Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest sob lip 04, 2020 1:02 am

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość

Offline
 Tytuł: WWE TLC 2019
Post: pn gru 16, 2019 4:41 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 16, 2016 4:27 pm
Posty: 2221
Lokalizacja: Bydgoszcz
Dzień dobry, witam w mojej kuchni. Dzisiaj przygotuję dla Was raport z TLC. Aby przyrządzić ten raport, potrzebować będę kilku składników. Jednym z nich jest na pewno dobry humor, a tego to mi brakuje. Drugim jest styl życia polegający na tak zwanym bezbectwie i wygląda na to, że ten składnik posiadam. Kolejne składniki możecie już wybrać wedle swojego życzenia. Jeśli napiszę, że czekałem niecierpliwie na TLC to jestem przekonany, że posądzicie mnie o pisanie nieprawdy. Jest to gala tematyczna, a tych to ja nienawidzę, więc pora już zacząć, bo może chociaż walka Blacka z Murphy'm będzie interesująca.


KICK-OFF:


Humberto Carillo def. Andrade – 12.30 via Pinfall


GŁÓWNA KARTA:


Walka Nr.1: WWE SmackDown Tag Team Championship Ladder Match – The New Day vs The Revival

Zawodnicy rzucili się na siebie i na ten moment to członkowie The Revival mieli najwięcej do powiedzenia. Problem jednak w tym, że New Day załatwili ich atakiem z rozbiegu. Dash otrzymał potem Penalty Kick i na jego ciele wylądował skaczący z barków kumpla Kofi. Mistrzowie chcieli wrzucić drabiny do ringu, lecz ich oponenci do tego nie dopuścili. To Revival zajęli się transportem drabin, jednak i na nich czekał atak. Scott przeleciał nad stołem komentatorskim, a Kingston przyjmował kolejne uderzenia od Wildera. Big E stracił kontrolę nad walką i zaliczył kolizję ze schodkami. Dawson zdecydował, że pomoże swojemu partnerowi w atakowaniu Kofiego. Kingston miał uderzyć w drabinę, ale udało mu się nad nią przeskoczyć. Niestety pojawił się problem, gdyż Revival uniknęli ataku rywala, którego zgnietli ciosem drabiną. Kingston miał przyjąć jeszcze jeden cios, lecz i tym razem przeskoczył nad przeciwnikami, żeby się na nich rzucić z apronu. Big E zabrał drabinę i zdzielił nią oponentów, którzy przed chwilą wyeliminowali jego przyjaciela. Wilder został ustawiony na drabinie i przed przyjęciem Big Splasha uratował go Dawson. Kofi skoczył na rywali, jednak ci go złapali i posłali na drabinę. Potem pretendenci zaczęli wspinać się na górę, jednak do żywych wrócił Big E i to on ich powstrzymał przed zabraniem tytułów. Scott jeszcze się jakoś trzymał, gdyż udało mu się wymierzyć Missile Dropkick prosto na drabinę, z której zleciał jego rywal. Dawson i Wilder ustawili drabinę między nogami oponenta i kopnęli w nią. Wszyscy wiedzą, że jest to najgorszy ból. Big E otrzymał jeszcze Double Back Suplex Facebuster i chyba nie muszę pisać na czym dodatkowo wylądował. Kingston też miał przyjąć tę akcję, jednak udało mu się zatrzymać na nogach i wykorzystać drabinę do znokautowania przeciwników. Big E zapiął potem Stretch Muffler, a Kofi wziął do rąk drabinę, którą uderzył zwijającego się z bólu Dawsona. Kingston ruszył po tytuły, lecz Wilder nie chciał do tego dopuścić. Pretendenci zrzucili rywala na dół, jednak Kofi odbił się od lin i skoczył prosto na Scotta, który otrzymał Tornado DDT. Dash przyjął potem Trouble in Paradise i wygląda na to, że Kingston będzie mógł sięgnąć po pasy. To jeszcze nie jest dobry moment, ponieważ Dawson stanął na nogach. I udało mu się pozbawić przeciwnika balansu. Dzięki temu, Revival wykonali ciekawe Shatter Machine. Dash i Scott zostali potem zaatakowani przez drugiego oponenta. Big E załatwił Dasha Suicide Spearem, a Dawsona uderzył drabiną. Big E przygotował w ringu konstrukcję z drabin, choć nie obyło się bez problemów. Scott tam nawet wylądował i wygląda na to, że zobaczymy jakąś potężniejszą akcję. Na to pozwolić nie chciał Dash i ostatecznie obronną ręką wyszli członkowie The Revival, którzy wykonali Superplex na drabinę! No dobra, nie do końca, gdyż to Dawson na tej drabinie wylądował, a Big E zleciał na matę. Wilder uznał, że nie można tak tego zostawić i zdecydował, że zgniecie leżącego na drabinie rywala Diving Splashem! Do walki powraca Kofi, ale nie wszystko poszło po jego myśli. Na szczęście dla niego, Big E obudził się bardzo szybko. I skończyło się to fatalnie dla członków The Revival, gdyż Dash otrzymał Big Ending z drabiny na dół! Wszystko rozwiąże się między Kingstonem i Dawsonem. Scott przyjął cios tytułami w głowę i poleciał na drabinę, którą oczywiście rozwalił! Kofi mógł już ze spokojem sięgnąć po pasy.

