Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest sob sty 25, 2020 3:23 pm

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 647 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 39, 40, 41, 42, 43, 44  Następna
Autor Wiadomość

Offline
Post: pn lis 26, 2018 4:56 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4461
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
7 uczuć (2018)

https://www.filmweb.pl/film/7+uczu%C4%87-2018-810503

Jedna z ciekawszych produkcji w tym roku na Naszym rynku, mieszanina kilku gatunków opowiadająca historie dzieciństwa, głównie lat szkolnych Adasia którego gra Michał Koterski. Ciekawym zabiegiem jest to że postacie w wieku szkolnym odgrywają dorośli, co sprawia ze postacie są mega przerysowane i to przerysowanie jest jednym z głównych motywów komediowych w tym filmie. Mamy tu każdą stereotypową postać przerysowaną do granic możliwości i wychodzi to świetnie, przyznam że sam humor nie zawsze Mi pasował, bo czasem zalatywał żartami na poziomie Nocy Kabaretowej, ale też przyznam że ogólnie sam humor wypadł lepiej niż się spodziewałem. I tak jak na początku film zaczynał się można powiedzieć familijnie obyczajowo, potem szedł w komedię, tak od pewnego momentu coraz bardziej stawał się dramatem i tu mam pewien dylemat, bo tak jak w roli komediowej Michał Koterski odnajdywał się świetnie tak w tej części dramatycznej już tak średni bym powiedział. Sam przekaz i ukazanie problemów edukacji, dzieciństwa, dorastania i wpływu tych etapów na dorosłe życie uważam za świetnie zrealizowany, tak ostatnie minuty uważam za trochę przesadzone i lepiej jakby pozostawił trochę w strefie domysłów. Już o postaciach wspomniałem, ale aktorsko dla Mnie mega, Maja Ostaszewska w roli Mamy Adasia dla Mnie MVP, ale tak naprawdę ciężko wskazać osobę która by odstawała, no może Karolak, choć w sumie też Mnie pozytywnie zaskoczył, choć to może być świetny dobór roli.

7/10

Gentleman z rewolwerem (2018)

https://www.filmweb.pl/film/Gentleman+z+rewolwerem-2018-798289

Jest Sobie starszy Pan i Sobie wchodzi do banków i Je okrada i wychodzi, poznaje także starszą Panie, a w tle mamy gościa który go ściga, no na papierze nic ciekawego, ale... Ten film podsumowałbym słowami "coś w nim jest', począwszy od klimatu i kwestii technicznych, film wygląda jak z lat 70, no może 80, nadaje to świetnego klimatu, do tego same ujęcia które są unikalne i rzadko widuje się takie ogólnie w filmach. Film opiera się głównie na dwóch postaciach, ścigającym i ściganym i tak jak pisałem wcześniej coś w Nich jest że w jednego się łatwo wczuć, a drugiemu kibicować, mimo że wie się co On robi. Zasługa to też Casey Afflecka i Roberta Redforda przy których reszta obsady trochę bladnie, no jest jeszcze można powiedzieć partnerka tytułowego Gentelmana, ale ją zepchnięto do roli miłej starszej Pani. I można się czepiać ze półtorej godzinny ma dłużyzny, że fabuła jest dość prosta, ale ten film po prostu ma coś takiego w Sobie że ogląda się go bardzo dobrze i nie chce mówić ze to tylko klimat i postacie, ale po części jest to racją.

7/10

Chciałem zrobić TOP 10, ale niedługo Roma, Narodziny Gwiazdy, Kraina Wielkiego Nieba no i nowych braci Coen nie dokończyłem więc nie zdziwię się jak się dyszka totalnie obróci.

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr lis 28, 2018 11:02 pm 
Legenda
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt wrz 23, 2008 6:52 pm
Posty: 5800
Lokalizacja: Szczecin
Krzysiu, gdzie jesteś ?
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie! Gdy mały Krzyś (Ewan McGregor) dorósł i znalazł się na życiowym zakręcie, jego wierni towarzysze dzieciństwa - Kubuś, Prosiaczek, Kłapouchy i Tygrysek – wyruszają ze Stuwiekowego Lasu do Londynu, by przypomnieć mu magię dzieciństwa.
Fabularnie jest to dość proste - Krzyś dorósł, zapomniał o czasie dzieciństwa i kosztem rodziny pochłania się pracy. Nietrudno zgadnąć, jak to się potoczy. Potem jednak robi się akcja z dobrze znanymi nam postaciami ze stumilowego (nie stuwiekowego, jak nam tu wmawiają !) lasu i film się rozkręca, zarówno dla młodszych jak i dla dorosłych. A skoro o tych postaciach mowa - podobało mi się ich odwzorowanie. Odtworzenie klasycznych zwierzęcych postaci wyszło twórcom bardzo dobrze. Czułem że to są ci, których znam z bajki w wieczorynce o 19.00, mimo że może Kubusia aż tak bardzo nie oglądałem (bardziej wolałem Kaczora Donalda :) ).
Jest w tym wszystkim przyjemny urok i są nieraz fajne teksty. Kubuś i Spółka zadbali o magię, dzięki której widzimy że możemy sobie dorastać ile wlezie, ale pewne rzeczy pozostają na swoim miejscu.

7/10


Abner, niewidzialny pies
Trzynastoletni Chad (Daniel Zykov) dostaje na urodziny prezent, w którym wcześniej złodzieje ukryli tajną formułę, wykradzioną z rządowego laboratorium. Niczego nieświadomy chłopiec, bawiąc się nową zabawką, sprawia, że jego pies Abner zaczyna mówić ludzkim głosem, zyskuje niezwykłą inteligencję i staje się niewidzialny. Trzynastolatek usiłuje utrzymać wszystko w tajemnicy i przywrócić pupilowi dawną postać. Tymczasem bandyci Murdoch (David DeLuise) i Kane (Ben Giroux) usiłują odebrać cenny wynalazek chłopcu i uprowadzić Abnera. Chad musi stawić im czoło.
Krótko, bo i nie ma o czym się rozpisywać. Wątpię żeby ktokolwiek słyszał o tym filmie i raczej się to nie zmieni. Na pierwszy rzut oka - i stan ten się nie zmienia - widać iż jest to film z raczej niskim nakładem. Familijnie na poziomie przedszkola/wczesnej podstawówki, gdzie dialogi są dopasowane do poziomu, a widzowie mają się śmiać, bo złoczyńcy-cioty są głupkami i przewracają się o wszystko. Aż się zastanawiam jak się tym dorosłym aktorom grało w tym filmie. Podejrzewam że wyszli z założenia że lepsze takie coś, niż nic. Na coś z wyższej półki są po prostu za słabi.
Aktorsko też nie ma się tu czym chwalić. Daniel Zykov jest strasznie drewniany. Pozostali też nie błyszczą; jedynie pies czasem zarzuci fajnym tekstem. Moim zdaniem trójka to i tak wysoka ocena. Może po prostu jestem na ten film za stary.... o jakieś 25 lat.

3/10

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr lis 28, 2018 11:40 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 22, 2011 1:50 am
Posty: 1531
Nie będzie ocen filmowych, tylko przykład głupoty. Wstawię może pewien link

https://www.antyradio.pl/Film/Duperele/ ... rkow-27467

Generalnie zdaniem pewnego pisarza sci-fi Tolkien był rasistą, który dyskryminował biednych orków. Przedstawił ich jako kanibalistyczne, krwiożercze bestie, które nie miały innego wyjścia, by przetrwać. Takie traktowanie innych ras jest niedopuszczalne...

XD

Polecam przeczytanie tego artykułu dla poprawy humoru :D

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw lis 29, 2018 7:04 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 24, 2015 11:27 am
Posty: 1681
Lokalizacja: Gdańsk
Widziałem to już chyba dwa dni temu i napiszę tylko że podziwiam go jak narodowców. Bo naprawdę nie wyobrażałem sobie żebym umiał kimś tak bardzo gardzić. Jak chciał zrobić swoim wypocinom taką reklamę to mu się nie udało. Tak poza tym to pewnie jakiś upośledzony ork z Mordoru.


Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda

Gellertowi Grindelwaldowi udaje się uciec z więzienia. Tylko Dumbledore z pomocą Newta Scamandera mogą go ponownie pokonać.
Rozczarowanie roku. Nie dlatego że to jakiś bardzo zły film, ale po raz pierwszy byłem rozczarowany filmem z tego uniwersum (a to chyba 10 film). Poprzednia część może nie mogła się równać z filmami z uniwersum HP, ale było to przyjemne odświeżenie tego świata. Tutaj nie ma nic więcej niż odcinanie kuponów z tamtej serii. Twórcy co chwilę bombardują nam jakimiś smaczkami i nawiązaniami do HP z czego działa tylko powrót do Hogwartu. Ujrzeć po latach wielką salę na dużym ekranie ze znajomą muzyką w tle jest bezcenne, ale to tylko żerowanie na sentymencie fanów HP. Bo scenariusz napisano chyba w 5 minut siedząc sobie na kibelku w toalecie. Film naszpikowany jest masą wątków z czego żaden z nich nie jest tu porządnie rozwinięty oraz pojawia się masa bohaterów z których żadna nie zostaje pogłębiona przez co film pozbawiony jest ładu i składu co doprowadza do tego że męczyłem się oglądając świat Rowling. Sam w to nie wierzę, ale od pewnego momentu chciałem żeby szybko się skończył. Na szczęście ostatnie 30 minut wypada już bardzo dobrze nawet jeśli dwa ostatnie twisty fabularne wydają mi się być bzdurne. Tym samym udało im się mnie zaciekawić co będzie dalej i daje nadzieję że będzie lepiej. Największym plusem produkcji oprócz scen w Hogwarcie jest Depp który mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. No i oczywiście Law jako Dumbledore który oczywiście nie zawiódł. W przeciwieństwie do reszty.

5/10


Venom

Kiedy Eddie Brock zdobywa moce symbionta, zmuszony jest uwolnić swoje alter-ego "Venoma", by ratować własne życie.
I o co tyle hałasu ? Krytycy ten film zmiażdżyli. Widzowie się zachwycili. A ja biedny nie potrafię zrozumieć żadnej z tych stron. Tym bardziej ogromnego sukcesu w box office. Oglądamy 1,5h godzinną bieganinę po mieście okraszaną całkiem zjadliwym humorem. Sensu w tym filmie nie znajdziemy żadnego, ale myślę że nawet nie mieliśmy go szukać. Trzeba po prostu podziwiać świetnego Venoma robiącego demolkę i pożerającego ofiary. Szkoda że tego Venoma jest jakieś 20 minut na cały film. Jego relacja z Hardym jest ok. Hardy jest ok. Reszta nie jest. Motywacje czarnego charakteru są tak samo kuriozalne jak decyzje podejmowane przez resztę bohaterów, finałowe starcie czy ogólnie cała fabuła. Michelle Williams ? Tak, jest w tym filmie. Nie wiem po co, ale jest. Sama postać Venoma była ok więc nie powiem żeby zepsuli mi bohatera z dzieciństwa i nawet dobrze że zrobią kolejną część bo może być lepiej. Śmiałem się z ludzi narzekających że w filmie o Venomie nie ma Spider-Mana, ale widać coś w tym jest bo nie ma w tym dziele żadnego pomysłu. No i oczywiście dostajemy Venoma kontra większego Venoma jprdl. Na spory plus ostatnie fajne cameo Stana Lee.

4/10



10. Mission: Impossible - Fallout
9. Avengers: Wojna bez granic
8. Suspiria
7. Ballada o Busterze Scruggsie
6. Pierwszy człowiek
5. Nigdy cię tu nie było
4. Tajemnice Silver Lake
3. Anihilacja
2. Zimna wojna
1. Dziedzictwo

_________________
Obrazek

Obrazek

4 miejsce w typerze WWE 2017
2 miejsce w typerze WWE 2018

Progres roku 2017
Best Post 2018
2x User Miesiąca: Marzec 2017, Październik 2017


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz gru 02, 2018 4:40 pm 
Mid carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 22, 2016 10:35 pm
Posty: 695
Obrazek
What The Waters Left Behind
2017
Reż. Luciano Onetti

Grupa studentów ignoruje ostrzeżenia i wybiera się na wycieczkę do ruin. Na ich nieszczęście, okazuje się, że wioska wcale nie jest opuszczona.

Dawno nic tu nie pisałem, a skoro obejrzałem sobie dzisiaj dwa potężne blockbustery, to w sumie coś tam grzmotne. Obydwa tytuły prezentują ten sam pogatunek horroru, mianowicie slahser. Slash survival, ale to miesza się jak cukier w herbacie. Inne porównanie do mieszania nie wpadło mi do głowy. Film znany jako "What The Waters Left Behind" na całym świecie i "Los Olvidados" w Ameryce Łacińskiej to produkcja, na którą w miarę czekałem, bo nawet trochę spodobał mi się zwiastun. Plus zaciekawił mnie kraj produkcji i pomysł na fabułę. Argentyńskich slasherów, umówmy się, za dużo nie jest. Ale pewnie odwlekałbym seans "What The Waters...", gdyby nie główny motwy na poprowadzenie fabuły, który wydał mi sie ciekawy, a na pewno mający gigantyczny potencjał. Mianowicie grupa studentów z opisu filmu chce zrobić pewien reportaż/film dokumentalny. W latach 20. XX w., położone w odległości około 600 km na południowy-zachód od Bueno Aires, Epecuen było najmodniejszym kurortem Argentyny. W 1985 r. spadła na nie katastrofa. Po wielkich ulewach, zasolone wody Laguny Epecuen przelały się przez wał i zatopiły całe miasto. Pozostawało ono zalane przez 20 lat. Od 2009 r. znów jest widoczne. Miejsce to nazywane jest argentyńskimi Pompejami. Studenci - w tym dziewczyna, która za dziecka mieszkała w Epecuen i na własnej skórze przekonała się o sile tej katastrofy, zmierzają tam by nakręcić reportaż, a ich cel podróży jest wyjątkowy i naprawdę klimatyczny. Niezwykły i przerażający krajobraz, w ogóle całą historia jaka stoi za tym miejscem, to coś fenomenalnego. Ciężko wyobrazić sobie miejsce bardziej nadające się na plan filmowy horroru. Ale przydałby się przy tym profejsonalna ekipa filmowa a takiej tu nie uświadczymy. Niestety, bo zmarnowany potencjał naprawdę boli. Jakim cudem żaden reżyser z wyższej półki nie zainteresował się tym miejscem, to nie mam pojęcia. Film na tym niesamowicie traci. Nie będę owijał w bawełnę, jest słaby. Bo oprócz wyżej wspomnianego czynnika, czyli miejsca akcji, a także umotywowania działań antagonistów, co zamyka się w jednej, fajnej, panującej do siebie całości, to ciężko zachwalać produkcję Onetti Family, która zasiadała przy tym tytule na najważniejszych stołkach. Od początku mamy linię schyłkową, jeśli chodzi o poziom i jakość "Los Olvidados". Pierwsza połowa filmu, gdzie zostajemy zapoznani z problematyką Epecuen, ze studentami i zostajemy poczęstowani kilkoma naprawdę niezłymi ujęciami (strona techniczna "What The Waters..." jest w porządku, nie będę się jakoś mocno czepiał w tym miejscu, mieli milion budżetu, a to powiedzmy szczerze dużo w chuj, a jakoś wybitnie jego spożytkowania nie widać, ale mega sztucznie nie jest) jest ok. Brak zmysłu do stworzenia klimatycznego filmu (albo chociaż jego części) gdzie zdjęcia i muzyka grają pierwszoplanową rolę jest bardzo widoczny, i potraktowane zostało to naprawdę po macoszemu, co zakrawa o łamanie kołem przy takiej scenerii. Więc może od strony scenariusza, akcji czy brutalności jest lepiej? Nope, wyżej wymienione dwa atuty tej produkcji będą moim zdaniem jedynymi. Im dalej w las, im więcej działania antagonistów, im szybciej akcja się rozwija (no dobra, wolny początek i budowanie historii to też kolejny plus "WTWLB", podobało mi się to, ale zabrakło prawdopodobnie umiejętności, aby w pełni tym się cieszyć) tym gorzej, nie będę się w to zagłębiał, bo w ogóle zatrace jedyne pozytywne odczucia po seansie. No było słabo po prostu, aż do wyjaśnienia pobudek, które stały za naszymi czarnymi charakterami, co było prostym, ale w tym wypadku naprawdę skutecznym motywem. Łączy się to też z twistem, mniej lub bardziej przewidywalnym, który także zdobył moją sympatię.
Nie mogę sobie wyobrazić, jak wyglądałaby ten horror z jakimś Alexandre Ają na stołku reżyserskim... Pozostaje marzyć.

