Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest pn lis 19, 2018 1:01 pm

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 156 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następna
Autor Wiadomość

Offline
Post: ndz maja 04, 2014 5:25 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 01, 2012 8:55 pm
Posty: 3002
Lokalizacja: Chełm
WWE The Best of RAW After The Show

Szczerze? Trochę nie rozumiem zachwytów nad tym DVD. Oczywiście, nie było to złe. Dla zwykłego fana, który nie często bywa na galach wrestlingowych a który chciałby poznać to wszystko od kuchni, to świetna dawka wiedzy w pigułce, którą będzie chłonął ale po jakimś czasie będzie miał dosyć. Tak właśnie jest z tym DVD. Każdy kolejny segment po zakończeniu gali jest inny, czasami różnią go tylko niewielkie niuanse ale generalnie sama koncepcja jest taka sama. Po obejrzeniu kilku takich segmentów w którym na dodatek cały czas pojawia się tam sama twarz czy to Austina czy to Rocka czy też Ceny, powoli zaczyna to nudzić a nawet irytować.
Wniosek? Takie wydarzenia powinno się oglądać albo na żywo - klimat jest zdecydowanie inny, albo (jeżeli już jesteśmy zdeterminowani) w odstępach czasu. Starałem się obejrzeć wszystko w możliwie jak najkrótszych czasie, każdy segment osobno, ale tak jak napisałem na początku - po jakimś czasie zaczyna nudzić.

_________________
Były moderator i administrator forum Wrestlefans - do 07.06.2015

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr maja 21, 2014 5:44 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lis 07, 2009 12:20 pm
Posty: 3974
Lokalizacja: Dębica
TNA Wrestling: Kurt Angle - Champion (2008)

Obrazek

*Kurt Angle vs. Samoa Joe - Genesis 2006
Świetna walka, która nie bez przyczyny została zapowiadana jako "Dream match of the decade". W tej walce mieliśmy po prostu wszystko. Świetne akcji, dużo submissionów, kontr, przerwanych pinów, dobre tempo, a nawet pojawiła się krew. Jest to jedna z najlepszych walk w historii TNA i nie była to jedyna ich walka na tak świetnym poziomie.
Ocena: **** i 3/4 *

*Kurt Angle vs. Samoa Joe - Turning Point 2006
Samoa Joe ten rewanż może zaliczyć do udanych, czyli ogólnie mamy 1:1, więc trzecia walka tej dwójki była nieunikniona. Była to druga tak świetna walka jak ta poprzednia z tą różnicą, że tutaj bardziej poszli w techniczny wrestling przez co mogliśmy więcej oglądać różnych submissionów i różnych przejść do nich. Kurtowi nie pomógł nawet kopniak w genitalia. Dwie najlepsze walki 2006 roku już na samym początku to dobry dignostyk na to DVD.
Ocena: **** i 3/4 *

*Kurt Angle vs. Samoa Joe - 30 Minute Iron Man Match- Final Resolution 2007
Kolejna walka z udziałem tej dwójki na tym DVD, która również stała na wysokim poziomie, ale jednak nie była aż tak wspaniała. 30 minute iron man match to świetny pomysł na zakończenie tego feudu. Podobało mi się to, że walka była bardzo wyrównana i obaj mieli sporo okazji do zdobycia punktu. Końcówka to już szaleńczy atak Joe po remis, ale Kurt świetnie zdołał się wybronić przez co zasłużenie wygrał tą walkę jak i cały feud.
Ocena: **** i 1/2 *

*Kurt Angle vs. AJ Styles vs. Christian Cage vs. Chris Harris vs. Samoa Joe - TNA Title King of the Mountain - Slammiversary 2007
Według mnie to był najlepszy King of the Mountain match w historii TNA. Bardzo dobry skład, w którym można zobaczyć większość moich ulubionych wrestlerów. Fajne tempo, które było równe przez całą walkę co nie zdarza się często. Mnóstwo najróżniejszych akcji, submissionów, prób pinów co dodawało jeszcze emocji. Na plus również publika, która żywo reagowała na to co dzieje się w ringu. Warto zobaczyć to starcie, bo nie można się przy nim nudzić.
Ocena: **** i 1/2 *

*Kurt Angle vs. Samoa Joe - Winner Take All Match- Hard Justice 2007
Kolejne świetne starcie tej dwójki. Ich walki można oglądać godzinami i nie być znudzonym. Fajnym dodatkiem w tej walce było to, że na szali były wszystkie pasy mistrzowskie, co również pokazuje jak Angle i Joe zdominowali TNA w tamtym okresie. Sama walka była świetna, dużo kontr, dużo submissionów, dużo ciekawych akcji i dobre tempo. Jak to TNA ma w zwyczaju sędzia musiał paść nieprzytomny, aby Kurt mógł wygrać tą walkę co również zrobili w ciekawym stylu wykorzystując Karen.
Ocena: **** i 1/2 * +

*Kurt Angle vs. Jay Lethal - X-Division Title Match- No Surrender 2007
Kurt Angle świetnie wytrzymał tempo jakie w tym okresie mogliśmy oglądać w X Division i wraz z Jay'em Lethalem stworzyli bardzo dobry pojedynek. Co prawda nie była to taka typowa walka Xów, bo przecież Angle to waga ciężka. Podobało mi się to, że walka była w miarę wyrównana z lekką przewagę Kurta.Obaj pokazali kilka swoich firmowych akcji przez co troszke przypomniałem sobie o Lethalu, którego w ringu nie widziałem od dłuższego czasu. Przyjemna i szybka walka.
Ocena: ****

*Kurt Angle vs. Sting - TNA Title Match - Bound For Glory 2007
Kolejna bardzo dobra walka na tym DVD. Obaj dostali troche czasu przez co mogliśmy zobaczyć akcje, z których obaj słyną, czyli Stinger Splash, Scorpion Death Drop, Scorpion Deathlock, Angle Slam czy też Ankle lock. O dziwo Kurt dość mocno zbotchował przy skoku z narożnika i nie wiem czy to miał być swanton bomb czy 450, ale wylądował nogami na Stingu co ten dość mocno odczuł. Dodatkowo Stinger pod koniec walki oberwał kijem bejsbolowym w głowę lub klatkę piersiową co również musiał odczuć i nawet mina Kurta to zdradziła. Podobała mi się końcówka walki kiedy to Kevin Nash interweniował i próbował pomóc Kurtowi w wygraniu tej walki co nie skończyło się dla niego udanie. Biorąc pod uwagę, że w walce brał udział Sting to trzeba przyznać, że walka była bardzo dobra.
Ocena: ****

*Kurt Angle vs. Sting - TNA Title Match - Impact 10/28/07
Rewanż na Impactcie nie był już tak dobry, ale i tak przyjemnie się to oglądało. Wiadomo, że walka była krótsza, ale pomysł na zakończenie taki sam, czyli interwencja Kevina Nasha, która tym razem przyniosła lepszy skutek dla Kurta, a sam Kevin został wydymany.
Ocena: *** i 1/2 * !!

