Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest wt lis 19, 2019 3:22 pm

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość

Offline
Post: sob sty 26, 2019 6:21 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 16, 2016 4:27 pm
Posty: 2056
Lokalizacja: Bydgoszcz
Karta Royal Rumble wygląda tak dobrze, że aż czuję, że coś się spierdoli i ostatecznie wszyscy będą niezadowoleni. W samym RR Matchu wszyscy obstawiają Rollinsa - pewnie Seth wygra, nawet mnie to nie dziwi, ale i tak postanowiłem stać przy swoim pomyśle z wygraną McIntyre'a. Innych kandydatów nie widzę, ze SmackDown to na pewno nie. Na Raw to w sumie tylko Drew i Seth. A jak wygra Strowman to pożegnam WWE. Serio.

W kobiecej walce albo Becky albo Charlotte. Flairówny nie chcę jako zwyciężczyni, mam wyjebane, mogłaby tam nawet nie walczyć. Chciałbym, żeby zwyciężyła Lynch, która zasłużyła na to ostatnim okresem. Cieszy też, że zobaczymy mniej takich postaci jak Molly Holly lub Kelly Kelly, a więcej utalentowanych pań, nawet z NXT.

Wygra Bryan, nie po to dawali mu pas, żeby go tracił dwa miesiące później i to na rzecz Stylesa. Naprawdę chcecie AJ'a jako mistrza po raz kolejny? Nie mam nic przeciwko walce Stylesa z Ortonem, ale pas wcale nie musi być na szali. Z kobiet to Ronda wyjdzie z tytułem. Walka z Sashą musi być świetna i czuję, że to może być najlepsza walka Rousey do tej pory. Asuka też wygra, ale nie wiem jak to rozwiążą. W sumie może pojechać Becky czysto, nikomu by to nie zaszkodziło. Obawiam się, że Miz i McMahon zostaną mistrzami. Nie przekonuje mnie to, a dywizja drużynowa znowu zostanie zapomniana. No i cały czas stoję przy tym, że Balor wygra pas Universal. Tyle ode mnie.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn sty 28, 2019 6:57 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4349
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Oglądane klasycznie na żywca w pracy, także wiadomo czasem z minuta walki przeleciaiła koło nosa, ale z drugiej strony jakby nie patrzeć w niektórych przypadkach to profit XD a i atmosferka zdecydowanie lepsza niż miałbym następnego dnia ze spoilerami oglądać.

Rusev vs. Shinsuke Nakamura - **
Nie chce cytować sam Siebie, no, ale wiecie
"o kurwa wyobraźcie minę kucharza który przychodzi Mi oddać klucze, a tu na ekranie Lana grozi butem Nakamurze".
Kurde chyba muszę Sobie szukać innego hotelu, a sama walka niebywale mierna.

Buddy Murphy vs. Kalisto vs. Akira Tozawa vs. Hideo Itami - *** i 1/2 *
Dobrze wykorzystali czas który dostali, wiele fajnych akcji, ciekawych kombinacji, a sekwencja kopnięć przed zakończeniem wyszła Im zacnie. Samo zakończenie może już bez efektu WOW, ale rozumiem zamysł, teraz trzeba czekać na poważnego rywala i myślę że na WM nowy mistrz, oby w jakimś ludzkim pojedynku.

Asuka vs. Becky Lynch - ****
Jedna z lepszych singlowych walk kobiet jakie ostatnio widziałem, bardzo dobre tempo, szczególnie w drugiej części kilka fajnych spotów, a końcówka strasznie Mi siadła, wiadomo szkoda Becky, ale jeżeli to oznacza że teraz idzie na Ronde to nawet lepiej niż miałaby wygrać.

The Bar vs. The Miz & Shane McMahon - ** i 1/2 *
Poprawne starcie, wiadomo Shane musiał przykozaczyć, ale z drugiej strony za samą akcje kończącą propsy, po prostu tego się nie spodziewałem i za to propsy. Sam motyw z Mizem i Shanem z pasami może być spoko jako element feudu, ale z drugiej strony to spuszczanie w kiblu całej dywizji.

Ronda Rousey vs. Sasha Banks - ** i 1/2 *
Straszny sleeper, może czysto ringowo nie było tragedii, ale strasznie słabo Mi siadło.