4/10


Obrazek
The Farm
2018
Reż. Hans Stjernswärd


Młoda para zostaje porwana i traktowana jak zwierzęta po zatrzymaniu się w barze, aby cos zjeść


Tutaj się tak nie zawiodłem. Bo mało co oczekiwałem po tym tytule. No może poza jednym - chciałem, aby "The Farm" było brutalne. Przynajmniej tak, jak "Downrange", które niedawno oglądałem i może też wrzucę opinię. Nie było ani brutalne, ani ciekawe. Dość mocno się wynudziłem. Nasza para głównych bohaterów nie reprezentuje sobą Bóg wie czego, szybko staje się nam obojętna. Nie są jakoś szczególnie pociągający, więc nasza uwaga kieruje się na tych złych. Wszystko to podane w podobnych warunkach, jak w przypadku "What The Water Left Behind". Oczywiście minus wodne pogorzeliska po powodzi tysiąclecia. Czyli jest ciepło, słonecznie, jasno, mamy stałe elementy zagospodarowania terenu jak stacja benzynowa czy inna restauracja, tu jakiś pojeb, tam jakiś creep, plus podkreślone zostaje "middle of nowhere", nasi bohaterowie są zdani wyłącznie na siebie. Jednak są nudni, nieciekawi, przez co nam wisi ich walka o przeżycie. Dość szybko wpadają w ręce oprawców, co związane jest z najlepszym motywem i rzeczą, jaką The Farm reprezentuje. Mianowicie nasza parka zostaje uprowadzona i więziona przez dużą grupę, może całe miasteczko/okoliczną ludność, która nosi maski zwierząt. Mamy tu do czynienia z odwróceniem ról - to "oprawcy" stają się zwierzyną (ludzie jedzą mięso, mięso się rewanżuje). Nasi bohaterowie zostają potraktowani jak hodowlane zwierzęta: kobiety to krowy, z których nasi źli ściągają mleko, a faceci idą przeważnie na mięsko. Trzymani są w klatkach, dostają paszę, po jakimś czasie kończy się ich przydatność jako żywe jednostki i więźniowie idą na szamanko. Okazuje się wtedy też, że to nie jest tylko jakieś miejscowe pitu pitu, tylko dużo większa akcja, a cała ta hodowla i jej skutki mają dużo większy wymiar. Nie będę spoilerował, poza tym nie zaglądamy jakoś specjalnie w szczegóły podczas seansu. Tak czy siak funckjonowanie naszej farmy, czynności i zwyczaje mieszkańców, jak wyglądają ich działania, taka chora atmosfera (niby sielanka, ale pojebana) to najciekawsze, co film sobą oferuje. Trwa to przez większą partię "The Farm", zaczyna się gdzieś przed połową seansu i kończyć się prawie na finiszu, który trwa tyle co początek. Powracamy do naszych bohaterów, którzy postanawiają walczyć z wrogiem. Ale nie jest to emocjonujące, ciekawe, a ponieważ raczej cały film należy bardziej do nudnawych, powolnych, tak trudno czymś się tu jarać, skoro główni bohaterowie są tacy se. Mozolną drogę do napisów końcowych trochę wynagradzają dwa ostatnie ujęcia, które są naprawdę fajne. Dla takich smaczków warto się przebić przez całą produkcję. Jeśli jesteś fanem.

3/10

_________________



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt gru 04, 2018 6:10 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4461
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Ballada o Busterze Scruggsie (2018)

https://www.filmweb.pl/film/Ballada+o+Busterze+Scruggsie-2018-811694

6 krótkich opowiadań które są kwintesencją Dzikiego Zachodu oraz twórczości Braci Coen. Zaczynając od typowo komediowych do coraz cięższych tematów. I tak np w pierwszej mamy mocno wesoły klimat pełen żartów i przerysowanego Dzikiego Zachodu, tak w ostatnich mamy spokojniejsze tempo i nastawienie na budowanie postaci i powolny rozwój historii. Jak na braci Coen przystało czarny humor pełni tu ważną funkcję i idealnym przykładem jest historia z Jamesem Franco w roli głównej która dzięki "First Time?" stała się memiczna. Jakbym miał wybrać cechę która łączy części to ukazanie kruchości życia w tym czasach, czy to bardziej poważne historie czy te luźniejsze to ten temat był bardzo ważny. Podsumowując, klimat, odmienne od Siebie historię które trzymają wysoki poziom i świetne aktorstwo, czyli bracia Coen znowu to zrobili.

Spoiler:


7/10

Creed II (2018)

https://www.filmweb.pl/film/Creed+II-2018-803615

Jakby napisać że to sztampowe kino sportowe to jakby nie powiedzieć nic, a szkoda, bo pierwsza część była naprawdę ciekawym filmem, a druga część składa się z elementów poprawnych/niezłych. Pierwszym minusem jest tempo, które jest za szybkie przez co żaden z wątków nie jest dobrze rozwinięty przez co pozbawiony emocji. Idealnym przykładem jest wątek Viktora który zapowiadał się ciekawie, widać było że ten bohater ma ciekawą przeszłość, ale poświęcono temu mało czasu. Co ciekawe mimo tego że film zapierdala z wątkami żeby jak najwięcej tego upchnąć, to miewa przestoje, szczególnie w połowie filmu. Sama historia to mega sztampa i w połowie filmu można być pewnym jak to się wszystko skończy. Dobra, ponarzekałem, ale trzeba filmowi przyznać jedno, sceny samych walk zrealizowane są świetnie. Aktorsko utrzymany poziom jedynki, Stallone klasa, Michael B. Jordan nawet powiedziałbym że się trochę rozwinął i tu jest problem tego filmu że mamy ciekawe, dobrze zagrane postacie w miernej historii.

6/10

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt gru 07, 2018 6:27 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 24, 2015 11:27 am
Posty: 1681
Lokalizacja: Gdańsk
Halloween

Ostateczna konfrontacja Laurie Strode z Michaelem Myersem - zamaskowanym prześladowcą - przed którym uciekła 40 lat wcześniej.
Z miejsca zaznaczę że moja wiedza o tej dość obszernej serii opiera się jedynie na pierwszej części z 1978 i tej którą tutaj opisuję. Nie miałem oczekiwań żadnych bo opinie były mocno mieszane, ale to co dostałem mnie w pełni usatysfakcjonowało. Podobnie jak oryginał współczesny remake to trzymający w napięciu slasher gdzie co prawda głupot jest sporo, ale dzięki budowaniu świetnego klimatu, pomysłowi by z mordercą walczyły trzy pokolenia jednej rodziny sprawdził się doskonale. Reżyser nie obija w bawełnę i rozpoczyna swoje dzieło nihilistyczną sceną w szpitalu psychiatrycznym by potem nie spuścić z tonu ani na moment. Towarzyszy temu znów świetny soundtrack który co prawda jest odnowioną i zapętloną wersją tego z oryginału. Najlepiej opisuje się ten film porównując go do remaku "Suspiri". Guadagnino prostą baśń zamienił w 2,5h dramat o holokauście i lużną interpretację Freudowskich osobowości nie pomijając feministycznego wydźwięku. Na tle tego filmu dzieło Gordona Greena (który co ciekawe był pierwszym kandydatem do nakręcenia nowej "Suspiri") stoi w totalnej opozycji. Greena nie interesują intelektualne głębie i serwuje nam 1,5h jazdę bez trzymanki. Stylistyka jest świetna, twisty fabularne choć głupie angażują, Jamie Lee Curtis również nie zawodzi jak i nowy Myers (scena zakładania maski WOW). Oczywiście można więc założyć że Green dał nam po prostu odświeżony oryginał i w sumie nie wiadomo po co bo ten ma się wciąż świetnie. Jednak zabawa jest naprawdę przednia.