Zwycięzcy: The New Day – 19.10
Ocena: ***3/4 (Myślę, że walka spełniła swoje zadanie. Na pewno rozgrzała publikę serwując solidny kawałek wrestlingu z drabinami. Obejrzeliśmy kilka mocniejszych spotów, ale nie powiedziałbym, że starcie było szalone. Końcówka na pewno była dość brutalna. Wynik nie zaskakuje, New Day nie powinni jeszcze tracić tytułów, a na pewno nie z typami, którzy byli tylko zastępstwem dla Zigglera i Roode'a.)


Walka Nr.2: Buddy Murphy vs Aleister Black

Black od razu postraszył rywala swoim Black Mass Kickiem, ale Buddy zrobił unik. Zawodnicy przeszli do zwarcia, choć na razie żaden z nich nie zyskał przewagi. Holender ze spokojem usiadł w ringu, a to nie spodobało się Australijczykowi. Buddy ruszył z szarżą, jednak trafił na Arm Drag. Potem jego ręka została wykręcona. Murphy uwolnił się i uderzył oponenta łokciem. W odpowiedzi otrzymał trzy kopnięcia w klatę. Black też użył swojego łokcia do ataku, a następnie posłał rywala na matę. Buddy wyleciał z ringu, lecz udało mu się złapać nogę oponenta oraz wysłać go na schodki. Wracamy do kwadratowego pierścienia. Australijczyk kontrolował sytuację i blokował ofensywę przeciwnika. Wygląda na to, że Aleister uszkodził sobie nos, gdyż dość solidnie z niego krwawił. Black uwolnił się z dźwigni, jednak po raz kolejny zaliczył nieprzyjemny upadek. Murphy zabrał część garderoby swojego rywala. Chciał to na siebie ubrać, jednak do ringu wrócił Aleister. Holender wziął się w garść, jednak otrzymał cios kolanem. Buddy skacze z lin i w locie otrzymuje Big Boot. Zawodnicy stają na nogach i przechodzą do wymiany uderzeń. Black kontruje próbę wykonania Brainbustera i wysyła oponenta na matę dzięki trafieniu go kombinacją ataków. Buddy przeskakuje nad rywalem, ale trafia na kopniaka, cios kolanem i Springboard Moonsault. 1...2...Kick-out. Holender wyglądał jak pół nieszczęścia, ale był gotowy do wymierzania kolejnych ataków. Murphy nie pozwolił mu na wykonanie jakiegoś ataku na apronie. W nagrodę za to uderzył plecami w LEDowy narożnik, a potem spotkał się z kolejnym Moonsaultem. Australijczyk został wrzucony do ringu i otrzymał w nim Bicycle Knee Strike. 1...2...Kick-out. Buddy nie pozwolił przeciwnikowi na przejście do duszenia, ale nie mógł kontynuować ofensywy, gdyż Aleister przygotował dla niego Shotgun Knee Strike. Murphy przyjął jeszcze jeden cios kolanem, lecz po chwili przeskoczył nad Blackiem i zdzielił czterema Superkickami w twarz. Od razu po tym wykonał Powerbomb! 1...2...Kick-out. Aleister zatrzymał kolano rywala, ale Superkicka już nie uniknął. Murphy wykonał też Kamigoye, a od razu po tym postawił na Brainbuster! 1...2...Kick-out! Buddy pozwolił przeciwnikowi wstać i doszło do tego, że zawodnicy zaczęli wymieniać się kopniakami. Australijczyk popełnił jednak wielki błąd i otrzymał Black Mass Kick. 1...2...3!

