historię.
Buntownik z wyboru - 8/10 - No i jedno mniej z kupki wstydu XD
Wielkie piękno - 7/10 - Spodziewałem się czegoś innego i może dlatego ocena stosunkowo niska.
Tajne przez poufne - 7/10 - W sumie to był chyba najśmieszniejszy film Braci Coen jaki widziałem.
Ona - 8/10 - Też duża zagwozdka nad oceną wyżej i świetny Joaquin Phoenix.
Sześciu wspaniałych z Manchesteru United - 7/10 - Chyba najlepszy dokument o piłce nożnej jaki widziałem.

Dyszkę uzupełnię jutro przy następnym poście, bo liczę że wpadną tam 2 nowe pozycje.

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt lut 05, 2019 12:21 am 
Legenda
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt wrz 23, 2008 6:52 pm
Posty: 5725
Lokalizacja: Szczecin
Underdog
Borys "Kosa" Kosiński (Eryk Lubos) to zawodnik MMA, który jest u szczytu formy. W najważniejszej walce ze swoim największym rywalem Deni Takaevem (Mamed Chalidow) popełnia błąd, który przekreśla jego karierę.
Może to kwestia jakiegoś tam choć minimalnego powiązania z wrestlingiem, ale ciekawie mi się to oglądało. Jako to 'powiązanie' mam na myśli to, że widzimy dwa życia danej osoby, w tym wypadku Kosy. Pierwsze - życie w ringu, gdzie jest wielką gwiazdą. Drugie - życie poza ringiem, kiedy zaliczył poślizg i ciuła tak sobie z dnia na dzień. Eryk Lubos (chyba można powiedzieć że rola życia) skojarzył mi się trochę z dobrze nam znanym "Zapaśnikiem" i Mickey Rourkem.
Nie miałem wielkich oczekiwań, ale dostałem całkiem niezły film. Mimo iż miejscami jest trochę nierówny, to w ogólnym rozrachunku ogląda się go przyjemnie. Przygotowania do finałowej walki to dla mnie highlight tego filmu. Odwrotnością z kolei jest stosowanie slow-motion w samym pojedynku. Pewnie ma to swoich zwolenników i przeciwników - mnie akurat nie podeszło. A jak już przy tym jesteśmy, to spychanie samej podbudowy pojedynku na rzecz "mafijnych spraw" to moim zdaniem głupota. Odbiera to dla widza star power pojedynku tych dwóch zawodników, których przedstawiają nam tu przecież jako fighterów z wysokiej półki. Nie potrzebne takie 'dodatki'. Końcowa scena trochę to rekompensuje. Ogółem, całkiem spoko i można zobaczyć.

6,5/10


Miszmasz czyli Kogel Mogel 3

Kasia (Grażyna Błęcka-Kolska) nadal mieszka we wsi Brzózki i walczy z niechcianym zalotnikiem Staszkiem Kolasą. Do Polski wraca niespodziewanie jej syn Marcin (Nikodem Rozbicki).
Powrót do historii po prawie 30 latach - ciekaw byłem jak to wypadnie. Oczywiście widać że mamy tu trochę inny styl, niż tamten z końca lat 80'tych. Chcąc nie chcąc, być tak musiało. Jest to jednak całkiem zgrabne w mojej opinii. Widać że twórcy chcieli, aby trójka była atrakcyjna nie tylko dla widzów pamiętających tamte części, ale też dla młodzieży. Czy się udało? Jak dla mnie, tyle o ile. Nieraz rzeczywiście się uśmiechnąłem, lecz nie ukrywa to jakość iście telewizyjna.
Kto wypadł najlepiej ze "starej gwardii"? Jak dla mnie, matka Kasi. Jakby czas się dla niej zatrzymał. Widać też było że trochę też poświęcili uwagi dla Wolańskiej. Może efekt już nie ten co kiedyś, ale wciąż nieźle. Jeśli zaś chodzi o "nowe pokolenie" - szału nie ma. Niezła rola Oli Hamkało, w miarę nieźle też Nikodem Rozbicki..... i chyba tyle co mogę powiedzieć. Bo i ciężko coś powiedzieć, kiedy robi się natłok postaci, a większość ma tylko lekko zarysowany swój storyline. W gruncie rzeczy nie wiem czy zapamiętam coś więcej, niż chłopa z babą na haju po zapaleniu marihuany.

5,5/10

P.S. A z ostatnią sceną kogoś poniosło z fantazją.

P.S.2
Spoiler:

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt lut 08, 2019 1:47 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4283
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Oj dawno nie pisałem, strasznie wypadłem z wprawy pisania o filmach, także nie będę nadrabiał zaległości tylko na świeżo film który nakłonił Mnie do powrotu do skrobania Sobie czegoś.

Climax (2018)

https://www.filmweb.pl/film/Climax-2018-807718

Film który można pokochać lub znienawidzić, emocjonalny rollercoaster i to w pełnym tego słowa znaczeniu. Jednak pierwsza godzina jest spokojna, na zmianę mamy seny tańca i dialogów. Sceny tańca to mistrzostwo w kwestii operatorskiej, a na ekranie wiele się dzieje na raz i czasem aż trudno się skupić na jednym elemencie. Dialogi są mocno kontrastowe raz mamy naprawdę głębokie rozmowy o aborcji czy rodzicielstwie, a po chwili dostajemy luźną rozmowę którą naukową można byłoby nazwać 2 gości ma rozkminy po 3 piwku. Jednak ostatnie pół godziny filmu to prawdziwa miazga, bad trip przedstawiony w mega pokręcony sposób, każdy bohater dostaje tu chwilę, po czym kamera płynni przechodzi na kolejnego i kolejnego. Tu znowu doceniłbym pracę kamery, tak jak przy scenach tańca i tu ujęcia są długie, ale niknie to przy samych wydarzeniach które się dzieją. To co każdy tu przeżywa jest inne Mimo że nie wchodząc w spoilery powód Ich zachowania jest ten sam, ukazanie tego jak w człowieku pokazuje się najbardziej skrywane cech, lęki jest przerażające i dostarcza niesamowitą mieszankę emocji.