7/10


Colette

Historia utalentowanej pisarki Sidonie-Gabrielle Colette.
Ten opis sam stworzyłem bo po prostu nigdzie nie można żadnego znaleźć XD "Colette" w założeniu miała być Oscarowym hitem. Pełna przepychu biografia osadzona na przełomie XIX/XX wieku przedstawiająca historię ważnej pisarki i do tego z mocnym wydźwiękiem feministycznym oraz popularną aktorką w głównej roli (Keira Knightley). Pewnie każdy z was o tym tytule słyszał. A jednak nie bo premiera i dalsze seanse przeszły bez żadnego echa i film szybko okazał się być klapą. Nie będę z tego powodu płakał. Mimo całkiem niezłego przyjęcia przez krytykę "Colette" jest definicją przeciętności. Oczywiście wygląda to elegancko, kostiumy jak i realia epoki zachwycają, aktorstwo jest dobre. Nic więcej. Biografia porusza się w najprostszy sposób po osi czasu od A do Z. Wątki zaczynają się i zanim porządnie je rozwinąć już je zamykają bo trzeba szybko przeskoczyć o kilka lat do kolejnych ważnych wydarzeń. Feministyczny wydźwięk nie grzeszy subtelnością i w sumie najciekawiej wypadają tu krótkie scenki Colette ze swoimi swoimi kobiecymi kochankami w celu podkreślenia jej biseksualności. Nie ma tu jednak niczego co by mogło widza zainteresować chyba że ktoś lubi proste Oscarowe biografie. W sumie nuda.

5/10


Narodziny gwiazdy

Płomienny romans między dogasającą gwiazdą muzyki country, a nieznaną piosenkarką zmienia ich życie na zawsze.
Po ostatnich niezbyt udanych czterech latach Cooper powraca na szczyt w filmie w którym nie tylko zagrał, ale też wyreżyserował i napisał scenariusz. A u boku ma Lady Gagę. Do tego realizuje historię którą Hollywood tak bardzo lubi że w przeciągu ostatnich niecałych 100 lat stworzyło jeszcze trzy inne jej wersje. W sumie nie dziwię się bo to wizytówka Hollywoodzka - wyciskacz łez i emocjonalny romans. Tym samym od razu można powiedzieć że scenariusz filmu Coopera to nic czego byście jeszcze nie widzieli. Jednak w jednej ze scen jeden z bohaterów mówi że każda piosenka w kółko opowiada tą samą historię i tylko od artysty zależy jak ją przedstawi. I tak właśnie tu jest. Realizacja to kosmos zaczynając od świetnych zdjęć (kamera biega między bohaterami), przez kapitalne udźwiękowienie po naprawdę świetną muzykę (głos Coopera WOW). Jestem wybredny co do muzyki, ale trzy główne utwory filmu są po prostu świetne. Więc oczywiście najlepsze są tu wybitne sceny koncertów (scena otwierająca - miazga). Do tego dochodzi naprawdę wybitne aktorstwo. Lady Gaga już w serialach pokazywała że jest dobrą aktorką. Teraz zrobiła to na dużym ekranie i rezultat jest piorunujący tym bardziej że droga jaką przechodzi jej bohaterka do złudzenia przypomina jej prawdziwą karierę. Cooper nie jest gorszy i tworzy tu dla mnie swoją życiową rolę. Chemia między głównym duetem jest spora i nie zdziwię się jeśli obaj sięgną po Oscary. Na uwagę zasługuje tu też Sam Elliott który choć ma kilka scen to jak się pojawia kradnie dla siebie całe show (scena z odejściem wybitna). To jest żywioł kina. Fajnie też że choć oglądamy bajkę to twórcy nie boją się pokazać też tej ciemnej strony. W filmie spory nacisk nałożono też na problemy alkoholowe głównego bohatera. Tutaj mam też jednak problemy z zakończeniem które jak dla mnie jest jednak trochę przedramatyzowane (choć działa, pierwszy raz widziałem by ludzie w kinie płakali) i problem który pojawia się w zakończeniu można jednak rozwiązać w mniej drastyczny sposób. Przez co gryzie się to z pierwszą połową gdzie było sporo humoru. Warto iść do kina bo na dużym ekranie robi to świetne wrażenie.

7,5/10


Chciałem coś jeszcze napisać o nominacjach do Złotych Globów, ale szkoda się tracić nerwy na to gówno.


TOP 10 filmów roku 2018:
10. Mission: Impossible - Fallout
9. Avengers: Wojna bez granic
8. Suspiria
7. Ballada o Busterze Scruggsie
6. Pierwszy człowiek
5. Nigdy cię tu nie było
4. Tajemnice Silver Lake
3. Anihilacja
2. Zimna wojna
1. Dziedzictwo

_________________
Obrazek

Obrazek

4 miejsce w typerze WWE 2017
2 miejsce w typerze WWE 2018

Progres roku 2017
Best Post 2018
2x User Miesiąca: Marzec 2017, Październik 2017


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob gru 08, 2018 1:51 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4461
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Dissmaster pisze:
Chciałem coś jeszcze napisać o nominacjach do Złotych Globów, ale szkoda się tracić nerwy na to gówno.

W sumie muszę się uczyć do dwóch kolosów i 2 prace zaliczeniowe są do napisania, więc dla zdrowia trzeba wylać trochę z Siebie.... Ja jebe...
W najlepszym Dramacie dostajemy Czarną Panterę i Bohemian Rhapsody, czyli niezły film Marvela i przeciętny film który ratuje świetna muzyka, w roku gdzie wyszedł już Pierwszy Człowiek, jeżeli się nie mylę to dziś wychodzi Kraina Wielkiego Nieba, jakoś niedługo Roma i te filmy są bez nominacji tylko te dwa potworki. Nie powiem są to przyjemne filmy, ale nagrody z założenia powinny być dla najlepszych z najlepszych, a nie dla filmów "no fajny 6/10". Narodziny Gwiazdy spoko, choć u Mnie trafiają gdzieś na granice TOP 10. Dwóch pozostałych nie widziałem to chociaż nominacja zachęciła Mnie do dodania do obejrzenia.
Komedia/musical to kategoria z której nic nie widziałem, ale już mogę kibicować Faworycie, bo wiadomo Lanthimos <3

Z aktorskimi mam problem jak przez ten podział na komedie i dramaty jest to rozwleczone i pewnie nawet nie obejrzę filmów z połową nominowanych do czasu nagród.
No i brak Zimnej Wojny, wiem ze patrzę przez pryzmat bycia polakiem, ale był to po prostu film wybitny np je dwa z pięciu nominowanych filmów do najlepszego filmu dramatycznego.

Dobra pierwsze podejście do TOP 10:
10.Ciche miejsce
9.Ballada o Busterze Scruggsie
8.Narodziny gwiazdy
7.Wyspa psów
6.Weekend w Scarborough (WFF)
5.Vaidas: Undir halastjörnu (WFF)
4.Deadpool 2
3.Avengers: Wojna bez granic 2018
2.Zimna wojna
1.Pierwszy człowiek

Dwa filmy z Festiwalu to chyba największe zaskoczenie, choć tak jak pisałem ostatnio liczę zę nowości będą tak dobre że co tydzień będzie upadte.

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob gru 08, 2018 6:29 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 24, 2015 11:27 am
Posty: 1681
Lokalizacja: Gdańsk
Oni na tych Globach maja takie przepisy że do filmu roku mogą być nominowane tylko filmy angielskojęzyczne dlatego olali w tej kategorii "Romę" XD

Generalnie to są strasznie komercyjne nagrody pominęli wiele udanych artystycznych produkcji jak "Hereditary" czy "Nigdy cię tu nie było", ale nominując te "Bohemian Rhapsody" jeszcze splunęli im w mordę.
W serialach też pominęli wybitny drugi sezon "Atlanty".
W kategorii najlepszy dramat oprócz Jenkinsa jedynie same solidne tytuły.
Gdzie "Pierwszy człowiek"? Nie ma bo za mało zarobił, ale biografia Queen może być bo zarobiła więcej.
W reżyserii pominęli Astera, Chazelle, Lanthimosa czy Jenkinsa.
No i brak "Zimnej wojny" XD

_________________
Obrazek

Obrazek

4 miejsce w typerze WWE 2017
2 miejsce w typerze WWE 2018

Progres roku 2017
Best Post 2018
2x User Miesiąca: Marzec 2017, Październik 2017


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt gru 14, 2018 7:05 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 24, 2015 11:27 am
Posty: 1681
Lokalizacja: Gdańsk
Mowgli: Legenda dżungli

Osierocony chłopiec wychowuje się w dziczy.
Nie byłem zachwycony na wieść że na ekrany wchodzi kolejna ekranizacja "Księgi dżungli" skoro nie dość że historia tytułowego chłopca została już przemielona w Hollywood z 15 razy to przecież jeszcze całkiem niedawno oglądaliśmy naprawdę znakomitą adaptację stworzoną przez Disney'a która zachwycała warstwą techniczną (Oscar za efekty specjalne btw.). Obejrzałem więc jedynie z uwagi na to że pojawił się On na Netflixie, a poza tym reżyserem został Gollym yyy tzn. King Kong yyy Caesar No kurde Andy Serkis. Najbardziej widoczną różnicą między nowym Mowglim, a tym z 2016. Tamten był produkcji Disney'a tu mamy Warner Bros i to mocno widać bo cała historia prowadzona jest w dużo mroczniejszym stylu choć nie do końca to jego zaleta. Oczywiście fajnie że nie powtórzyli tego co już było i jest to jakiś powiew świeżości w tej historii, ale z drugiej strony twórcy nie za bardzo wiedzą w jaką publikę mają kierować swój twór dlatego mroczne i dość brutalne sceny kontrastują tu z bajkową konwencją. Momentami miałem zgrzyt. Na plus wprowadzenie wątku z ludźmi który o dziwo okazał się bardzo nieoczywisty i bardziej zaskakujący niż można byłoby się tego spodziewać. Wizualnie jest oczywiście super, ale jednak nie dorównali poziomowi z 2016 roku i tu z pewnością Oscar nie powinien trafić i jestem pewien że nie trafi. Sporym plusem jest fakt że mimo że jest to BARDZO odgrzewany kotlet sama historia bardzo angażuje że łatwo kibicować głównemu bohaterowi. Jest na Netflixie więc warto zobaczyć, ale gdyby puszczali to w kinie oprócz dzieci lepiej byłoby odpuścić sobie seans.

6,5/10


Płomienie

Marzący o karierze pisarza Jong-so, został zmuszony do powrotu na rodzinną wieś. Chłopak przeżywa właśnie zauroczenie Haemi, dawną znajomą z dzieciństwa. Gdy ta znajduje sobie nowego chłopaka i następnie znika Jong-so zaczyna własne śledztwo.
Oj tak tego mi właśnie w kinie ostatnio brakowało. Dla niewtajemniczonych napiszę że "Płomienie" są Koreańskim kandydatem do Oscara. Film miał premierę na festiwalu w Cannes i zebrał jedne z najlepszych recenzji w tym roku. Nie dziwię się. Nie dajcie się zmylić powyższemu opisowi sugerującymi dość typowy kryminał. Film Chang-dong Lee to powolnie opowiedziana oniryczna opowieść która jednak zaskakuje jeszcze czymś innym. Powyższy opis filmu może być fałszywy. Reżyser konstruuje swoją historię na niedopowiedzeniach. Nie takich banalnych. Przez cały czas przewijają się na ekranie różne informacje, smaczki, zwroty fabularne jednak natychmiastowo kiedy to nastąpi reżyser podkopuje naszą pewność że to co widzieliśmy wydarzyło się naprawdę i tak jest przez cały film sprawiając że dzieło te staje się układanką którą możemy ułożyć sobie jak chcemy. Główny bohater onanista chce być pisarzem, ale nie wiemy czy to nie kłamstwo bo przez 90% filmu nic z tym nie robi. Zauroczony jest w koleżance z dzieciństwa, ale też nie wiemy czy to naprawdę ona. Jeśli tak to czy jej zniknięcie nie jest jedynie zemstą za zdarzenie z przeszłości ? Kobieta miała kłamliwą naturę choć też nie wiemy czy to w 100% prawda. Najbardziej nieoczywistą postacią jest jej nowy chłopak Ben (ten azjata z "Walking Dead". Swoją drogą najlepsza rola). Do końca nie wiemy jakie są jego intencje. Nawet końcowy rozlew krwi mógł się dziać tylko w wyobraźni bohatera. Powolna narracja, budowanie niepokojącej atmosfery - pycha. Oczywiście trzeba mieć jednak do niego cierpliwość - do momentu aż w filmie pojawi się Ben całość jest dość ślamazarna jednak film Lee to jedno z największych artystycznych dokonań roku które jest godnym rywalem dla "Zimnej wojny" i "Romy".

8,5/10


TOP 10 filmów roku 2018 (na ten moment):
10. Avengers: Wojna bez granic
9. Suspiria
8. Ballada o Busterze Scruggsie
7. Pierwszy człowiek
6. Nigdy cię tu nie było
5. Tajemnice Silver Lake
4. Anihilacja
3. Płomienie
2. Zimna wojna
1. Dziedzictwo

_________________
Obrazek

Obrazek

4 miejsce w typerze WWE 2017
2 miejsce w typerze WWE 2018

Progres roku 2017
Best Post 2018
2x User Miesiąca: Marzec 2017, Październik 2017


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw gru 20, 2018 5:59 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4461
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Dissmaster pisze:
Gdzie "Pierwszy człowiek"? Nie ma bo za mało zarobił, ale biografia Queen może być bo zarobiła więcej.

Polecam kanał Sztywnego Patryka który recenzował oba filmy i w sumie zauważył jedna zasadniczą różnicę, między Nimi, czyli że jednego robił DOBRY REŻYSER, a drugiego... no już nie, choć jak się dowiedziałem jaki w tej kwestii burdel był to nie dziwi Mnie że taki potworek wyszedł.[/quote]
Dissmaster pisze:
W reżyserii pominęli Astera, Chazelle, Lanthimosa czy Jenkinsa.

W sumie jakby dodać Wesa Andersona to mógłbym powiedzieć że 3 Moich ulubionych reżyserów (wspomniany Wes, Damien i Jorgos) zrobili świetne filmy (no jeszcze dzieła greka nie widziałem, ale recki widzę że wysokie), a żaden z Nich nie dostał nominacji do złotego globa...

W ogóle muszę szybciej pisać po obejrzeniu, bo już o Romie bym coś skrobnął, ale jestem z 5 obejrzanych filmów do tyłu.