*Kurt Angle vs. Yuji Nagata - IWGP Title Match - Global Impact
Tą walkę kiedyś opisywałem przy okazji Global Impact, więc dam tylko ocenkę.
Ocena: ****

*Kurt Angle vs. Samoa Joe -TNA Title Match- Lockdown 2008
Walka ta bardziej przypominała nam walkę MMA niż wrestlingu i zaraz po kopnięciach Samoa Joe, które dość mocno odczuł Kurt przed oczami pojawił mi się Pudzian i Najman. :D Sama walka była bardzo dobra do czego zresztą ta dwójka nas przyzwyczaiła. Było dużo takich akcji typowych dla MMA, sporo duszenia, różnych dźwigni na nogę czy rękę, ale nie zabrakło również wrestlingu w tej walce. Co tu dużo pisać, Angle i Joe w tym okresie robili najlepsze walki, a ze sobą świetnie się uzupełniali.
Ocena: **** i 1/2 *

Ogólnie jest to najlepsze DVD TNA jakie do tej pory widziałem. Walki były świetne co zresztą widać po ocenach, między walkami Kurt Angle fajnie się wypowiadał na różne tematy i te prawie 7 godzin minęło bardzo szybko. Gorąco polecam jeśli ktoś jeszcze nie widział.

_________________
Założyciel WF Snooker Federation
Obrazek



Moderator roku 2012 !
Administrator od 1.08.2013
Fan wrestlingu od 25.02.2005 !
http://total-nonstop-action.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz cze 29, 2014 11:06 am 
Mid carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw lut 23, 2012 10:44 pm
Posty: 515
Lokalizacja: Siedlce
CM Punk in Indy nie jest oficjalnym DVD wydanym przez federacje niezależne w których występował Phil. Zbiór tych walk został utworzony przez fana i wybór walk jego jego subiektywnym wyborem.

IWA Mid-South House of Hardcore 2nd Anniversary - 09.02.2002
Chris Hero vs. CM Punk - Tables And Ladders Match - **** i 1/4*

Walka z debiutującym rok wcześniej Hero nie zachwyciła tempem, ale jeśli weźmiemy pod uwagę ilość niesamowicie niebezpiecznych spotów, które zostały wykonane to nasz pogląd na ten fakt będzie zdecydowanie inny. Panowie zdecydowanie się nie oszczędzali i mimo że to Punk przyjął więcej nie krwawił jak Chris, który po Reverse Hurricanranie w stół nie wyglądał zbyt dobrze. Samo wytrzymanie ponad pięćdziesięciu minut w tak fizycznej walce zasługuje na dowody uznania.

IWA Mid-South Spring Heat - 01.03.2002
Eddie Guerrero vs. Rey Mysterio Jr. vs. CM Punk - *** i 3/4*

Skład wprost z kosmosu, więc walka nie mogła wyjść słabo. W porównaniu do poprzedniego starcia Punka było bardzo krótko (ok. 12 minut), więc uczestnicy nie pokazali wszystkiego co maja w zanadrzu. Były loty, trochę techniki i submissionów, więc każdy w tej walce znajdzie coś dla siebie. Na ogromne wyróżnienie zasługuje końcówka, która była emocjonująca i co najważniejsze bardzo dobra pod względem wrestlingu.

IWA Mid-South Morris Mayhem - 02.03.2002
Eddie Guerrero vs. CM Punk - *** i 1/2*

Odniosłem wrażenie, że starcie było wręcz identyczne do tego które odbyło się dzień wcześniej z tą różnicą, że bez Mysterio było mnie lotów. Większość walki to dominacja Eddie'ego oparta na dźwigniach i nieliczne próby kontr Punka. W feudzie zgrabnie utrzymano także Reya Mysterio, a zmiana posiadacza pasa dzień po wcześniejszej zmianie może być różnie odbierana. Walka dla fanów technicznego wrestlingu.

IWA Mid-South Retro Night - 04.10.2002
Nate Webb vs. CM Punk - ***

Powrót Punka po kilku miesiącach do ringu IWA MS można zaliczyć do udanych, jednak niestety nie ze względu na tę walkę. Nate i Punk rozkręcili się dopiero pod koniec, mimo że starcie nie było zbyt długie (13 minut). Na szczęście udało im się stworzyć jakikolwiek ładunek emocjonalny, więc ostatecznie był to "zjadalny wrestling". Dopiero po tym starciu tej samej nocy Punk stoczył dobrą walkę z BJ Whitmerem i Chrisem Hero. Niestety tego starcia na tej składance zabrakło.

IWA Mid-South When Hero Met Punk - 07.02.2003
Chris Hero vs. CM Punk - Best Two Out Of Three Falls 90 Minute Time Limit Match - *** i 3/4*

Federacja postanowiła w pełni wykorzystać fenomenalną walkę z lutego zeszłego roku i zorganizować rewanż z wielką pompą. Nazwa eventu poświęcona main eventowi i stypulacja, która wręcz spoilerowała, że walka trwała będzie bardzo długo. IWA za wszelką cenę starało się stworzyć historię godną innych walk trwających 60 min. + i częściowo im się to udało. Niestety ponad 40 minut samego mat-wrestlingu zabiło trochę poziom tej walki, bo wszystko jest dobre jednak z umiarem. Genialny był motyw z double pinfallem na 2:2 na kilka sekund przed końcem time limitu, chociaż zakończenie tego chwilkę po tym wydarzeniu również nie było zbyt dobrym pomysłem.

MAW Hardcore Cup 2003 - 25.05.2003
Brad Bradley vs. CM Punk - ** i 1/2*

Myślę, że autor wybrał to tylko ze względu na speech Punka przed walką. Samo starcie było po prostu średnie i nie zasługuje na uwagę.

IWA Mid-South Volcano Girls - 30.05.2004
B-Boy, Chris Hero & Homicide vs. BJ Whitmer, CM Punk & Samoa Joe - *** i 1/4*

W tym przypadku Punk nie odgrywał głównej roli, bo bardziej skupiono się na podbudowie Joe vs. Hero. Mimo wszystko Phil dotrwał niemalże do końca. Ogólnie starcie nie było źle, ale brakowało "tego czegoś" co mogłoby skłonić do wyższej oceny. Początek mocny, ale później stopniowo poziom spadał.

IWA Mid-South One More Time - 11.06.2004
Chris Hero vs. CM Punk - *** i 1/2*

Kolejne wykorzystanie tego feudu do stworzenia fenomenalnego show szczególnie pod względem medialnym. Niestety tendencja spadkowa się utrzymała, bo starcie znów było bardzo długie, a większość to po prostu zabijanie czasu i nabijanie minut. Dużo technicznego wrestlingu na początku, a na koniec dosyć wolne tempo i bardzo przeciętne budowanie emocji.

PWG The Reason For The Season - 10.07.2004
Super Dragon vs. CM Punk - *** i 1/4*

Kolejne dosyć przeciętne starcie w tej składance. Jedyne co warto zobaczyć to elementy komediowe, bo samo starcie niezbyt zachwyciło, chociaż jeśli chodzi o technikę to było na co popatrzeć.

FWA TWC International Showdown - 19.03.2005
Samoa Joe vs. CM Punk - *** i 1/2*

Bardzo długo się rozkręcali i dopiero pod koniec pokazali swoje ogromne potencjały. Podobnie jak wiele walk na tej składance opierano się w głównej mierze na technice, więc nie każdemu może się to spodobać.

IWA Mid-South Simply The Best 6 - 09.04.2005
Delirious vs. CM Punk - *** i 1/4*

Większą część walki zajęła dosyć dobrej jakości komedia, która ułatwiła odbiór tej walki przez fanów na arenie w Highland. Dzięki temu na starcie panowie posiadali dosyć mało czasu i bardzo dobrze go wykorzystali co przyczyniło się do bookowania kolejnych walk z ich udziałem.

IWA Mid-South Dedication - 06.05.2005
Delirious vs. CM Punk - *** i 1/2*

Walkę zabookowano w zastępstwie starcia Chris Condito vs. CM Punk. Phil walczył dla Chrisa, który zmarł kilka tygodni wcześniej i można było dostrzec kilka akcji z arsenału tego wrestlera. Ogólnie starcie było podobne do tego pierwszego opisanego wyżej, jednak moim zdaniem dzięki większej ilości czasu wyszło im minimalnie lepiej.

IWA Mid-South No Blood, No Guts, No Glory 2005 - 02.07.2005
Delirous vs. CM Punk - *** i 3/4*

Genialne starcie pod względem komedii, ale także w kwestii czysto wrestlingowej wyszło najlepiej spośród poprzednich walk tych dwóch panów. Kolejne bardzo długie starcie, chociaż w tym przypadku fajnie zapełnili czas i nie było nudnych przestojów.

OVW TV - 06.05.2006
Brent Albright vs. CM Punk - Strap Match - *** i 1/4*

Dosyć średnie starcie, chociaż mi przypadło do gustu. Dobrze wykorzystano stypulację i mimo tego, że czystego wrestlingu było mało to nie nudziłem się przez całą długość walki.

Wybór walk przez autora bardzo dziwi, bo nie znalazłem żadnej walki Punka z ROH gdzie również występował i to z sukcesami. Mimo wszystko warto obejrzeć te walki, ponieważ widać zmiany następujące w postaci Phila z roku na rok.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw sie 21, 2014 9:19 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 01, 2012 8:55 pm
Posty: 3002
Lokalizacja: Chełm
WWE Journey to Summerslam/ Destruction of the Shield:

Krótki po tylko godzinny dokument poświęcony w całości The Shield. Nie jest to dokument wydany na DVD a specjalne wydanie dostępne za pośrednictwem WWE Network. Napisał, że całość trwała "tylko" godzinę, głównie z tego powodu, że bardzo ciężko opisać jest 3 różnych zawodników w tak krótkim czasie a właśnie każdemu z osobna było to poświęcone.
Najwięcej czasu poświęcono Sethowi Rollinsowi. To co cieszy to fakt ukazania jego pogatej kariery, liźnięcie backyardu oraz urywki walk z Ring of Honor (między innymi walk z Bryanem). Dowiadujemy się o jego współpracy z Sapolskym, który ma niezłego nosa do wyciągania talentów czy jego kontaktach z Laurinaitisem.
Reigns z kolei niewiele wiadomo jako wrestlerze, ale ukazano jego karierę w footballu, stopniowe zdobywanie doświadczenia oraz umiejętności szybkiego uczenia się. Do tego dochodzą korzenie i wspominanie o Rocku czy głównie Usosach. Ta część nie jest za bardzo interesująca, bo jest to typowy cukierkowy zapychacz ale okazuje się, że mówiąc na luzie, bez przygotowanego skryptu, wychodzi to całkiem przyzwoicie.
Mam wrażenie, że najmniej czasu poświęcono Ambrose'owi a przecież to on ma najbogatszą karierę. Wspomniano tylko o jego czasach sprzed wrestlingu, niekonwencjonalnym stylu walki, czy promach, które zaczęły zdobywać fanów głównie za czasów DGUSA. O Ambrosie zaczyna się więcej mówić dopiero w kontekście wali z Rollinsem - to jest motyw przewodni dokumentu. Co jakiś czas wracają do tego tematu, pokazując ich rywalizację w FCW i oczekiwania jakie ze sobą niesie. Sam Triple H mówi o ogromnych możliwościach obu zawodników.

Podsumowując, osoby, które znają kariery zawodników raczej nie znajdą dla siebie nic nowego ale trzeba przyznać, że jak na godzinę czasu, wypadło to świetnie. Dowiedziałem się o frustracji Ambrose'a spowodowanej ciągłym czekaniem i zawieszeniem pomiędzy NXT a głównym rosterem czy bardzo trudnym charakterem Rollinsa i jego konflikcie z Triple H. To powoduje, że z chęcią zobaczyłbym już normalne DVD o całej grupie.

Btw, w dokumencie pojawia się postać Youngera i nie wiem czy tylko ja mam takie odczucie, ale wygląda on bardzo staro ;)

_________________
Były moderator i administrator forum Wrestlefans - do 07.06.2015

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt sie 22, 2014 4:38 pm 
Rookie
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob sie 09, 2014 6:58 pm
Posty: 26
Ostatnio obejrzałem kilka walk z DVD, Ring of Honor Bloodstained Honor.

The Second City Saints (CM Punk & Ace Steel) vs. The Prophecy (Dan Maff & BJ Whitmer)
Bardzo dobre starcie, widać w nim klasycznego Punk'a. Second City jak zawsze w tamtych czasach pokazała klasę natomiast The Prophecy było mi trochę mniej znane ale skoro pojawiło się na dosyć uznanym DVD spodziewałem się, że będzie całkiem dobry pojedynek I się nie przejechałem dlatego polecam.

CM Punk vs. Jimmy Rave
Kolejne dobre starcie Punk'a. Rave jest mi bardziej znany z TNA a tam dla mnie był taką, bardzo szarą postacią. Stypulacja walki to Dog Collor (Punk miał na sobie coś w stylu smyczy) ale I tak dał sobię całkiem dobrze radę.

Team ROH (Samoa Joe, Adam Pearce, BJ Whitmer) vs. Team CZW (Chris Hero, Super Dragon, Necro Butcher)
Niesamowity pojedynek pełen wspaniałuch nazwisk! To chyba były czasy w których Dragon I Hero byli w najwyższej formie dlatego pokazali na co ich stać. Joe natomiast jak to on pokazał klasę I wysoki poziom wrestlingu! Jedna z lepszych walk na tym DVD polecam ją jako pierwszą.

Kevin Steen & El Generico vs. Jay & Mark Briscoe
Wspaniały pojedynek dwóch znakomitych TT. Mnóstwo spotów z drabinami I stołami. Chemia między tymi drużynami jest ogromna dlatego tak dobrze się ich ogląda! Miło było też zobaczyć duo Steen/Generico.

_________________
Cyanide&Happiness
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt wrz 02, 2014 3:55 pm 
Legenda
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 20, 2012 2:22 am
Posty: 5559
RoH Final Battle 2012

Singles Match
Michael Elgin vs. Roderick Strong - [***2/4] - szkoda że dostali tak mało czasu bo jakby byli wyżej to na bank dostaliby więcej czasu a to = lepsza walka. Ogólnie opener nie zassał, znam ich z gal teraźniejszych i o ile Roderick wówczas już był dobry jak teraz, tak Michael wydawał się wówczas gorszy ringowo niż teraz. Nie wiem czy to tylko jedna taka niedyspozycja czy może faktycznie w 2013 się solidnie poprawił bo byłem na serio zaskoczony tym co wówczas pokazał. Znaczy nie było źle ale też nie było to na jego dzisiejszym, bardzo dobrym poziomie.

Singles Match
Jay Lethal vs. Rhino - [**3/4] - nie wiem dlaczego Rihno dostał taką walkę ale fajnie że wypromował Jay'a. Walka była taka sobie, jedynie Jay coś ciekawego pokazał.

Singles Match
Prince Nana vs. RD Evans - [**3/4] - nawet przyjemnie to im wyszło. Plamy nie dali i co ciekawe nie nudziłem się zbytnio ;)

New York City Street Fight
BJ Whitmer i Rhett Titus vs. Wrestling's Greatest Tag Team (Charlie Haas i Shelton Benjamin) - [***] - nawet przyjemnie im to wyszło. Nie będę się czepiał że słabo wykorzystali gimmick ale to że nie mogli dać sobie rady z barierką, no kurde :D

Singles Match
Jerry Lynn vs. Mike Bennett - [***1/4] - Michael i weteran stoczyli walkę którą muszę przyznać że świetnie mi się oglądało. Może nie pokazali nie wiadomo jakiego wrestlingu ale na duży plus to że się starali bo wyszło bardzo fajne starcie. Ludzie z trybun to tylko potwierdzili chantując do Jerry'ego.

Tag Team Match
Bobby Fish i Kyle O'Reilly vs. The American Wolves (Davey Richards i Eddie Edwards) - [****] - to było mocne. Obie drużyny pokazały klasę co z resztą pokazują też dzisiaj. Cała czwórka się dobrze uzupełniała, do tego między nimi czuć było bardzo dobrą chemię ringową. Jeden minus - mało czasu :D

Non Title Match
Adam Cole vs. Matt Hardy - [***] - doceniłem jeszcze bardziej Adam który sprawił że walkę dało się oglądać. Ale nie rozumiem dlaczego Adam przegrał? Sądziłem że Matt podłoży się chłopakowi dzięki czemu go wypromuje a tu lipa i przegrana Cole'a. Chociaż, rok później Cole i tak biegał po ringu jako mistrz RoH więc co to za różnica :D

RoH World Tag Team Title Sudden Death Rules Three Way Match
SCUM (Jimmy Jacobs i Steve Corino) (c) vs. Caprice Coleman i Cedric Alexander vs. The Briscoes (Jay Briscoe i Mark Briscoe) - [***] - odniosłem wrażenie że to bardziej była walka między SCUM a braćmi. Coleman i Alexander prawie byli niezauważeni, a szkoda bo sądziłem że jak te 3 drużyny dostaną równy booking to będzie lepsza walka.

RoH World Title Ladder War
Kevin Steen (c) vs. El Generico - [****2/4] - kozacki ME. Bardzo dobre zakończenie trwającej od 2 lat - małymi przerwami - wojny. Jak wówczas słyszałem o tej walce to nie wierzyłem że wygra Generico - maszerował przecież do WWE. Samo starcie było świetne, nie brakowało spotów z drabinami (choć jak widziałem highlighty z ich walki z PWG Steen Wolf to tam się bardziej okładali nimi) i nawet momenty nudy nie były złe. Bardzo dobre uwieńczenie gali.

Ocen ogólna - [***2/4] - tylko 4 walki wybiły się spośród tłumu solidnych. Dwie niżej - Jay Lethal vs. Rhino i Prince Nana vs. RD Evans - a dwie wybiły się w sposób pozytywny.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz lis 23, 2014 12:54 am 
Legenda
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 20, 2012 2:22 am
Posty: 5559
AJPW Champion Carnival 2008 - Dzień 5
Champion Carnival Final Match
Suwama vs. Hiroshi Tanahashi - [****]

Bardzo dobra walka. Dostali około 30 minut i muszę przyznać że mimo wszystko mogli ten czas lepiej wykorzystać choć i tak było całkiem nieźle. Hiroshi przez większą część walki obijał Suwamę - oczywiście wrestler AJPW próbował się bronić - jednak połowa walki to dominacja Tanahashiego. Dopiero ostatnie 10 minut to czas gdy walka się wyrównała i prócz techniki oraz obijania nogi rywala dostałem stiff oraz szybsze akcje. Na duży plus należy dodać zaangażowanie fanów na arenie, co ciekawe Hiroshi początkowo dostawał niezły pop co się bardzo szybko zmieniło jak zaatakował sędziego. Może nie tyle zaatakował co po prostu źle się do niego odniósł. Ogólnie pokazał on w tej walce że heelem byłby genialnym bo tu mu to świetnie wychodziło.



AJPW October Giant Series 1998 - Dzień 18
Triple Crown Championship Match
Kenta Kobashi (c) vs. Mitsuharu Misawa - [*****]

Długo zbierałem się aby obejrzeć jakąś ich walkę i wybór padł na tą. Nie kierowałem się niczym specjalnym, po prostu ta walka była pierwsza jaka mi wyskoczyła na You Tube. I ta walka była genialna. Świetna, stiffowa, prowadzona w nie najgorszym tempie. Dostaliśmy też elementy techniki i obijania rywala, poza tym było mnóstwo stiffu oraz akcji których nie powstydziliby się zawodnicy dywizji Junior Heavyweight. Obaj zawodnicy dostarczyli mi także masę emocji bo zdążyłem się nieźle nakręcić w czym skutecznie pomogli mi komentatorzy oraz publiczność. Komentatorzy świetnie podbudowali napięcie oraz całą walkę się dobrze spisywali a ludzie na arenie bardzo dobrze reagowali na to co zawodnicy wyczyniali w ringu. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak polecić tą walkę i obejrzeć kolejne 5 stary z AJPW.