9/10

Jutro pewnie będę na Faworycie to wstawię finalną wersję TOP 10 2018.

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz lut 10, 2019 2:03 am 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 24, 2015 11:27 am
Posty: 1677
Lokalizacja: Gdańsk
Długo tu nie pisałem bo jakoś natchnienia nie miałem, ale dużo widziałem więc napiszę, a że teraz trwa sezon nagród to skupię się tylko na tych nagradzanych:


Mój piękny syn

Opowieść o losach rodziny, która musi zmierzyć się z uzależnieniem dorastającego chłopaka.
Nie powiem by na to czekał, ale bo "CMbYN" jednak czekałem na kolejną rolę Chalameta, a po tym jak zgarnął On nominację do Złotego Globa szybko pobiegłem do kina by się jednak rozczarować. Filmów o narkotykach powstało multum i powstanie jeszcze więcej. Czy ten jakoś się wyróżnia ? No nie, ale jednak udaje mu się w małym stopniu dodać jakiś świeży element bo zazwyczaj wytłumaczeniem takich historii są jakieś traumy z przeszłości. Ten film pokazuje jednak że takie coś może wydarzyć się w zwykłej szczęśliwej rodzinie. Jednak film Groeningena bardziej broni się nie jako film o uzależnieniu, ale historia o błędach rodzicielstwa. W ostateczności największa drogę ma tu przejść nie narkoman, ale jego ojciec by wiedzieć kiedy w końcu odpuścić. Brzmi fajnie, ale w praktyce choć nie ogląda się to źle widać że potencjał był większy. "Beautiful Boy" głównie wykłada się technicznie - montaż jest strasznie słaby, ale gorzej wypada muzycznie. Niektóre utwory albo kompletnie nie pasują do tego co się dzieje na ekranie, albo są zbędne, albo (co najgorsze) są tak głośne że aż zagłuszają to co oglądamy. Scenariusz z początku jest mocno chaotyczny i dopiero od połowy udaje mu się ogarnąć i historia zaczyna wypadać ciekawiej. Największy plus to oczywiście aktorstwo. Carell jak zwykle jest świetny. Chalamet choć dobrze mu partneruje to jednak pozostaje w jego cieniu, a momentami wpada w szarżę więc po "CMbYN" byłem jednak trochę rozczarowany. Film ma kilka świetnych scen choć szybko o nim zapomniałem.

5/10


Green Book

Drobny cwaniaczek z Bronxu zostaje szoferem ekstrawaganckiego muzyka z wyższych sfer i razem wyruszają na wielotygodniowe tournée. Ich wspólna podróż, pełna zaskakujących przygód, okaże się początkiem nieprawdopodobnej przyjaźni.
Jeśli lubicie panią Marylę Rodowicz to po seansie zielonej książki możecie sobie zanucić: "ale to już było...". Może to głupia złośliwość bo w zasadzie już z samego opisu fabuły wiadomo czego się spodziewać. Jeśli oglądaliście kiedyś "Nietykalnych" czy "Wożąc panią Daisy" już widzieliście ten film. To historia której finał znany jest od początku. Mimo to jakoś im się udało. W opisie "Green Book" to komedia, ale typ humoru to nie taki w którym będziemy się śmiać, a raczej złapiemy banana na twarzy. Podobnie jak w pięknym synu i tu cały film stoi aktorsko. Ali i Mortensen tworzą świetny duet, a dialogi choć czasem pretensjonalne iskrzą się inteligentym dowcipem. Nie obraziłbym się jakby panowie otrzymali Oscara (choć niepopularna opinia: Ali lepszy był w "Moonlight"), a w przypadku Mahershali jest to już pewniak. Zgrzyta mi tu trochę wątek rasistowski u głównego bohatera. Na początku wyrzuca On do śmietnika kubki z których piło dwóch czarnoskórych robotników więc można pomyśleć że ma z czarnymi spory problem, a nie minie pół godziny filmu i już są z Alim dobrymi przyjaciółmi. No zgrzyta mi to mocno i dużo ciekawiej wątek rasizmu wypadał kiedy objawiał się w stereotypowym myśleniu bohatera o czarnych. Na duży plus jednak twórcy nie faworyzują żadnego z panów. Każdy z nich jest postacią z krwi i kości która ma swoje wady i zalety i obaj uczą się wzajemnie od siebie. W tym punkcie GB wypada doskonale. Zakończenie choć przewidywalne jest bardzo pocieszne i niespodziewanie "Green Book" wyrósł na idealny tytuł świąteczny do pokazywania w TV obok "Kevina". Warto obejrzeć choć ja po godzinie już o nim zapomniałem.

