Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest śr wrz 18, 2019 9:37 pm

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 355 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 20, 21, 22, 23, 24
Autor Wiadomość

Offline
Post: ndz sie 04, 2019 5:02 pm 
Adept
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 09, 2019 4:31 pm
Posty: 89
Typie... dobry jesteś.
Tylko Cagematch nie podaje, że walczył w Meksyku, ale Cagematch wiele rzeczy nie podaje, więc pewnie 2-3 razy tam wystąpił, i tyle KPW musiało wystarczyć, by to uwzględnić.

_________________
No. 1 (and only) MZW fan in this place.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz sie 04, 2019 7:20 pm 
Rozwojówka
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt gru 13, 2011 8:25 am
Posty: 183
Na dobrą sprawę mogło im wystarczyć nawet to, że walczył w fedce z 'lucha' w nazwie. No ale mogło być i tak, że nie ma po prostu zapisanych jego występów z Meksyku, a to oznacza ni mniej ni więcej jak to, że było to miejsce bardzo mało znaczące.

_________________
#WM2WM - Week 24/52

Obrazek

...chociaż mówię, że przeszkadza wszystko


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr sie 07, 2019 7:38 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr cze 21, 2017 3:48 pm
Posty: 1083
Lokalizacja: Sosnowiec


Chytajta promo Primate'a na Godzinę Zero. Bez szału i większego klimatu, ale zawsze się ceni chęci i poświęcony czas :)

_________________
Obrazek


UM:Grudzień 2018, Luty 2019, Marzec 2019, Sierpień 2019


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw sie 15, 2019 9:37 pm 
Adept
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 09, 2019 4:31 pm
Posty: 89
Z góry przepraszam, za wszystkie ewentualne błędy, ale męczę się na telefonie. Dzięki za wyrozumiałość.

Wszystkie drogi prowadzą do Gdyni, a wszystkie zegary odliczają do Godziny Zero.
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak przyjemne jest powtarzanie sobie w myślach tego zdania siedząc w pokoju w miejscowości nad Polskim morzem.

Kamil Aleksander vs. ???
A miało być tak pięknie...
Jeżeli Dawidekss miał rację (ciągle jestem pod wrażeniem) to przeciwnikiem Kamila nie będzie nikt szczególny, choć jest to druga najmocniej promowana przez KPW walka, tak jakby serio coś miało być na rzeczy. Ciągle jest podkreślane to, że przeciwnik Aleksandra ma dla niego jakąś niespodziankę, co sprawia, że zainteresowanie tą walką jakieś u mnie występuje. Jeżeli jednak okaże się, że to nic szczególnego, to liczę że sama walka będzie na poprawnym poziomie, bo będzie to pierwsza walka rywala Polaka od trzech lat i nie wiadomo jak może ona wyjść. Można to potraktować jako test dla Kamila, bo jako wrestler z 10 letnim doświadczeniem powinien już umieć wyciągać z przeciwników jak najwięcej, ale jeżeli mu się nie uda, i ta walka wypadnie źle, to będzie dla mnie bardzo zły znak. Jeżeli chodzi o zwycięzce, to jeżeli mamy kontynuować story z upadkiem Kamila, powinien tu wygrać jego oponent, ale jednak słabo by było gdyby Kamil przegrał z jakimś randomem.
??? - 70%
Kamil - 30%


Sawicki & Rosetti vs. Carlos Zamora & Steinbolt
KPW zrobiło pasy Tag Team mając w rosterze tylko 2 prawdziwe Tag Teamy (teraz już tylko 1). Tak długo jak będą o te pasy walczyć randomowe zlepki lub zawodnicy z zagranicy, tak długo emocje w walkach o te pasy nie będą sięgać zenitu. Po prostu ich przewidywalność będzie tu przeszkadzać. Choć może KPW tu zadziwi. Mam nadzieję, że nadrobią tu dobrą akcją w ringu.
Sawicki & Rosetti - 95%
Steinbolt & Zamora - 5%


Greg vs. Primate
Nie znam umiejętności Grega, ale znam umiejętności Primatea, i wiem że o wiele lepiej radzi on sobie w walkach bez zasad. Może jeszcze w ostatniej chwili nastąpi jakaś zmiana, choć w to wątpie. To raczej Greg powinien spokojnie wygrać, jeżeli KPW chce go promować na kolejną dużą gwiazdę.
Greg - 80%
Primate - 20%


Siedmiu Wspaniałych
Biorąc pod uwagę to, że mamy w tej walce 3 zupełnie nowe twarze, zeszłorocznego zwycięzcę, gościa który w KPW raczej regularnie pojawiać się nie będzie, i gościa na którego KPW ewidentnie nie ma żadnego pomysłu (a szkoda, bo podobno jest serio świetny) to zostaje nam tylko jeden sensowny kandydat na zwycięzcę. A szkoda, bo w porównaniu z poprzednimi edycjami, gdzie wygranego na prawdę ciężko było wytypować, tak teraz przynajmniej wydaje się to być dziwnie proste. Ale nikogo nie skreślam. Jeżeli chodzi o samą walkę, to będę szczęśliwy jeżeli okaże się ona być typowym spotfestem, i jeżeli w jej trakcie ktoś skoczy w końcu z tego pieprzonego balkonu.
Ostrowski - 60%
Kakareko - 15%
Boza - 5%
Chemik - 5%
Lesak - 5%
Panache - 5%
Taylor - 5%