BJW (02.10.2005)
No-Rope Flaming Barbed Wire Deathmatch
Jun Kasai i Jaki Numazawa vs Ryuji Ito i Abdullah Kobayashi - [****3/4]

Zapewne kogoś zdziwi tą ocena ale zanim zaczniecie mnie hejtować pozwólcie że to wyjaśnię. Obejrzałem już sporo walk typu Death i jako taką wiedzę o nich mam jak również wiem czego się spodziewać. Ta walka przerwała jednak wszelkie moje oczekiwania oraz kanony jakie znałem. Zero ograniczeń ze strony zawodników, bardzo fizyczne uderzenia głową? Bardzo proszę. Podpalanie jarzeniówek a następnie różne spoty z nich udziałem (Piledriver na płonące jarzeniówki, splash Ito z drabiny na rywala nad którym płonęły 4 jarzeniówki)? Żaden problem. Ostry brawl na arenie? Był. Co ciekawe ludzie bardzo ostro dopingowali zawodników a jeśli mam być szczery to najgłośniejsi były jak się szykowały jakieś spoty z ogniem. Spodobał mi się ten Deathmatch bo takiej walki jeszcze nie widziałem i być może długo nie ujrzę.



BJW (20.11.2001)
Razor Cross Board Alpha Deathmatch
Jun Kasai vs. Ryuji Ito - [****2/4]

Może nie było takiej finezji i kreatywności jak w poprzedniej walce ale kilka akcji z udziałem krzesełek - i to nie byle jakich bo obaj po tych wymianach krwawili jakby przeszli bombardowanie jarzeniówkami - wystarczyło aby uznać to starcie za bardzo brutalne. Do tego doszło kilka akcji już bez udziału przedmiotów ale pokazały one że zawodnicy mają coś więcej do zaoferowania niż tylko obijanie się krzesełkami po ciałach. Na plus muszę zaliczyć splash Ito na stół na którym leżał Kasai, a że działo się to na trybunach to efekt był jeszcze lepszy.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt gru 12, 2014 9:51 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 05, 2009 8:21 pm
Posty: 1062
Lokalizacja: Kościerzyna
Jakieś 3 tygodnie temu ściągnąłem sobie paczkę five starów Meltzera z japońskich federacji (AJPW, AJW, JWP, NOAH i NJPW). Przez chwilę miałem nawet plan, aby obejrzeć wszystkie walki pięciogwiazdkowe (także te amerykańskie i meksykańskiego rodzynka), a potem założyć osobny temat, w którym omawiałbym każdą z nich, ale uznałem, że za dużo z tym zachodu, a sam temat ze wszystkimi walkami dałbym pewnie pod koniec przyszłego roku. :D Dlatego łatwiej będzie, jeśli co jakiś czas będę wstawiał jakieś 10 fajfstarów, które ostatnio oglądałem. Postanowiłem iść kolejnością Japonia -> Meksyk -> USA, a federacje pójdą alfabetycznie, więc na pierwszy ogień idzie AJPW:

1. Stan Hansen & Bruiser Brody vs Dory Funk Jr. & Terry Funk (08.12.1984) - ****1/2
Jedna z wielu bardzo charakterystycznych dla tego okresu walk. 4 zawodników w bardzo mocnej, bardzo stiffowej walce. Tak w sumie to mamy tu 4 z najlepszych brawlerów w historii, a na pewno ta czwórka należała do najlepszych swojego okresu. Szkoda tylko, że zakończyła się tak, jak się zakończyła, bo już ostrzyłem sobie zęby na końcówkę, a tu wuj. Btw. Hansen i Brody się nie pierdolą – oni nie uderzają przeciwnika krzesłem, oni używają stołu. :D

2. Kuniaki Kobayashi vs Tiger Mask (09.03.1985) - ****1/2
Oglądałem tę walkę po raz drugi i choć za pierwszym razem dałem 5 gwiazdek, to naszło mnie jednak coś, aby zrewidować ocenę. Mam na to 2 argumenty – mogliby powalczyć jeszcze z 3-4 minuty, by mnie uszczęśliwić, a i zakończenie w postaci Double Count Outu to chyba nie jest zakończenie wielkiej walki. Nie zrozumcie mnie źle, czasami pasowałoby to, gdyby miałoby to na celu większe podpromowanie feudu czy coś podobnego. Tutaj jednak nie dało się tego wyczuć, stąd „tylko” 4,5.

3. Genichiro Tenryu vs Jumbo Tsuruta (05.06.1989) - *****
Walka, którą niektórzy nazywają meczem lat 80. Nie obejrzałem tylu starć, aby w stu procentach się zgodzić z tymi stwierdzeniem, ale coś w tym jednak może być. Gdy ktoś pierwszy raz będzie oglądał w jednym starciu Tenryu i Tsurutę, to na pewno bardzo ciężko ich rozróżnić. Jest jeden sposób – Tenryu ma żółte buty. :D Sama walka to perfekcyjne, powtarzam, perfekcyjne panowanie nad publiką, która bezsprzecznie chce zwycięstwa Tenryu nad broniącym tytułu Tsurutą. Świetne ostatnie pięć minut, reakcja na zakończenie niezapomniana. Tak się robi pojedynki.

4. Mitsuharu Misawa vs Jumbo Tsuruta (08.07.1990) - *****
W trakcie tego pojedynku odniosłem wrażenie, jakbym miał deja vu – no tak, to taka sama sytuacja, jak z pojedynkiem z roku poprzedniego, tylko rywal Jumbo jest inny. Dla Misawy to pierwszy Main Event po tym, jak stracił maskę Tiger Maska i dano mu szansę pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Decyzja dość dziwna, bo to trochę jakby pushować jakiegoś młodziana, który dopiero co stracił maskę. Jak pokaże przyszłość, ryzyko przyniosło olbrzymi skutek, bowiem tym meczem narodzi się legenda Misawy jako niesamowitego zapaśnika. Stanowczo oglądać, bo takie rzeczy rzadko się zdarzają.

5. Akira Taue, Masanobu Fuchi & Jumbo Tsuruta vs Mitsuharu Misawa, Toshiaki Kawada & Kenta Kobashi (19.10.1990) - *****
Szóstka zawodników, która przejdzie chyba do legendy. Taue, który chce nakopać Kawadzie (i vice versa), Tsuruta, który dalej ma porachunki z Misawą, Kobashi jako underdog, który chce pokazać, że się nie poddaje i Fuchi jako jeden z lepszych Jr. Heavyweightów w historii AJPW (pominę to, że ta dywizja w AJPW nigdy świetna nie była). Dajmy im prawie pół godziny, niech robią co chcą, a publiczność oszaleje z powodu zajebistości tego starcia. Chyba prosty przepis, nie? Polecam, jak chyba zawsze, ostatnie 5-7 minut, zajebistość wkracza na poziom, na który przed nimi chyba nikt nie wszedł. Aż szkoda, że nie piszę opinii walka po walce, bo bardzo wysoki poziom tej walki został przyćmiony przez następną, w której…

6. Akira Taue, Masanobu Fuchi & Jumbo Tsuruta vs Mitsuharu Misawa, Toshiaki Kawada & Kenta Kobashi (20.04.1991) - *****
…no właśnie, znowu spotkała się ta sama szóstka. Tym razem jednak Tsuruta i Misawa jeszcze bardziej pałają żądzą do walki, Taue i Kawada chcą się nawzajem po prostu pozabijać, a Kobashi znowu chce pokazać, że choćby i go trzymali w defensywie przez 20 minut uniemożliwiając zmianę z kolegami z drużyny, to i tak się nie podda i nie da odliczyć. Zapomniałem o czymś? Ach tak, walka trwa PIĘĆDZIESIĄT JEDEN minut, a oni cały czas utrzymują bardzo wysokie tempo, może poza Taue i Kawadą, którzy momentami naprawdę są bliscy pozabijania się nawzajem. Obejrzyjcie, żeby się zgodzić lub nie zgodzić z tym, co napiszę, bo moim zdaniem to najlepszy Six Man Tag jaki oglądałem w życiu. Jeśli coś z tej paczki pobije to starcie, to… O Jezu.

7. Akira Taue, Masanobu Fuchi & Jumbo Tsuruta vs Mitsuharu Misawa, Toshiaki Kawada & Kenta Kobashi (22.05.1992) - ****3/4
Ta szóstka chyba już mi się zaczyna przejadać. :D Kolejne trwające ponad pół godziny starcie na bardzo wysokim poziomie, choć z mniejszą intensywnością niż poprzednio. Niby daję 4,75, ale na tle poprzednika wygląda to tak blado, że aż prawie nie pamiętam, co się tam działo, chociaż piszę komentarz do tej walki zaledwie 2 dni po jej obejrzeniu (w przypadku innych, np. Tenryu vs Tsuruta jest inaczej, tą pamiętam całkiem dobrze). Czy to znaczy, że nie powinniście jej oglądać? Oczywiście, że nie. Takie starcia zawsze warto, polecam. :D

8. Kenta Kobashi & Tsuyoshi Kikuchi vs Doug Furnas & Dan Kroffat (25.05.1992) - *****
Yyy, tak, Meltzer dał 2 five stary 2 walkom, które odbyły się na przestrzeni 3 dni w jednej federacji, ostro. :D A tu działo się dużo, bardzo dużo, bo wszystko było na swoim miejscu. Siła i zwinność gaijinów, fighting spirit underdoga Kikuchiego i jak zawsze niesamowity Kobashi. No i rzecz jasna niesamowita publiczność. Z tak głośną, tak żywiołowo reagującą publiką rzadko można się spotkać, a walczyć przy takiej to najwyższy zaszczyt w karierze zawodnika. A ten fenomenalny wybuch radości, gdy okazuje się, że to faworyci publiczności wygrywają… Coś wspaniałego. I nie dziwi fakt, że czytelnicy Wrestling Observera uznali to starcie za najlepsze w 1992 roku.

9. Kenta Kobashi & Tsuyoshi Kikuchi vs Yoshinari Ogawa & Masanobu Fuchi (05.07.1992) - ****1/2
Nie spodobało mi się to starcie, a przynajmniej nie spodobało na tyle, by dać te 5 gwiazdek. Dzięki jak zawsze świetnej publice udało się jakoś dać „aż” 4,5. Walka bardzo podobna do poprzedniej (w dodatku jeszcze ucięto początek, pewnie dlatego, by całość zmieściła się w telewizji), zwłaszcza pierwsza połowa – Kikuchi dostaje łomot, wydostaje się z opresji, zmienia z Kobashim, który niby robi porządek, ale chwilę później to jego okładają. W połowie Kobashi po moonsaulcie kontuzjuje sobie kolano (nie pierwszy i nie ostatni raz) i przez moment wyglądało to naprawdę groźnie. Jeśli ktoś pójdzie moim śladem i postanowi obejrzeć obie walki w niedużej różnicy czasowej – u mnie 1 dzień – to łatwo będzie mu dostrzec podobieństwo, a przez to ocena pewnie będzie niższa. Jezus Maria, zacząłem o walkach ****1/2 mówić jak o Hardy vs Sting i to tylko dlatego, że nie spodobały mi się tak samo, jak spodobały jakiemuś dziennikarzowi hen za Wielką Wodą. :D

10. Toshiaki Kawada vs Kenta Kobashi (14.04.1993) - ****3/4
Wreszcie coś innego niż Tagi i 6 Man Tagi. Niestety, ta walka jest tak przycięta, że jest tylko jej druga połowa, na YT też wyłącznie clip. Szkoda, bo chętnie zobaczyłbym całość i kto wie, może gdzieś znalazłbym tę ¼ gwiazdki. Tak się akurat złożyło, że te 10 minut z tej walki jest nawet podobne do starcia Ishiiego z Shibatą z zeszłorocznego Climaxa (ona też jest w paczce). Mnóstwo nearfalli, głośna publiczność (czy ja czasem nie wspominałem o tym już jakieś 5 razy?) i dwójka zawodników na absolutnym topie. No czego chcieć więcej? Ach tak, zaginionej pierwszej części. :D (ciekawy fakt, Kobashi pojawia się już 6 raz z rzędu)

11. Jun Akiyama, Kenta Kobashi & Mitsuharu Misawa vs Toshiaki Kawada, Akira Taue & Yoshinari Ogawa (02.07.1993) - *****
No, to wracamy do normy, czyli do 6 Man Tagów. Walka podgrzewająca feud Misawy z Kawadą, który stanowił „główny pojedynek” tego starcia. Jeśli jeszcze znaleźć dwa pozostałe, to dałbym tu Kobashi vs Taue i Akiyama vs Ogawa. Ogólnie działo się bardzo dużo. Akiyama, z racji bycia najmniej doświadczonym, był głównym, obok Kobashiego (ale jego można pominąć, on zawsze był obijany w swoich walkach), chłopcem do bicia. Ekscytacja sięgała zenitu, gdy w ringu znajdowali się wyżej wymienieni Kawada i Misawa, łatwo było wyczuć, że to coś więcej niż zwykły pojedynek między nimi. Podobała mi się końcówka, z pięknym moonsaultem Kobashiego z górnej liny. Chętnie zobaczyłbym tak z 5 minut więcej, by wszyscy weszli na jeszcze wyższy poziom zajebistości, ale i tak wystarczyło to do dania im 5 gwiazdek.

_________________
NAJMĄDRZEJSZY SPOŚRÓD WRESTLEFANÓW

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt gru 23, 2014 2:51 am 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lip 12, 2013 3:54 pm
Posty: 268
Best of Kurt Angle in Japan

Kurt Angle and Yuji Nagata vs Giant Bernard and Travis Tomko – NJPW 18/2/2007 - *** i 3/4
Bardzo dobra walka która podobała mi się bowiem był tutaj pokazany taki typowy japoński styl. Każdy z tej czwórki pasował do takie czegoś, Angle przez spory czas był dość mocno oklepywany. Dopiero w okolicach środka walki wziął się on w garść, nie zmienia to faktu że spisał się on tutaj w swoim stylu. To samo dotyczy Nagaty, zebrał mocną reakcję i pokazał że jest czołówką wśród wrestlerów z Japonii. Bernard i Tomko grali mocarny Tag Team i przez spory czas kupiłem ich jako wiarygodnych rywali.