7/10


Gentleman z rewolwerem

Historia najbardziej czarującego złodzieja w historii, który wcale nie miał ochoty na to, żeby przejść na emeryturę, z więzienia uciekał 30 razy, a rabując banki nigdy nie zapominał o byciu gentlemanem.
Po "A Ghost Story" Lowery znów kręci melancholijny film o przemijaniu. O ile jednak tam wyszedł mu zapadający w pamięci film tak tu już nie do końca tak jest. Choć fabuła "Gentlemana" krąży wokół serii napadów na banki i śledztwie brakuje tu dramatycznej stawki. Całość sprawia bardziej wrażenie pociesznej komedii dla starszych ludzi którzy mogą się przy tym wzruszyć. Inni - raczej szybko o nim zapomną. Fajną kreację stworzył tu Robert Redford i jak już wiadomo jest to jego ostatnia rola w karierze i pożegnanie z ekranem. Bardzie idealnego tytułu na koniec nie mógł sobie wybrać. Nieźle partneruje mu Sissy Spacek, a za to Affleck po raz kolejny gra pana ze smutną miną i smutnym głosem. Choć ciężko "Gentlemena" nie lubić to też ciężko czymkolwiek się tu zachwycić.

6/10


Bumblebee

Rok 1987. Na jednej z kalifornijskich plaż Bumblebee znajduje azyl na złomowisku.
Jak byłem dzieciakiem bawiłem się tymi robotami. Piszę to tylko dlatego bo oglądając "Transformersy" Michaela Bay'a w ogóle o tym nie pamiętałem. Dopiero film Knighta pokazał w czym tkwi urok tych zabawek, a Transfomersy znów zaczęły wyglądać jak Transformersy, a nie jak kupa poruszającego się złomu. "Bumblebee" nie jest może czymś wielkim i może żeruje trochę na nostalgii, ale serca zamiast maszynki do pieniędzy nikt mu nie odmówi. Fajny jest duet głównych bohaterów który jest potraktowany normalnie, a nie jak u Bay'a" gdzie kamera co chwilę molestowała bohaterki, albo ukazując ją w sexownych pozach, albo dając zbliżenia na jej pośladki. Co najważniejsze dobrze wypada tu Cena który po drugi raz po "Wykolejonej" ukazuje duży potencjał komediowy. Fabuła choć prościutka wypada dobrze, film nie nudzi ani na moment, a tytułowy bohater kradnie dla siebie cały film, szczególnie w scenach "domowych". Do tego ewidentny hołd dla kina Spielberga.

7/10


Dom, który zbudował Jack

Kilkanaście lat z życia seryjnego mordercy, który w swoich zbrodniach upatruje mrocznych dzieł sztuki.
Lars von Trier kręci film o seryjnym mordercy osadzony w latach '70. Tyle wystarczyło by "Jack" trafił do mojego TOP 3 najbardziej wyczekiwanych tytułów zeszłego roku. A to że wywołał kontrowersje bo premierze jakoś mnie nie zainteresowało bo tak jest z każdym jego filmem. Niestety stało się to czegoś obawiałem się już po seansie drugiej części "Nimfomanki" - ogromny talent reżysera jest tłamszony przez jego samouwielbienie. "Jack" to właściwie dwa różne filmy w jednym, niestety. Całe dzieło bazuje na rozmowie głównego bohatera ze swoim wewnętrznym alter ego tzw. Verge któremu próbuje wyjaśnić motywy swoich nikczemnych czynów. Nie trudno zauważyć więc że Jack to alter ego samego von Triera. Jakoś jednak nie dziwi mnie że jest nim seryjny morderca. Choć na koncie bohatera jest jakieś 66 ofiar (strasznie niewiarygodne tym bardziej że nie stara się On za bardzo ukrywać tych zbrodni) bohater skupia się tylko na 5 tzw. "incydentach". Tu oglądamy sceny zbrodni które są opowiedziane rewelacyjnie i tu właśnie tkwi geniusz reżysera. Jednak między nimi bohater rozprawia o motywach tego działania i oglądamy mocno intelektualny miszmasz różnych dzieł sztuki, w tym nawet fragmenty poprzednich dzieł reżysera. Wydaje się to mocno zbędne i zabierające większą frajdę z seansu. W końcówce Trier odlatuje całkowicie interpretując dosłownie piekło Dantego (kojarzycie plakat tego filmu z łodzią i golasami ? To nie tylko plakat - ta scena tam jest). Ostatecznie "Dom" zostawił mnie z mocnym mętlikiem głowy. Niby dobrze, ale ten mętlik szybko się ze mnie ulotnił i po jakiejś godzinie już o nowym tworze von Triera zapomniałem.

6/10


Wdowy

Cztery kobiety, które zostały pozostawione z długami przez zmarłych mężów, biorą sprawy we własne ręce.
W ostatnich latach gatunek Heist Movie został całkowicie zdominowany przez sagę "Ocean's". W zeszłym roku ujrzeliśmy jej kobiecy odpowiednik który sporo zarobił, ale mimo zmiany płci nic się w nim nie zmieniło i wciąż oglądaliśmy tą samą historię. W ostatnim czasie jedynie dwa tytuły postanowiły przełamać ten schemat. Wpierw "Logan Lucky" Soderbergha (co ciekawe twórca "Ocean's"), a teraz jeszcze radykalniej zrobiły to "Wdowy". Jest to film precyzyjny, świetnie skonstruowany i idealnie poprowadzony z zaskakującymi i inteligentnymi twistami fabularnymi. I choć seans pozostawił mnie raczej obojętnym o tyle przyznam że to 2h dobrej rozrywki. Duża w tym zasługa imponującej obsady (Viola Davis, Farrell, Neeson, Duvall i Kaluuya) i choć nikt z nich nie tworzy jakiejś wielkiej roli to każdy trzyma dobry poziom. "Wdowy" nie są filmem idealnym". W ogromie różnorodnych wątków nie wszystkie są idealnie rozwinięte i czasem kończą się bez wyraźnego zakończenia. Na duży plus zasługuje tu reżyseria. McQueen po "Głodzie" czy "Zniewolonym" znów pokazuje swój ogromny reżyserski talent. Świetny jest montaż który fajnie bawi się formą filmu. Warty obejrzenia choć jeśli pominiecie to też dużo nie stracicie.

7/10


Faworyta

Pojawienie się na angielskim dworze nowej służącej Abigail, zaczyna zagrażać pozycji lady Sarah, która rządzi krajem w zastępstwie schorowanej królowej Anny.
Uffff oprócz "Romy" jest jednak w głównej kategorii Oscarowej film który wybija się spośród tradycyjnego Made in Hollywood. Szkoda tylko że film Lanthimosa zanosi się na największego przegranego rozdania. "Faworyta" jest komedią choć przyznam od razu że nie zaśmiałem się ani razu więc choć w manierycznych filmach kostiumowych brakuje zawsze jakiejś świeżości to tu uważam że "The Favourite" lepiej sprawdza się jako dramat którym zresztą szybko się staje. Mimo więc że humor nie do końca mnie kupił to intryga szybko mną zawładnęła i od początku do końca śledziłem nią nie mogąc odwracać wzroku. W dużym stopniu to zasługa genialnych mocno schizowanych zdjęć i wybitnej muzyki przez co formalnie ten film przypominał mojego ukochanego "Barry Lyndona". No i oczywiście arcygenialnego tria aktorskiego - żaden zeszłoroczny film nie miał tak genialnej obsady. Zarówno Colman, Stone i Weisz mają tu swoje aktorskie tour de force tworząc możliwe że najlepsze kreacje w swoich karierach. To co mnie też zaskoczyło to fakt że mimo podpisania kontraktu z Hollywood Lanthimos dalej pozostał sobą i nie stracił pazura mimo że tym razem bohaterowie nie grają jakby mieli ADHD. Choć "Lobster" wciąż pozostaje dla mnie najlepszym filmem greka to Yorgos z każdym kolejnym tytułem staje się jednym z moich ulubionych reżyserów. Czapki z głów.

8/10


TOP 10 filmów roku 2018 (na ten moment):

10. Pierwszy człowiek
9. Nigdy cię tu nie było
8. Tajemnice Silver Lake
7. Anihilacja
6. Faworyta
5. Spider-Man Uniwersum
4. Płomienie
3. Zimna wojna
2. Dziedzictwo
1. Roma

Ze znaczących tytułów 2018 roku pozostało mi tylko "If Beale Street Could Talk" Jenkinsa (koniec lutego) i "Shoplifters" Koreedy (marzec)

_________________
Obrazek

Obrazek

4 miejsce w typerze WWE 2017
2 miejsce w typerze WWE 2018

Progres roku 2017
Best Post 2018
2x User Miesiąca: Marzec 2017, Październik 2017


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn lut 11, 2019 4:35 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4283
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Zacznę od listy:
10.Vaidas: Undir halastjörnu (WFF)
9.Deadpool 2
8.Avengers: Wojna bez granic
7.Kraina wielkiego nieba
6.Green Book
5.Roma
4.Climax
3.Zimna wojna
2.Faworyta
1.Pierwszy człowiek

Nie muszę dodawać że to chuu subiektywna lista i na dwóch pierwszych miejscach filmy Moich ulubionych reżyserów, ale cała pierwsza czwórka na bardzo podobnym poziomie dla Mnie, szczególnie może to dziwić skoro są to totalnie inne filmy. Miejsca 5-7 to także świetne filmy, choć nie przypadły Mi do gustu tak jak pierwsza czwórka. Potem coś czego w teorii tu bym nie chciał, ale prawda jest taka ze miejsca 8 i 9 to po prostu świetne filmy. No i na końcu największe zaskoczenie, czyli najlepsza pozycja z Warszawskiego Festiwalu Filmowego na jakiej byłem.
I co ważne w tym roku spokojnie zrobiłbym drugą dziesiątkę w której byłaby masa świetnych filmów, a na pewno nie obejrzałem wszystkich filmów które były warte uwagi.

Faworyta (2018)

https://www.filmweb.pl/film/Faworyta-2018-756160

Po pierwsze to uwielbiam Yorgosa Lanthimosa, więc opinia może być lekko nierzetelna, co nie zmienia faktu że ten film jest po prostu świetny. Dzieło udane pod każdym względem i tu właśnie zawsze był problem z filmami Greka, bo jak świetne by nie były to zawsze w jakimś aspekcie było widać niedociągnięcia. Tym razem Yorgos robi film zgoła inny od reszty, a jednak dalej robi to w Swoim stylu, przy okazji świetnie nawiązuje to Swoich poprzednich dzieł, jak np wyścig Homarów. Motorem napędowym filmu jest rywalizacja pomiędzy Emmą Stone, a Rachel Weisz która została świetnie ukazana na zasadzie kontrastów. Od miejsca w jakim obie zaczynał do sposobu w jaki dążyły do Swojego celu, czyli względy Królowej Anny w której role wciela się Olivia Colman która uzupełnia to genialne trio aktorek. Sama Królowa to postać tragiczna i zmiana podejścia widza do jej osoby to jak skrajne emocje wzbudza w trakcie seansu jest świetne. Ważną rolę w Tym filmie odgrywa muzyka, sam montaż dźwięku od razu przywodzi na myśl "Zabicie świętego jelenia" i tak jak w poprzednim dziele Lanthimosa dźwięk świetnie podkreśla to co dzieje się na ekranie, a muzyka dodaje klimatu tamtych czasów. Pozostając w technikaliach warto wspomnieć o pracy kamery, często mamy tu długi zbliżenia na twarze korespondujące z emocjami bohaterów tak samo dość chaotyczne ujęcia w momentach gdy dzieje się coś niespodziewanego. Faworyta mocno bazuje na kontrastach, wspomniana bieda i bogactwo, ale i klasyczne ukazanie szlachty, a to co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. No i humor i nie mówię tu o Nicholasie Hoult, który odwala tu prawdopodobnie życiówkę, ale o całych pokładach czarnego humoru.