David Oliwa vs. Moloch
Dziwna decyzja. Na Arenia 13 Ostrowski po pokonaniu Adama Bravo założył mu na twarz maskę Oliwy. Na Arenie 14 zaatakował Oliwe i Grega w trakcie ich walki. Można więc raczej śmiało powiedzieć, że feud Oliwa-Ostrowski dalej trwa. Godzina Zero byłaby idealnym miejscem na kolejną walkę między tymi dwoma, a KPW postanowiło dać walkę o pas Molochowi. Widzę tu dwie opcje:
1) Oliwa pokona potwora po srogim dostawaniu wpierdolu przez większość walki by podbudować go jeszcze mocniej i zrobić z niego coś na rodzaj superbochatera, który ostatecznie pokonuje wszystkie przeciwności losu by osiągnąć sukces. Ale czy warto wtedy poświęcać Molocha, i cały jego streak?
2) Tu już bardziej kombinowane. Żeby to się udało, to walka 7 wspaniałych musiałaby odbyć się przed tym pojedynkiem. Jeżeli KPW chce dalej kontynuować rywalizacje Davida z Boskim, to najsensowniej byłoby gdyby Ostrowski po wygraniu Ladder matchu zrealizował kontrakt w trakcie walki Oliwy z Molochem, tak jak Rollins zrobił to na WM 31, i przypiołby Dawida. Ocaliłoby to wtedy streak Molocha, i kontynuowało feud Dawid-Ostrowski. Od samej walki zbyt wiele nie wymagam, bo domyślam się, że Moloch jako gigant, w ringu jakiejś ogromnej dynamiki do tego starcia nie wniesie. Tu spodziewam się typowej walki "duży vs. mały"
1)Oliwa - 70%
Moloch - 30%
2)Ostrowski - 50%
Oliwa - 25%
Moloch - 25%


Alisa vs. Bianca vs. Diana vs. Sixt
Najmądrzejsza decyzja jaką KPW mogło podjąć jeżeli chodzi o walkę kobiet. Po prostu wrzucenie ich wszystkich do jednego wora. Będę zadowolony z poprawnej walki, ale może panie miło zaskoczą. Sixt raczej na pewno nie wygra. Z waszych opini z zeszłorocznej gali zrozumiałem, że jakaś dobra nie jest, więc szkoda że KPW nie postarało się o kogoś innego. Bianca to co było do osiągnięcia już raczej osiągnęła, przynajmniej tak długo jak KPW nie wprowadzi mistrzostwa kobiet, więc zwycięstwo tutaj nic by jej nie dało. Diana dopiero debiutuje i zdąży jeszcze wiele wygrać. Nie potrzebuje więc zwycięstwa, potrzebuje tego żeby się dobrze pokazać. Alisa jest obecnie na fali, i jest dość mocno promowana, więc żeby to momentum podtrzymać powinna tą walkę wygrać.
Alisa - 50%
Bianca - 20%
Diana - 20%
Sixt - 10%


Piękny Kawaler vs. Robert Star
Big money match. 3 letni feud dobiegnie końca na moich oczach (HYPE). Oni nie mogą tego spieprzyć. Po prostu nie mogą. Mam w planach oceniać Godzinę Zero na gwiazdki, i co do tej walki mam CHOLERNIE wielkie oczekiwania, więc co do tej walki będę CHOLERNIE krytyczny jeżeli chodzi o ocenę. I nie liczę tutaj na 30+ minut, 0 botchy, spoty z kosmosu, kick-outy po 5 finisherach i kick-outy po 1. Ja liczę na inteligentnie opowiedzianą historię, która sprawi, że pod koniec nie będę w stanie oderwać oczu od ringu, a po walce łzy same będą napływać mi do oczu. Nie jest to proste, to prawda. Ale jeżeli im się to uda, a naprawdę wierzę w to że dadzą radę, to każdy botch jaki by im się przydarzył byłbym w stanie wybaczyć. Stawka jest wysoka, ale KPW samo ją sobie tak wysoko postawiło. Jeżeli dadzą teraz radę udowodnić, że jedyne czym mogą się pochwalić to nie tylko nawet nieźle zrobione widea promujące, ale też poziom ich walk potrafi być wysoki (bo z tego co przeczytałem z waszych opinii, to tak kolorowo to nie wygląda) to będę w stanie naprawdę uwieżyć, że Polski wrestling za ~5 lat będzie mógł widnieć obok scen np. Australijskiej, Niemieckiej czy może nawet i Brytyjskiej jeżeli chodzi o rozgłos na świecie. Jeżeli chodzi o zwycięzcę, to raczej nie jest on ważny, bo na 90% żaden z panów nie ma zamiaru kończyć jeszcze przygody z ringiem. Jednak biorąc pod uwagę że:
1) KPW raczej nie zrobi ze swojego głównego mistrzostwa gorącego ziemniaka, który miałby zmieniać właściciela na każdej gali
2) Robert już 2 razy przegrał z Kawalerem
3) KPW raczej będzie chciało zakończyć swoją największą galę happy endem
jestem bardziej przekonany co do zwycięstwa Roberta
Kawaler - 40%
Star - 60%


Jechałem ponad 400 km.
KPW proszę, nie zawiedź mnie.

_________________
No. 1 (and only) MZW fan in this place.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob sie 17, 2019 11:52 pm 
Adept
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 09, 2019 4:31 pm
Posty: 89
Wyniki

Spoiler:

Nie liczyłem ile dokładnie było osób, ale tak na oko to było to od 350 do max 400.

_________________
No. 1 (and only) MZW fan in this place.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz sie 18, 2019 12:58 pm 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob maja 09, 2015 5:17 pm
Posty: 382
Lokalizacja: GdańskWrzeszcz (koło Galerii Bałtyckiej)
Na papierze gala wyglądała świetnie, chyba najlepsza karta godziny zero jaką do tej pory ułożyli. Niestety nie wszystko zagrało, ale i tak byłe zadowolony, bo publika czuła emocje, ja czułem emocje i gala zdecydowanie była lepsza od tej zeszłorocznej, którą według mnie ratowała tylko walka Tristian Aichner vs Greg. Czy to była najlepsza gala KPW Godzina Zero jaką do tej pory zrobiło KPW? Chyba tak, bo czuć było emocje i że kończy się kolejny sezon w KPW, tak jak to było podczas pierwszej KPW Godziny Zero 2016 gdzie w walce wieczoru Piękny Kawaler walczył z Kamilem Aleksandrem o główny pas KPW. Czy to była najlepsza gala KPW? Według mnie nie, Areny są lepszymi według mnie galami, może dlatego, że ma się od nich aż tak wielkich oczekiwać jak od największej gali w roku, która teoretycznie powinna być idealne, a praktycznie jest z tym różnie, bo to tylko są ludzie, a nie istoty boskie by wszystko robić doskonale.

Wracają do gali, to bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli zagraniczni wrestlerzy, bo każdy z nich dał z siebie wszystko, w ramach swoich możliwości, a nie przyjechali po wypłatę jak rok temu Tom La Ruffa. Najlepiej wypadł według mnie tag team Steinbolt & Zamora, bo byli najbardziej charyzmatyczni i publika im jadła z ręki. Jeżeli KPW ma zamiar ściągać na gale takich wrestletów z fedek starego kontynentu, bo jestem na tak, bo pozytywnie mnie zaskoczą, a KPW przyokazji zbuduje sobie baze kontaktów - chętnie też zobaczę kumpli FYNNA z akademii wXw, których KPW w tym roku testowało na Oldtown. Dom Taylor jak na postać komediową na serio był zagrożenie w walce 7 wspaniałych i oprócz dobrej gadki koleś jest strasznie szybko i zwinny jak na tak duża wagę. Maybach okazał się być Polakiem, mówiącym po polsku i może publika go nie kupiła tak jak Fynna na KPW Godzina Zero 2017, to według mnie wypał dobrze i dał z siebie wszystko. Z tego co słyszałem jego przerwa od wrestlingu wynikała z leczenia kontuzji, ale teraz planuje odnowa budować swoją markę w różnych federacjach - mam nadzieje, że mu się uda. Primate to dla mnie poziom Wild Boara, ale według mnie jest lepszą częścią The Hunt, wypadł też lepiej niż Wild Boar na KPW Godzinie Zero 2017, ale jak na kogoś pozbawionego charyzmy zrobił wszystko co mógłby by publika go kupiła jako fejsa i jaką reakcję zebrał - jak byłem pozytywnie zaskoczony. Najgorzej chyba wypadła Sixt, ale i tak ten fatal 4 way był lepsze niż jej zeszłoroczna walka z Biancą. Wiadomo, że żaden z zagranicznych wrestlerów nie pokazał tyle co Haskins, ale w ramach swoich możliwości dali z siebie wszystko, przynajmniej ja to czułem i jako widz jestem zadowolony.

Jeżeli chodzi o debiutantów, to każdy z nich według mnie dał radę. Diana była spoko, Boza lepiej wypadł od Lesaka, ale tylko dlatego, że po prostu latał, a wiadomo, że takie rzeczy są bardziej efektowne, szczególnie w walce z drabinami. Chemik nie jest debiutantem ale też mnie pozytywnie zaskoczył, w ogóle walka o kontrakt mi się bardzo podobała, bo było dużo spotów z drabinami, których mi bardzo brakowało rok temu. Czy to była najlepsza walka 7 wspaniałych jaką do tej pory zrobili? Chyba tak, chociaż nie jestem do końca pewien, bo z kpw godziny zero 2017 też była bardzo dobra z tego co pamiętam - tak czy inaczej ta zeszłoroczna była najgorsza.

Walka wieczoru... Zaczęli bardzo dobrze, potem emocje trochę siadły i zwycięstwo trochę takie bez emocji według mnie - publika zamarła, ale nie wiem do końca z jakiego powodu.
Jeżeli o ich starcie, to według mnie lepszą walkę zrobili na KPW Arena X, ale cieszy mnie to, że KPW poszło na to by walka zakończyła się zwycięstwem jednego z nich, a nie próbowało ratować kariery obu, bo to by było chyba najgorsze.

KPW Godzina Zero 2019 to już przeszłość, ale mnie emocje nadal trzymają i nie mogę się doczekać następnej gali KPW Areny 15, którą pewnie zrobią w Listopadzie, bo jestem ciekaw jak zacznie się nowy rozdział w KPW.

Na gali spotkałem starych znajomych, poznałem nowych, dziękuje wszystkim którzy byli na gali, liczę na to, że Ci co się nadal wahają kiedyś przyjadą, bo fajnie jest poznać osobiści nicki z for i grup o wrestlingi i do zobaczenia kiedyś na jakieś galach KPW.

Spoiler:

_________________
Kontakt:Facebook|Twitter|Instagram


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz sie 18, 2019 9:31 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 06, 2013 1:30 pm
Posty: 4479
Lokalizacja: Gniezno
KPW GODZINA ZERO 2019

Kamil Aleksander vs. Reinbakh - **1/2*
Sawicki & Rosetti vs. Steinbolt & Zamora - **1/2*
GREG vs. Primate - **1/2*
Dom Taylor vs. Chemik vs. Eryk Lesak vs. Daniel Boza vs. Mateusz Kakareko vs. Boski Ostrowski vs. GREG - ***1/2*
Alisa vs. Sixt vs. Diana vs. Bianca - **
Moloch vs. Dawid Oliwa - **1/2*
Piękny Kawaler vs. Robert Star - ****1/4*