Kurt Angle vs Brock Lesnar – NJPW 29/6/2007 - **** i 1/4
Walka na podobnym poziomie do ich starć z WWE gdy to nie raz spisywali się znakomicie. Tutaj styl był jednak zupełnie inny, podeszli właśnie pod Japonie co mi osobiście nie wadziło za mocno. Minusem mogę chyba nazwać to jak potraktowano tutaj Brocka, oczywiście do czasu był on bookowany na bestię. Tylko że poddanie się po Ankle Locku dla mnie jest dziwne, nie zmienia to faktu że poziom był bardzo wysoki. Fani także dobrze reagowali mimo iż to dwóch Amerykanów weszło do tego ringu.

Kurt Angle vs. Kendo Kashin - IGF 12/20/07 -****
Kolejna już bardzo dobra walka którą mogę tutaj oglądać, rywal Kurta był tym razem o wiele mniej znany. Mimo to pokazał on bardzo dobre umiejętności wyniesione z typowego japońskiego stylu. Angle także bardzo poprawnie się tutaj odnalazł, jego German Suplexy pasują właściwie wszędzie. Do tego próby przejść do dźwigni zarówno z jednej jak i drugiej strony, Kendo tutaj zebrał nawet dobrą reakcję i był wiarygodnym przeciwnikiem dla legemdy.

Kurt Angle vs. Yuji Nagata - NJPW 1/4/08 - **** i 1/2
Niesamowite starcie, muszę przyznać że poprzednie walki były na wysokim poziomie, tylko że tutaj było jeszcze lepiej. Myślałem nawet na wyższą oceną, brakło do tego jednak odrobiny czasu. Angle wychodzi z tej walki z pasem mistrzowskim, po takim boju nie powinno to dziwić absolutnie nikogo. Zarówno jeden jak i drugi spisał się świetnie, Nagata całą walkę bardzo mocno obijał rękę swojego przeciwnika. Był nawet moment gdzie to myślałem że medalista będzie klepal, stało się jednak inaczej.

Kurt Angle vs. Shinshuke Nakamura - NJ 2/17/08 - **** i 1/4
Na koniec dostaliśmy kolejną świetną walkę, tym razem Kurt Angle przegrywa i traci pas. Czuć było po całym tym klimacie przed walką że to może być porażka, Nakamura miał wtedy inny gimmick niż aktualnie. Mimo to udalo się mu sięgnąć po główny pas, walka była poziomem podobne do poprzednich. Spore emocje oraz świetny poziom, tutaj Angle jednak już nie sypał swoimi Suplexami. Był jakby w defensywie, mimo to starcie było bardzo dobre i ostatecznie muszę powiedzieć że warto było je zobaczyć.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw kwie 02, 2015 4:19 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 12, 2009 10:15 pm
Posty: 2581
Lokalizacja: Lugano
Obrazek


WWE NO MERCY 2003

Wrocilem do ogladania starych gal po 15 miesiacach no ale raczej na krotka chwile bo musze sobie dysk naprawic.

Billy Kidman vs Shannon Moore - ***

Poprawna lecz nieco krotka walka na Sunday Night heat, dywizja cruiserweight stala wtedy na dosc wysokim poziomie, Shannon jako uczen Matta Hardego nadal zbieral doswiadczenie a znany z dywizji cruiserow WCW Billy Kidman raczej juz promowal mlodszych i nowszych od siebie , walke jednak wygral po swoim spinebusterze z drugiej liny.

Tajiri(c) vs Rey Mysterio for a Cruiserweight Championship - ****

Jako opener dostalismy walke dywizji cruiserweight , Tajiri ktory odebral pas mistrzowski Reyowi kilka tygodni wczesniej przechodzac heelturn musial postawic swoj pas na szali w rewanzowej walce. Walka byla swietna , sedzia sprawdzil przed walka usta Tajiriego czye ten znow czyms nie pluje. Szybka walka, efektowne akcje, near falle, fajnie sie to ogladalo, walke ku mojemu zaskoczeniu wygral Tajiri broniac swojego pasa wagi lekkiej po bardzo dobrym openerze.

Chris Benoit vs A-Train - **** 1/4*

Walka na zakonczenie bardzo ciekawego feudu w ktorym to A-Train chcial wkoncu udowodnic ze moze pokonac Chrisa Benoita, nie mogl sie pogodzic po porazkach na Smackdownach i zawsze po walce naparzal krzeselkiem Chrisa. Walka byla bardzo dobra technicznie, czasami az za stiffowa, patrzac na to jak Albert zrzucil Benoit na kark az mnie to zabolalo, Chris straszne bumpy przyjmowal, ostatecznie jednak wygral walke po swoim sharpshooterze, walka stala na wysokim poziomie.

Zach Gowen vs Matt Hardy V1 - *** 1/4*

Krotka walka ktorej podbudowa bylo to ze Matt zazdroscil popularnosci Zachowi za jego dawanie serce podczas walk kiedy to walczyl tylko z jedna noga, musze przyznac ze byl to dobry projekt Vincea na przyciagniecie publiki i byla to ostatnia walka Gowena w WWE. Ten projket nie mogl trwac wiecznie , Zach pokazal sie z bardzo dobrej strony , wykonywal swietne movesy z lin i jestem pewien ze gdyby to ze mialby dwie zdrowe nogi bylby wspanialym cruiserweightem - jego theme song zawsze byl super, fajnie ze wygral ta walke, ladna reakcja publicznosci.

The Basham Brothers (Doug and Danny Basham) vs The APA (Faarooq and Bradshaw) - ** 1/2*

Slaba walka tag team jako typowy zapychacz, po dominacji APA wrocila Shaniqua ( ta kobieta mnie przeraza :D ) i walnela w kark bradshawa metalowa rurka co dalo zwyciestwo Bashamom, walka w sam raz na odlanie sie i na zobaczenie koncowki.

Stephanie McMahon vs Vince McMahon - Father vs Daughter "I Quit" match - bez oceny

Feud polegal na tym ze Vince chcial zwolnic Stephanie z pozycji general managerki smackdown ale ta powiedziala ze nie odejdzie, ojciec zaczal brutalnie ciagnac za wlosy corke itd. itp. , zniszczyl ja na Smacku Brock Lesnar czy tez moze A-Train podczas walki Stephanie na Vengeance z Sable, ustanowiony zostal "I Quit" match ze stypulacja ze jezeli Stefcia przegra musi odejsc a jesli przegra Vince odejdzie z pozycji chairmana. Sama walka bez komentarza, nie lubie takiego czegos ale wiadomo controversy creates cash, Vince po walce chamsko jeszcze popchnal swoja zone Linde i lizal sie z Sable :D Przynajmniej wymienil staruche :D Co do Stephanie to wygladala ona na Smackdownach 2003 najlepiej , nie dziwie sie ze przegrala ta walke bo tryplak ja puknal no i musiala wycofac sie z TV by w spokoju urodzic dziecko.