9/10

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn lut 11, 2019 10:58 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 22, 2011 1:50 am
Posty: 1481
Parę filmów sobie ostatnio nadrobiłem.

Zwięrzeta Nocy (Nocturnal Animals) - thriller, na który polowałem bardzo długo. Historia niejako toczy się dwutorowo - z jednej strony mamy historię czytelniczki pewnej książki o tytule właśnie "Nocturnal Animals", z drugiej przedstawiana nam jest historia zawarta w samej książce. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że są to niejako dwa filmy w jednym, nawet czasem się gryzące. Można odnieść wrażenie, że historię głównej bohaterki niejako przewijamy, by przede wszystkim skupić się na drugiej historii. Są one jednak z sobą mocno powiązane, zwłaszcza w kontekście zakończenia. Akcja jest bardzo wartka, reżyser potrafi stworzyć ogromne uczucie napięcia, gra aktorska zaś jest na najwyższym poziomie. Bardzo dobry thriller, jeden z lepszych w ostatnich latach. 8/10

Trzy Billboardy za Ebbing z Missoury (Three Billboards Outside Ebbing, Missouri) - następny filmowy sztos, który w końcu obejrzałem. Ponownie, bardzo króciutko o fabule. Zdesperowana matka po zgwałceniu i zabójstwie swojej córki w akcie rozpaczy wynajmuje trzy billboardy, na których wprost pisze, co się jej córce przytrafiło. Zapoczątkowało to całą lawinę zdarzeń. Więc tak: przede wszystkim gra aktorska. Idealny casting, w zasadzie dotyczący każdej z ról, nawet takich trzecio-planowych. Każde zdanie, każda kwestia idealnie wpasowuje się w to, co widzimy na ekranie. Postacie są niejednoznaczne i bardzo rozbudowane. Nawet te, które na pierwszy rzut oka wyglądają na negatywne, tak naprawdę pod nieprzystępnym płaszczem skrywają mnóstwo dobra. To, na co też warto zwrócić uwagę, to humor. Bardzo fajnie przełamuje on dosyć gęstą atmosferę, jaka generalnie jest w tym filmie, przez co momentami można odnieść wrażenie, że oglądamy czarną komedię. Polecam ten film z całego serduszka! 9/10

V jak Vendetta (V for Vendetta) - teraz dla odmiany starsze dzieło. Też w skrócie - tajemniczy jegomość w masce o pseudonimie "V" usiłuje dokonać zemsty na obecnie rządzących Wielką Brytanią, na której zainstalowali w zasadzie ustrój niemal totalitarny. Skorzystali z przerażenia społeczeństwa po pewnym ataku bronią biologiczną...Niby jest to oparte na komiksie Alana Moore'a, ale przynajmniej w realizacji tego nie czuć. Oglądając ten film możemy odczuć wrażeniem, że podobny do niego były Batmany Nolana, aniżeli 300 czy też Watchmen Snydera. Film nie jest idealny - aktorstwo trzeciego planu momentami kuleje, podobnie zresztą jak fabuła, która sprawia wrażenie nieco poszatkowanej. Z drugiej strony bardzo fajna kreacja głównego protagonisty ("V"), antagonisty (Adam Sutler), jak i też drugiej głównej bohaterki - Evey. Szczególnie trudne zadanie miał Hugo Weaving grający "V", gdyż przez cały film (prócz jednej sceny) gra zamaskowaną postać, której nawet oczu nie widać, więc w zasadzie gra tylko głosem i ewentualnie mową ciała. Czyni to jednak na tyle udanie, że jesteśmy w stanie uwierzyć w motywacje naszego "V". Całościowo - bardzo solidny obraz. 7,5/10

Sekrety morza (The song of the sea) - tym razem coś z zupełnie innej bajki, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jest to bowiem faktycznie baśń, nakręcona 2D (!), opowiadającej w skrócie o relacji między rodzeństwem, na które mocno rzutuje śmierć ich matki. Cała baśń jest mocno osadzona w klimacie nordyckim. Jest całkiem sporo symboli z ichniejszej mitologii, mimo tego, że akcja toczy się w XX wieku i to jego drugiej połowie. Obok bardzo dobrze poprowadzonej fabuły, z wieloma symbolami i rozwijającymi się postaciami w trakcie filmu, to przede wszystkim warto zwrócić uwagę na animację. Jest ona PRZEPIĘKNA. Od wielu, wielu lat nie widziałem tak pięknej animacji 2D. Aż szkoda, że obecnie jest ich tak mało, bowiem wcale a wcale nie ustępuje tej 3D. Przepiękny film, z równie przepięknym morałem, z równie przepiękną animacją. Rzecz jasna dubbing jak zwykle dał radę, ale to chyba norma. Tylko to tłumaczenie tytułu...ale to chyba jedyna wada. 9/10