Zwycięzca: Aleister Black – 13.45 via Pinfall
Ocena: **** (Bardzo dobry pojedynek. Obawiałem się tego, że ta walka wyląduje w części przed właściwą galą, ale na szczęście tak się nie stało. Buddy i Aleister zrobili co mieli zrobić. Zaprezentowali nam ciekawy i dość stiffowy pokaz umiejętności. Nie mam nic więcej do dodania.)


Walka Nr.3: WWE RAW Tag Team Championship Match – The Viking Raiders vs Karl Anderson & Luke Gallows


Przypomnę tylko, że to Gallows i Anderson są jedynymi osobami, którym udało się odliczyć obecnych mistrzów drużynowych. Szkoda tylko, że tydzień później ta dwójka wróciła do przegrywania walk z Ryderem i Hawkinsem na live eventach.

Rozpoczęli Erik z Karlem. Na moje oko to najlepiej radził sobie obecny mistrz drużynowy. Dziwne jest to, że gdzieś poza ringiem jakieś typy siedzą sobie przy stole i wpieprzają kurczaki z KFC. Czy do tego sprowadzić muszę obecny stan dywizji drużynowej na RAW? Do kurczaków z KFC? Anderson tylko obrywał i nie wiem co jeszcze mogę napisać. Erik skupił się na Gallowsie dzięki czemu Karl mógł go uderzyć. Luke pomógł swojemu kumplowi, który przeszedł do Headlocka. Erik uwolnił się, ale trafił na Spinebuster. 1...2...Kick-out. Do ringu wchodzi Luke, który wykonuje Suplex. Erik przyjmuje potem Elbow Drop, a także wściekłą serię uderzeń łokciem skierowaną na jego klatkę piersiową. Gallows przeszedł potem do duszenia, jednak dobrze wiedział, że taką akcją to raczej nie skrzywdzi oponenta. Erik stanął na nogi, jednak na jego głowie wylądował Roundhouse Kick. Do ringu wchodzi Karl, lecz jeden z Wikingów zmienia się z drugim. Ivar demoluje Karla Pumphandle Suplexem i Sidewalk Slamem. Anderson przyjął również Running Crossbody i Senton Bomb. Ivar zajął się interweniującym Gallowsem i nie spodziewał się przez to ataku drugiego rywala. The O.C wykonali kombinację Back Suplex/Neckbreaker, która nie pozwoliła im jeszcze na świętowanie zwycięstwa. Ivar odbił się od lin, a to pozwoliło mu na wykonanie Double Springboard Back Elbowa. Viking Raiders częstują Andersona swoim finisherem, jednak pin przerywa Luke. Erik otrzymuje Gallows Pole, a Ivar ląduje na macie po przyjęciu Big Boota. Walka przenosi się poza ring i to byłoby na tyle, gdyż zawodnicy zostali wyliczeni przez sędziego. No dobrze.

Karl nie był usatysfakcjonowany i zdecydował, że zaatakuje swoich rywali. Pomóc mu w tym miał oczywiście Luke. Anderson przygotował nawet stół, na którym ustawione było żarełko od KFC. Problem jednak w tym, że Ivar i Erik nie dali się stłamsić. Co więcej, to oni rzucili na ten stół Karla.