Bardzo dobra gala od KPW, pod wieloma względami. Poziom ringowy na wysokim poziomie, choć momentami lekko kulało. Niektóre walki się wyraźnie wybiły nad resztą, ale ostatecznie jak najbardziej spoko, a w pozostałych starciach też wszystko było okej. Jedynie do kobiet i pasa Oldtown można mieć jakieś zastrzeżenia. Reinbakh pokazał się z bardzo dobrej strony w walce z Kamilem i ogólnie nawet spoko motyw z tym jak powiedział, że w pewnym stopniu jest Polakiem. Walka z Kamilem spoko, choć bez większego szału. Tag teamy ringowo bez szału, ale bardzo fajnie pracowali nad publiką, Sawickiego i Rosettiego wybuczano w pizdu, szczególnie tego pierwszego. A Steinboltowi w zasadzie jedli z ręki. Pod koniec się zrobiło też fajnie w ringu i w sumie na takim tempie jeszcze kilka minut mogli zrobić i by było kozak. Greg i Primate solidnie, nic więcej. Siedmiu Wspaniałych wypadło naprawdę dobrze, kilka bardzo fajnych spotów jak np. Suicide Dive Ostrowskiego przez drabinę, Sunset Flip Powerbomb też Ostrowskiego na Lesaku. No i ciekawy motyw z Gregiem w walce, choć imo jak już wszedł do tej walki to powinien ją wygrać. Z drugiej strony Boski już w całkiem nowej odsłonie też mi pasuje. Daniel Boza się naprawdę fajnie pokazał, chłop ma serio potencjał. Kobiety lekko niepewnie w ringu wyglądały, momentami były w miare wyraźne botche. Moloch i Oliwa poprawnie, choć problem taki, że po prostu tak trochę bez emocji, jak na pierwszą porażkę Molocha w KPW. Walka wieczoru. No cóż - oczekiwania były ogromne, promocja starcia była ogromna i udało się i Robertowi i Kawalerowi wszystko spełnić. Były emocje (choć trochę ktoś zjebał pod koniec z tym, że zabił w gong jak Kawaler klepał, co się trochę odbiło na odbiorze zakończenia), turny (choć to nieco bardziej po walce), interwencje (zajebisty motyw z ochroną jako ukryta Kawaleria), krew, brawl wśród fanów, zaangażowanie fanów i samo takie poczucie, że mamy doczynienia z czymś wielkim. A no i wejściówki. Roberta takie nawiązanie do Rocky'ego, choć nie zrobiło jakiegoś mega zajebistego wrażenia na mnie. Za to wejściówka Pięknego zajebista. Wejście na papieża, jeszcze zapowiedziany przez Grega. Szybkie promo i normalne wejście z pochodniami. Bardzo spoko opcja. Robert wygrał i Kawaler się żegna z karierą. Jeszcze mu każdy face w federacji wyjebał finishera... A także Greg, choć to raczej nie face turn, a bardziej mega heel turn, coś a'la Owens z Jericho i Festival of Friendship. A, no i jeszcze po walce Greg ogłosił się papieżem polskiego wrestlingu, co chyba oznacza wręcz astronomiczny push dla niego. W ogóle zamiast Godzina Zero można galę nazwać GrzesiuMania, bo chyba z 4 razy się pojawiał i w zasadzie wszystkie najważniejsze rzeczy poza samym faktem zakończenia kariery Kawalera to jego udział. Pod względem ringowym dwie walki się wybily, reszta maksymalnie okej, choć gala stała raczej bardzo fajnymi momentami i do powiedzenia, że gala była serio mega zajebista mi zabrakło tylko wykorzystania kontraktu przez Ostrowskiego na Oliwie, co byłoby bardzo fajnym promowaniem ich rywalizacji.

_________________
User Roku 2015
Admin Roku x2: 2017, 2018
Best Post 2015
Newsman Roku 2015
Progres Roku 2015
User Miesiąca x3: Wrzesień 2015, Kwiecień 2016, Styczeń 2019
Moderator WrestleFans - 27.04.2016-06.01.2017
Administrator WrestleFans - 06.01.2017-


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz sie 18, 2019 10:24 pm 
Adept
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 09, 2019 4:31 pm
Posty: 89
Lecimy...

KPW Godzina Zero 2019

Na początku słów kilka o sprawach poza-wrestlingowych:

Na plus zaliczam to, że tak dobrze mają ogarnięte wpuszczanie, bo w przeciwieństwie do gal MZW, tutaj jeszcze przed otwarciem bramy w kolejce stało już jakieś kilkadziesiąt osób. Takie wpuszczanie po 5-6 osób jest dobrym sposobem na uniknięcie burdelu przy wpuszczaniu.

Teraz plus na dwa plusy (++), mianowicie nie zapętlają oni jednej pie*****nej piosenki w kółko przez bitą godzinę. MZW przez pierwsze 4 gale tak robiło i myślałem, że mnie kur**ca strzeli jeb**e Hell is Rising.

Myślałem, że na Godzinę Zero przyszykują jakiś inny stage, ale wychodzi na to, że gwiazda zostanie z nami na dłużej, a Arenę 12 nazwali "Gwiazda Północy", by mieć jakiś pretekst by ją w ogóle wprowadzić. Nie mówię, że to źle ale... na mogłaby chociaż kolory zmieniać.

Kamil Aleksander vs. Maybach (**3/4)
Solidne rozpoczęcie gali.
Bałem się, że przerwa przeciwnika Kamila sprawi, że ta walka wyjdzie koszmarnie, ale jak się okazało Maybach naprawdę sprawnie poruszał się po ringu, i nie wyglądał jakby pauzował przen 3 lata. Próbował on nawiązać jakąś więź z publiką, ale zbytnio mu się to nie udało. Ze strony ringowej pokazał się jednak dobrze, i zaryzykowałbym stwierdzenie, że nawet lepiej od Kamila. Nie pamiętam nic szczególnego z jego strony w tej walce poza Escalera Arm-dragiem (nauczyłem się tego dzięki Excalliburowi).
Wychodzi na to, że Heel-turn Kamila zostaje odroczony. A wydawało mi się, że to będzie idealny moment, by miał miejsce.