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz mar 03, 2019 11:26 pm 
Legenda
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt wrz 23, 2008 6:52 pm
Posty: 5725
Lokalizacja: Szczecin
Dzień dobry, kocham cię
Szymon (Aleksy Komorowski) jest przystojny, wysportowany i pracuje jako lekarz w jednej z prywatnych warszawskich klinik Serce bohatera zmiękczy piękna i dowcipna miłośniczka jazdy na rolkach – Basia ( Barbara Kurdej-Szatan), pracownica korporacji, na którą chłopak wpada – i to dosłownie – na ulicy. Seria nieszczęśliwych zbiegów okoliczności powoduje, że młodzi tracą kontakt, a w trakcie długich i żmudnych poszukiwań również nadzieję na to, że kiedykolwiek ponownie się spotkają. Tymczasem Basia wpada w oko playboyowi Leonowi (Łukasz Garlicki), który dostał ultimatum od rodziców. Albo się szybko ożeni, albo zostanie wydziedziczony.
Zwykle człowiek nie ma wielkich oczekiwań, kiedy słyszy o polskiej komedii romantycznej. Tutaj nawet oczekiwania na przeciętny film to za dużo. Dziś już wiadomo, że "Dzień dobry, kocham cię" dostał dwie negatywne nagrody i jeszcze dwie inne negatywne nominacje. Nie bez powodu. Brak tu chemii, brak dobrego aktorstwa, brak czegoś co zainteresuje, jest za to kicz. Po prostu nieciekawy, a momentami wręcz absurdalny. Paweł Domagała ratuje przedstawienie jako mocno przejaskrawiony, ale pozytywnie zakręcony. Niestety, nie udźwignie on tego filmu na tyle mocno.
Do zapomnienia. A właściwie nawet do niezapoznawania się.

2/10


Kobiety mafii 2
Po przejęciu władzy nad stolicą, gang Niani (Agnieszka Dygant) przygotowuje się do największej akcji przemytniczej w dziejach kraju. Będąca postrachem Warszawy grupa sprowadza do kraju tonę kolumbijskiej kokainy. Kiedy towar znika w podejrzanych okolicznościach, a kartel żąda głów, do Polski trafia śmiertelnie niebezpieczna Aida (Angie Cepeda). Kolumbijka znajduje sojusznika w osobie trójmiejskiego przemytnika – Mata (Piotr Adamczyk). Mafioso od dawna pragnie umocnić swoją pozycję w półświatku, ale jego plany komplikują napięte relacje ze zbuntowaną córką – Stellą (Aleksandra Grabowska). W tym samym czasie na wolność wychodzi Spuchnięta Anka (Katarzyna Warnke).
Kiedy próbuję sięgnąć pamięcią do pierwszej części, głównie na myśl przychodzi mi Katarzyna Warnke, która swym humorem naprawdę dawała radę. Była jednym z jaśniejszych punktów tego filmu. W przypadku sequela też jest jednym z głównych plusów dzieła Patryka Vegi. Tyle tylko, że tutaj jest jej już trochę mniej i przez to trudniej szukać pozytywów. Pierwsza część była zjadliwa, ta jest już niestety bardziej czerstwa.
Hollywoodzka produkcja dla ubogich. Patryk Vega odleciał. Mam wciąż przed oczami te latające samochody podczas pościgu - jakiś ponury żart. Co mamy? Oczywiście krew, wulgaryzmy, przemoc, niekiedy akcję czasem nawet niezły humor. Ogólnie tragedii nie ma, lecz Vega tworzył już lepsze filmy. Ten jest trochę chaotyczny i bardziej przypomina nierozciągnięty serial. Najgorsze że zapowiadają iż będzie kolejna część..... a ta się zapowiada jeszcze słabiej.

4/10

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn kwie 08, 2019 11:00 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 02, 2010 10:54 pm
Posty: 2997
Lokalizacja: Warszawa
Dzisiaj w telewizji leciał "Smoleńsk", więc z ciekawości obejrzałem. Generalnie film polega na tym, że jest sobie dziennikarka telewizji TVMSAT (zupełnie przypadkowa nazwa, w ogóle nie nawiązuje do dwóch największych stacji komercyjnych :D). Kobieta próbuje manipulować jak tylko się da, wymyśla różne historie na temat katastrofy i potem jej newsy są korygowane a to przez żonę zmarłego generała, a to przez kierowcę prezydenta itp. I tak przez dwie godziny, udowadnianie że tezy "tamtej strony" są fałszywe XD Nie ma żadnej akcji, non stop prostowanie fake newsów w taki na maxa naiwny sposób. Najbardziej żałosne było przeniesienie wątku do USA tylko po to żeby amerykańscy dziennikarze zasugerowali, że sprawa wypadku pod Smoleńskiem przypomina World Trade Center XD Nie jest to relacja z przebiegu katastrofy, oddanie hołdu ofiarom to również kwestia drugorzędna, chodzi tylko i wyłącznie o to żeby przez bite dwie godziny obalać kolejne mity, które powstały po 10 kwietnia. Jeden z najgorszych filmów jakie widziałem, jeśli kogoś interesuje temat Smoleńska, to polecam odcinek Katastrof w Przestworzach - tam eksperci zza oceanu rzeczowo podeszli do problemu.

_________________
prawdziwy mężczyzna nie ogląda wrestlingu


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt kwie 09, 2019 10:09 pm 
Legenda
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt wrz 23, 2008 6:52 pm
Posty: 5725
Lokalizacja: Szczecin
Bohemian Rhapsody
Dzięki oryginalnemu brzmieniu Queen staje się jednym z najpopularniejszych zespołów w historii muzyki.
Trzeba to powiedzieć - Rami Malek JEST Freddiem Mercury. Akurat oglądałem ten film wiedząc, że Malek dostał oscara za tą rolę i ciężko się nie zgodzić. Na końcowym koncercie, widząc wstawki z oryginału oraz nakręcone sceny, z tego połączenia czuć to, jak świetnie Malek wkomponował się w graną przez siebie postać.
Scenariusz to miks - ciekawie obserwowało się proces tworzenia kolejnych hitów muzycznych. Jednak sceny nie muzyczne są na jedno kopyto; nic z tego nie zostanie zapamiętane. Dla niedzielnych fanów, którzy nie znają historii Queen tylko ich przeboje, ten film może być wielką ucztą ze względu na parę scen (szczególnie Live Aid), ale poza tym film jest płytki, godny jednorazówek z udziałem aktorów którzy łapią cokolwiek się im nawinie, byleby cokolwiek dostać.
Ale jakiekolwiek by to nie było, muzyką zawsze się obroni. To sprawiało, że satysfakcja z oglądania była. Rekonstrukcja Live Aid must see!

7/10


Narodziny gwiazdy
Płomienny romans między dogasającą gwiazdą muzyki country (Bradley Cooper) a nieznaną piosenkarką (Lady Gaga) zmienia ich życie na zawsze.
Widać było, że Cooper miał pomysł. W pierwszym akcie trochę nużyło i zastanawiałem się skąd te wysokie oceny. Potem jednak rozkręcił się konkretnie. Ona przy nim rozwija się w show biznesie, on przy niej może wyjść z nałogu alkoholowego. Brzmi jakby rzygało miłością, ale utrzymali dobry smak. Przyjemnie się ogląda głównych bohaterów, co ważne również i podczas występów przed publiką. Do tego film zgrabnie pokazuje jak trudno jest obronić artystyczną niezależność w zderzeniu z show-biznesową machiną.
I co z tego, że Narodziny Gwiazdy to remake po raz kolejny? Wątpię żeby wielu widzom chciało się wracać do wcześniejszych wersji sprzed 40 lat lub nawet jeszcze dalej. Dla mnie ważne, że dzięki chemii pomiędzy Bradley'em a Gagą udało się stworzyć magię na ekranie.

7,5/10

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn kwie 29, 2019 8:55 pm 
Legenda
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt wrz 23, 2008 6:52 pm
Posty: 5725
Lokalizacja: Szczecin
Kapitan Marvel
Ziemska kobieta (Brie Larson) po kontakcie z obcą rasą Kree otrzymuje nadludzkie moce.
Ciekaw byłem czego oczekiwać. Przed filmem miałem wrażenie że to będzie tylko taki przerywnik, takie chwilowe zaspokojenie fanów Marvela wyczekujących na Avengers: Endgame. Może nie tyle pod względem ważności w świecie tego uniwersum (myślę że końcówka nam pokazuje że Carol zobaczymy we wspomnianym filmie), co pod względem oceny tego dzieła.
Captain Marvel natomiast wypada średnio na jeża. Ma swoje momenty, ale dopiero kiedy Carol ląduje na Ziemi. Gdy na plan wchodzi Nick Fury, jest całkiem przyjemnie. Jest humor, którego można się spodziewać u Marvela. Są ciekawe nawiązania do uniwersum i muzyka. Jednak sama historia wydaje mi się być na jeden raz; oglądać ten film po raz drugi miałbym problem utrzymać ochotę i koncentrację do końca. Może to kwestia głównej bohaterki, która jest średnio ciekawa. A jej terminatorzenie w tym nie pomaga. OK, rozumiem że Kapitan Marvel jest jedną z najpotężniejszych postaci, choć w przypadku tego filmu tak to umniejsza wartość heeli, że film staje się jednorazówką. Żadnej kłody rzuconej w stronę głównej bohaterki; po kolei wszystko rozwala i ze wszystkim sobie radzi jak w wrestlingu main eventer z jobberem.
Powiela schematy. Gdyby nie umiejscowienie produkcji przed Endgame, mógłby być łatwo zapomniany jako "tylko" poprawna produkcja. Broni się jednak kilkoma smaczkami, a to zawsze będzie dobry ratunek ;)

6/10


Avengers: Koniec gry
Po wymazaniu połowy życia we Wszechświecie przez Thanosa, Avengersi starają się zrobić wszystko co konieczne, aby pokonać szalonego tytana.
Poprzednia odsłona powiesiła poprzeczkę bardzo wysoko. Narobiono sporo apetytu początkiem końca w Infinity War. Otwierało to drogą na różne ścieżki, na które twórcy mogli się zdecydować.
Spoiler:

Opowieść dobiega końca i nie mam wątpliwości że wielu będzie ją dobrze wspominać oraz do niej wracać. A najbardziej zaskoczony byłem... brakiem sceny po napisach. Jak głupi siedziałem i czekałem na nic :/ W sumie jakby tak pomyśleć, to tak jak sceny po napisach były zazwyczaj wprowadzeniem do kolejnego filmu, tak tutaj do czego miały wprowadzać? Koniec gry.

8/10

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr sie 21, 2019 4:35 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4283
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Odkąd przestaliśmy tu z Dissmasterem pisać to temat zmarzł strasznie, także coś małego żęby rozruszać
TOP 5 filmów 2019 so far:

5.Midsommar. W biały dzień - 8/10
Po pierwszym obejrzeniu dałem 7, po drugim podniosłem, jeden z najlepszych hororów ostatnich lat, mega klimatyczny, odwracający koncepcje. Przy okazji mega brutalny i realistyczny w swoim oderwaniu od rzeczywistości.

4.To my - 8/10
Tym razem jeden z najlepszych Thrillerów ostatnich lat. Peele straszy klimatem, pżeraża brutalnością, a na to leje sos z czarnego humoru.