Women's Royal Rumble Match - ***
Trudno ocecniać jako całość, nie powiem było kilka fajnych momentów, nawet te chamskie kopie z starych walk Panów Imo spoko wyszły, wejście Candice i Alexy na propsie to samo to jak rozegrali wbicie Becky. Jednak poza kilkoma dobrymi momentami strasznie się dłużyło, można powiedzieć że dopiero po wspomnianym wejściu Lynch zrobiło się ciekawie, choć eliminacja Bliss też taka se, jednak sama końcówka, sprzedanie historii, wynagrodziło Nam dużą część słabszych momentów tej walki.

Daniel Bryan vs. AJ Styles - ****
Ciekawie połączyli tu typowe techniczne starcie z elementami stiffowymi których była zaskakująco dużo, a przy tym cały czas zachowując niezłe tempo, choć Ono w pewnym momencie siadło, ale nie jakoś dramatycznie, a w tym temacie pojawienie się Rowana to był czysty dramat. Szkoda, bo naprawdę wkręciłem się w to starcie, a skończone zostało w najbardziej randomowy sposób jaki się dało.

Brock Lesnar vs. Finn Balor - *** i 1/2 *
Zaczęli świetnie, do pierwszej dłuższej ofensywy Lesnara naprawdę kozak, początkowe sprzedawanie kontuzji przez Lesnara nieco dziwne. Kolejna ofensywa Balora wyszła świetnie, dawno tak nie wkręciłem się w walkę Finna jak tu, no i "kurwa serio", tu już nie tylko Siebie cytuje, bo Sloth w tym samym momencie to samo napisał, ale serio trudno było o inny komentarz. Strasznie zakończenie kompletnie z dupy, Ja rozumiem obronę Lesnara, ale nie po czymś takim.

Man's Royal Rumble Match - *** i 1/4 *
Początek z Jaretem nawet ok, dobrze że w odpowiednim momencie to przerwali, bo na dłuższą metę mogło być męczące. Potem spokój do wejścia Gargano, za które propsy, motyw z Titusem oczywisty i raczej oczywisty bzbk. Potem dość mierny motyw z Kofim, bolą też motywy jak marnowanie spotu dla Jose żeby tylko rekord pobić. Wejście Dunne'a na plus Imo. tak samo jak Blacka, tylko tu pytanie, czy to debiut na stałe, czy taki jednorazowy występ jak zapewne Gargaon, czy Cole rok temu. na plusik że wspomniany Black i Ali zaliczyli potężne eliminacje, ale tuz potem eliminacje Blacka i Pete'a sprowadziły na ziemię. No i numer 30, czyli niby spoko ze nie Truth, ale chyba wyszło to jeszcze gorzej, ni to śmieszne, nie dobre, ni zabawne, a Aliego to Mi żal w chuuu. Dobra, ale do ogólnej oceny, cały RRM był taki se 1 fajny moment był przeplatany z 1 słabym i tak cały czas, finałowa dwójka do przewidzenie. Cieszy wygrana Rollinsa, któremu po prostu należy się teraz wygranie pasa UV.

Cała gala wypadła nawet nieźle, same RRM nie były jakieś wybitne, to chociaż zwycięzcy spoko, z reszty walki o dwa główne pasy były spoko gdyby nie zakończenia, a walka o pas kobiet SD po prostu była bardzo dobra.

_________________
Obrazek


#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017
4x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn sty 28, 2019 8:00 am 
Rozwojówka

Rejestracja: śr sie 26, 2009 12:42 pm
Posty: 115
Z użytkownikiem wyżej chyba inne pojedynki oglądaliśmy bo z niektórymi ocenami się nie zgodzę.

Pre show nie oglądałem, jedynie końcówka lekkich.

Becky i Asuka to dla mnie starcie gali. Naprawdę dużo dały od siebie. Jedyny minus jest nie za to, że Becky przegrała bo to było oczywiste, a to, że została poddana. Kto jak kto, ale Becky poddawać się nie powinna...

Starcie tagów przewidywalne, tak samo jak wynik. Nieprzewidywalna była tylko akcja kończąca. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Sasha pokazała się z bardzo dobrej strony w tym starciu. Aż szkoda, że była to Ronda bo można się było pokusić o danie pasa Sashy. Pojedynek mi się podobał, jak również to co po nim.