Narodziny gwiazdy (2018)

https://www.filmweb.pl/film/Narodziny+g ... 018-542576

Przed filmem byłem pełen niepokojów, że Bradley Cooper może Sobie nie poradzi, Lady Gaga w głównej roli to też nie jest do końca taki pewniak, a przyznam że w obu przypadkach się myliłem. Film Narodziny gwiazdy opiera się na relacji wspomnianej dwójki i w tym aspekcie film jest po prostu świetny, postacie są ciekaw choć w żaden sposób nie przerysowane, a samemu rozwojowi relacji poświęcona jest dużo czasu. Wynikiem tego jest tempo filmu które jest dość wolne, czego osobiście jestem fanem. Niestety jednak film jakby nie wykorzystuje w pełni Swojego potencjału, jak historia Coopera z bratem, gdzie była Ona tylko zarysowana, a opierała się na ciekawym konflikcie gdzie nic nie było czarno białe i aż szkoda ze tego nie rozwinęli, swoją drogą Sam Elliott wykonał tu świetną robotę. Sceny muzyczne to też kolejny pozytyw tego filmu i to pisze jako osoba nie będąca fanem gatunków które tu dominowały to sama realizacja koncertów jak i same wykonania to TOP level. Mimo ze czasem aż się chce żeby niektóre wątki były bardziej pociągnięte, a fabuła idzie w sztampę to sam film jako całość broni się zdecydowanie i przyznam że Bradley jako reżyser daję radę.

8/10

Kraina wielkiego nieba (2018)

https://www.filmweb.pl/film/Kraina+wielkiego+nieba-2018-782949

Kolejny film z debiutującym reżyserem, tylko że tu już miałem oczekiwania i Panie Dano wyszło to po prostu świetnie. Jeden z najbardziej emocjonalnych filmów tego roku o rywalizacji kto jest gorszym rodzicem XD Cały film jest z perspektywy dziecka, stąd to określenie, ale ma to odniesienie w tym że rodzice Joe'a co chwile przekraczają kolejne granice tego czego nie powinno się robić, ojciec unosi się dumą i zamiast wrócić do pracy jedzie gasić pożary zostawiając rodzinę samą Sobie. Podczas jej nieobecności mata zmienia Swoje zachowanie cały czas zrzucając wine na sytuacje i z każdą kolejną chwilą przekraczają granicę rzeczy których nie powinni robić, a najlepsze jest to że film nie ocenia co jest lepsze czy gorsze tylko zostawia Nas z zagwostką tak jak jak Joe który jest tu prawdziwą ofiarą. W roli ojca jak zawsze świetny Jake Gyllenhaal i tu ciekawostka i nawiązanie do jednej z Jego starych ról, gdy wyjeżdża na gaszenie pożarów przytula syna i całuje go w policzek ze słowami "Mężczyźni też mogą się kochać", no myślałem że wstanę i zacznę klaskać. Carey Mulligan w roli matki jest równie dobra, a jej głos jest tak świetny że jakby nagrywała audiobooki to nawet biografie youtuberów z jej głosem bym słuchał XD CO do samej postaci syna mam problem, bo z jednej strony można Mu zarzucić bycie drewnianym, ale to też trochę wynika z charakteru postaci i nie chce jednoznacznie pisać że tak miało być, ale na to wyglądało. No i kolejny element nad którym można byłoby się rozpływać to zdjęcia, mistrzostwo w tym aspekcie. I w sumie trudno Mi się w tym filmie do czegoś przyczepić, ma dłużyzny i zdecydowanie nie jest to film dla osób których odstraszają filmy o powolnym tempie, ale Mi właśnie klimat zbudowany w ten sposób mega przypadł do gustu.

8/10

Aktu TOP przed Romą:
10.Ballada o Busterze Scruggsie
9.Narodziny gwiazdy
8.Wyspa psów
7.Weekend w Scarborough (WFF)
6.Vaidas: Undir halastjörnu (WFF)
5.Deadpool 2
4.Avengers: Wojna bez granic
3.Kraina wielkiego nieba
2.Zimna wojna
1.Pierwszy człowiek

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn gru 24, 2018 4:52 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4461
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Roma (2018)

https://www.filmweb.pl/film/Roma-2018-805637

UWAGA SPOILERY MODZNO

Jeden z najbardziej wyczekiwanych filmów tego roku, który nie mógł zawieść. Mamy opowiedzianą historię rodziny z punktu widzenia służącej - Cleo która nieoczekiwanie zachodzi w ciąże. Samo tło historyczne jest bardzo ciekawe, ale to jednak relacje między bohaterami napędzają fabułę tego filmu. Najbardziej widać to właśnie ze strony Cleo to jak zmienia się jej relacja z jej można to powiedzieć szefową, która początkowo z dystansem, potem traktuje ją niemal jak przyjaciółkę, bo jej męża prawie nigdy nie ma. To samo ma się dzieci, jednak tu widać różnicę jak One są zdecydowanie bardziej ufne i przychodzi Im to łatwiej, a historia jej i ojca jej dziecka to wisienka na torcie. Film wygląda niesamowicie, przy czym wiele opowiada się tu obrazem, same dialogi są często bardzo szczątkowe. Jednak to co najbardziej zostaje po obejrzeniu Romy to emocje towarzyszące postaciom, sceny w które Cleo przekazuje że jest w ciąży partnerowi i Swojej szefowej są rozegrane świetnie, choć w zdecydowanie inny sposób, ale to sceny porodu i scena finałowa to majstersztyki jeżeli chodzi o wzbudzenie emocji. Może wychodzi tu Moje czepialstwo, ale dla Mnie pierwsza część filmu jest znacznie gorsza niż druga, choć to też można powiedzieć ze budowanie podłoża pod to co się dzieje, jednak myślę że dało się trochę zmniejszyć ilość dłużyzn na początku filmu.

8/10

Tajemnice Silver Lake (2018)

https://www.filmweb.pl/film/Tajemnice+Silver+Lake-2018-775006

Nie wiem czemu, ale jak oglądałem ten film to miałem skojarzenia z The Room, tylko tam było to tak złe, że aż przyjemnie się oglądało, to to było to tak absurdalne, ale z drugiej strony właśnie absurdalne w bardziej przemyślany sposób. O większości postaci można powiedzieć wiele, ale nie to że są normalne, przynajmniej w rozumianych przez większość standardach. Historia opowiada o śledztwie na własną rękę które prowadzi Sam który coraz bardziej oddala się od rzeczywistości, Swoją drogą tu należą się pochwały dla Andrew Garfield za świetne ukazanie przemiany jaką przechodzi Jego postać po spotykaniu coraz bardziej nietypowych ludzi. Klimacik jest po prostu niesamowity, a liczne nawiązania do popkultury tylko do potęgują, co łączy się z dość nietypowym poczuciem humoru który tu dostajemy.

7/10

TOPKA:
10.Narodziny gwiazdy
9.Wyspa psów
8.Weekend w Scarborough (WFF)
7.Vaidas: Undir halastjörnu (WFF)
6.Deadpool 2
5.Avengers: Wojna bez granic
4.Kraina wielkiego nieba
3.Roma
2.Zimna wojna
1.Pierwszy człowiek

Czyli Oscar za Nie Anglo dalej dla Zimnej (no przynajmniej u Mnie), ale przykro że Bracia Coen wylatują :/

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr gru 26, 2018 2:29 am 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 24, 2015 11:27 am
Posty: 1681
Lokalizacja: Gdańsk
Opowieść

Jennifer zwiedza świat, pracując jako dziennikarka i wykładowczyni. Jej życie zdaje się być idealne. Jej bazą jest Nowy Jork, gdzie mieszka ze swoim partnerem. Pewnego dnia jej matka znajduje opowiadanie, w którym trzynastoletnia Jennifer opisała swój "specjalny" związek z dwojgiem dorosłych trenerów.
Od razu ZASPOILERUJĘ - głównym tematem filmu telewizyjnego Jennifer Fox jest pedofilia również psychiczna. Mamy świetną konstrukcję. Poznajemy główną bohaterkę która jest spełniona życiowo, ale po rozmowie z matką zaczyna wracać wspomnieniami do dzieciństwa by przypomnieć sobie wydarzenia o których zapomniała. Większość filmu to retrospekcje jednak to co oglądamy nie zawsze pokrywa się z prawdą bowiem są one kreowane przez świadomość bohaterki która wypiera złe rzeczy. Dopiero z czasem prawda zaczyna wygrywać, a w bohaterce pojawia się chęć zemsty na oprawcach. Obraz Fox to mocne studium psychologiczne które można było podziwiać na HBO z wybitną kreacją Laury Dern.