Zwycięzcy: brak – 8.40 via Double Count-Out
Ocena: ** (Nic specjalnego. Typowa walka na tygodniówkę z beznadziejnym zakończeniem. Właściwie to miałem wrażenie, że WWE skupia się na reklamie KFC. Więc to na pewno trochę obraża uczestników tej walki drużynowej.)


Walka Nr.4: TLC Match – Baron Corbin vs Roman Reigns


Miejmy nadzieję, że ta niesamowita rywalizacja z psią karmą i żartami o psach w tle zakończy się jeszcze dzisiaj. Nie jestem gotowy na ten pojedynek, więc co mam napisać o możliwym dalszym prowadzeniu tego feudu?

Baron zabrał krzesło i uznał, że rzuci się na rywala gdy ten będzie podążał w stronę ringu. Roman był jednak przygotowany na to. Lone Wolf otrzymał cios w twarz, a potem oberwał drabiną. Big Dog przy okazji zajął się ochroniarzami, których ze sobą przyprowadził Corbin. Pojedynek przenosi się na trybuny, lecz mogliśmy oglądać jedynie dwóch okładających się zawodników. Nic nadzwyczajnego moi milusińscy. Wracamy w okolice ringu. Roman posłał rywala na schodki, ale już po chwili nadział się na Deep Six. 1...2...Kick-out. Reigns zaliczył kolizję z narożnikiem oraz barykadą. Big Dog wrócił do ataku, jednak spotkał się z Misdirection Clothesline'm. Romanowi udało się odzyskać kontrolę, lecz nie trwało to długo. Corbin kopnął go poniżej pasa i zabrał drabinę, której oczywiście użył do ataku. King wziął do rąk krzesło i teraz to tej broni używał. Reigns wziął się w garść i wymierzył serię Clothesline'ów, także tych w narożniku. Na Barona czekał również Big Boot. Corbinowi udało się uniknąć Superman Puncha i to on miał powody do radości, gdyż wykonał Chokebreaker. Lone Wolf zaczął sobie żartować z rywala i spotkała go za to kara. Reigns wysłał Barona na krzesło ustawione w narożniku, a potem poprawił atak za pomocą Superman Puncha. 1...2...Kick-out. Big Dog sięgnął po stół, który ustawił w ringu. Szkoda tylko, że sam na nim wylądował. King uderzył go puszką żarcia dla psów, a potem wykonał Chokeslam na stół. 1...2...Kick-out. Baron zaczął sprzątać ze stołu komentatorskiego. Wyczyścił aż dwa stoły, lecz jakoś mu się nie spieszyło z rzuceniem rywala na jeden z nich. Roman miał dzięki temu czas na złapanie oddechu i to on wykonał Samoan Drop na stół komentatorski. Big Dog miał chyba ochotę na zniszczenie swojego przeciwnika. Corbin zwijał się z bólu i ratować musiał go Dolph Ziggler z Superkickiem dla Romana. Baron zaatakował jednego z pracowników stojących za barykadą. Nie wiem, czy to było potrzebne. Dolph sięgnął po kajdanki, a Corbin znalazł puszkę z jedzeniem dla psa. Panowie chcieli powtórzyć swój pamiętny wyczyn, jednak Reigns wybił im to z głowy przy pomocy Drive-By Dropkicka. Reigns sięgnął po kij do kendo, którym uderzał ochroniarzy Barona. Do walki włączyli się Scott Dawson i Dash Wilder. The Revival przez chwilę obijali Romana, jednak w końcu zostali za to ukarani. Z ringiem pożegnał się też Corbin i Big Dog mógł zgnieść swoich oponentów Deadman Planchą. Baron miał otrzymać Spear, jednak uratował go przed tym Ziggler. Dolph uderzył Romana krzesłem w twarz, a potem wykonał ZigZag. The Revival wymierzyli Shatter Machine i swoje też dorzucił Corbin, który postawił na End of Days. 1...2...3.

Zwycięzca: Baron Corbin – 22.20 via Pinfall
Ocena: *1/4 (Wiedziałem, że to się tak skończy. Walka była słaba, brawl raczej nudny, a do tego zawodnicy wykorzystali gimmick w dziesięciu procentach. Miałem wrażenie, że oglądam zwykłe obijanie się dwóch gości, które na dodatek dłużyło się w nieskończoność. No i nie rozumiem też jednego. Baron ma tylu kumpli, a Romanowi nagle nikt nie chce pomóc? Smuci mnie, że to się tak skończyło, bo to oznacza, że na pewno zobaczymy rewanż. Macie w ogóle pojęcie, że Roman był kiedyś mistrzem WWE? Bo ja teraz nie mogę w to uwierzyć.)


Walka Nr.5: Bray Wyatt vs The Miz


Sędzia pokazał tytuł Universal zawodnikom i zastanawia mnie dlaczego to zrobił. Miz rzucił się na Braya, którego zasypał kopniakami. Mistrz miał nadzieję na to, że Mike się uspokoi, ale tak się nie stało. Wyatt przyjmował kolejne ciosy, a potem z jego ciała ściągnięty został sweter. Sweter miał na sobie, Miz mu na łeb sweter założył, bomby od dołu mu wali na nos. Bray przyjął potem dwie Meteory i jeden Awesome Clothesline. To nie koniec, gdyż Miz wykonał Skull Crushing Finale. O dziwo Mike nie przeszedł do pinu, gdyż zauważył, że jego przeciwnik się śmieje. Brayowi nie było do śmiechu w kolejnych sekundach, ponieważ Miz wykręcił jego rękę niczym Pentagon. Wyatt zdecydował, że naprostuje swoje ramię poprzez uderzanie nim w barykadę. Chyba pomogło, jednak Miz ruszył do kolejnego ataku. Wyatt zrobił skuteczny unik, a potem wykonał Sister Abigail. Miz wrócił do ringu, lecz trafił prosto w łapy przeciwnika. Bray wiedział co teraz zrobić i postawił na drugie Sister Abigail. 1...2...3.

To chyba nie koniec. Na ekranie zobaczyliśmy twarz The Fienda, a to chyba nie spodobało się Brayowi, który powiedział, że się tym zajmie. Wyatt sięgnął po wielki młot, lecz nic z nim nie zrobił, ponieważ zaczęło robić się coraz ciemniej. To nie zwiastowało pojawienia się The Fienda, ponieważ w ringu stanęła jakaś zakapturzona postać. Był to Daniel Bryan, który ogłuszył Braya swoim Busaiku Knee. Warto zaznaczyć, że Daniel ściął włosy i brodę. DB przeszedł potem do kopnięć i wymierzył kolejny finisher. Bryan chciał uderzyć rywala młotem, lecz zgasło światło. Gdy się zapaliło – Wyatta już w ringu nie było.

Zwycięzca: Bray Wyatt – 6.00 via Pinfall
Ocena: *1/2 (Nie mam zwyczaju oceniać segmentów, bo sama walka, którą zobaczyłem była słaba. Oddzielają Fienda od Wyatta i znając życie to na pewno kiedyś ta dwójka będzie walczyć przeciwko sobie. Całe szczęście, że angle po walce był w porządku, ale to i tak nie zakryje tej dozy przeciętności, którą po raz kolejny zostałem dzisiaj uraczony.)