Royal Rumble kobiet był dobry. Nie było żadnych powrotów jak w tamtym roku. Za to minus. Ciekawa sytuacja z wejściem Becky, choć osobiście wolałbym, gdyby wbiła z numerem 29 lub 30. Ładnie sprzedała kontuzję kolana w końcówce meczu. Zasłużyła na wygraną poprzednim rokiem. Mam tylko nadzieję, że na Wrestlemanii spotka się w singlowym starciu z Rondą, bez Charlotte.

Walka Daniela z AJ Styles była dla mnie najnudniejszą. Strasznie się przy niej wynudziłem i nie mogłem się doczekać, kiedy to się skończy... Końcówka nieprzewidywalna i jestem ciekawy, do jakiej walki doprowadzi to Daniela na Wrestlemanii.

Pojedynek Brocka z Balorem był dziwny. Niby Finn coś tam pokazał, niby atakował, a tu porażka ni z gruchy, ni z pietruchy. Oczywiście, każdy się tego spodziewał, ale nie tak szybko i w taki sposób.

Royal Rumble mężczyzn strasznie mnie zawiódł... Nie było żadnych powrotów ani niespodzianek bo występ zawodników z NXT do tego nie zaliczam. To też jest roster WWE i było pewne, że ktoś będzie walczył, tak samo jak w roku ubiegłym. Podobno miała być jakaś bomba. Jeśli JJ, to słabo. Jeśli Nia Jax, to rzeczywiście, bombę przypomina... To co dzisiaj oberwała to chyba za tą akcję z Becky. Należało jej się. Szkoda tylko zmarnowanego potencjału nr. 30 bo na pewno każdy zdawał sobie sprawę z tego, że ktoś R-Truth zaatakuje. Co do zwycięzcy to WWE było strasznie przewidywalne. Kiedy Lashley rozwalił stół Rollinsem, było już pewne na 100%, że to Seth wygra ten mecz. Jestem teraz ciekawy czy rzeczywiście pójdzie na Lesnara czy może wybierze Nowego Daniela Brayna.

Gala Royal Rumble wypadła słabo i gdyby nie wygrana Becky, to żałowałbym zarwanej nocki.

Walka pań o mistrzostwo SmackDown na plus. Reszta strasznie średnio, bądź słabo, z pojedynczymi fajnymi momentami.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn sty 28, 2019 10:36 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 02, 2010 10:54 pm
Posty: 3018
Lokalizacja: Warszawa
Bardzo słaba gala, najgorsze Royal Rumble od kilku lat, nie działo się nic ciekawego.

Asuka vs Becky Lynch
Całkiem w porządku, chociaż po takim składzie powinniśmy oczekiwać przynajmniej ****. Tutaj albo zabrakło czasu, albo Becky musiała się trochę oszczędzać przed Royal Rumble Matchem, albo i to i to. W rezultacie dostaliśmy poprawny opener; najgorsze, że ten "poprawny opener" okazał się najlepszym punktem gali...

The Bar vs Shane McMahon & The Miz
Nudy, poziom jak na live evencie SmackDown. Zgodnie z przewidywaniami "Best in the world" mają swoje 5 minut. Pewnie szybko stracą pasy i zmierzą się ze sobą na WrestleManii, jeśli jednak kreatywni zdecydują się trzymać ich przez dłuższy czas na pozycji mistrzów, to przejebane.

Ronda Rousey vs Sasha Banks
Nie oczekuję od Rondy niczego, ale naprawdę wierzyłem, że to będzie jej najciekawsza walka od początku przygody z wrestlingiem. Tymczasem dostaliśmy takiego sleepera, że głowa mała. Serio, to było do bólu przeciętne i nie napawa optymizmem przed ewentualnym 3-Wayem w main evencie WrestleManii.

Royal Rumble Match kobiet
Strata czasu, powtórzę to co już kiedyś pisałem - powinni przenieść ten pojedynek na Evolution. Kilkadziesiąt minut oglądania jobberek z dosłownie kilkoma fajnymi momentami. Zwycięstwo Lynch na plus, chociaż po czystej porażce z Asuką nie wyglądało to w mojej ocenie zbyt efektownie. Teraz najśmieszniej będzie jeśli na WM'ce zmierzą się ze sobą Ronda, Becky i Charlotte, a wygra ta ostatnia XD Chyba najbezpieczniejszym scenariuszem jest ten podany przez nynka, czyli singlowa konfrontacja obecnej mistrzyni z The Man.

Daniel Bryan vs AJ Styles
Obstawiałem że z jednej strony dostaną zbyt mało czasu żeby się rozkręcić, z drugiej za dużo aby był to godny uwagi sprint, ale aż takie rozczarowanie - nigdy w życiu. Panowie przymulali niemiłosiernie, emocje porównałbym do tych, które panowały przy starciu o mistrzostwo kobiet Raw. Jeszcze to debilne zakończenie... Kiepski finał zjadliwego feudu.

Brock Lesnar vs Finn Balor
Nie tak dobrze jak walki Bestii ze Stylesem czy Bryanem, ale generalnie ujdzie. Jakby Finn jeszcze przez chwilę dominował to może uznałbym ten pojedynek za udany, a tak muszę napisać, że nie było źle, jednak nie zachęcam nikogo do zerknięcia.

Royal Rumble Match mężczyzn
Nie ma startu do zeszłorocznego RRM i nawet nie chodzi o niespodzianki, ale o booking. Zero budowania napięcia, jedyne pytanie jakie sobie zadawałem, to "Rollins czy Strowman?". Ostatnio zagrano w taki sposób, że człowiek nie wiedział czy Romek znów wychuja fanów, czy sprawdzą się plotki o Zigglerze, a może jednak shocker w postaci Nakamury... Tutaj natomiast walnęli Nię Jax z numerem trzydziestym XDDDDDDDDDDD WTF roku gwarantowane, jedyny plus taki, że oberwała serią finisherów i miło się to oglądało. Zwycięzca jedyny słuszny, całościowo nie ma jednak czego oglądać.

Ech, taka karta, tak niski poziom... Jedynie Asuka i Lynch jako tako się zaprezentowały, chociaż też ciężko mówić aby porwały publiczność lub skradły show... Tak beznadziejnego otwarcia Drogi do WrestleManii się nie spodziewałem, porażka na całej linii.

_________________
prawdziwy mężczyzna nie ogląda wrestlingu


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn sty 28, 2019 11:57 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 06, 2013 1:30 pm
Posty: 4561
Lokalizacja: Gniezno
Obejrzałem sobie męski RR i końcówkę kobiecego. Kobiety jakoś tam nawet sobie poradziły w końcówce, nie wyglądało to źle. Ale nie na tym się skupię.