7/10


Bohemian Rhapsody

Dzięki oryginalnemu brzmieniu Queen staje się jednym z najpopularniejszych zespołów w historii muzyki.
Jedyny powód dla którego wybrałem się do kin na nowy film Singera była chęć posłuchania Queen na dużym ekranie oraz fakt że był "weekend kina" i bilety były tańsze. Kiedy projektem zajmował się Sasha Baron Cohen, a później Fincher byłem mocno podekscytowany, ale wszystko to zgasło kiedy produkcja trafiła w ręce tak przeciętnego rzemieślnika jak Singer który na dodatek musiał w połowie kręcenia opuścić ekipę z uwagi na oskarżenia o molestowanie. Trzeba też postawić sobie pytanie czy nakręcenie tego filmu to coś moralnego. W końcu Freddie nie chciał by ktokolwiek kręcił czy pisał jego biografię. Nic dziwnego jego życie było skandaliczne, ale na ekranie niezbyt to ujrzymy. I nie, nie należę do tych narzekaczy którym brakowało orgii czy innych dzikich imprez na ekranie. Ja chciałem po prostu dobry film, a dostałem rzemieślniczy wyrób o dziwo mocno konserwatywny który przez cały czas chce nam wbić do głowy że rodzina jest najważniejsza. Przesłanie jest więc oczywiste - gdyby Freddie ożenił się z narzeczoną i spłodził potomków żyłby szczęśliwie aż do późnej śmierci, ale że zboczył na drogę bardzo złych imprez (którymi inni wspaniali członkowie zespołu gardzili oczywiście) to trafił mu się AIDS. W pigułce pokazuje to sytuacja jednego członka ekipy - najpierw irytującego kobieciarza, aż w końcu poczciwego ojca. BR kuleje scenariuszem. Początek pędzi szybko i sukces spada na ekipę od tak szybko, a problemy na które natrafiają rozwiązują się w parę minut. Strasznie widać że przerobiono fakty tak by lepiej prezentowało się to na ekranie. Na szczęście film wpada na właściwe tory w drugiej dobrze lepiej wyważonej połowie dzięki czemu ostatnie pół godziny, a szczególnie koncert Live Aid wzbudza ogromne emocje (jednak technicznie "A Star is Born" lepsze poza kapitalnym szalonym montażem który jest największą perłą BR). Aktorsko jest spoko, ale błyszczy tylko bardzo dobry Rami Malek (choć z początku nie kupowałem jego kreacji). Reszta postaci została strasznie spłycona. Fajnie również wypada podłożenie piosenek pod daną sytuację w której znajdują się bohaterowie więc ogółem seans jest bardzo przyjemny, ale nie jest to jakieś must see.

6,5/10


Bracia Sisters

Dwóch braci będących zabójcami na zlecenie mają za zadanie schwytać chemika Morrisa.
I kolejne dzieło z tegorocznego festiwalu w Wenecji kolejnego uznanego twórcy. Francuski reżyser Jacques Audiard który do tej pory nie opuszczał swojego rodzimego kraju tym razem wpadł do Hollywood i nakręcił western z Phoenixem i Gyllenhaalem. Jednak mimo zmiany otoczki w dalszym ciągu mam z tym twórcą taki sam problem jak z każdym jego filmem po "Proroku". Audiard więcej obiecuje niż daje. Jednak żeby oddać cesarzowi co cesarza jego filmowi daleko do typowego main streamu (stąd pewnie ta niemal zerowa popularność i zainteresowanie tym tytułem) i dalej tworzy w pełni autorskie kino. Nie dziwię się że wielu ludzi którzy ten film widzieli nie wiedzą co o nim napisać. To prawdopodobnie najbardziej poczciwy western jaki ujrzał światło dzienne. Melancholijny klimat snuje się tu powoli tak jak podróż bohaterów, a reżyser zgrabnie balansuje między dramatem, a humorem. I choć po seansie pierwsze co ciśnie się na usta to: "I to wszystko?" jest to dobre kino na wyciszenie i uspokojenie, a opis niech nikogo nie zwiedzie. Nie uświadczycie tu pościgów i strzelanin. To prosta pochwała braterstwa i przyjaźni. Jest jednak coś czym film Audiarda się zdecydowanie wybija, a jest to wybitne aktorstwo. O ile Gyllenhaal rzeczywiście pozostał w cieniu tworząc mało wyrazistą rolę, o tyle Phoenix znów potwierdza że jest prawdopodobnie najwybitniejszym żyjącym aktorem. Równie genialnie towarzyszy mu kapitalny John C. Reilly którego ostatnio w kinie mało niestety. Oboje to zdecydowanie najlepszy filmowy duet tego roku. Gdyby "bracia Sisters" byli filmem popularnym nominacje do Oscara mieliby zapewnione. Choć bywają nudniejsze momenty nowy film Audiarda to kino spokojne i bardzo przyjemny z bohaterami między którymi jest naturalna chemia i końcowym katharsis.

7/10


Roma

Cleo pracuje jako służąca u pani Sofii. Kiedy od kobiety odchodzi mąż, a Cleo zachodzi w nieplanowaną ciążę, kobiety zbliżają się do siebie.
Zaczyna się od dobrze nam znanej czołówki - Netflix przedstawia. Jednak tym razem wygląda to inaczej. Już wiadomo że trafiłeś na coś czego nie można było przegapić. By obejrzeć" Romę" w kinie musiałem pojechać aż do Gdyni bo z uwagi na konflikt z producentami w Gdańsku zrezygnowano z seansów. Jeśli miałbym napisac za co cenię Cuarona to po pierwsze za wszechstronność w której nikt mu nie dorównuje. Obok kina niezależnego ma na koncie blockbuster "Grawitacja" czy "Harry'ego Pottera". I były to wybory nie narzucone przez Hollywood, ale ceniono. Po drugie zrobił tu coś na co niewielu reżyserów się pisze. Zazwyczaj po sukcesie debiutanckiego filmu reżyser trafia "pod opiekę" Hollywood i kręci filmy dla nich. I choć Cuaron tak zrobił to po rozbuchanej "Grawitacji" która była sukcesem finansowym jak i artystycznym wrócił niespodziewanie do Meksyku by nakręcić kameralną osobistą historię z zupełnie nieznanymi aktorami. "Skromne" to oczywiście pojęcie względne bo rozmach tej kameralnej opowieści budzi podziw na każdym kroku. Film Cuarona zakorzeniony jest w dziełach tak wybitnych legendarnych reżyserów europejskich jak Visconti, Renoir czy De Sica jednak dalej mamy do czynienia z czymś zupełnie nowym i osobistym. To mocno humanistyczne kino o zażyłości która może narodzić się między grupą odmiennych sobie osób. Śledzimy tu losy zamożnej rodziny i jej służącej. To portretowanie codzienności i wzajemnym wspieraniu się kiedy los coraz bardziej daje bohaterom w kość. To też film o miłości do kina - bohaterowie co chwila do niego chodzą. Alfonso z początku pozwala nam zanurzyć się w tej opowieści. Kamera (wybitne zdjęcia) dzięki długim ujęciom przemieszcza się między bohaterami byśmy do nich dołączyli. Kadry są imponujące. Kiedy jesteśmy w domu bohaterów zbliżamy się do nich, na zewnątrz zdjęcia imponują plenerami i tym co się dzieje poza obrębem bohaterów (zwracałem uwagę nawet na statystów). To film który żyje własnym życiem. Wiele scen powinno przejść tu do historii kina - scena wypoczynku za miastem to poezja ekranu, czy też scena ćwiczeń partyzantki. W drugiej połowie za to dostajemy prawdziwą niewymuszoną bombę emocjonalną (scena porodu! plaża!). Burzliwa historia Meksyku wchodzi do filmu gdzieś od tyłu i znienacka co prowadzi do dla mnie najmocniejszej, genialnie zainscenizowanej sceny filmu w której zamieszki przeradzają się w nagły i krótki rozlew krwi. Film nie ma nie ma konkretnego zakończenia. Bo życie toczy się dalej. Jeden z najlepszych filmów tego dziesięciolecia obok "Boyhooda", "Drzewa życia", "Melancholii", "Mad Maxa" czy zeszłorocznej "Nici widmo".