3.Pewnego razu... w Hollywood - 8/10
Piękna laurka dla starego kina. niesamowity klimat i świetne aktorstwo sprawia że mimo dłużyzn film ogląda się świetnie.

2.Wilcze echa - 9/10
Czasem się tak ma że czujesz że film to żadne arcydzieło, a tylko, a może aż kawał porządnego kina które osobiście Cię dotyka, rewatch konieczny, ale na razie drugi film tego roku.

1.Ból i blask 9,999/10
Pojęcie inteligentne kino jest teraz często mega nadużywane, ale w tym przypadku to czysta prawda.
Panie Almodóvar jest Pan geniuszem

Trzeba też przyznać że blockbasterowa papka w tym roku była też naprawdę spoko, Spider-Man: Daleko od domu i Avengers: Koniec gry oceniłem na osiem, ba Shazam! od DC sprawił że kilka razy się uśmiechnąłem.

Jak tak patrze na premiery to chyba tylko Parasite lub nowy film Panny Gerwig mogą pobić dzieło Almodovara.

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob paź 12, 2019 8:15 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 22, 2011 1:50 am
Posty: 1481
Parasite - w skrócie film opowiadający o dwóch warstwach społecznych, które znajdują się na kompletnie przeciwnych biegunach: biedni i bogaci. To, co się rzuca w oczy w tym filmie to świetna kreacja postaci jak i gra aktorska. Każdy z występujących bohaterów, nawet jeśli jest to rola epizodyczna, wnosi coś nowego, jest "jakiś". Sposób przedstawienie biednej rodziny, która fortelem usiłuje w całości zdobyć pracę u bogatej rodziny jest mistrzowski. Mimo tego, że generalnie nie są to pozytywne postacie, to jednak przez to, jak znakomicie są oni pokazani i jak pokazane są relacje między nimi, jednak im kibicujemy. Film zaś bardzo żongluje gatunkowo, bowiem są tu elementy komediowe, dramatu, zaś całość jest wytrawnym thrillerem, który trzyma w napięciu do samego końca. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. 8,5/10

Joker - nie będę się może rozwodził nad tym, o czym film jest, bowiem wszyscy wiemy. Z jednej strony możemy traktować ów film jako typowe origin story, tyle tylko, że dotyczące antagonisty. Z drugiej strony film ten jest ciekawym studium tego, w jaki sposób zaszczuta jednostka może postrzegać to, co się dzieje wokół niej oraz do czego mogą doprowadzić urojenia z tym związane. Jakkolwiek by na ten film nie patrzeć, to dla dwóch elementów koniecznie trzeba go obejrzeć. Punkt pierwszy - Phoenix. Ten aktor jest bestią, nominacja do Oscara musi być i nie będę zaskoczony, jak go wygra. Punkt drugi - muzyka. Islandczycy mają sznyt do pisania muzyki pod tego typu obrazy. Mocno mi momentami pachniało Olafurem Arnaldsem, podobny klimat wywoływała ta muzyka. O tym filmie można pisać i pisać, ale tu już byśmy wchodzili w spoilery. Na pewno ten film jest dobry, a mógł być bardzo dobry. Zabrakło mu tu zniuansowania społeczeństwa, jest ono wg mnie zbyt jednowymiarowe. Zabrakło mi też puenty, która by wieńczyła ten film. Mogło wyjść coś świetnego, wyszło ostatecznie całkiem świeże podejście względem szeroko-pojętego filmu super-hero. 7,5/10

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz paź 13, 2019 4:56 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4283
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Kilgor co z RiGCzem o Parasite, choć Ja dałem nawet 9/10 i jak na ten moment jest to dla mnie film roku.

Warszawski Festiwal Filmowy

Większość produkcji to były polecenia Wrestlefańskie od Moniki i Dissmastera więc tu se coś delikatnie skrobnę.

Wszystko dla mojej matki (2019)
Narodziny polskiego Gaspara Noe, bardzo mocny i poruszający do tego stopnia że można wybaczyć pewne uproszczenia.
8/10

Proceder (2019)
Z pozoru sztampowa biografia poprawnie zrealizowana, ale sama historia zostaje w głowie i zrobiła na mnie wrażenie.
8/10

Dolina Bogów (2019)
Instyguje i niestety tylko tyle, poziom mocno nierówny i pod kątem fabuły i wizualnym. I tu trochę rozwinę, bo w sumie totalnie tego nie rozumiem, mamy sceny w wielkim kanionie które są po prostu piękne, a potem perfidny green screen i to zrobiony mega niechlujnie. Fabularnie to samo mamy tak naprawę dwie osobne historie które delikatnie się łączą, jednak to dość prosta obyczajówka w kilmatach westernu, a druga uderza w metafizyczne tony i jest mocnym dramatem.
5/10

Głos (2019)
Neonowy Jezus kontra rozum i godność człowieka. Krytyka wiary na pokaz na przykładzie katolickiej szkoły. Czyli dobrzy katolicy prześladują tego złego ateistę i nie żebym był teraz jakimś antykatolikiem, bo uważam że niech każdy wierzy sobie w co chce póki to nie krzywdzi innych, no właśnie nie krzywdzi innych i to świetnie ukazuje ten film.
8/10

Złodzieje benzyny (2019)
Był potencjał, ale przemiana bohatera nastąpiła zbyt szybko, nadrabia klimatem. Zaskakuje też na płaszczyźnie wizualnej, a aktorsko po prostu daję radę, jednak scenariusz, szczególnie w drugiej części jest położony.
6/10

Jeszcze 3 mnie czekają to może coś skrobnę i uzupełnię tabele filmów roku so far.

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 644 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 39, 40, 41, 42, 43


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group