Męski Rumble był po prostu poprawny. W porównaniu do 2018 wypada blado, ale i tak lepiej albo chociaż na poziomie tych w latach 2011-2017, gdzie RR było albo pełne emerytów, albo bullshitowych decyzji, albo po prostu do bólu nudne. Tu ani nie było part timerów, jedynie Jarrett i Angle, co na plus, bo dwa fajne wejścia, chociaż głupio, że obaj weszli szybko i szybko wypadli, bo o ile Jarrett mógłby zostać w tym miejscu, tak Angle mógł się zamienić z Apollo na przykład. Bullshitów żadnych nie było jeśli chodzi o zwycięzcę, choć było blisko zwycięstwa Strowmana. Nudno też nie było, bo akurat w ringu raczej się w miarę działo i pod tym względem nie można specjalnie narzekać. Jedyne dwa problemy to NIA KURWA JAX i po części wygrana Rollinsa. Zaczynając od drugiego - z samą wygraną Setha nikt nie powinien mieć problemu, bo to po prostu logiczny wybór w tym momencie. Ktoś miejsce Romana na czas jego nieobecności musi zająć, a naturalnym zastępcą jest właśnie Rollins, który teraz idzie na Lesnara z mocniejszą podbudową niż jakieś losowe zwycięstwo na Raw w walce o pretendenta. Jednak tak na poważnie to tylko on i Braun wchodzili w grę do wygrania, reszta to byłyby niespodzianki. Co do Jax... Nie dość, że wbiła z trzydziestką, to jeszcze to miejsce przed nią zajmował pierdolony R-Truth, a i tak nawet jakby wbiła z numerem 10 to przecież mamy też kobiecy Royal Rumble, więc jej obecność w tej walce nie miałaby sensu i tak xD Jedyny plus, to że zgarnęła wpierdol, chociaż biedny Mustafa Ali już nigdy po tej walce się nie pozbiera, a szkoda, bo już zaczynało to wyglądać naprawdę dobrze dla gościa :( Mamy jeszcze styczeń, a i tak już poważny kandydat do wygrania nieporozumienia roku, bo coś czuję, że ciężko im będzie to przebić xD
Jeszcze takie pojedyncze mniejsze bóle z tym Rumble mam takie jak Hubson - marnowanie slotów. A więc mamy tak: Jarrett, Angle, Jinder, Xavier, Lashley, Titus i No Way Jose. Łączny czas tej siódemki to 326 sekund, bez pierwszej dwójki zaledwie 52 sekundy. Jarrett jeszcze okej, miał jakiś sens i ogólnie nawet spoko moment. Angle niby wytrzymał te trzy minuty i dla mnie to już wystarczająco dużo, ale dla jakiegoś Sheltona czy innych osób na tej pozycji w federacji. Ale nie dla legendy biznesu, który jeszcze coś tam walczy i o ile nie mówię tu o 20 minutach, tak jakby wytrzymał te 7-8 to nikt by nie narzekał. Jinder wszedł, w zasadzie tylko po to żeby oberwać coś od pozostałych w tej walce i wypaść. Jose był tylko po to aby spróbować jak co roku pobić ten pierdolony rekord Marelli, co oczywiście znowu się nie udało, ale i tak spróbują za rok. Titus wbił tylko po to aby zrobić totalnie bezbekowy moment z cyklu "hehe a pamiętacie jak się poślizgnął? :DDDDDD" Xavier wbił po to żeby uratować Kofiego od eliminacji, mimo tego, że już swój moment Kofi w tej walce zaliczył xD A Lashley wbił tylko po to aby dać Rollinsowi niecałe 10 minut odpoczynku. No sporo tego jest tak szczerze mówiąc. I oczywiście jest jeszcze Nia Jax, więc średnio co 3,5 wejść do RR było w tym roku totalnie niepotrzebne w walce.
Tak już poza tymi rzeczami, o których wspomniałem to Rumble był spoko, bo i zawodnicy z NXT się fajnie pokazali, a poza nimi to Andrade, Ali i Samoa Joe zaliczyli fajne występy ogólnie. Więc na samą akcję w ringu narzekać nie można. Nie była to świetna walka, czy choćby bardzo dobra, ale nie było też tragedii. Trochę jednak szkoda, bo wydaje się jakby to był Rumble taki, który sobie odhaczysz i tyle w sumie jeśli o niego chodzi. Bardzo mocno mi przypomina ten z 2013 roku, tylko że tam Cena był jedynym kandydatem do wygrania RR, tu było ich aż dwóch, może trzech gdyby zdecydowali się na kogoś z SmackDown.

_________________
User Roku 2015
Admin Roku x2: 2017, 2018
Best Post 2015
Newsman Roku 2015
Progres Roku 2015
User Miesiąca x3: Wrzesień 2015, Kwiecień 2016, Styczeń 2019
Moderator WrestleFans - 27.04.2016-06.01.2017
Administrator WrestleFans - 06.01.2017-


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn sty 28, 2019 12:12 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr cze 21, 2017 3:48 pm
Posty: 1266
Lokalizacja: Sosnowiec
Ciekawostka na początek-kto zauważył, że bronili pasów Gable i Roode? Bo kolejny raz ujebano Revival+ AoP na dodatek.

Rusev pobronił pasa, nie ma co :)

Lotnicy: bardzo przyjemna walka. Parę fajnych i wymyślnych akcji, gdzie każdy się tutaj pokazał. Sekwencje kopniaków miodne i końcowy triumf mistrza. Zobaczymy, co dalej z pasem lekkich. 4/5

SD Tag Titles: zwykły tag, który niczym nie zachwycił. Jedynie SSP od Shane’a warty uwagi. 3/5

AJ-Daniel: sory, ale to było cholernie słabe. Tempo ślamazarne i niby to jakoś mniej raziło, tyle, że technicznie tu nie było fajerwerków i nic się nie działo. Końcówka z dupy, gdzie Rowan wbił, zrobił akcję, trochę odczekania, pin i koniec…serio, to było tragiczne. Może przesadzam, ale tego się nie dało oglądać. 2/5 Ps. a Daniel pewno będzie miał sojusz z BB, z powodu ochrony natury i sprzeciwie wycinki drzew w lasach, gdzie przecież Bracia żyją.

Balor-Lesnar: krótko i na temat, lecz nadal tylko dobrze. Ładny początek i wydawało się, że tak polecą cały czas, tylko później zwolnili i walka siadła. Koniec w sumie głupi w luj, pokazujący tylko to, że Bestia może zaatakować nagle i po ptokach. Nie spodziewałem się winna Balora i rezultat mnie nie dziwi, tylko szkoda trochę potencjału starcia, który nie został w pełni wykorzystany. 3,5/5

RR panów: przeciętny do bólu RR. Już nie chodzi o sam wynik i skład, bo akurat to było ok-nic wielkiego on nie wniósł i raczej opierał się na tym, co już wiemy i mamy. Nie zbudowano nowych feudów i jakiś początków czegoś ciekawego, dużo oklepanych motywów, via. ratunek Kofiego, heheszki z Titusa. Same „niespodzianki” na plus, a i spoko się one spisały. Rollins musi pokonać Lesnara, nie ma szansy na kolejny win Brocka. 3/5

RR pań: nie cały widziałem, ale jednak widać było sporo niedociągnięć i niezgrań. Miło, że Bayley tyle wytrzymała i Becky wywaliła na ryj Jax. Rezultat na mega plus, tylko nadal obstawiam wbicie Charlotte do walki Becky-Ronda, co będzie jednak zbyteczne.

Oceniając to, co widziałem w całości-mega przeciętna gala. Same RR Matche na tym samym poziomie, co gala, gdzie nie wykorzystano potencjałów, które w nich drzemały. Przynajmniej wygrani tym razem odpowiedni, mimo pewności rezultatów końcowych. Najbardziej spasowali mi Cruiserzy :O i od biedy walka o Universala. Ponoć opener pań najlepszy, więc to też o czymś świadczy. Ogólnie kolejny przeciętniak z głównego rosteru.

_________________
Obrazek
UM:Grudzień 2018, Luty 2019, Marzec 2019, Sierpień 2019


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn sty 28, 2019 7:49 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 24, 2015 11:27 am
Posty: 1681
Lokalizacja: Gdańsk
Kickoff:

Bobby Roode i Chad Gable vs. Scott Dawson i Rezar - **
Rusev(c) vs. Shinsuke Nakamura (WWE United States Championship) - ***
Buddy Murphy(c) vs. Kalisto vs. Akira Tozawa vs. Hideo Itami (WWE Cruiserweight Championship) - *** ¾

Asuka(c) vs. Becky Lynch - WWE SmackDown Women's Championship
To po prostu musiało się udać i się udało. Sporo czasu, szybkie tempo że aż się prawie pozabijały. Ringowo pięknie i chyba najbardziej żwawe starcie z całej karty. Wygrała ta która miała to wygrać choć zaskoczyli mnie tym że Becky zupełnie czysto odklepała bo jednak przeczuwałem tu heel turn Japonki i coś nieczystego. Mi to tam nie przeszkadza. Walka to walka, przegrać czasem można i nie potrzeba do tego 43534 finisherów. (17:08) (**** ¼)

The Bar(c) vs. The Miz i Shane McMahon - WWE SmackDown Tag Team Championship
Ogólnie to dużo lepiej niż przeczuwałem bo cały czas coś się działo i nawet ten chaos był ok. Mam jednak dwa problemy: po pierwsze było to za długie - 8 minut spokojnie by im wystarczyło, po drugie znów wyszło na to że Shane sam rozpierdolił rywali co nie powinno mieć miejsca. Rezultat oczywisty. (13:20) (***)

Ronda Rousey(c) vs. Sasha Banks - WWE Raw Women's Championship
Zajebisty start, potem trochę zwolnili, ale ogólnie bardzo ładnie ze sobą współpracowali. Sasha postawiła poprzeczkę i ładnie kontrowała rywalkę i wciągnęły mnie w to nawet jeśli nie było szans na wygraną Banks. Nie kumam o co chodziło po walce, ale możliwe że będą chciały dać ich rewanż na jakimś Fastlane, ale wolałbym ujrzeć teraz potyczkę Rondy z Bayley. (13:47) (*** ½)

Women's Royal Rumble match
W sumie ten sam poziom co rok temu. Wtedy środek był jednak ciekawszy bo mieliśmy sporo gościnnych występów, ale tu za to otrzymaliśmy świetnie rozpisaną końcówkę. Ringowo było dobrze odejmując tę żenadę którą nazywam występ Alicji Fox. Wejście Becky mocne jak i jej starcie z Jax i Charlotte. Rezultat odpowiedni bo Flairówna ma taką pozycję że zdąży jeszcze to starcie wygrać, a teraz było ewidentnie momentum Becky. To teraz poproszę Lynch/Ronda i Asuka/Charlotte. (71:28) (*** ½)

Daniel Bryan(c) vs. AJ Styles - WWE Championship
Ogromne rozczarowanie. Zaczęli całkiem ładnie, ale z minuty na minutę tylko coraz bardziej zamulali zamiast się rozkręcać. Może to tylko wypadek przy robocie, ale nie zachęcili tym do ich potencjalnie kolejnego starcia, a gwoździem do trumny była ta interwencja Rowana który pojawił się tu kompletnie z dupy. Pewnie myśleli że skoro Rowan i Bryan mają podobne twarze to trzeba ich połączyć. Technicznie nic im nie mogę zarzucić bo Bryan dał występ jak zwykle na poziomie, ale nie było po nich widać żadnego zaangażowania, szczególnie u Stylesa który wygląda coraz słabiej. (24:37) (***)

Brock Lesnar(c) vs. Finn Balor - WWE Universal Championship
Szanuję że nie poszli w ten sam schemat co w walkach ze Stylesem i Bryanem, a dali bardziej niedługi sprint na kształt Lesnar/Joe choć tu działo się jeszcze więcej, a zamiast demolki bestii mieliśmy demolkę Finna który dominował tu jakieś 70% starcia. ex lide Bullet Club dostał bardzo dobry występ i raczej może się cieszyć z tego występu. I żeby to było doskonałe starcie zabrakło by jeszcze Finn doszedł do lin na koniec. Fajnie za to że Lesnar nie był w stanie wykonać podczas starcia ani razu F5 co jest jakimś powiewem świeżości gdyż większość jego starć to orgie finisherów. Ich 8 minut >> 25 minut Styles/Bryan. (8:39) (*** ¾)

Man's Royal Rumble match
Tak naprawdę gdyby nie ta Nia Jax nie miałbym za bardzo do czego się tu czepiać bo choć nie jest to tak pamiętliwy RR match jak rok temu całość rozegrana była w porządku. Ringowo było fajnie, spory udział dostał Almas, Ali (choć to wyeliminowanie przez Jax trochę to zabiło) i Gargano (jego walka z Sethem bardzo na plus). Jarrett był całkiem miłym dodatkiem i mi tam brak jakichś starców w ramach niespodzianki nie przeszkadza. Lepiej niech dadzą typów z NXT którzy będą mogli się wykazać jak też było tutaj. Zabrakło mi tu tylko większych emocji bo każdy wie że rezultat sprowadza się tu tylko do Brauna i Rollinsa, ale z drugiej strony jeszcze do niedawna zwycięzcy tych pojedynków byli z góry znani. Starali się w większości dać tu bardziej ważnych zawodników, a jak już pojawił się jakiś jobber to w celach czysto humorystycznych i o ile nie mam z tym większego problemu to taki Angle czy tam paru innych mogło tu zostać parę minut dłużej. Rollins wygrał bo musiał to wygrać. Nie było innej opcji. Ogólnie było dobrze, ale bez większych fajerwerków. (57:30) (*** ½)


Dwa starcia Royal Rumble były w porządku, ale też nie będziemy ich wspominać jako te historyczne. Mocnym rozczarowaniem było starcie o pas WWE które miało być show stealerem, a było jedną ze słabszych walk gali. Lesnar i Balor dali znakomity sprint, opener był świetny, walka o pasy Tag Team i tak powyżej oczekiwań. Ronda/Banks dały takie starcie jak się spodziewałem. W Kickoffie świetny spotfest Cruiserów. Ogółem dobra gala choć mogła być jeszcze lepsza, ale TakeOver wciąż nie pobite.

7/10

_________________
Obrazek

Obrazek

4 miejsce w typerze WWE 2017
2 miejsce w typerze WWE 2018

Progres roku 2017
Best Post 2018
2x User Miesiąca: Marzec 2017, Październik 2017


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn sty 28, 2019 9:01 pm 
Legenda
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt wrz 23, 2008 6:52 pm
Posty: 5750
Lokalizacja: Szczecin
Jak co roku, mój jedyny kontakt z WWE, czyli Royal Rumble Match. Widzę po opiniach innych osób że wypadło średniawo, więc mogę sobie wytłumaczyć to iż tegoroczna edycja mnie nijak nie zafascynowała. Obejrzałem i zapomnę. Będę tylko bardziej przekonany, że do WWE nie powrócę.
Były jednak osoby, które zrobiły na mnie pozytywne wrażenie, jak choćby Samoa Joe, Mustafa Ali czy Drew McIntyre. O ile zaciekawiło mnie, że na koniec upchnęli Nię Jax, o tyle chyba trochę przesadzili. Serio ona jest taka mocarna, że blokuje RKO? Do tego trochę szkoda że to ona wyeliminowała Aliego.
RR zaliczone, do zapomnienia. Do zobaczenia za rok. Może.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw sty 31, 2019 6:48 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 16, 2016 4:27 pm
Posty: 2056
Lokalizacja: Bydgoszcz
Nic odkrywczego pewnie nie napiszę, ale zapomniałem się wypowiedzieć we wtorek, a może jest ktoś kto koniecznie czekał na moje zdanie na temat Royal Rumble. A zdanie jest takie - fajna gala, właściwie to przepełniona plusami, a nie minusami.

Zarówno Asia i Becky jak i Rondzia i Sasha dały fajne walki. Opener był jedną z lepszych walk kobiet w głównym rosterze jakie widziałem w przeciągu ostatnich kilku miesięcy. I w ogóle nie przeszkadzał mi sposób wygranej Asuki, bo Lynch powinno dać się pokonać. Rousey i Banks trochę gorzej, czasami między paniami nie zgrzytało, ale według mnie stoczyły one walkę w innym stylu niż kobiety ze SmackDown. W sumie fajnie, że Banks nie musiała klepać, ale rewanżyku chyba nie będzie, a szkoda.

McMahon i Miz o dziwo walczyli naprawdę nieźle z Cesaro i Sheamusem. Walka nie była zamulaczem, a dość fajnym sprintem. Raczej wszyscy spodziewali się wygranej Shane'a i Miza, trochę szkoda - Cesaro i Sheamus znowu są ofiarami eksperymentu. Wcześniej Strowman i Nicholas, teraz emeryt i gwiazda filmowa. Starcie na ***1/2. AJ vs Bryan nie oglądałem, bo przypadkiem natknąłem się na spoiler i nie chciało mi się już siedzieć 20 minut. Ale z tego co widziałem to nie ma czego żałować. Balor vs Lesnar bardzo fajnie, ale za krótko. Moje marzenia się nie spełniły, Bork dalej mistrzem.

Kobiecy Rumble lepszy od męskiego. Po pierwsze bardzo podobało mi się to, że nie było żadnych legend jak Molly Holly, a występowały zawodniczki z NXT. Czasami tylko ciężko było poznać jakąś Xię Li po theme songu, ale i tak spoko. Fajny występ zaliczyła Lacey Evans i spodobało mi się, że została w walce dość długo. Podobała mi się też Ember, ale zauważyłem, że jej zadaniem było otrzymywać wpierdol od każdej kolejnej wchodzącej do ringu zawodniczki. Na minus sytuacja z Riott Squad - trochę mnie irytowało jak jakaś jebana Liv Morgan sobie wyciąga z psiapsiółami inne rywalki i ot tak sobie je leją. Ogromny props za zwycięstwo Becky, ale wolałbym ją po prostu wpuścić do ringu z numerem 28, a nie pajacować.

Męski Rumble w porządku, strasznie podobało mi się to, że zjawili się wrestlerzy z NXT. Szkoda tylko, że naczytałem się newsów o jakiejś wielkiej niespodziance, a tą niespodzianką było chyba to, że Nia Jax wyeliminowała Mustafę Aliego z Royal Rumble. W tym roku pobito chyba rekord ilości zawodników, którzy wypadli w mniej niż 30 sekund. Z jednej strony spoko, bo pokazuje to, że właściwie możesz wylecieć w każdym momencie, ale z drugiej strony strasznie osłabia to takiego gościa jak na przykład Lashley. Co jeszcze było do kitu? To, że znowu wszyscy gadali o odejściu Zigglera, a ten jak zwykle wchodzi pod sam koniec. xD Sposób wygranej Rollinsa trochę tani - po raz kolejny face dostaje wpierdol i leży poza ringiem przez dziesięć minut. Mnie to irytuje, a na dodatek w kobiecym Royal Rumble pojawił się praktycznie ten sam patent. xD Mimo to cieszy zwycięstwo Setha, ale i tak liczyłem na McIntyre'a. O wejściu Nii Jax nie będę nic pisał, ale ten wpierdol, który zaliczyła był bardzo przyjemny dla oka.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group