Kurt Angle vs John Cena - **** 1/2*

Najlepsza walka gali z dosc bekowym feudem xD Walka byla swietna , nie braklo w niej dreszczyku emocji, near falli po finisherach, dramaturgii no i reakcji publicznosci, walka stala na bardzo wysokim poziomie no i na ta chwile jest to najlepsza walka jaka widzialem tej dwojki, mozna bylo sie zachwycac, walka byla bardzo dobrze prowadzona a booking w niej byl genialny , Cena odklepal po Ankle Locku , az sie chce puscic na RAW obecnym jakis skrot z tej walki i zobaczyc tapujacego Johna :D

Eddie Guerrero (c) vs Big Show - United States Championship - *** 1/2*

Walka tez dosc zabawnym podlozem kiedy to Eddie zalal Showem gownem prosto z cysterny, trzy dni wczesniej Show zdemolowal Eddiego niszczac mu samochod, trzeba przyznac ze Eddie byl pociety jak w niejednej walce CZW lightubes match, sama walka dosc smieszna, Eddie nie dal rady spinowac showa bo walnieciu mu kastetem , pasem i frog splashu by show na koncu wygral walke po jednym chokeslamie, walka byla ciekawa ze wzgledu na trolling eddiego ale bylo tez poziomem samej walki daleko od idealu. Show wygrywa pas U.S ktory strasznie malo na nim wygladal :D


MAIN EVENT - Brock Lesnar ( C ) vs The Undertaker - WWE Championship in a Biker Chain match - * 1/2

Szczerze? Najgorsza rzecz z WWE jaka w zyciu widzialem , fatalna stypulacja, fatalna walka, Brock nie umie prowadzic walki a Undertaker sam tez nie jest w tym mistrzem , masa botchy, powolne tempo walki, gorszego main eventu spod znaku WWE nie widzialem. Walka typowo na przepchanie, nudzilem sie w niej jak niewiem.


Ogolna ocena gali to 7/10, ocene strasznie obnicza main event

_________________
Obrazek
Kurt Angle PSW
Legenda Polskiego Backyardu
WWE Typer 2010 - 3 Miejsce
Indys Typer 2015 - 3 Miejsce
1x User Miesiąca (Luty 15')
Byly moderator Wrestlefans


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr cze 17, 2015 6:27 pm 
Mid carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw lut 23, 2012 10:44 pm
Posty: 515
Lokalizacja: Siedlce
Bullet Club Party
Ciężko wrzucić to DVD do konkretnej kategorii. Część Bullet Clubu przy piwie rozmawia o dosłownie wszystkim. Jest kilka ciekawych historyjek dotyczących Gallowsa i Andersona, którzy nadawali ton dyskusji. Dużo wulgaryzmów, bekanie, bąki, czyli w skrócie anything goes. Ciekawy materiał przy którym czas mijał mi bardzo szybko, jednak z pewnością nie jest to must-see. Mało gry pod publiczkę (chyba tylko żona Gallowsa była w swojej "roli"). Jest to po prostu nagrane spotkanie Bullet Clubu po godzinach.
Szczególnie Tondze brak obycia przed kamerą, ponieważ w początkowej fazie zachowywał się niesamowicie nienaturalnie, ale wraz z ubywaniem piwa jego poziom pewności wzrastał. :)

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw gru 31, 2015 12:49 am 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 16, 2006 12:45 pm
Posty: 323
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Z góry przepraszam za wypowiedź w prawdopodobnie złym temacie, ale sam nie wiem do końca gdzie to napisać, od roku miałem przerwę od wrestlingu (tak mam od lat, jakiś czas oglądam a potem jakiś czas przerwa, niestety to już nie ta magia co w dziecińśtwie ;) ). Oglądałem regularnie TNA, ale federacja ta wróciła do dawnej postaci, nie mówię że to gorsza jakość czy coś. Ale odczułem że federacja zrobiła krok w tył... Co polecicie teraz na czasie? Jestem otwarty także na federacje niezależne. Proszę o przeniesienie posta do odpowiedniego tematu jeśli kogoś mocno zrazi ten offtop. :)

_________________
www.thecompany.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw gru 31, 2015 12:48 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lis 07, 2009 12:20 pm
Posty: 3974
Lokalizacja: Dębica
Mogłeś to napisać w pytaniach, ale luz.
TNA zrobiło krok w tył, ale pamiętaj, że początek roku u nich zawsze jest dobry. Obejrzyj sobie jeszcze debiut na nowej stacji oraz UK Tour, a potem zobaczysz czy chcesz dalej to oglądać czy nie. Co do innych federacji to bardzo dobre opinie zbiera Lucha Underground. Federacja zadebiutowała w zeszłym roku z pierwszym sezonem i teraz w nowym roku znów powróci. Jest to niby nowa federacja, ale pod przewodnictwem AAA, więc wielu zawodników z AAA możesz tam zobaczyć plus wiele gwiazd sceny niezależnej z USA. Oczywiście NJPW jeśli lubisz japońców. Na początku stycznia będzie Wrestle Kingdom, więc jeśli nie oglądałeś nigdy NJPW to będzie idealna okazja, żeby zobaczyć jak to tam wygląda.
Jesteś całkowicie otwarty na różne style walki czy masz jakieś ulubione?

_________________
Założyciel WF Snooker Federation
Obrazek



Moderator roku 2012 !
Administrator od 1.08.2013
Fan wrestlingu od 25.02.2005 !
http://total-nonstop-action.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw gru 31, 2015 1:14 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 06, 2013 1:30 pm
Posty: 4183
Lokalizacja: Gniezno
Od siebie polecić mogę Ring of Honor, które co roku robi coraz większe postępy i jest na jak najbardziej dobrej drodze aby wyprzedzić TNA. Robią dobre gale iPPV i PPV, do tego godzinka na tygodniówki. Jak nie szukasz kompletnego indysa, którego gale odbywają się w sali gimnastycznej, a coś bardziej zbliżonego do WWE czy TNA, to powinieneś być zadowolony.
PWG oczywiście. Gale wychodzą mniej więcej raz na 1,5 miesiąca, ale warto jest czekać. Każda gala to przynajmniej kilka świetnych walk. Jest to zawsze godne obejrzenia.
A także to o czym Tupak wspomniał czyli NJPW. Jeśli japońce Ci nie przeszkadzają, to polecam kombinację PWG + NJPW. Krótko mówiąc - powinieneś być usatysfakcjonowany :)

_________________
Admin Roku 2017
Moderator WrestleFans - 27.04.2016-06.01.2017
User Roku 2015
Best Post 2015
Newsman Roku 2015
Progres Roku 2015
User Miesiąca x2: Wrzesień 2015, Kwiecień 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw gru 31, 2015 3:00 pm 
Legenda
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 20, 2012 2:22 am
Posty: 5559
To ja jeszcze dodam że warto czasem rzucić okiem na gale EVOLVE, nie jest to może kosmiczny poziom PWG ale potrafią dać bardzo dobre gale. A NJPW najlepiej oglądać z oryginalnym, japońskim komentarzem. Wiadomo że nic sie nie zrozumie ale za to klimat jest bardzo fajny :D

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 156 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następna


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group