10/10


TOP 10 filmór roku 2018 (na ten moment):
10. Suspiria
9. Ballada o Busterze Scruggsie
8. Pierwszy człowiek
7. Nigdy cię tu nie było
6. Tajemnice Silver Lake
5. Anihilacja
4. Płomienie
3. Zimna wojna
2. Dziedzictwo
1. Roma


btw. jeden z najlepszych zwiastunów jakie widziałem w tym roku:


_________________
Obrazek

Obrazek

4 miejsce w typerze WWE 2017
2 miejsce w typerze WWE 2018

Progres roku 2017
Best Post 2018
2x User Miesiąca: Marzec 2017, Październik 2017


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw gru 27, 2018 12:36 pm 
Legenda
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt wrz 23, 2008 6:52 pm
Posty: 5800
Lokalizacja: Szczecin
Młodzi Tytani: Akcja! Film
Młodzi Tytani też chcą mieć film o swoich przygodach, dlatego wyruszają do Tinsel Town, by do pomysłu przekonać znanego reżysera.
Oglądałem "Młodych Tytanów" te kilkanaście lat temu na Cartoon Network, stąd też byłem bardzo ciekaw jak wypadnie wersja kinowa. Oczywiście wiem że leci obecnie na CN nowa wersja z większym nastawieniem na błaznowanie.
Tak też i ta wersja kinowa jest pełna błaznowania i kwestią gustu jest czy danemu widzowi to przypadnie. Przyznam że nieraz mnie rozbawili, ale czasem też trochę męczyło - co sprawia że ten film jest jedynie do jednorazowego obejrzenia. Nie można jednak pominąć śmiechu i wbijania szpilek w innych, bo to ich mocny punkt. Nawet jestem pod wrażeniem że nie ograniczali się tylko do swojego Uniwersum, ale też wychodzili w stronę Marvela.... a momentami nawet i dalej. Za to uznanie.

6/10


Iniemamocni 2
Podczas gdy Bob Parr zmaga się z problemami wychowawczymi swoich dzieci, jego żona Helen, znana także, jako Elastyna, realizuje swe aspiracje, podejmując pracę w lidze antyprzestępczej.
Przy tej części można było sobie przypomnieć, że ogółem Iniemamocni pozostawiają po sobie dobre wrażenie. Powrót do ich historii po kilkunastu latach, a ja kojarzyłem bohaterów i nie potrzebowałem sobie przypominać.
Może nie jest głęboki w treści, ale nie wieje też nudą. Główna różnica w stosunku do poprzedniej części to oczywiście zamiana ról - ona idzie do roboty, a on zajmuje się dziećmi. Bob z dziećmi to bardzo fajne story, a w szczególności z Jack-Jackiem. Zwiększenie jego znaczenia i pokazanie etapów odkrywania jego mocy to świetna frajda. Bez wątpienia showstealer. Rekompensuje to trochę paradowanie w terenie Helen. Ma to fajną akcję, ale tak na jeden raz. Intryga złoczyńcy może ma sens, ale jest banalna, przez co wątek Helen w zasadzie spłyca się tylko do samej akcji.
Łapka w górę.

6,5/10

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz gru 30, 2018 10:36 pm 
Legenda
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt wrz 23, 2008 6:52 pm
Posty: 5800
Lokalizacja: Szczecin
Ludzkie dzieci
W niedalekiej przyszłości, gdzie rodzaj ludzki zatracił zdolność prokreacji, świat zostaje wstrząśnięty wiadomością o śmierci najmłodszego człowieka na ziemi, osiemnastolatka. Gdy na ziemi powstaje chaos, były konserwatysta (Clive Owen) zostaje przydzielony do ochrony najważniejszej, a jednocześnie najbardziej poszukiwanej osoby na ziemi - ostatniej ciężarnej kobiety.
12 lat temu powstał ten film. W międzyczasie powstało wiele filmów sci-fi, a niejeden z pewnością może się uczyć od tego, jak tutaj zostało to zrealizowane. Choć początkowo się trochę to wszystko ślimaczy, to nie da się ukryć że po jakichś 20-30 minutach kiedy się już rozkręca, to pozostawia widza w zainteresowaniu do samego końca. Zauważyć można tzw. Mastershoty (długie ujęcia) które dodają emocji. Ta najdłuższa scena podczas powstania - piękne, chylę czoła.
Rzecz jasna film daje szerokie pole do dyskusji. W czasach Brexitu czy napływających do Europy nielegalnych imigrantów taka ponura wizja Anglii odcinającej się od reszty świata, niechcianych uchodźców kiszących się w zrujnowanych obozach oraz pogłębiających się różnic społecznych prowadzących do przemocy nie musi być uznawane za science-fiction ^^ Do tego dalsza przyszłość też jest nieznana - nie mamy jasnej odpowiedzi czy świeżo upieczona matka na pewno trafiła w dobre ręce, ani czy narodzone dziecko nie okazało się tylko pojedynczym przypadkiem.
Film jest fajny pod tym względem, że poza dystopią mamy też (mimo tego co pisałem w poprzednim akapicie) szansę na lepsze jutro, a także znajdywanie odrobiny radości nawet w tragicznym okresie (postać Jaspera). A jak dodamy do tego przyzwoitą grę aktorów, to można śmiało polecić film, jeśli ktoś jeszcze nie widział :)

8/10


Spider-Man Uniwersum
Miles Morales po ukąszeniu przez radioaktywnego pająka staje do walki z nikczemnym Kingpinem. Pomogą mu w tym Spider-Menowie z innych wymiarów.
Pogratulować Marvelowi doskonałego ulokowania Spider-Mana. Na pierwszy rzut oka wydaje się to lekko dziwne - czarny Spider-Man, jakiś Peter Parker 2. Pajączek rozdarty między trzema aktorami, którzy wcielali się w tą rolę. Tymczasem w tek animowanej wersji Miles Morales w fajny sposób wkracza do tego świata. Do tego wykorzystali ten storyline, by pokazać że koncept superbohatera potrafi być różny. Niby wszyscy są Spider-Manami, ale jednak każdy jest inny ( a jak widać, pomysłów mieli kilka).
Jest tempo, jest humor, jest fajna animacja i są też emocje (aż momentami się dziwiłem że film dla osób od 7 lat). I od głównego bohatera, i od 'tamtych' Spider-Manów, i od Kingpina, aż po ciotkę May kończąc. Dodatkowy atut to sensowna motywacja złoczyńcy (chociaż można zarzucić prostolinijność). Nie jest zły bo zły. Tak samo więc nie ma eksplozji tylko dla eksplozji i chwilowego "łał". Nie będę ukrywał, że prawie cały film byłem zaciekawiony. A tym jedynym fragmentem wykraczającym poza to "prawie" był.... początek, nim Miles został ukąszony przez pająka. Na szczęście jest to krótki okres ;)

8,5/10

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 647 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 39, 40, 41, 42, 43, 44  Następna


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


cron Powered by phpBB © 2007 phpBB Group