KPW Tag Team Titles
Sawicki & Rosetti (c) vs. Carlos Zamora & Steinbolt (**1/2)

Poprawnie, ale zbyt przewidywalnie.
Panowie ze Skandynawii zrobili furorę. Steinbolt to mega charyzmatyczny zawodnik. Szkoda tylko, że Gdyńska publika okazała się być trochę oporna jeżeli chodzi o chanty. Takie "Ho! Ha!" trwało może jakieś kilka sekund, a potem były już tylko oklaski, i napier*****ie nogami o trybuny. Z drugiej jednak strony, takie "sędzia c**j!" to już każdy podłapał od razu, i trochę to już dłużej trwało. Walka może nie nudna, co mało ciekawa. Pisałem, że przewidywalność walk o pasy Tag Team przydusi trochę to starcie, i że będą musieli nadrabiać dobrą akcją w ringu. Niestety akcja zaczęła się rozkręcać dopiero na ostatnie kilka minut starcia. Ale panowie mogą wracać na kolijne gale, bo spodobali się publice.

Greg vs. Primate (**1/2)
Więcej nie oczekiwałem.
Ponownie zagraniczna gwiazda zrobiła show samym swoim wejściem na ring. Widać, że Primate wiedział jak pracować z publiką by go kupili. Wszedł przez fanów, porobił sobię bekę przed walką, i na jej początku, i to wystarczyło. Szkoda, że walka na normalnych zasadach, bo mogłoby wyjść o wiele ciekawiej gdyby panowie powalczyli po całej arenie i poza nią, jak rok temu zrobili to Kawaler z Adamem Bravo. Primate mógłby wtedy również pokazać cały wachlarz swoich umiejętności, bo o wiele lepiej ogląda się go w pojedynkach bez zasad. Poza tym myślę, że ludzie bardziej by wtedy kupili ten pojedynek. Dziwi mnie też zwycięzca, bo o ile to niby dobrze, że Fan Favourite wygrał, ale jednak uważam że Polscy zawodnicy powinni wygrywać z gwiazdami z zagranicy. W tym przypadku tym bardziej, ponieważ teraz Greg najprawdopodobniej zastąpi Kawalera jako topowy heel federacji. Przydałoby mu się więc jakieś poważniejsze zwycięstwo. Ale widocznie KPW ma inne plany.

7 Wspaniałych (***)
W tym roku się postarali. Nie było JEDNEJ drabiny. Były DWIE drabiny!
Trochę bullshit, że Kakareko odpadł jako pierwszy, bo choć trochę polatał, to jednak pooglądałbym go troichę dłużej w tej walce. Chemik był tu jako tarcza dla Grega. Boza pokazał się moim zdaniem z bardzo dobrej strony, i to nie dlatego, że wykonał piękne Tope (choć to też). Zaimponował mi swoją sprawnością przy poruszaniu się po ringu i zajebistymi kopnięciami. Widać, że zaplecze z MMA mu pomogło. tak przy okazji, to mógłby mi ktoś (najpewniej Lygrys) powiedzieć, czy ktoś z KPW zrobił kiedyś takie Tope jak zrobił Boza w tej walce? Wiem, że niektórzy zawodnicy skaczą poza ring, ale w 90% przypadków jest to Suicie Dive między 2 i 3 liną. Taylor robił za potwora. Jego pyskówki z fanami były dobre.
-"Taylor, you suck!"
-"What's your fu***ng problem?!"
Lesak w porównaniu do Daniela wyjątkowo mało pokazał. Nie pamiętam praktycznie nic z jego udziału w tej walce, do momentu wyeliminowania Taylora. Jeżeli to był najlepszy adept z całej klasy to... ma jeszcze czas żeby się poprawić, jest jeszcze dość świeży. Szkoda, że Peter wypadł z walki. Mam nadzieję że się mylę, ale jak Bobby Fish wypadł z walki na Final Battle 2016 również z "powodów rodzinnych" to chodziło o śmierć któregoś z rodziców. Oby tu nie chodziło o to. Greg mało w tej walce zrobił, i pojawił się dopiero w końcówce, ale nie ma co się dziwić, miał już jedną walkę za sobą. Szacunek za to, że podjął się występu w dwóch walkach, jedna po drugiej. Boski 2.0... wydaje mi się (ale to tylko moje zdanie), że jego zmiana wizerunku mogła być zbyt... drastyczna. Tzn. można by wprowadzić te zmiany stopniowo, zaczynając on nowego theme songu, potem dokładając nowy wygląd, i kończyć na nowym imieniu. A tak to wychodzi Rock'n'Rollowy Jezus, napierdalający HardBassem na cały regulator. Jeżeli chodzi o samą walkę, to zaczęło się dobrze, chaotycznie, a potem z każdą eliminacją tempo siadało coraz bardziej. Wiem, że to normalne w walce tego typu, ale inny booking mógłby sprawić, że wyglądałaby to lepiej. Moim zdaniem powinni dać całej siódemce jakieś 10-15 min. żeby cały czas dużo się działo, a potem robić szybkie eliminacje co 2-3 min. żeby niepotrzebnie nie przeciągać. Ale ogólnie to wypadło dobrze. I pamiętacie jak piałem, żeby ktoś skoczył z balkonu? Zapomnijcie o tym. To jest wyższe, niż się wydaje na filmikach.

Wracamy po trwającej 20 minut, 10 minutowej przerwie.