Walka Nr.6: Tables Match – Bobby Lashley vs Rusev


Bobby zaczął się miziać z Laną i spotkała go za to kara. No dobra, może nie za to, ale Rusev chciał dokopać frajerowi. Lana zabrała Rusevowi stół i rozkojarzony Bułgar przyjął kilka ciosów od przeciwnika. Lashley wykonał potem Yokosuka Cutter i sięgnął po stół, który ustawił poza ringiem. Nic więcej z nim nie zrobił, gdyż Rusev go dopadł. Walka przenosi się na rampę i Lashley otrzymał tam Suplex. Bobby nie doświadczył rzutu na stół, gdyż udało mu się go przewrócić. Bułgar był zawiedziony, gdyż rywal był całkiem cwany. W późniejszej części starcia Rusev wylądował na schodkach. Lashley zabrał stół, który rzucił na przeciwnika. Bułgar zrobił unik, więc stół rozpadł się na kawałki. Wracamy do ringu. Pojedynek był wyrównany, choć głównie polegał na próbach wysłania się na stół. Bobby wykonał Spinebuster, a potem zajął się rywalem w narożniku. Rusev nie pozwolił mu na wykonanie Superplexa i pojedynek znów przenosi się poza ring. To znaczy miał, gdyż Lashley chciał załatwić oponenta Suplexem na stół. Bułgar na to nie pozwolił i nawet wymierzył cios, lecz Bobby przeleciał nad stołem. Byłoby śmiesznie gdyby plan się nie powiódł. Rusev zabrał schodki i zdzielił nimi przeciwnika. Lashley otrzymał też uderzenie stalową barierką, lecz udało mu się potem zagrać nieczysto i posłać Ruseva na tę barierkę przy pomocy Chokeslama. Bobby sięgnął po kij do kendo, którym uderzał swojego oponenta. Lana miała niezłą puchę, lecz jestem przekonany, że zaraz jej nie będzie do śmiechu. Bułgar przebudził się i złapał kij. Potem sam wymierzył sprawiedliwość i poprawił się częstując rywala Machka Kickiem. Lana zaatakowała Ruseva, który nie zauważył biegnącego w jego stronę przeciwnika. Lashley wymierzył Spear, jednak stół się nie rozpadł na kawałki. Bobby od razu po tym wykonał Exploder Suplex na drugi stół i ten już uległ pod ciężarem Ruseva.

Zwycięzca: Bobby Lashley – 13.35
Ocena: *3/4 (Momentami to jakoś wyglądało, ale nie będę tęsknił za tym zestawieniem. 13 minut to jednak za dużo dla feudu tego typu. Lashley i Rusev próbowali, ale beznadziejna otoczka w niczym im nie pomagała. I wyszło z tego jedno wielkie nic.)



Na zapleczu doszło do bijatyki między Baronem Corbinem i Romanem Reignsem. Do bitwy włączyli się też inni zawodnicy. Co tam robił Buddy Murphy? Czy on bił się z Zackiem Ryderem?


Walka Nr.7: WWE Women's Tag Team Championship TLC Match – The Kabuki Warriors vs Charlotte Flair & Becky Lynch

