Edge - jak to się mówi? Aby coś docenić, trzeba to zyskać po stracie na długi czas. Edga jeszcze nie "zyskaliśmy", ale jego powrót zbliża się wielkimi krokami. Nigdy jakoś specjalnie za nim nie przepadałem, był mi obojętny tak naprawdę. Wkurzały mnie jedynie jego gadki szmatki, jaki to jest najlepszy i tego typu "sranie w banie", ale wiedziałem, że taką ma postać i doceniałem, że jest świetny jako heel. Teraz, kiedy Edga brak (nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz go widziałem ['] ) uświadomiłem sobie, że Smackdown! pomimo obecności takich postaci jak Undertaker, Jericho, czy Morrison, jest jakby uboższy. Brakuje mi jego tekstów. Tych samych, które mnie niegdyś wkurzały. Brakuje mi całej jego postaci, niech wraca jak najszybciej. Pewnie wróci w roli face'a, nie wiem, czy nie odbije się to trochę negatywnie na widowisku(nigdy nie widziałem Edge'a jako face'a, odkąd pamiętam zawsze był heelem), ale najważniejsze, żeby wrócił. A na feud Edge - Jericho już nie mogę się doczekać
The MIZ - zawodnik, który był mi już zupełnie obojętny, w czasach, gdy tworzył TT z Morrisonem, był jakby w jego cieniu. I chociaż ustępuje mu umiejętnościami i potencjałem (to jest moja opinia) w roli heela jest po prostu świetny. Ubolewałem, kiedy w wyniku draftu na RAW trafił nie Morrison, a Miz własnie. Teraz wiem, że na RAW trzeba było powiewu świeżości jeśli chodzi o "heelowską" krew i Miz świetnie się ze swojej roli spisuje. Morrisona w roli typowego heela absolutnie sobie nie wyobrażam, to typowy face.
Miz może być w przyszłości wielką gwiazdą i kto wie, czy jego "I'm The Miz and I'm awesome!" nie będzie kiedyś równie popularne, jak "You can't see me" bądź "Suck it"
John Cena
Kiedy byłem jeszcze gówniarzem i oglądałem tylko WWE myślałem że jest super że
jest świetnym wrestlerem.Ale kiedy zacząłem się przyglądać uważniej reszcie zawodników
domyśliłem się że jest beznadziejny i jest w wwe tylko dla zarabiania kasy
Tak samo było z batistą!
Edge
Nie lubiłem go wręcz nienawidziłem tylko dlatego że był heelem.
Ale po pewnym czasie spodobała mi się jego technika i polubiłem go
Był pierwszym heelem którego lubiłem
Dziś takich jest mnóstwo.
John Cena-Kiedyś był moim ulubionym wrestlerem poza nim nie widziałem nikogo , teraz nie powiem że go nie lubie ale mój pogląd na niego się zmienił , nie ukrywam gdy słysze jego theme to odrazu wiem że będzie coś fajnego, może nie jest najlepszym wrestlerem ale moim zdaniem potrafi zrobić show , dobrą walkę i choć nie uwielbiam go tak jak kiedyś nadal go szanuje i jest lubiany przeze mnie oczywiście nadal.
Jeff Hardy-Eh nie wiem czemu , nie widze go w TNA , WWE WWE i jeszcze raz WWE to jego miejsce!Jego efektowne akcje , show które potrafił robić , piękne walki , pełne napięcia jego niebezpieczne akcje , eh.. Nie wyobrażam sobie że wybrał TNA:(
Jeff twoje miejsce jest w WWE!
Randy Orton-po prostu świetny heel.
The Miz-Już na początku choć miał mini feud z moim ulubionym wrestlerem wtedy Ceną , od razu go polubiłem , eh nie wiem czemu ale najbardziej go lubie z wszystkich heelow.
Edge-Na początku nie lubiłem go , gdy był z Vickie i nei tylko wcześniej już go nie lubiłem , ale wkońcu doceniłem to że potrafi stworzyc świetną walkę , i moim zdaniem jest świetnym heelem , co nie oznacza ze nie nadaje się na Face którym może być gdy będzie miał feud z Christinką.:D
MVP,Henry-Beznadziejni Facowie.
Jeff Hardy-Eh nie wiem czemu , nie widze go w TNA , WWE WWE i jeszcze raz WWE to jego miejsce!Jego efektowne akcje , show które potrafił robić , piękne walki , pełne napięcia jego niebezpieczne akcje , eh.. Nie wyobrażam sobie że wybrał TNA:(
Jeff twoje miejsce jest w WWE!
Taki mały Offtop
Jeff to właśnie w TNA wykręcał najlepsze walki,walki TLC w których brał udział były dobre ale och tam było szóstka w TNA potrafił zrobić świetne walki 1 vs 1 np ta walka Ladder o pas NWA po prostu super a nie wspomnę o walce z Abyssem
Ja kiedyś nie lubiłem CM Punka, bo był heelem i zawsze wchodził po ciemku na ring i męczył Jeffa Hardego. Potem, gdy dostawał od RTrutha zrobiło mi się go żal. Do tego podobają mi się jego zasady bez narkotyków, alkoholu i papierosów.