Alisa vs. Bianca vs. Diana vs. Sixt (**1/4)
Jakieś świetne to nie było.
4 way w stylu "2 walczy, 2 patrzy". Może gdyby walczyły wszystkie na raz, to wyszło by to lepiej. Diana pokazała się raczej poprawnie, nic wybitnego nie pokazała. Pojawiło się parę niepewnych momentów i tyle. Sixt nie pokazała się źle, przynajmniej nastawiałem się na coś o wiele gorszego po przeczytaniu waszych opinii z zeszłorocznej gali. Znowu dziwi mnie zwycięzca, i to nie mogę już znaleźć żadnego sensownego uzasadnienia. Oczekiwałem czegoś poprawnego i mniej-więcej coś takiego dostałem.

KPW OldTown Title
David Oliwa (c) vs. Moloch (*3/4)

Nie... przepraszam, ale nie...
Tak jak się bałem, poszli w stronę historii pseudo terminatora, który dostaje srogi łomot, by na końcu zrobić bullshit-superman-comeback i wygrać walkę. Przynajmniej próbowali pójść w taką historię, bo wydaję mi się ludzie tego nie kupili. Kick-out po Chokeslamie, który miał wywołać reakcję szoku i niedowierzania dostał dość skromną reakcję. Poza tym dość niewiarygodnie wyszło to, że Moloch dominuje przez 97% walki, a wystarczył tylko Neckbreaker i 2 razy Frag Splash, co stanowiło jakieś 60% ofensywy Davida w tej walce, by go pokonać. Niestety, ale KPW próbowało stworzyć bohatera, który po ciężkiej walce pokonuje wielkiego potwora, a zamiast tego wyszło, że pokonanie Molocha to żadna sztuka, i przez to potwór z którego KPW mogło mieć pożytek jeszcze przez długi czas, stracił jakąkolwiek wiarygodność jaką posiadał. A szkoda.

KPW Title
Career vs. Career
Last Man Standing
Robert Star (c) vs. Piękny Kawaler (***3/4)

Od razu powiem, że gdy emocje już u mnie opadły, i miałem czas by pomyśleć o tej walce dokładniej, to mogłem jednak przesadzić z tą "najlepszą walką jaką widziałem na żywo".
Na początku trochę ponarzekam. Po pierwsze, to mało co się nie załamałem, gdy Kawaler zaglądną pod ring odsłaniając prawie wszystko pod spodem, bo po ringiem taka pustka, jak w głowie Arka gdy odchodził z KPW. Dosłownie nie było tam nic, poza dwiema drabinami które były użyte w starciu 7 wspaniałych. Że nawet stołu, kija kendo który można złożyć za jakieś 20 zł, czy nawet jakiegoś jeb****o krzesła, które zostało im po ustawianiu miejsc siedzących. Trochę badziewnie to wyglądało, nawet trochę bardzo badziewnie. Po drugie, to trochę nie pasował mi sposób początkowego poprowadzenia walki. To była walka wieńcząca 3 letni feud, 2 gości którzy powinni nienawidzić się do szpiku kości. Do tego była to walka bez zasad, więc tym bardziej powinni rzucać się sobie do oczu, gardeł itp. a 90% pierwszych 5 minut tego starcia to chain wrestling... w dodatku gdy Robert sprowadził Kawalera do narożnika, to sędzia zaczął odliczać do pięciu! O co tu chodzi?
Teraz będę chwalił. Po pierwsze same wejścia opowiedziały kawał historii tego starcia. Kawaler wszedł do ringu szybko, był cholernie pewny siebie tak, jakby jego kariera nie była na szali. Wszedł pewien tego, że wygra, a on przecież na pewno wygra. W końcu jest "Królem Polskiego Wrestlingu" (choć mogli sobie odpuścić motyw z papieżem, bo ludzie z tego ogromną bekę cisnęli). On po prostu nie może tego przegrać. Robert natomiast wchodził powoli, nie spieszył się. Na początku się przeżegnał, a potem dwa razy obiegł wszystkich fanów. Cieszył się swoim wejściem tak, jakby miało by być jego ostatnim. Nie wiem czy był to zamiar KPW, ale to wejście, nowy strój i nowy nickname "Polish Stallion" miałby sugerować, że to właśnie Robert opuści federację. Jeżeli tak, to brawo za to. Walka po pierwszych minutach niepewności stała się tym czym powinna być: brutalnym, chaotycznym brawlem. Walką na śmierć i życie... no a potem się troszeczkę posypało, bo Kawaler klepie, i sędzia bije w gong, wbiegają jakieś typy, nikt nie ogarnie co się dzieje. Tak samo nie załapałem końcówki, bo nastawiałem się na coś mega wywalonego z kosmosu, a wydaje mi się, że walka skończyła się po kolizji double clotheslinem, ale tu pewności nie mam. Wiem za to, że spodziewałem się Avalanche Rockstar Hangover, lub nawet Rockstar Hangover ze szczytu drabiny, a pomyślcie sobie, jak perfekcyjne było by to zweińczenie nie tylko tego starcia, ale i całej tej historii, bo o ile się nie mylę, to pierwszy JAKIKOLWIEK kontakt fizyczny jaki Robert miał z Kawalerem w KPW, to było właśnie Rockstar Hangover ze szczytu drabiny w Ladder matchu na Arenie 2. Strasznie się najarałem na wymażoną końcówkę, że ta prawdziwa mogła nie być dal mnie wystarczająco satysfakcjonująca.
Wydarzenia po walce wskazują na to, że faktycznie możemy się z Kawalerem pożegnać. Nie wiem, czy na zawsze, może tylko na jakiś czas. Ale jeżeli okaże się, że serio kończy karierę, to trzeba to powiedzieć: Polska scena wrestlingu naprawdę wiele zawdzięcza Wiktorowi "Pięknemu Kawalerowi" Konarskiemu. #ThankYouKawaler
Teraz sprawa nie do końca związana z samą walką. Na początku wahałem się, czy nie dać ****, ale potem pomyślałem. Napisałem wcześniej, że jeżeli uda im się stworzyć walkę, która wywoła we mnie wielkie emocje, to będę w stanie wybaczyć wszelkie botche jakie się tu trafią. Jednak to co skłoniło mnie do obniżenia oceny o 1/4* to nie były botche, to były błędy bookingu i błędy techniczne. Tutaj już emocje nie mogą tego starcia uratować. Taką samą ocenę wystawiłem walce Charlie vs. Justin Joy z MZW Project 3.Teraz pytanie: która walka moim zdaniem lepsza? Jeżeli was to interesuje, to napiszę to w nowym akapicie, wtedy jeżeli chcecie to możecie to pominąc. Dajcie tylko proszę znać, czy ominęliście, czy przeczytaliście, to dla mnie ważne :-D

Walka Charliego z Justinem miała jeden z najprostszych rodzajów historii. 1/2 mistrzów Tag Team walczy z 1/2 przyszłych pretendentów do pasów. Na upartego można by powiedzieć, że tu nie ma żadnej historii. Oni wyszli, i zrobili czysto ringowo serio świetne widowisko. Oceniając walkę Roberta z Kawalerem postanowiłem ocenić całokształt. Uwzględniając wejścia, atmosferę wywołaną przez ludzi, i ogólnie całą trwającą 3 lata podbudowę. Lygrys słusznie napisał, że czułem emocje przed galą, bo wiedziałem na co idę. I gdybym poszedł oglądać "najważniejszą walkę w historii Polskiego wrestlingu" bez wcześniejszej podbudowy, bez uczucia, że to jest "big money match", bez atmosfery jaka panowała na arenie, czyli inaczej sytuacja byłaby taka sama jak widziałem walkę Charlie vs. Joy, to za identycznie przeprowadzoną walkę, bez ani jednej zmiany, byłbym w stanie ukruszyć jeszcze 1/4*, a gdybym był złośliwy (a nie jestem) to może i nawet 1/2*. Dlatego to walka panów z MZW pozostaje u mnie na pierwszym miejscu jeżeli chodzi o najlepsze walki jakie widziałem. Nie wiem jak wyglądała walka Kawalera z Haskinsem, bo czytając jej recenzje i opinie, to mogła być tak samo dobra, a może i nawet lepsza niż pojedynek z Project 3. Niestety jednak deje sobie rękę uciąć, że o ile mają ją całą nagraną, to te ch**e za żadne skarby świata nie będą chciały jej wypuścić za darmo, czy choć na jakieś DVD. A przysięgam, że dałbym... nawet 50pln żeby móc ją zobaczyć.

Teraz trochę znowu ponarzekam:
Po pierwsze nie wiem co byłoby gorsze: opóźnienie rozpoczęcia, czy opóźnienie zakończenia gali. Tym razem dostałem to drugie, ale słyszałem legendy o 30 minutowych poślizgach w pierwszym przypadku, a gdy zaczęli wpuszczać zaczęło akurat kropić, więc raczej lepiej że zakończenie się opóźniło. Choć na galach MZW dają radę zmieścić czas na walki, czas na przerwę KTÓRA TRWA TYLE ILE POWINNA TRWAĆ, I JAK MÓWIĄ, ŻE BĘDZIE 10 MIN TO JEST 10 MIN, JAK 15 MIN TO JEST 15 MIN, A JAK 20 MIN TO JEST 20 MIN K***A MAĆ!, i jeszcze czas na spotkanie i pogaduchy z zawodnikami po gali w czasie 3 godzin. Tu nie dość, że same walki + przerwa trwały 3,5 h, to jeszcze jakieś +/- 30 min. na pogaduchy.

Po drugie, Gdyńska publiczność jest dość trudna jeżeli chodzi o chanty. Tzn. cicho nie jest. Robią mega hałas krzykami, i tupaniem w trybuny, ale jeżeli chodzi o typowe chanty, to dość ciężko je podłapują, a jeżeli już podłapią, to trwają one dość krótko. Poza typowym "Let's go [tu wstaw imię dowolnego zawodnika]" to ciężko było znaleźć jakieś inne. Może poza "Facet w gaciach"

Po trzecie, sami zawodnicy są mniej "kontaktywni" niż zawodnicy z MZW. Tutaj fani byli traktowani w trakcie walk trochę jak ściana. W MZW wrestlerzy potrafią kontaktować się z publiką zarówno przed walką, jak i w jej trakcie. Taki przykład:
Walka Asmund vs. Matt Buckna
Typo: Dawaj Asmund, ciśniesz go!
Asmund: Niby jak, on waży z 200 kg!
Inny przykład;
Przyjął się taki głupi chant "Zjedz mu łeb!". Nie wiem skąd, dlaczego, ale tak już zostało.
Walka Rafael Kid vs. Zeritus
Ludzie skandują "Zjedz mu łeb!"
Kid gryzie leżącego w narożniku Zeritusa w czoło.
Taki mały detal, a potrafi ucieszyć publikę. Serio. Jedyny zawodnik w KPW, który tak postępuje to Piękny Kawaler.

Teraz, gdy miałem już wgląd na obydwie federacje, mogę już obrać bardziej precyzyjne stanowisko.
Obie federacje mają swoje mocne i słabe strony. Są rzeczy które cie pierwsi robią lepiej od tych drugich, a są rzeczy, które ci drudzy robią lepiej od tych pierwszych. Obie federacje, żeby się rozwijać powinny wyprostować to, co złe. Patrzeć na siebie, zobaczyć co robią tamci, i się nawzajem od siebie uczyć. Tu nie ma żadnej rywalizacji. Ani o terytorium, ani o fanów, o nic. MZW dopiero się przeniosło, więc przenosiny, czy ekspansja im raczej nie w głowie. KPW jeszcze przez najbliższe kilka lat nie ruszy się z trójmiasta. Nie wiem czemu, polscy fani wrestlingu wydają się być podzieleni między dwoma federacjami, a nie można po prostu wspierać obydwie?

I na koniec najważniejsze: czy opłacało się jechać 400 km, prawie 6 h tylko po to by zobaczyć Godzinę Zero? Moja odpowiedź: NIE
I tu nie ma żadnego Hejtu. Po prostu biorąc pod uwagę najprostsze rzeczy, takie jak cena paliwa, cena hotelu, to to się po prostu nie opłaca. Teraz rozumiem też Lygrysa. On ma tą samą sytuacje co ja. Jemu też nie opłaca się jeździć do Wrocławia. Myślałem, że takie wyjazdy nie są aż takim problemem, ale teraz rozumiem jak to wygląda. na gali mi się podobało, ale wątpię, że wrócę za rok, czy może w ciągu najbliższych kilku lat.

PS.: Gdy Robert wrzucił Kawalera w publiczność z lewej strony od Stageu, Kawaler strzelił mojego towarzysza z buta w czaszkę. W ramach odwetu od jutra rozpoczynam trening pod okiem Cienia, Wikinga, i przyszłego Ninja Warriora. Szykuj dupę Kawaler, idę po ciebie.

_________________
No. 1 (and only) MZW fan in this place.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn sie 19, 2019 12:34 am 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob maja 09, 2015 5:17 pm
Posty: 382
Lokalizacja: GdańskWrzeszcz (koło Galerii Bałtyckiej)
Tope chyba po raz pierwszy zostało wykonane w KPW albo możliwe, że Adam Bravo kiedyś to zrobił.

Kreatywne chanty w polskim wrestlingu to specyfika małej publiki i dobrej akustyki miejsca gdzie jest gala - ta aktualna hala kpw pod tym względem jest tragiczna, momentami nie słychać, co mówią do mikrofonów, albo jestem już głuchy.

Jak KPW robiło gale w klubie atlantic (jeszcze tak bywa na szlamfeście), gdzie max wchodziło 200 osób, to chanty były kreatywniejsze, a wrestlerzy na nie odpowiadali - nie było też barierek.
Niestety jak rośnie frekwencja to publika raczej głównie składa się z laików.

Ja już sam od pewnego czasu odpuściłem sobie wymyślania chantów, bo po prostu mi się nie chce i podbijam inne, albo opieram się na klasykach jak "woo", "booo" "yeee", "ooooo","uuuu" czy "facet w gaciach".

Niko mówił, że kopanie w blachę, to klasyk który wymyśliło ROH. Na KPW to się akurat sprawdza, bo potrafi zagrać wrestlerów do walki jak rytualne bębny, a przy kiepskiej akustyce jest w sam raz.

Stage raczej nie zmienią, bo to zbędny wydatek - z tego co wiem, bardzo by chcieli wprowadzić titantrony, ale finansowo ich to przerasta na razie.

Wydaje mi się, że KPW chyba zaliczy stagnacje na frekwencji 400-500 osób, bo nie bardzo wiem co mieliby zrobić by przekroczyć 500 i zbliżyć się do 1000. Chyba niestety jest to już szklany sufit polskiego wrestlingu.

p.s. przeczytałem do końca.

Edit:

Nie do końca się zgadzam, że KPW i MZW powinny się od siebie nawzajem uczyć, bo KPW prawdę mówiąc nie ma się czego uczyć od MZW, bo frekwencja na ich galach w Gdyni zbliża się do 500 osób, a na galach we Wrocławiu nawet nie zbliżyła się do 200 - to już MZW więcej może się nauczyć od KPW pod względem budowania fanbase'u i organizacji gal.
Poza tym KPW zawsze było zapatrzone w najlepsze europejskie federacje, bo chce je dogonić. Dlatego ściągnęli William Eavera, Wild Boara, Yuu, Haskinsa, Primate i dalej będą próbować ściągać coraz bardziej znane nazwiska, mimo tego że to jest nie opłacalne.

_________________
Kontakt:Facebook|Twitter|Instagram


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz wrz 08, 2019 6:43 pm 
Adept
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 09, 2019 4:31 pm
Posty: 89
Cytuj:
Drodzy fani, jak już zauważyliście nie byłem obecny podczas ostatniej gali. Mam dla was bardzo smutną wiadomość - na obecny moment z powodów osobistych jestem zmuszony zrezygnować z wrestlingu. Czy wrócę za jakiś czas jak już sytuacja się poprawi? Nie wykluczam tego, ale nie lubię obiecywać czegoś, czego mogę nie spełnić. Chciałbym przeprosić wszystkich, którzy są zasmuceni tą wieścią, uwierzcie mi - dla mnie również nie jest to łatwe...Na pewno nowa krew, która pojawiła się na ostatniej Godzinie Zero, jak i stara gwardia zapełnią lukę po mnie i dadzą wam niesamowite przeżycia podczas kolejnych, coraz lepszych gal KPW, na które mam nadzieję będziecie przybywać jeszcze liczniej niż do tej pory. Dziękuję wam bardzo za wasze wsparcie przez te ostatnie lata


Taką informację zamieścił kilka godzin temu Peter Panache.

KPW ma w tym roku strasznie pod górkę. Najpierw styczniowa gala mogła się nie odbyć (na całe szczęście się odbyła). Potem musieli zmienić termin następnej gali, co pewnie trochę odbiło się na frekwencji. Następnie odejście Arka, a teraz jeszcze to. Ogromy pech.

Siwy będzie załamany.

_________________
No. 1 (and only) MZW fan in this place.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 355 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 20, 21, 22, 23, 24


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group