The Kabuki Warriors zostały sprowadzone do narożnika i wygląda na to, że będą one miały poważne kłopoty. Zawodniczki przeniosły się poza ring. Sane chciała skoczyć na Charlotte, ale jedyne na co trafiła to Big Boot. Może być za moment krucho, gdyż Lynch i Flair przygotowały stoły komentatorskie i na tych stołach znęcały się nad Kairi. Do walki wraca Asuka, która uderza swoje rywalki krzesłem. Becky otrzymuje Running Hip Press i kontrolę nad starciem przejmują mistrzynie. Kairi wykonała nawet ciekawy Low Dropkick z asystą krzesełka. Becky zdążyła odpocząć i teraz to ona będzie rozdawać karty. Asuka wylądowała na drabinie, a potem miała trafić na stół. Na szczęście pomóc jej postanowiła Kairi. Charlotte i Becky zajęły się więc drugą rywalką. Potem zaatakowały pierwszą wykonując Alley Opp Facebuster na LEDowy narożnik. Kairi była osamotniona i zaczęła wrzucać krzesełka do ringu. Nie wszystkie tam trafiły, a wściekła Sane schowała się pod ringiem. Tam znalazła gaśnicę, którą wykorzystała przeciwko rywalkom. Asuka wyciągnęła linę, którą zdzieliła Becky po plecach. Sane wykonała po chwili Running Blockbuster, lecz teraz trzeba było zająć się Flair. Asuka zabrała mięciutki fotel, na którym siedzą komentatorzy i inni pracownicy. Charlotte usiadła na nim, choć raczej była do tego zmuszona. Japonki zablokowały krzesło przy pomocy kija do kendo. Dzięki temu Asuka mogła kopnąć swoją przeciwniczkę. Lynch wylądowała na drabinie i została do niej przywiązana. Flair chciała interweniować, jednakże otrzymała Shining Wizard. Potem przeleciała nad barierką i wygląda na to, że mistrzynie będą miały prostą drogę do zabrania tytułów. Charlotte w ostatnim momencie powróciła do ringu i zmusiła rywalki do ucieczki dzięki kilku ciosom przy pomocy kija do kendo. Asuka oberwała też drabiną i wylądowała na konstrukcji z krzeseł i stołów. Sane otrzymała Exploder Suplex na barierkę i dzięki temu Charlotte mogła uwolnić Becky. No nie do końca. Asuka przeszkodziła Królowej, lecz do walki wróciła Kairi. Japonki zostały zatrzymane w późniejszej części tego starcia. Lynch uwolniła się i razem z partnerką zaczęły demolować i dominować. Doszło do tego, że Asuka została rozwalona na stole za sprawą Diving Leg Dropa od Becky. Flair i Lynch musiały się teraz zająć drugą Japonką. Panie chciały wykonać Double Suplex, jednak Sane skontrowała atak na Double DDT. Kairi położyła swoje przeciwniczki na stole i skoczyła, jednak Charlotte zrobiła unik. Becky przyjęła cios, jednakże stół się nie rozpadł. Flair wykonała potem coś w rodzaju Speara, lecz to nie koniec. Udało jej się też rzucić Kairi Powerbombem na stół, choć napotkała przy tym trochę problemów. Asuka wraca do walki i częstuje Flair German Suplexem. Potem rzuca w stronę Królowej krzesła i drabiny oraz sprawdza stan swojej przyjaciółki. Kairi chyba jest mocno poturbowana. W ringu ustawiona została drabina, lecz Charlotte i Becky nie dopuściły do tego, żeby tytuły zostały ściągnięte. Asuka i Kairi otrzymały serię ciosów krzesłem. Flair chciała chyba zamieść podłogę Asuką poprzez Diving Moonsault na stół. Plan zawiódł, gdyż Empress of Tomorrow wróciła do żywych i wykonała Powerbomb na stół. No to jedna z zawodniczek może już odpocząć. Wszystko rozwiąże się między Asuką i Becky. Okazało się, że wcześniej Asuka przywiązała drabinę liną i koniec tej liny znalazł się w jej dłoniach. Lynch wspięła się na górę, ale zleciała na dół za sprawą mądrej decyzji przeciwniczki. Asuka mogła się teraz wspiąć po mistrzostwa.

Zwyciężczynie: The Kabuki Warriors – 26.00 via Pinfall
Ocena: **3/4 (Ogólnie nieźle, ale nie jestem przekonany, czy to dobrze, że to właśnie ta walka zakończyła TLC. Panie robiły co mogły, jednak wielokrotnie popełniały błędy, nie wszystko poszło po ich myśli i na dodatek brakowało trochę w tej walce ładu i składu. Jestem przekonany, że Kairi coś sobie zrobiła, bo w pewnym momencie przestała ogarniać. Starcie to mogę opisać jednym słowem – harmider.)


Zapomnijcie o tej walce, ponieważ ważniejszym zdarzeniem dla WWE jest brawl Romana Reignsa z Baronem Corbinem. Lone Wolf otrzymał Spear i zawodnicy wylądowali na grupie wrestlerów, którzy też nie wiedzieć czemu ze sobą walczyli.


Ocena PPV: **1/4 (Tematyczne PPV powinny umrzeć. Jeśli chcesz coś obejrzeć to pierwszą godzinę show, potem było już tylko gorzej. Walka wieczoru ujdzie, choć tak szczerze to lepiej, że TLC zakończyło się starciem o pasy drużynowe kobiet, a nie tym czymś co zrobili Corbin i Reigns.)

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group