Zdecydowanie za bardzo kiedyś szanowałem Johna Cene. Dalej go lubię, ale to co robią z nim w WWE to przechodzi ludzkie pojęcie. Robią z niego człowieka masakraktora. A największy progres zaliczyli u mnie CM Punk, HBK (nienawidziłem go, ale dzięki kumplowi zmieniłem zdanie!) oraz Edge (a dzisiaj marze o powrocie duetu Randy/ Edge <3)
No i Jericho nie lubiłem w sumie, a teraz chce już feudzik Y2J vs Edge!
Ja kiedyś uwielbiałem Ortona, ale po tym incydencie z Triple H-em znienawidziłem go. Najbardziej lubię Johna Cenę i Reya Mysterio i nie wiem czy kiedykolwiek zmienię o nich zdanie.
Następnym razem postaraj się bardziej rozbudować swoją wypowiedź i nie otrzymujesz warna ponieważ to twój drugi post. Wrestling jest wyreżyserowany.
Ostatnio zmieniony przez KTU Sro Lut 03, 2010 11:00 am, w całości zmieniany 1 raz
WrestlingFan od: 1999
Dołączył: 08 Mar 2009 Posty: 14 Skąd: Tarnowskie Góry
Wysłany: Sro Lut 03, 2010 11:34 am
Z pewnością John Cena i Triple H. Ich walki to w kółko to samo, te same kombinacje.. poza tym main eventują każde PPV.
Kolejnym zawodnikiem którego znielubiłem jest Kane. To już prawie od momentu gdy zmienił gimmick. Kane w masce a Kane teraz, to już niestety nie to samo.
Kolejny jest Rey. Podobały mi się jego ewolucje i akcje, do póki nie uświadomiłem sobie że to w wiekszości zasługa jego rywala.
Edge:Na początku nie spodobało mi się to że jest zaręczony z tą tłustą świnką Vickie, ale gdy z nią zerwał, odrazu zmieniłem o nim zdanie. Wybuchłem ze szczęścia kiedy powrócił na RR .
John Cena:Gdy zaczełem oglądać WWE Cena był dla mnie Ulubionym wrestlerem tej organizacji. Jednak po długim czasie oglądania zauważyłem że jest sztywny. Cały czas tylko słyszałem : Shoulder tackle, odbicie od lin i kolejne shoulder tackle !.... wyniesie ! i you can't see me i FNS i teraz ! Aditiude adjusment !! 1,2,3 Cena Wygrywa I tak w kółko i w kółko. Raz na ruski rok udawało się zrobić STF.... I według mnie dostaje za dużo title shotów.
John Cena,Triple H,Batista-na początku ulubieńcy[jak słuchałem pana Suprona] potem zauważyłem że ich walki są nudne i kończą sie zawsze tak samo
Y2J,CM Punk,Edge-tylko tego ostatniego lubiłem od początku bo zawsze kiedy był w ringu dużo sie działo,do dwóch pierwszych przekonałem sie z czasem
Randy Orton-jego kiedyś nie lubiłem a teraz często ogladam jego walki ale zwłaszcza te starsze,teraz mało pokazuje w ringu.
Batista- Kiedys go bardzo lubiłem. Wogóle kiedyś to był inny zawodnik w Evolution był całkiem dobry w ringu i nie wygladał jak kulturysta nasmarowany olejkiem. Teraz ssie w ringu, biega na palcach przy micu nudzi, a wyglada jak pomarszczony dziadek na sterydach.
Rey Mysterio- Jeszcze nie dawno naprawde w ringu był spoko, akcje miał szybkie może dlatego że nie był grubaskiem który zaczął ssać w ringu, akcje przewidywalne, wolne i wkurza mnie że zgrywa takiego lucha libre, a pewnie gówno wie co to znaczy ( parodia z maska)
Randy Orton- to samo co do poprzednich zawodników, kiedyś Legend Killer i ten gimmick mu pasował, atakował legendy w ringu niezle , i te bardzo dobre feudy z Mickiem Foleyem i Takerem. Teraz pedałek nasmarowany olejkiem który w ringu nie pokazuje absolutnie nic, RKO niedługo zacznie robić na rękę , a gimmick to juz parodia
CM Punk- kiedyś był mi obojętny nie obchodził mnie, ale teraz Punk jako heel jest genialny w ringu jak na wwe świetnie a przy micu też. Teraz chyba główny heel na SD
Kurt Angle- Ogladajac stare walki i segmenty jakoś mnie nie przekonywał cały czas się chwalił tym medalem itp.Ale kiedy zaczełem oglądać TNA zobaczyłem że mimo 40 lat jest świetny w ringu, a jego gimmick także. Batista HHH i inni w tym wieku mogą mu buty czyścić
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach