wrestling wwe tna ecw


Podobnie jak poprzednim razem, tak i teraz w większości mieliście rację. Oto wyniki sondy:

SONDA
Zwycięzcą na WWE SummerSlam 2014 będzie:
John Cena (1351) 43%
Brock Lesnar (1804) 57%

Łącznie oddano 3155 głosów

Nowym mistrzem WWE wagi ciężkiej jest Brock Lesnar. My natomiast kompletnie zmieniamy temat koncentrując się na nowo uruchomionej w Polsce usłudze WWE Network. Chcielibyśmy poznać Wasze zdanie na ten temat.


27. września przebywający w ramach promocji Night of Champions Roman Reigns trafił do szpitala, gdzie przeszedł operację przepukliny. Jego powrót na ring planowany jest za kilka miesięcy.
Alberto Del Rio został zwolniony z WWE ze skutkiem natychmiastowym. Powodem było zajście za kulisami i jak to określiło WWE, nieprofesjonalne zachowanie wobec innego pracownika.
Santino Marella ogłosił na gali WWE w Toronto, że rozstaje się z ringiem. Ostatecznie zadecydowała o tym kontuzja karku, której nabawił się trzy tygodnie temu. Santino zapowiedział jednak, że nadal będzie związany z WWE.

Najważniejsze wydarzenia z WWE Battleground w pigułce. Czekamy na WWE SummerSlam!



WWE RAW
Odcinki premierowe:
Sobota, godz. 20:00.
Powtórki:
Niedziela godz. 12:00
Sobota godz. 11:00

WWE SmackDown!
Odcinki premierowe:
Niedziela, godz. 16:00.
Powtórki:
Niedziela godz. 21:00
Sobota godz. 15:00

WWE Main Event
Odcinki premierowe:
Niedziela, godz. 15:00.
Powtórki:
Niedziela godz. 20:00
Sobota godz. 14:00

NXT
Odcinki premierowe:
Sobota, godz. 22:00.
Powtórki:
Niedziela godz. 14:00
Sobota godz. 13:00

WWE SummerSlam
Niedziela 31.08.2014
godz. 17:00
Powtórka:
Niedziela 31.08.2014
godz. 22:15




This Week in WWE
Poniedziałek, godz. 21:00
Powtórki:
Środa - Eurosport2.
Po 20:00.

WWE Vintage Collection
Odcinki premierowe:
Poniedziałki, godz. 21:30
Powtórki:
Środy i czwartki w godzinach wieczornych.



Pan Dawid
Sting Wars

Pan Dawid (Flair)

GEORGIA DOME, CZYLI OSTATNIE NITRO NA TNT Pan David - Georgia Dome, czyli ostatnie Nitro na TNT... UTWÓR TEN JEST DEDYKOWANY SPECJALNIE DLA OSOBY BĘDĄCEJ INSPIRACJĄ DO NAPISANIA TEGO "DZIEŁA", A JEST TO ******(Cenzura)

Inwokacja: Nitro, Ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie Ile Cię trzeba cenić ten tylko się dowie Kto ma Videocrypta Soft przy sobie... Piękność twą w całej ozdobie chciałbym ją opisywać, Gdyż tęsknię po Tobie... A wszystko to się dzieje z racji chama tego Pozbawionego zmysłów materialisty głupiego... Turnerze, wiedz żeś mi twardo podpadł bracie... I zginiesz już niedługo, przeklęte twe gacie... Twierdzisz, że źle się w Nitro z ratingami dzieje Ludzie nie oglądają, nudą strasznie wieje Lecz ja tu mam dla Ciebie człeku rozwiązanie Które rozwiąże wszelkie twe problemy Daj nam kontrolę nad Nitro, mój panie Choć na jeden odcinek, choćby na godzinkę A my już poprawimy ratingi o ksztynkę... Mamy już nawet hicior całkiem odlotowy W main event mianowicie pozbawim Cię głowy Ratingi w górę skoczą, push dostaniem wielki Zniknie wreszcie pan Turner Pójdą w górę bąbelki od szampana Będziemy tańczyć aż do rana A potem Nitro wreszcie odkodujemy Staniemy się idole naszej polskiej ziemi Potem znów skasujemy Staniem się heelami Znów wprowadzimy tutaj całkiem niezły zamęt Zlikwidujemy Nitro w telewizjach wszelkich Będziem puszczać na Naszej, wszak to projekt wielki I stacja doskonała, choć niedoceniana Komentatorzy super, tres cool, żadna chała Ale wracając do pana, panie Herr Turnerze Z pana to jest naprawdę bardzo dziwne zwierzę Nazywam się Milijon Bo za milijony dekoder kupić muszę Turnerze piepszony Czy widzisz pański krzyż?!? A kysz...! Bo pamiętaj i zważ to u siebie Że wedle Turnera rozkazu Kto nie ma dekodera w potrzebie Ten nie ujrzy Nitro ni razu.. L Osoby dramatu: Pan Tadeusz - David Flair Napoleon - Macho Man Randy Savage Zosia - Torrie Wilson Telimena- Fabulous Moolah Pan Tadeusz - David Flair Hrabia - Goldberg, Raven Gerwazy - Scott Hall Jacek Soplica - Ric Flair Ksiądz(bynajmniej nie Robak) - Goldberg Sędzia - Hollywood Hogan Podkomorzy - Kevin Nash Wojski - Sting Ewa Horeszkowa - Miss Elizabeth Niedźwiedź - Paul Wight Henryk Dąbrowski - Steve Austin Maciek Rózeczka- Hulk Hogan Stolnik Horeszko- Shawn Michaels oraz wielu, wielu wrestlerów z WWF, WCW i ECW, których do poniższego utworu "użyłem" bez ich wiedzy i zgody, tak więc, jeśli ktoś z was ma zły humorek, może napisać do jednego z zapaśników o łamaniu praw autorskich, SPoP zostanie skazany na oglądanie WorldWide i Saturday Night do końca życia (Już sam siebie słyszę: "NIEEE!!! Już nie będę!!! Błaagam..!"), za to wam z pewnością poprawi się humor, podobnie jak kasjerom WCW, że wreszcie znajdzie się ktoś kto mniej lub bardziej dobrowolnie będzie zmuszony przychodzić na ich gale bez konieczności darmowego spędu bydła... I to by było na tyle... Nie życzę miłej lektury, bo 1) nie chcę zapeszyć 2)nie wiem, czy jest w tym poemacie cokolwiek ciekawego, śmiesznego, godnego uwagi (Niepotrzebne skreślić)...Ale teraz jest już za późno... Tak więc panie i panowie, LLLLEEETTTT'SSSS GET READY TO RUMMBBBLEEE!!... O przepiękna ma galo! Nitro piękne moje... Nie ceniłem Cię należycie! Teraz mam za swoje... Cham Turner zakodował, teraz brak mi Ciebie... Człowiek chciałby oglądać, teraz cierpi w potrzebie... WCW to była federacja piękna... Cudna, niewinna, fajna, jakże świetna... Jednak liczne błędy wśród ludzi u steru... Sprawiły małą kraksę, jednak jedną z wielu Pod dyktatorskim rządy bookerskich pozerów Nasha, Page'a, Bischoffa i innych frajerów... Pozycja fedu spadła, ratingi zmalały Russija teraz rządzi naszymi zmysłami... Russija ta WWF-em bywa także zwana Przez cara Vince'a jestże ona zarządzana I coraz to nowsze represje wprowadza Bo to spod Attitude'u znaku chamska władza A my? WCW piękną ligę miewa Zasługuje na miano najlepszego feda Mamy specjalny ranking G-Rated też zwany Dzięki czemu dzieciaków nie straszą już chamy Nie ma krwi, brutalności, rosną już tam grzyby Ostał się nam Scott Steiner i jego sterydy Nie ma hardcore, Austina, panienek i browców Czy należy się dziwić, że sprowadza fachowców I na bookerów z Rosji już sobie pozwala A nazwiska tych panów Russo i Ferrara Wprowadzić oni mają po wielkiej naradzie Zmiany, które nam dadzą lepsze ratingi w Popradzie Szczyrku, Zakopanem, Suwałkach, Limanowej I innych miastach i miasteczkach Europy Środkowej W których to fani słynęli z największego hartu ducha oraz dobrej woli Gdyż nie mogli na żywo oglądać swych zapaśniczych idoli Musieli się pocieszać na DSF-ie sprzed trzech tygodni powtórkami A w przerwach raczyć swe oczy reklamami z koszmarnie brzydkimi babami Stacje ogólnopolskie wkrótce jednakże zauważyły Że ludzie lubią wrestling, szybko więc poprawki w ramówce wprowadzili Jednak zrobiła się z tego jedna wielka lipa, co rzadko się zdarza Bo jak można oglądać w akcji Terry'ego Panikarza Bogdana Spadaj, Zemstę Południa, czy Dusty'ego tłustego jak beczka Braci Smoła, Jasia Złośliwca, czy gościa zwanego Kenny Świeczka Takie atrakcje prezentowały nam stacje ATV oraz number one Formuła Do granic wytrzymałości smak widzów na wrestling ona wszystkim popsuła I nie dziwne już potem, że ludzie to oglądając potem się dziwili Że wrestling to rozrywka dla ludzi głupich, tudzież dla debili Lecz ja nie dbam o tych ludzi, wrestling dla mnie to nie wstyd A jeśli im to nie pasuje mam dla nich dwa słowa- SUCK IT! W związku z tym chciałbym wam opowiedzieć teraz moją skromną historię Będzie ona brutalna, o zimnej, jednakże krwawej wojnie Bez ofiar śmiertelnych, pełna jednak low blowów i śmiesznych cyrków Każdy więc się pewnie domyślił, że chodzi mi tu o wojny ratingów Historię tę zaczynamy, gdy do Atlanty- WCW głównego miasta Przyjeżdża pan David- młoda, lecz obiecująca gwiazdach Więc bez zbędnego gadulstwa rozpoczynam tę opowieść Która tezę mą światłą będzie miała za główny cel dowieść Że wojny ratingów, to dyrdymały i głupoty co najwyżej dla księży Wiadomo przeto, że zawsze i tak MIŁOŚĆ...lub WWF zwycięży Epopeja ta moja zaczyna się w ciekawym momencie Gdy krótkie broni zawieszenie panowało na wojennym firmamencie Kiedy względny spokój panował między rywalami I przez czas pewien swe problemy musieli rozwiązywać sami Wtedy też pod Power Plant podjechał młody panek, I z całych sił zapukał przed siłowni ganek, Drzwi były otwarte, nie zastał nikogo Jak zwykle nikt nie ćwiczył, przeszło więc go trwogą... "Nie dziwota, że WCW się kisi, skoro miast ćwiczyć każdy jobber kasę liczy" Wszedł więc do Power Plantu i powiedział tak: "Jak cudownie być w domu... Ehhh.... I'M BACK IN BLACK!!!" Zaczął więc się przechadzać, przypominać sobie... Jak tu kiedyś jobberzył, ćwiczył ruchy nowe... Pakował na siłowni, z nikim się nie liczył... Jak mu tatuś Rick Flair tak pobożnie życzył. Zauważył on w domu pamiątki rodzinne Niektóre całkiem fajne, inne bardzo lipne 14 swego ojca pasów kontuszowych i jeden własny, przez oszustwo zdobyt Następnie nudno było, włączył więc CD-aka I od razu się wsłuchał w entrance theme Wolfpacka Melodia ta tak piękną być mu się wydała Że zapomniał, jak ojciec mu mówił, że to chała Nie zrażon, poszedł dalej do swego pokoju Do niedawna siedliska rozpusty i gnoju Lecz to, co tam zobaczył wnet go zaskoczyło Zobaczył pokój piękny, pokryty lanoliną Zobaczył damskie ciuchy, majtki, inne śmiecie Że aż się zaczerwienił, jak bardzo nie wiecie Bo, aże był wstydliwy, wiedział to to każdy Że każdy Flair przy babie nie jest zbyt odważny Drugą jednak przyczynę miało zaczerwione Oblicze Dave'a, jakby krwią splamione Każdy Flair albowiem wadę taką miewał Że kiedy się zawstydził, jakby krwią zalewał Twarz ich tam czerwieniała niczym burak z pola Nic na to nie poradzi nawet dobra wola Więc aby to zmienić zabrano ich w rejs Lecz nic, zamiast tego zwano ich Red Face... Tak więc David zmieszany, niczym koktajl dziki Zajrzał przez okno domku, w którym dziwne ryki Dobywał się z wnętrza ogrodu pakerni Sprawa była zawiła, może się zazębi David, ciągle strworzony na spotkanie ruszył Spotkał jednak dżdżownicę i od razu stchórzył Jednakże jego następne, nowe przeznaczenie Zbliżyło się do niego, dając ukojenie Potworem strasznym, którego David bał się tak Okazało się Zosia, słuchała Slums Attack Stąd też te dziwne jęki, piski, ryki Które spowodowały w Davie atak strachu dziki Zosia Wilson to była kobieta cudowna Zgrabna, piękna, powabna, jak medal ozdobna Jedną jednakże miała wadę dosyć znaczną Była bardzo nieśmiała, niczym Joe Di Maggio Nie przeszkadzało jednak jej to być łowczynią I serc męskich w tysiącach cudną zdobywczynią Wystarczył jeden uśmiech, jedna krótka chwila I już Zosia zdobyła następnego debila... Pan David patrzył na nią, jak zauroczony Czyżby tak miał wyglądać ideał jego żony? Panna Zosia nie zwracała jednak na niego uwagi Pracowała na polu, pieliła buraki David więc jako dżentelmen grzecznie się jej pyta... "Szanownie miła, cudna jest z ciebie kobita Powiedz mi z łaski swojej, dziewko spod Warszawy Gdzież li się tu znajduje next express do kawy Każdy wrestler wie bowiem, że najlepsza zabawa Jest po spożyciu napoju also known as kawa Co prawda pan Scott Hallik dość inaczej sądzi Lecz który z nas ma rację, historia rozsądzi Ja, teraz z moim pasem jestem wielki pan Nie straszny mi przeciwnik żaden, nawet Chingis Chan Wiem, że to chamstwo jest się nawet chwalić Walczyłem ja z Goldbergiem, miałem go rozwalić Ten pan, mimo iż tchórz, głowę miał na karku Zaczął szybko uciekać, jak złodziej z jarmarku Aż w kozi róg zawitał, jednak do spotkania Nie doszło, Bill ze strachu przed moją potęgą Zespirował pół ściany, trzech jobberów legło Pod ścianą co upadła, gdy ten ją rozwalił Jam tymczasem się zaśmiał i fajka zapalił Jak Macho Man prawdziwy, niczym mistrz najlepszy Od Bugu poprzez Wisłę aż do rzeki Biebrzy" A Zosia tylko patrzy wzrokiem zadziwiona Spoziera swym pięknym wzrokiem jak to ona... Skwitował przechwałki Davida jej uśmieszek trupi I jedno tylko słowo, co je rzekła: "Głupi" Czemuż się wać pan chwalisz, wielka mi nowina Każdy wygra z Goldbergiem, tym synem Rabina Niepotrzebnieś się wać pan opowiastką trudził Wszak dostatecznie żeś mnie panie znudził I to rzekłszy Davida samego zostawiła Temu smutnemu od razu zrzedła mina A ponieważ wesoły nie był wtedy wcale... Oddalił się on w niebyt, nie na długo ale... W drodze swojej powrotnej spotkał on stryjaszka Sędziego also known as "Big Sexy" Kevin Nashka Braciszek pana Flaira powitał bratanka Serdecznie, niczym nowego hardcore-master punka I krzyknął, choć z jego słów dało się czuć fałsz "Ladies and gentleman, DAVID IN DA HOOUUUSSSEEE!" I zarzekł też od razu: "Dzieciaku mój miły Czy twe siły w czasie długiej podróży się nie uszczupliły? Czyś się czego nauczył w wrestlingowej szkole..?!? A jakże...Za twe zdrowie zaraz wypijem dwa jabole... Ale już opowiadaj, bo widzę że twoje ciało bardziej trzyma się kupy Zmężniałeś odrobinkę, może jobberom nie będziesz już dawał d...y" A pan David na to wielce mówi zafrasowany "Wujaszku, ledwiem przybył, jużem zakochany" Wpadła w oko Zosia Wilson, bardzo jest mi miła Czy jest li jakaś szansa by mnie polubiła?" A sędzia przybrał minę, jakby chciał podać mu wiadomość złą I z wielką troskliwością rzekł: "David, Hey yo... Próżne twe zabiegi, gdyż Zosia zarezerwowana już dla innego pana Potężnego lucha libre magnata- imć pana Kidmana" A David niewzruszony dojrzał niewielki pułap Wskoczył na niego i woła:"Zosia, I'm your hook up Jednak proszę nie wpadaj teraz w wielki lęk Ja sprawię, że będziesz musiała poczuć ty mój BAANG!!! Dobrze, że Zosia tego nie słyszała Bo pewnie ze wstydu spaliłaby się cała Bo że puszczalską była, każdy dobrze wiedział Lecz zamiast o tym gadać, tylko cicho siedział Jednak nikt nie mógł przypuszczać, że taki pan David Będzie chciał z panią Zosią jeszcze się zabawić I patrzyli się jaki mezalians wyniknie z tego Pewnie skończy się brawlem, takie będą skutki feudu jego Panu Nashowi słuchać się tych pierdół jednak nie godziło I zaprosił Davida do barku, gdzie piwo się już warzyło Zimne, cudne, złociste, marka lepsza od każdego wina Smakowali ją wszyscy- od Putskiego po Austina Niedługo natomiast, gdy wszyscy weszli już do domu Pojawiła się nowa persona, dotąd nieznana nikomu Wkrótce właśnie pojawił się ten gość- pan Hrabia Długie włosy i skóra charakter uosabia Ubrany niczym grunger przykładem nie świeci Boją się go litewskie no i polskie dzieci Ma on także charakter przeciętnego chłopa Zwany fazą Ravena tudzież fazą SPoP'a. Odznacza się on bowiem polityką gładką Ma on kompleks osoby zwanej wszędzie matką W młodości go najwyraźniej ona nie kochała Stąd też chrzani głupoty, co to ona chciała... I cały czas narzeka, niczym Biała Dama "Quote the Hrabia, somebody better call my mama..." Hrabia poza tym jest też romantykiem Jednakże zamiast wierszy, dziwną dość lirykę Praktykuje. Więc, gdy pan ten podjechał pod Power Plant halę Zobaczył nagle piękny, naturalny talent... To panna Zosia Wilson w ogródku pracuje... I patrzy, czy jakiegoś jobbera opanuje?!? Zeskoczył więc pan Hrabia wprost z rumaka swego Rumak zowie się Lodi, piękne imię jego Doskoczył więc się pytać i w ognie krzyżowe Pytań omotał biedną Zosię - skrytą białogłowę "Jak się panna nazywa? Jakie panny imię? "Skąd się wzięło tak dziewczę piękne w tej krainie "Czy panny też w młodości matka nie kochała? "Czy panna też uważa, że życie to chała... "Czy pani lubi grunge? Całkiem nowa moda "Przybyła tu do Atlanty prosto z Soplicowa... Gdziem się kształcił i uczył, abym nie był lame Panno Zosiu, CAN YOU FEEL MY PAIN?!?" A Zosia, tak jak zwykle samotna i skryta Myśli: "Czego chce ode mnie tenże sybaryta Może zbędę go moich pytań głupich marą Przez co pokażę jemu, jaką jestem wieśniarą" Więc zaczęła się pytać powoli, po cichu... "Panie Hrabio, nie myślał pan nigdy o lepszym gimmicku?" Wyglądasz Wać Pan jak pajac, jest więc bardzo źle Może lepiej przejdź pan do Insane Clown Posseee..." Pan Hrabia się zmieszał, że ma go za frajera.... I rzekł: "Zosiu, to wina Turnera" Tenże materialista zazdrościł mi sławy Więc zamienił w grungera, ot tak dla zabawy Chciałem więc go pochować żywcem, jednak urna... Za duża była, zwróciłem się tak więc do pana Saturna Gość ten jednak także był w szponach Turnera Otrzymał push dość duży i zgrywa pozera Teraz walczy z jobbronis na swoiskim Thunderze Kiedy patrzę na niego, żyganie mnie bierze... Ale dość o mnie Zosiu, odpowiedz mi proszę Czy ty coś do mnie czujesz, obrączkę wnet włożę Żona bardziej potrzebna mnie, niż kulawemu noga Bym nie musiał już więcej chadzać do psychologa Więc pogrążonej w bólu duszy nie dręcz więcej I odpowiedz na postawione pytanie na prędce..." Zosia widząc, że z Hrabią dzieje się dość źle Lekko, acz sugestywnie powiedziała "NIE" Hrabia nie przygotowan był na niespodziankę Przyszedł tutaj po żonę otrzymał kaszankę Która w starej Atlancie symbolem bywała Że zaręczyn nie będzie, pan Hrabie rzekł: "Chała" Hrabia teraz uderzył więc w dramatyczne tony Plącząc i wijąc się, niczym stunnerem porażony Sądząc, że wzbudzi jeszcze litość Zosi Do nóg dziewczyny pada i o łaskę prosi: "Zosiu, Zosiu twój upór znacznie mnie osłabia What about me Zosiu, What about Sir Hrabia?!?..." Zosia w tym czasie wcale nie słuchała Owcą swą ukochaną się tam zajmowała Owieczka ta Georgeous George zwana była Pomiędzy owczą bracią dość dumnie chodziła Historyja tej owcy dość ciekawa była O uszy wielu fanom wrestlingu pewnie się obiła Swego czasu pewien czarny baran Rodzillą też zwany Zapragnął posiąść Georgeous, a że był pijany Wybuchła z tego więc całkiem duża jatka Pozostał tylko mecz hardcore i zamknięta klatka Na pomoc Georgeous przyszedł zwierząt obrońca Sam cesarz Napoleon, Randy, bądź "Król Słońca" Baran nie zdążył powiedzieć nawet be Macho wnet go wykończył i krzyknął "Oooohhh Yeeeeaahhhh" Zosia tak więc zajęta owcy pielegnacją Zajmowała się teraz wszy jej wszystkich lustracją Krzyknęła w owe tony... Hrabio O mój Boże, gdy Ci na mnie zależy Może we wszach pomożesz?" Hrabię aż odepchnęła zuchwałość dziewczyny "Co? Czy ja wyglądam na chłopka z jakiejś Ukrainy Mimo, iż wyglądam jako brudas wielki To mam ja swoją godność, obce mi są wdzięki Postaci zwanych powszechnie jako polskie wszy... Miewał kiedyś je Lodi, obyś nie miała Ty..." To mówiąc z niesmakiem pannę tę opuścił Dał DDT Lodiemu, brodę znów zapuścił I ruszył wnet do Zamku, gdzie od dawnych czasy Czekał na niego Stunn Master - klucznik Imć Gerwazy Postać dużej budowy, wzrok całkiem niemrawy Widać było, że klucznik opił się ciut kawy Bądź whisky, bądź winiacza, lecz to bez różnicy Dla pana klucznika tak samo każdy drink się liczy I nie ważne, jakiż trunek pan Gerwazy spożył Ważne by był dość duży, odpowiedni procent Nie wiadome jest jednak, skąd pseudonim wziął Jego nick bowiem obecny brzmi Scott "Alko"Hall I kiedy on zobaczył, jak Hrabia przybywa Ze wzruszenia aż mu się rozwiązała grzywa Gdy pan Hrabia już przybył Gerwazy wzruszony Powitał go 2Sweet sign całkiem poruszony Następnie rzekł mu, by swe dupsko z konia zdjął I po swojsku powitał swego pana: "Hey yoł!" To mówiąc począł Pana swego po dworze prowadzić, Bacząć, by mu pan X-Pac starał się nie wadzić Był on albowiem wrogiem, szpiegiem wprost z Russiji Zdradził już brata Kane'a, miał naturę Żmiji... Wtem go wprowadził pod miejsce zwane Titan Tron I odezwał się do Hrabii w dość liryczny ton "Przyznam, żem pańską postawą ostro zawiedziony... Panie Hrabio kochany, panie Polo Johnny Gdym się tylko dowiedział, że pan się dopuszczasz Dyshonoru, i zamek Flairom bez walki odpuszczasz... Muszę zaprostestować, gdyż tak się nie godzi Rodowi tak świetnemu, po takiej mieliźnie brodzić Historia pana rodu niezwykle ciekawa Intersująca, fajna, śmieszna, chociaż trochę krwawa Tak więc mieszkał tu kiedyś pański wuj wspaniały Był to człek dość przystojny, wszystkie panie przed nim mdlały Nazywał się Shawn Michaels, łamał serca w mig Nic dziwnego, że dali mu przydomek Heartbreak Kid Jednak kiedyś też pan ten zestarzał się, przeszedł na emeryturę I osiadł na tym zamku, jako magnat, czyli wielki booker Władzę on miał w swoich rękach dość pokaźną Jednym dawał push wielki, innych straszył łaźnią Miał też córkę jedyną, piękniejszą od wielu glizd Nazywała się ona po prostu Miss Liz Słynęła ona z tego, że miała wielu konkurentów Jednakże na wszystkich machała ona lekką ręką Odrzucała konkury wszystkich, jak nakazywała jej religia Zen Niezależnie od tego, czy podrywał ją Sting, Luger, czyliż Macho Man Żył też wtedy w okolicach zamku pana mego Rozpustnik wielki bardzo...Ric Flair imię jego Miał on władzę i mir duży we Flairów rodzinie Zarówno na Litwie pięknej, jak i Ukrainie Miał też on zaletę znaczną, której używał umiarkowanie i powoli Ze głosami swej familii zażądzał wedle własnej woli Jak powiedział, tak zrobione zostać to musiało Docenił więc pan Michaels tego kawalera, jakich mało Chciał zdobyć głosy, którymi pan Flair wtedy władał Bez obawy wielkiej, że przez to mu podpada A wiedzieć też należy tobie, panie młody Że w rodzinie Sopliców była szlachta całkiem nowej mody Nazwiska ich w całej Rzeczpospolitej WCW znane były Co prawda czas ich minął, tytuły swe przepili Jednak wciąż ich nazwiska znaczyły tyle, ile w Holandii najdroższy len A zwłaszcza ich organizacja, którą nazwali 4Horsemen Był tam i "Mongo" McMichael no i pan Malenko Na ich widok niejednej damie serce pękło Był tam Canadian Crippler, ulubiony pan nasz Znany z tego, że zawsze podczas Diving Headbutt uszkadzał sobie twarz Był wreszcie pan Enforcer, czyli Arn Anderson Wielki katolik, zawsze najgłośniej w kościele śpiewał "Kyrie Elejson" Tak więc tymi głosymi pan Flair rozporządzał Nic dziwnego, że u wujka waszego pojawiła się żądza By pana Flaira przechwycić na swą własną stronę Głosy jego wydobyć, gotów był dać żonę Panu Flairowi, córkę Liz swą urodziwą Jednak szybko zmiarkował i zareagował dość żywo Nie musi on przecież Flairowi dawać ręki swojej córki Wystarczy, że da mu nadzieję, a potem wnet strzał z dwururki Lub trochę Sweet Chin Music załatwi całą sprawę I z konkurentem do ręki córki zakończy zabawę Tak więc, póki pan Michaels miał jakiś interes do pana Flaira Witał i często zapraszał go do zamku swego, jakoż bohatera Jednak kiedy potrzeby Michaelsa zostały wyczerpane Nie widział już powodu, by kontakty z Nature Boyem były odnawiane Bo chulaka wielki, okrutny balownik, cel jego życia - fighting Propagował niezdrowy tryb życia...i ten jego Stylin'&Profilin' Którym szokował całą publiczną opinię Soplicowa Siejąc zgorszenie, gdziekolwiek się pokazała jego siwa głowa Tak więc, gdy dnia pewnego pojawiła się we dworze I rzekł: "Córkę pańską, panie HBK chcę poślubić, proszę!" To pan Michaels się nie zlitował nad Flaira afektem marnym Dał mu więc Sweet Chin Music, a potem polewkę o kolorze czarnym Czyli ze ślubu nici, pan Flair zawstydzony z hukiem odjeżdża I krzyczy: "Zostałem w tym domu obrażony Ale jeszcze zobaczyć, imć panie Michaelsie Jakie niebezpieczeństwo zadzieranie z Flairem niesie" W owym czasie rozpoczynała się już bowiem na ratingi wojna Między WCW i WWF, pora to była niezbyt więc spokojna I gdy przed zamek podeszła ekipa zaborców Musieliśmy więc bronić dziedzictwa naszych ojców A trzeba wiedzieć, że wróg przybył na zamek dobrej dość jakości Był np. pan Hogan, co wszystkim rachował wnet kości Był pan Scottie Steiner, Sterydem też zwany Co "Harler, if you hear me" powtarzał godzinami Był też pan McMahon z synem, generał rosyjski Bitwa się więc zaczęła, wzięliśmy się za pyski I obrona szła nam dobrze, nie groził nam krecz Ja sam dałem kilkanaście razy mój Outsider's Edge Lecz nagle w pewnej chwili, gdy już się zdawać mogło Że bitwa wygrana, nic rywalom już by chyba nie pomogło Nagle pojawiła się u bramy sylwetka pana Flaira Poznałem ja z daleka tego tam frajera Flair tylko głupio uśmiechnął się i rzucił Foreign objectem, czym panu Michaelsowi łeb totalnie wymłócił Pan Heartbreak Kid więc tymże zakoczony faktem Zraniony foreign object padł...inaczej byłoby nietaktem I położon na ziemi w agonii pogrążony Zmarł on wkrótce w ramionach Whisper-jego uroczej ex-żony Widząc te fakty, ja wściekły i w nerwach cały Pomyślałem: "O, bratku, nie wyjdziesz cało z tej głupiej kabały" Flair albowiem stał w miejscu, nigdzie się nie ruszał Tak, jakby widok nieboszczyka wcale go nie wzruszał Postanowiłem ja więc dać mu w końcu jego finalny test I z wysokości trzech pięter dać mu Shooting Star Press Do dziś nie wiem, jakże to się stało Żem ja w Flaira nie trafił, lecz mnie połamało Zamiast na gościa tego trafiłam wprost na stołu blat I wyglądałem potem jak Chris Benoit A chciałem trafić w niego i zabić skubańca Tego głupiego i pozbawionego zasad cholernego chamca Więc skoczyłem ja z góry i zrobiłem "Sruuu" Flair tylko się uśmiechnął i zakrzyknął "Whoooo" A następnie odjechał, nie wiem co się z nim stało Grunt, że się go już potem na tej WCW ziemi nie widziało Słyszałem jednak niedawno, że pan Hennig, magnat dość zamożny Dokonał zemsty na tym panu w postaci ciężkiej chłosty Zdradził on pana tego i przytrzasnął mu drzwiami głowę Ehh...widać, że chłopaki z NWO miewają pomysły odlotowe Jednak pan Flair to przeżył, żeby tego mało To na żeniaczkę jeszcze mu się uzbierało Potem jeszcze udało mu się zrobić syna głupiego jak ryba Nic więc dziwnego, że nadał mu imię Davida Pan ten teraz wizytuje Power Plantu dworek Podczas, gdy Podkomorzy planuje urządzić tu kolację we wtorek Myślę więc panie Raven, że cię zagadałem I do walki o zamek do końca przekonałem A Hrabia na to: "Ehhhh...panie kluczniku, strasznieś mnie pan wzruszył Gdyby nie ty, to zaraz z powrotem ku Flockowi memu bym ruszył Teraz jednak jest to sprawa inna Fraszką się wydawała, teraz bitwa to jest rodzinna Zamku będę ja bronił, bom jest twardy facet Nikt mi się wszak nie oprze, nie może być inaczej Chodźmy teraz na Disco, musim się naradzić I o wojnie z nieprzyjacielem naszym coś szybko uradzić Panu AlkoHALLowi nie w śmiech zaś to było Gdy uczuł jednak piwo, wnet samopoczucie się mu poprawiło Więc ruszyli obydwaj niczym w piekła dym Do spelunki zwanej również jako Nitro Grill Tymczasem w Georgie Dome ucztę szykowano Na cześć pana Davida, że powrócił cało Ze swoich wojaży i utarczek wszelkich Wszakże podczas swych podróży często opróżniał butelki Więc przygotowano na tę okoliczność wiele trunków By na imprezie nie brakowało procentowych poczęstunków W czasie imprezy panowała atmosfera dobrej zabawy Wśród woni tequilli i zmixowanej z Jot Walkerem kawy Prym wiódł w czasie imprezy Dusty Rhodes- kuzyn pana Halla Który przejął alkoholowe zainteresowania swojego brachola Także pan Nash, pan Booker ładnie się bawili Wystarczyły dwa piwa...już się nawalili Pan Nash pił na smutno, właśnie opuściła go żona Wszak nagle cała sala zamarła, na ucztę weszła ona Nieco starszą niestety była już kobietą Lecz jej urodą każdy się zachwycał, choćby nie był estetą Twarz piękna, nieforemna bardzo pomarszczona Wyglądała niczym przestarzała żona Fałdy tłuszczu na ciele całym się znaczyły Krzywe nogi, zmarszczki na całej facjacie się jej odznaczyły Włosy jej przetłuszczone, długie, niepoukładane Niczym przez Nasha w toalecie wydalającym substancje zwymiotowane Na twarzy miała też pypcia niczym wielka gula A nazywała się ona...Fabulous Moolah Próbując znaleźć siedzisko, wszyscy się cofali By nie usiąść koło tej niezbyt pięknej pani Nie znajdowała ona bowiem amatora Który byłby w stanie usiąść koło takiego potwora Na nieszczęście jedyne wolne u stołu miejsce było Koło Davida, szybko to się na jego aktywności imprezowej odbiło Nie okazywał on na jej widok jak wszyscy zachwytu Lecz twardo siedział na swym miejscu, będąc przykładem szacunku i szyku Mówił on sobie w duszy: "Niechaj sobie siada Starym trzeba szacunku, a ona starsza od mojego ojca, prawdziwego dziada" Takim więc o to człekiem był li pan Flair młody Nie dość, że bywał jabronim, nie miał też urody Dlatego też więc żadne panie na niego nie leciały Poza starymi babami, które jeszcze mniejsze powodzenie miały Zaszła wtedy do stołu pani Telimena Moolah I pyta: "Czy znajdzie się tu miejsce dla kontuzjowanej kobietki o kulach?" "Kontuzja moja niewielka panie i panowie Walczyłam ja z Miss Kitty, teraz ma kilkanaście szwów na głowie Toczyłam wyrównane walki z panem King Kong Bundy Teraz, gdy tylko mnie widzi, ucieka w góry Andy A na to w myślach pan Booker T powiedział mały, niezbyt śmieszny rym "Bo jesteś brzydka jak Midnight, if you know what I mean???" Ale panna Telimena opowiadała dalej swe historie niesamowite Jak zmiażdżyła Gillberga, zostawiła w pokonanym polu całe dX pobite Mówiła też o pokonaniu Testa, o zdarciu skóry na The Rocku I o tym, że nawet całe WWF razem nie dotrzymuje jej kroku I że rządzi niepodzielnie na całym ECW podwórku Miała na to niezbite dowody...lecz zostawiła je w biurku Wszyscy wiedzieli, że pani ta pochodzi z ery paleozoiku, gdy wszystko nie było do końca normalne Gdy żyły dinozaury, nie było prądu, a Jagiełło zwyciężał w meczu No DQ Handicap pod Grunwaldem Ale postanawiali nie przeszkadzać w opowieściach starej kwoki Gdyż mimo całej swej słabości, jej zakres brzydoty bardzo był wysoki Wystarczyło, że uweźmie się ona na jakiegoś pana I już się w nim zakocha, nie opuści od wieczora do rana A dla takiego człeka kara to była straszliwa i wielka Bo nazwać tę pannę piękną to tak jak powiedzieć, że okrągłym przedmiotem jest ekierka Tymczasem skończyła na czas pewien swoje opowiadania I na pana Davida zwróciła wzrok i poczęła czynić pewne starania By ten ją zauważył zapałał miłością Byłaby z nich dobrana para- jej doświadczenie wraz z jego mądrością Jednak początkowo młody Flair uwagi na Moolah nie zwrócił Przeciwnie, cały czas za panną Zosią Wilson swoim tępym wzrokiem wodził A że z natury miał małe inteligencji przez ekspertów wskazanie Dużo czasu mu zajęło, gdy zauważył Telimeny zainteresowanie Speszył się wtedy bardzo, zjadł swoje otręby Porwał pluszowego misia, rozdarł go na strzępy Co widząc panna Zosia strasznie się rozpłakała A David niewzruszony rzucił: "Don't cry...co się stało mała?" A panna Zosia Wilson zdołała wykrztusić przez łzy "Panie David, myślałem że jesteś nieśmiała ciota, a ty jesteś zły Zabiłeś moją przytulankę- najpiękniejszego z misiów wszystkich Co teraz zrobisz?!? Może założysz Tag Team i będziesz pokazywał się w telewizji? Naprawdę nie masz serca, panie kawalerze Zmieniłeś się z frajera w nieokiełznane, dzikie zwierzę Mówiłeś o afekcie, teraz ci nie wierzę Pan David zamroczony piwami i winem Skwitował sprawę szybko: Et, głupia...barman! polej znowu ginem Lecz wtedy sobie przypomniał o sprawach nieskończonych Zalotach panny Moolah, cokolwiek chybionych I jak na członka klanu Flairów, skończonego wariata Jego facjata przybrała kolor czerwonego cukrowego buraka A panna Tela Moolah wodzi za nim wzrokiem Chyba już go złapała i skazała swym własnym wyrokiem Nie wydrze się on raczej z sideł tej kobiety Niektórzy cieszą się z tego, David nie, niestety Mimo iż nie był to człowiek zbyt pięknej postury Miał naturę ciut schizo, bywał czasem ponury To miał on na swój temat dość dobre mniemanie Mimo, iż zbierał kosze, chyba nie zasłużył na kochanie Tak przebrzydłej kobiety, starej emerytki Był on na to zbyt młody, niepotrzebne były mu przeżytki Z wieków starych, gdy nie było jeszcze Internetu Gdy była reformacja, tworzył Tales z Miletu Dlatego panny starszej zaloty dość poważnie zbywał Myślami będąc przy Zosi, z którą w myślach pływał Po morzu Sargassowym, tocząc pełen uniesień żywot wielki A dookoła nich puste po tequilli butelki I tak on sobie marzył, aż sielankę nagle dość niespodziewanymi drogami Przerwało zdarzenie, które wstrząsnąć miało ratingami Bo oto drzwi od Georgia Dome otworzyła czyjaś wielka graba I po chwili biesiadnikom ukazali się INSIDERS- Gerwazy i Hrabia Hrabia wyskoczył pierwszy zaczął rzucać bluzgami i trashem A na to mr. Nash wstał i odrzekł: "Nie wierzę... Żeś waćpan złamał naszą ugodę, wyrządził wielkie zło Przekonany przez tego pijaka co krzyczy "Hey yo!" Zachowujesz się waćpan gorzej niż Beata Kozidrak z Bajm Dlatego proponuję urządzić mały survey time.... Pan Nash wskoczył na stół, świeczkę wziął do ręki Udającą mikrofon i uderzył w te dźwięki "Panie i panowie, nadszedł wreszcie czas Byście odpowiedzieli- chcecie oglądać ich, czy nas Albowiem każdy wie, że są frakcje dwie Frakcja Hrabiego JOB Squad i Sopliców Hell Yeah! Czy chcecie tu oglądać Hrabiego, co jak Lenny Lane nogami powłóczy..." Nie zdążył nawet skończyć, cała sala i biesiada solidarnie buuuczy... "Ludzie, dajcie mi skończyć mówić o Hrabii, bo inaczej mordy wam oczyszczę I znowu nie skończył, bo cała sala solidarnie gwiżdze "A może chcecie tutaj oglądać jak góra lodowa dla pewnego tankowca Dajcie więc cheer dla Sopliców- podkomorzego Nasha i Davida, mojego synowca" Jesteśmy main eventers, mamy nawet baseballowe kije Zaraz po tej przemowie cała sala brawo bije Tak więc imć panie Hrabie kawalerze liścia kapuścianego Przegrałeś ty nasz survey, więc spadaj na kaktus, kolego Hrabia nie dość, że nie speszył się Nashowymi wyrzutami To zaczął mówić jeszcze, sypać głupimi kontrargumentami "To Georgia Dome jest moje, to moja ojczyzna Mój tatuś mnie nie kochał, wszak to ojcowizna Przeżyłem w moim życiu wiele zniewag, doznałem wiele bólu A ty śmiesz mnie pouczać...Ty?!? Big Daddy Coolu Mienisz się być nad Hrabiego ród, krwi wprost z arystokracji Pełnej bólu, cierpienia, a przy okazji również gracji Więc teraz aby pomścić imię rodu mego Jestem zmuszony użyć pomocy pana Halla, czyli Gerwazego To mówiąc pan Gerwazy podniósł stojącą nieopodal drabinę I rzucił na stół ucztujących, niszcząc go odrobinę Goście aż osłupieli, jednak nie widzieli Że dla Gerwazego wśród nich godnego rywala nie mieli Co prawda teraz był stary, wychudzony, niczym stary skrzecz Ale kiedy był młody, znano go jako King of the Ladder Match Tak więc rzucił drabinę rozdzielił stół na dwie części apart Kilku szlachetków wyskoczyło na walkę, wśród nich był Bret Hart Jednak nic nie zdziałali pomimo całej pasji Zbyt byli spici, a Insiders skorzystali z okazji Chwilę później już zresztą opuścili oni tej hali tereny Pozostawiając zgliszcza Georgia Dome kwatery Pan Podkomorzy Kevin straty następnie ocenił Okazały się duże, więc nieziemsko się wpienił Ale gniew jego przeszedł, gdy zobaczył odźwiernego od kłódki Pana Flynna, który posiadał klucz od miejsca, gdzie znajdowały się zapasy wódki Uczta zaczęła się więc od początku na nowo Też tam byłem, ale nic nie piłem...hik..hik...daję słowo Bo państwo Soplicowie mimo iż był to lud cokolwiek słabawy Zawsze poddawał się obowiązkowi szampańskiej zabawy Konfliktem z Hrabią się nie przejmowali Dopóki byli na fazie, bądź li też na fali Tymczasem w Nitro Grill, pobliskiej oberży Szlachta gadała z Robakiem, Bóg wie, kto to zdzierży Najpierw wam się należy małe wyjaśnienie Kim też był imć pan Robak, słyszę poruszenie Pan Robak to bernardyn, jako ksiądz z zawodu Był świętoszkiem z wyboru, modlił się bez powodu Przysłał go do Atlanty ten chuligan straszny niczym błyskawica Chulaka, awaturnik, niegodziwiec, czyli Jacek Soplica By doglądał opieki, pomagał Davidowi By nie popadł w kłopoty, długo bym się głowił Skąd tenże ksiądz pochodził, nikt wszak nie wie tego Ważne jednak, że ksiądz to był bohater? Dlaczego? Podobno, gdy był młody w NWA walczył bardzo zacięcie Zdobył kilka pasów, potem odwrócił się na pięcie Ponieważ zaczął grzeszyć, mnisi habit włożył Zaczął się modlić, ręce jak do Outsider's Edge ułożył I chodził odtąd sobie jako Robak, ksiądz już bardzo stary Nikt nie wiedział, skąd przyszedł, ale każdy mu dawał wiary Był on bowiem posłańcem od Napoleona I dawał szlachcie wieści, czy wojna z WWF skończona Zbierał wieści, newsy, rumorsy, był emisariuszem Nie przeszkadzało mu to, że pokaźną miał tuszę I informował szlachtę, jak Internet Insider O losach wojny, o tym czy Napoleon skontruje niczym salamander Sam Napoleon bowiem człowiekiem bardzo był ciekawym Miał pewne przywary i wady, lecz był całkiem prawym Naprawdę nazywał się on Randy Savage Czy nie można się z takim gościem solidnie zabawić? Toteż Robak szlachcie, co gęby rozdziewiała ze zdziwienia Przekazywały te wieści, gwarancje WCW istnienia Że Macho jednak żyje, WWF kontruje I rewolucję, zwiększającą ratingi, już przygotowuje Twierdzi też, że sama szlachta musi działać, ułożyć odpowiedni team Co tu dużo gadać, WCW musi być bardziej extreme "Panie Robaku"-rzec miał tak wielki wódz z ekipy Turnera Źle się dzieje, WWF coraz więcej widzów nam zabiera Trzeba działać by szybko, bez żadnych screwjobów By nasza szlachta nie przypominała małorolnych chłopów Lecz pamiętajcie bracia, tu zwrócił się do szlachty Nie wchodzi ze zdrajcami od Vinniego w żadne li konszachty Chcecie by było dobrze, by było lepsze wrestlingowe granie No to panowie, musicie zrobić czysto hardcorowe powstanie Ale jak nam to zrobić- wołali ludzie ze szlachty Gdy roster tak niewielki, będą słabe walki i małe konszachty Jak mamy wygrać z Vince, wielkim pasożytem Skoro WCW to federacja lipna i podszyta shitem Pan Robak choć się zmieszał na to, nie był wszak frajerem I wyjął zza pazuchy dużą tabakierę To czyniąc, wziął wielkiego macha, aż cichutko krzyknął Przeszedł stan ociemienia dragami, a po chwili...kichnął Po chwili, gdy go ocucono, podał ten specyfik innym panom szlachcie I dla ich wszelkiej wiadomości przemówił otwarcie "Tabakiera ta to relikt iście historyczny Daje macha dobrego, niczym kompot hydrolityczny Wyprodukowana tu w Atlancie, zaraz wam wygarnę Cóż to za piękny obrazek na obwolucie...a! to Mr. Turner Pewnego dnia jednak tabakiera otrzymała zaszczyty nieodparte Bo machnął sobie z niej sam pan Macho Man Bonaparte Po wzięciu kilku dmuchów z mojej tej maszynki Nawalił się tak solidnie, jak SPoP na połowinki I gdy doszedł do siebie, nie mógł wyjść z podziwu O cudownej jakości pełnej narkotycznego pozytywu I będąc wciąż na haju zawołał w te słowa "Cóż to za diabeł cudny, lepszy niż miss Macho Manowa Ohhhh Yeaaaaaaaaahhh Panie Robak taka tabakiera Warta trzy title shoty, gimmick i jobbera" I chciał on ją odkupić, proponował zastaw duży Za ten specyfik świetny, co go tak odurzył Proponował mi nawet Goergous George, Miss Madness Ale ja żem broń Boże, odmówił, my godness Wszak ja już się w moim życiu nagrzeszyłem jak stu rajtarów Teraz chodzę do siłowni, łykam witaminki i unikam barów Wkrótce by jeszcze bardziej zbawić swoją duszę Rzuciłem wszystko i zostałem mej ojczyzny emisariuszem Teraz ja więc panowie stoję tu przed wami Jak smakuje to dziwo? Popróbujcie sami To mówiąc przybliżył fajkę tę wspaniałą Do ust kilku rasslerom, wnet się okazało Że wszystkich wzięło ostro, bardziej niż najlepsze trunki Z twarzy Konnana, DDP i innych zniknęły wszelkie frasunki I tak sobie w Nitro Grillu wesoło gwarzyli W obronie WCW i ratingów, gdy nie jobberzyli Tymczasem niedaleko, tuż koło tej włości Gdzie odbywały się wspomniane dragowe wspaniałości W lesie pod Soplicowem wiara się zebrała By zapalować na niedźwiedzia, co jak mucha stara Nawiedzał i od czasu do czasu pustoszył miejscowość Niszcząc jej krajobraz i niepewną wspaniałość Tak więc całe towarzystwo w lesie się zebrało Bacząc, jak z tej zabawy skórę wynieść cało Pan Nash, choć był odważnym niezwykle człowiekiem Największym doświadczeniem, coolostwem i wiekiem Jednakże experience'a w polowaniu nie miał I dlatego zostawił to dla innego człeka Manem tym był pan Wojski Franchisem też zwany Na sam jego widok niedźwiedzie nogi za pas brały Pan Stinger, bo takie imię nosił także ten kolega Ma zwinność wieloryba, niczym jeleń biegał Mimo wieku starczego i zmarszczek na twarzy Wciąż utrzymuje klasę, a niejedna dziewka o nim marzy Tak więc pan Wojski wszystkiemu się dokładnie przypatrzył I trzy wielkie kruki po chwili do siebie przytaszczył Po chwili zrobił on słynny swój trademark odlotowy Który obwieścił wszystkim-czas rozpocząć łowy Wyjął on mianowicie przy kantach przypięty Swój czarny baseball, długi, cały czarny, twardy jak stalowe pręty I po chwili Nasha, co dłubał w nosie, przez łeb kijem zdzielił Czym zgromadzone towarzystwo wyraźnie podzielił Jedni więc uważali, że Big Sexy słusznie batem był zdzielony Na polowaniu trzeba być skoncentrowany, on był roztargniony I mało brakowało by zaczął się prawdziwy Bash at the Beach Kiedy Sting wnet krzyknął "Niedźwiedź idzie! Milcz!" I wziął on oddychając ciężko całą w płucach parę I solidnie wykrzyknął ponad wszelką miarę Krzyk cokolwiek straszliwy, który nazwał pan Stinger ponury Krzykiem skorpiona, po czym zaczęła się walka o zdarcie niedźwiedziej skóry Aż tu nagle niedaleko w Soplicowskich lasach... Ryk nieludzki wraz huknął, jak Austin Badd Assa" Znać było, że niedźwiedź bardzo szybko w pułapkę się zbliża Swoim rykiem tak strasznym, polującym on jakby ubliżał Aż nagle pokazała się jego sylwetka straszliwa jak szkarłatny ptak Nikt nie wiedział, czy to niedźwiedź, Tank Abbott, czy też Cactus Jack Bestia była, wysoka, na oko mierzyła 223 cm wzrostu, wiele też ważyła Ponad 200 kilosów i ponoć wciąż się zwiększała Dziw nad dziwy, nie mogła tego pojąć głowa moja mała Niedźwiedź ten dobrze znany był już w całej okolicy Nic dziwnego, że dostał pseudonim, który określał wygląd jego szpetnych licy Ponieważ rozmiarów wielkich był wykreowany Dano mu Paul Wight na imię, był też Giantem zwany Widok jego strach w serca rzucił wszystkich bohaterów I z main eventerów zmienił w mid-cardów i jobberów Nikt nie wiedział co zrobić, wszyscy spanikowali I zaczęli uciekać, jak najdalej za drzewami się schowali Na placu pozostało jak w PPV dwie tylko sztuki mężnych towarzyszy David Flair, wciąż nietrzeźwy, i Hrabia co widocznie na fart liczy Początkowo myśleli, że dadzą sobie pewnie radę Hrabia da mu Evenflow, Dave skończy crowbarem Jednak sprawa z Big Showem tak prosta nie była Niewiele brakowało, a na zdrowiu im by się odbiła Gdy więc nasi panowie, niezbyt szybko skumali Że szans nie mają...w szaleńczą ucieczkę się udali Chcieli uciekać za las, o tam...właśnie tam Ale Giant ich złapał i już miał wykonać Double Chokeslam Wtedy z daleka dało się czuć zapach owocowego jabola I zza kniei ukazała się pijacka sylwetka Gerwazego Halla Dżentelmen ten wyciągnął spod swojego lewego glana Rzecz znaną Goldbergowi mianowicie Stunnguna W tym czasie kilku innych panów z WCW ekipy Zaczęło strzelać stunnerami zza miejscowej lipy Jednak na niewiele wszystko to się zdało Gdyż byli wciąż pijani, a na niedźwiedzia było to zbyt mało Wtem pojawił się szybko, niczym Alex Wright Pan Robak, stary dziadek i rozpoczął fight A że niebezpieczeństwo wisiało nad oboma panami Musiał się on popisać nie lada fortelami Toteż doskoczył do miśka bez żadnej kozery Zaatakował twardo, chyba był jeszcze pod wpływem tabakiery Dał mu cztery clothesline'y, low blowem poprawił Rywala już prawie w pokonanym polu pozostawił A potem dał mu ostateczną zniewagę, niczym w tyłek kor I założył mu finishera, który zwany był jako figure four Wkrótce zauważył, że Big Show wcale się nie rusza Trzymał go jednak nadal, jego nic nie wzrusza Dopiero, gdy go ogarnęła jedna wielka senność Puścił zezwłok misiaczka, który już poblednął A na to pan Gerwazy, który w międzyczasie Kaca wyleczył, opowiadał o niesamowitej klasie Jaką było wykonanie manewru tego Przez kręgi 4Horsemen figure fourem zwanego "Jest tylko jeden człowiek, który założyłby figura tak, jak ten tu men" Wiecie, kto? Nie wiecie? Ja wam powiem? Flair.... Pan Hrabia wyratowany do nóg Robakowi się rzucił David zbyt był pijany, jednak gdy ktoś go ocucił Zaczął szukać tequilii, co ktoś mu ją schował A kiedy jej nie znalazł, zaraz zwymiotował Towarzystwo znów całe nieomal pobladło Bo skoro on wymiotował, zastanawiali się, co też onże zjadł to Ale cała atmosfera wnet się poprawiła Gdy pan Nash wymyślił rozrywkę, która wszystkich zadziwiła Cóż z tego, zabić miśka żadnemu z nas widać nie było w planie Dlatego teraz zapraszam wszystkich państwa na grzybobranie Wszyscy tedy wyszli z pobliskiego lasu Wskoczyli na polankę, i nie tracąc czasu Zabrali się za zbieranie grzybków, jakby na chwałę Bogu Zostawiając wkurzonego Wojskiego, który nie zdążył zagrać na rogu Stanęli mianowicie oni na leśnej polance I zbierać poczęli sprawnie, niczym skakanie na skakance Bo trzeba też wiedzieć, że czy to panny, chłopcy, czy też stare dziady Istniały w zbieraniu grzybków pewne niepisane zasady I tak dla przykładu, każda panna chciała znaleźć jak najwięcej grzybów typu kurki Wtedy wedle podania, miała wyjść za Kidmana, na którego większość z nich ostrzyła pazurki Żadna z panien nie chciała znaleźć grzyba borowika Gdyż która go znalazła miała wyjść za mąż za Scotta Nortonika Podobnie się miała sprawa z występowaniem muchomora Panna, która znalazła, musiała wyjść za K-Dogga, lecz do tego większość była nieskora Wśród kawalerów natomiast panowało polowanie na rydza Który go znajdzie, wyjdzie za Zosię Wilson, która swą urodą wszystkich zawstydza I tak zeszło na tym grzybobraniu czasu bardzo wiele Nie ma tu o czym pisać, moi przyjaciele Poza kilkoma ekscesami, jak mecze w klatkach z drutu kolczastego Wycieczka była nudna, jak podróż atrapą wozu drabiniastego Zdarzyła się tam jednak sprawa wciągająca, niczym tabakiera Dotycząca życiorysu i przyszłości młodego Flaira Pan David na grzybobraniu jak zwykle był pijany Chciał szukać grzybów w błocie, wyszedł cały upaprany Wkurzony sam na siebie, chciał napić się łyka z piersiówki Ale w tym czasie leżącą nieopodal Telimenę zaatakowały mrówki David, choć dość nietrzeźwy wręcz doznał olśnienia I poszedł na ratunek, mimo alkoholowego upojenia Zaczął wypleniać mrówki niczym prawdziwy profesjonalista Szybko niczym alpejczyk, z gracją jak artysta Gdy to nie skutkowało rzekł: "Mrówki, albo zejdziecie z pani, albo jak was grzmotnę..." A gdy te nie reagowały, niezwłocznie pojawiły się odruchy wymiotne Mrówki się przestraszyły, wszystko więc poskutkowało I żadnego małego owada jej brzydkie ciało więcej nie widziało Telimena Moolah jednak, zamiast wielkiego podziękowania Najpierw go opieprzyła, potem wzięła się do działania Powiedziała: "Panie Davidzie, bardzo dobrze, że pan zwymiotował Bo tym samym nową intrygę w Atlancie pan nam tu zgotował Bo według staropolskiej, dość zamierzchłej tradycji Zwymiotowanie na kogoś oznaczało wyznanie afektu, niezależnie od aparycji Dlatego teraz czy chcesz, czy nie mój wymarzony Jesteś moim wybrankiem, pięknym narzeczonym Normalnie Pan David może i by się zgodził Ale że już wytrzeźwiał, całkiem się wyochocił I zaraz myśleć począł, a że niezbyt dobrze mu to wychodziło Niewiele pomysłów na wyjście z kłopotu w jego mózgu się pojawiło A Telimena zniecierpliwiona rzekła w końcu: "Odpowiadaj" David na to dość inteligentnie wybrnął słowem "Spadaj "Telimeno pani miła, nie zrozum mnie źle Jesteś tak brzydka, w tobie nie można zakochać się Nie jesteś nazbyt miła, powabna, piękna ani cudna Każdy mój afekt do ciebie, byłoby kłamstwo lub sprawa obłudna Więc się nie obraź, bo powiem ci jak pan Awdiejew Alosza I jako mężczyzna doskonały dam ci zwykłego kosza Telimena po oświadczeniu młodego Davida całkiem się załamała Najpierw zaczęła płakać, potem jak Flair cegłę na twarzy zjarała Bo miała na małżeństwo z młodzieńcem ochotę i pilną potrzebę A tymczasem on niczym The Kliq złamał tradycyjne kayfabe Tymczasem w Dobrzyńskim średnioszlacheckim zaścianku Gerwazy Hall gadał ze swymi znajomymi o pewnym mopanku Ród Dobrzyńskich tak stary, jak i niezbyt śliczny Mieszkali tam heele, których attitude nie był specjalnie sympatyczny Byli tacy w młodości, teraz doszło do przemiany I z heelów w babyface'ów transfer został dokonany Liderem rodziny był Maciek, co kiedyś wymyślił pewien fajny slogan Maciek zwany Królikiem, choć niektórzy nazywali go też Hulk Hogan W młodości, gdy był baby facem nie mógł się opędzić od bab Nie pomagał mu w tym Leg Drop, ani nawet Hulk Up Potem wnet stał się heelem, charakterem czarnym Dzięki kumplom z nWo wygrywał nawet z niedźwiedziem polarnym Jednakże Maciek Hogan na swe stare lata Ponownie stał się facem, zyskał uznanie świata Głupich Amerykańców, co mu cheerowali Ludzie z WCWFANS buczeli, bo się na nim poznali Miał Hulkster swego bratanka, chłopa wielkiego jak kłoda Nazywał się ten koleś imć pan Horace Hogan Człowiek o tyle wielki, co cherlawy strasznie Niezbyt inteligentny, wyglądający też niezbyt rubasznie Był u Dobrzyńskich też man mający problemy ze swą ślepą kiszką Człek co uratował Nitro, Living Legend- pan Larry Zybyszko Nawet jako dziadek miał sukcesy- pokonał raz pana Gerwazego Halla Przy pomocy Breta Harta, whisky i traktora Był też jego brat bliźniak, wydający głos nieomal skowroni Gadający głupoty, wyglądający jak tucznik pan Tonny Szawioni Był człowiek nie bojący się flapjacków stunnerów ani kos Niesamowicie obszerny komentator Jim Ross Był też Maciek Rózeczka, co mu zawsze z nosa wystawał obrzydliwy gil Dzikus i barbarzyńca- George "Animal" Steele Był też człowiek dość stary co wyglądał jak punk Nazwał się "Hardcore Legend" był to Terry Funk Byli to jednak goście chamscy znani ze skłonności do low blows Może dlatego jakiś głupi booker nazwał ich bezsensownie Old Age Outlaws Z tymi to ludźmi Gerwazy Hall rozpoczął szybko negocjacje Pokrótce zaczął panom Dobrzyńskim przedstawiać swe racje "Trzeba nam rozwalić wrogów ojczyzny przerobić na jajecznicę, pasztet lub gulasz A powszechnie chyba wiadomo, że największe zło WCW to David i sędzia pan Nash 3Więc zamiast siedzieć na tyłkach i urządzać różne głupie party Join the Revolution, chyba, że jak mówi JJ, pochodzicie ze Slapnuts Country? Hogan odrzekł: "No nie wiem...ja na przykład nie biorę już sterydów i mam słabą krzepę "Jim Ross i Szawioni ważą po 3 tony każdy, a poza tym chłopaki opłakują tragicznie zmarłego Pepe Który był main eventerem ponad wszelką miarę I razem z panem Chavo stanowili dość dobraną parę Niestety Normanowi Smiley się to nie spodobało Użył zniszczarki, nawet pogotowie nic już nie zdziałało Miał brata misia, co go zrobił Szawioni pseudonim Prosiak Teraz opiekuje się nim mieszkanka Georgie Dome, niejaka Wilson Zosia" A na to Gerwazy odpowiedział prędko "Miś także pogrążony, poszycie w nim pękło Stało się to za sprawą młodego, pijanego kawalera Członka rodu Sopliców- herr Davida Flaira" Wzburzony Hogan odrzekł: "To już inna sprawa Teraz to osobiste, skończyła się zabawa I wiedz panie Gerwazy, jeśli to co mówisz is true Whatcha gonna do David? Whatcha gonna do?!? When the Hulkamania will gonna run wild Będziesz wyglądał niczym rozpłaszczony slajd Panowie Dobrzyńscy, rzecz z misiem zmieniła wszystko Dotąd byliśmy grzeczni, teraz zmienimy WCW w pobojowisko Muszę więc koniecznie zwołać jakąś nową wielką hordę Szkoda, że chłopaki nie chcą mnie już w New World Order A może, jeśli im upiekę duże ciasto, czyli keks Przyjmą mnie Gunn i X-Pac do Degeneration X*(Uwaga: czytać eks ;)))))) Jak pomyślał tak zrobił, ciasto przygotowali Jednak z winy jednego z członków pomysł nie wypalił Zawinił jak zwykle zresztą pan Tony Szawioni Który nie wytrzymał słodkiej tego ciasta woni A że znany jest z niego żarłok jakich długo by szukać Oby nikt nie ważył tyle co on, w tym celu należy w niemalowane odpukać Zjadł ciasto bardzo szybko w ciągu kilku chwil Bo jeśli chodzi o jedzenie był z niego całkiem szybki Bill Zjadłszy ciasto, rzekł z powagą godną królowej Wiktorii Że właśnie oglądamy najlepsze Nitro w WCW historii A Hogan na to: "Jest źle, teraz nie zechce nas nawet bWo Dlaczego Tonny, tam gdzie jesteś zostawiasz (opakowania po chipsach oraz)tylko samo zło?" Tonny miał odpowiedzieć, ale nagle poczuł wielki pain Bo do stołu komentatorów doskoczył Bobby "The Brain" Jak to on zaczął grypsować, Szawioniego wyszydził A ten niczym młody Flair strasznie się zawstydził A Bobby rzecze na to: "Nalejcie mi wina Pójdziemy na Sopliców, jakiem Bobby Heenan Zrobimy im przekopkę, bo tak chce Temida Pobijemy Nasha, wbijemy na pal herr Davida Którego przewidywania nie były zbyt trafne Miał wyjść za Zosię, teraz widzi tylko Daffne Sprawię mu wycisk większy niż miał na grzybobranie Udowodnię, że jak ktoś ma za dużo, to nic nie dostanie" To mówiąc czym prędzej pośpieszyli prosto do Atlanty Gdzie pan Nash i pan David grali właśnie w karty Zagrywali się w brydża, a że David nie miał przy sobie Crowbara Został niemiłosiernie ograny do ostatniego dolara Tymczasem nad Soplicowo nadciąga niczym burza Wielka wyprawa co po kolejne title shoty wyrusza A że po drodze łatwo kontuzje i inne wypadki Poruszają się dość wolno emeryci i dziadki Na czele idzie pan Hrabia, czyli pan Scott Levy Ma jedną nogę krótszą, potrzebuje dłuższej u buta cholewy Za nim się toczy reszta wielkiej armi sił Są między nimi i Hogan, i Funk, i pan Steele Wreszcie doszli na miejsce, lecz zaraz powstrzymali złość Gdyż znany konferansjer przedstawiał tam "Idź na całość" Był to pan Eric Bischoff co miał krzywy zgryz Prowadził w Nitro Grillu tenże właśnie quiz Pierwszy poszedł pan Hogan, wszyscy to wiedzieli Że z panem Easy E nic przyjaźni drobną mieli Lecz pan Bischoff nie dał się zrobić na głupiego punka I spokojnie się spytał: "Papuga, czy bramka?" Hulkster wybrał więc bramkę, ale był to wielki pic No i zamiast nagrody Hulk nie dostał nic Dostał niestety zonka, czyli może kota I otrzymał po chwili chamski cios ala Gołota To przeważyło szalę, Hogan bardzo się zbulwersował I wyciągnął swój pas badziewny, co go w spodniach schował Za jego przykładem inni towarzysze szybko też ruszyli Z takim attitudem na pewno szybko by wszystko podbili Tymczasem Hrabia zsiadł z konia, stanął pod dworku drzwiami Zakrzyknął: "Nash, David, Soplice...jesteście moim więźniami" Gdy poczuł, że dobrze przeprowadził całą pacyfikacji akcję Wraz ze swymi kumplami urządził drobną libację Jej skutek był taki, że kompania leżała jak rozbita Nie przez armię jednakże, była po prostu przepita I tak sobie leżeli, aż tu nagle tragicznie jak walący się gzyms Pojawił się generał rosyjski...pan McMahon Vince W ręku trzymał ten gość znak władzy- wielki pejcz A jego asystentem i drugim generałem był pan Triple H Walczyli już razem wszędzie, i w Denver i w Danii Przy okazji Triple H uzyskał względy jego córki- Stefanii Po perturbacjach ożenił się z nią, a że był autokratą Lubił droczyć się z Vincem i nazywać go tatą Tymczasem armia Vince'a zrobiła sieczkę, nikt się nawet nie schował Czym prędzej ich związali, słowem McMahon aAtlantę wnet spacyfikował W armii tej było wielu niezłych gości, jak The Rock Kane, The Big Show, Billy Gunn, czy też pan Road Dogg Pan Vince oraz pan Helmsley weszli po chwili do domu Gdzie siedzieli Soplice i nie uchybiając nikomu Więźniów wnet uwolnili, pogadali sobie O życiu w WCW, co stanęło na głowie Nash się skulił i nie był nazbyt gadatliwy Liczył, że pan McMahon nie był pamiętliwy Pamiętał bowiem, jak w listopadzie wyśmiewał się z niego Myślał: "Przebrałeś się za Vince'a, odpokutujesz teraz kolego" Ale Vincent nie zaprzątał głowy takimi sprawami Miał ją bowiem zajętą innymi problemami Tymczasem Triple H łapczywie niczym rzeźnik na prosię Spoglądał na stojącą w kącie piękną pannę Zosię Zosia co prawda na początku upór i obrzydzenie udawała Ale, że dziewczyną towarzyską była, wnet z nim flirtowała I być może zaczął by się tworzyć jakiegoś romansu zadatek Gdy nagle obudził się David Flair- znany to gagatek I całkiem niespodziewanie dał Hunterowi DDT A sędzia Nash szybko spinował gościa raz...dwa...trzy Dla HHH położenie to było dosyć straszne Sprawa to personalna, wydarzenie poważne Bo nie było w krainie McMahona większego kłopotu Niż przegrać mecz z wrestlerem spod niższego lotu A już najgorzej było, tego nikt z państwa Attitude nie lubił Gdy jobber z WCW swym sukcesem nad rasslerem WWF się chlubił A tymczasem młody Flair, gdy ochłonął powiedział "Pewnie wszyscy jak ty cieniasy, gdybym to ja wiedział Pojechałbym tam właśnie, zniszczył i nie dał wam szansy przeżycia Ale ja tu tak gadam...hej dajcie mi coś do wypicia" Pan Vince oraz pan Hunter tego nie zdzierżyli Postanowili bitwę zrobić i dom opuścili Soplicowo zostało otoczone niczym starożytna Troja A Mike Teenay nas zaprasza na nową Battle Royal Więc teraz gdy przyszło walczyć przeciwko sile przeważającej Należało znaleźć jakieś rozwiązanie wiążące Nash rzekł, że nie czas na wzajemne waśnie, bójki i rozwody Zgodzili się na to wszyscy i doszło do pełnej ugody I prawie wszyscy z WCW stanęli w jednym szyku W obronie honoru frakcji, było ich bez liku Lash LeRoux, Norman Smiley, bracia Harrisowie Stevie Ray, Disco Inferno, Rick i Scott Steinerowie Meng, Barbarian i reszta z turnerowskiej dziczy A ilu razem ich było, nikt tego nie zliczy Ja tu sobie rozmawiam, a tu zaczęła się już walka Pierwszy wyskoczył Fit Finlay i dostał z kolanka Po chwili zaś Undertaker wziął kawał badyla I zaczął nim okładać imć Kidmana Billa Ale w pomoc mu przyszli ludzie, co nie mieli guts zwanych również balls Eddy, Gonnad i Rey Rey, czyli Filfthy Animals W szeregach WCW atakował ze szczególną wściekłością i parą Jeff Jarrett, do niedawna WWF-owiec, walił swych byłych kumpli gitarą Również Gerwazy Hall dawał sobie dobrze radę, jak to on Chciał udowodnić, że jest lepszy niż kiedyś Razor Ramon Sprawił on między innymi kontuzję u pana Road Dogga Od tej pory całkiem solidnie bolała go noga Walczył on bardzo dzielnie, rozdawał swoje Evenflowy Jak zawalczy tak dalej, Vinnie będzie musiał spakować toboły I uciec w niebyt, gdzie wszyscy się udawali Którzy według Ravena ból mu zadawali David także próbował, walczył, że aż miło Dzięki niemu WWF kilku jobberów ubyło A uczynił to, bo miał wynalazek który uczynił zeń star Wynalazek ten był to osławiony już crowbar Następnie przyszły posiłki podchmielone z pubu Byli to starsi panowie wprost z Varsity Clubu I otworzyli ci panowie nowy, całkiem nowoczesny kram Gdzie sprzedawali kasety PPV, sklepikarzem był Kevin Sullivan Inny członek clubu mister Mike Rotunda Uciekał czym prędzej przed kobietą zwaną Kuneganda Kobietę to przysłał tu Vince'a jako tajnego szpiega Nazywała się kiedyś Sunny, teraz często w negliżu tu biega Jednakże naszym chłopcom jej uroda piękną się raczej nie zdawała I dlatego zwiewali od niej, ile fabryka dała Tymczasem niespodziewanie stanął u Georgia Dome wrot Bestia prosto z więzienia, słynny Tank Abbott Gdy wszedł na placu boju zrobiła się totalna rozpierducha Każdy wie bowiem, że tam gdzie Tank, tam totalna zawierucha Bo był Tank Abbott hulaką nie lada Lecz wnet na ring wszedł Mark Henry alias seksualna czekolada Niekompletnie ubrany, w bieliźnie Calvina Kleina Szukał swojej miłości, której na imię było Chyna Pannę odnalazł, jednak ta na niego bardzo się rozeźliła Nie podzielała amorów i Pedigree na krzesło wnet go odprawiła Mark Henry wstał po chwili, lekko się rozjuszył Innymi słowy, poprzysiągł na Turnerze zemstę i się trochę wkurzył Po chwili z panem Tankiem rozpoczął on nawalankę Trafił tam jednak szybko na WCW łapankę Lenny, Lodi, Maestro prawie go przejęli Była jednak jedna rzecz, o której nie wiedzieli Mark Henry był wkurzony, nieswój i niezbyt pogodny Zawsze tak się zdarzało, kiedy akurat robił się głodny A że często z racji wielkich wymiarów się mu to zdarzało Gdy mózg przestawał myśleć, za jedzeniem goniło ciało Los naszych biednych kolegów z WCW był dość opłakany I z góry, bez względu na okoliczności - przegrany Oni wiedząc, że dla Henry'ego mogą być łakomym kąskiem jak np. mielone kotlety Rzucili się w szalony pościg z szybkością najlepszego atlety Henry rzucił się w pogoń, a że był dość tłusty Zaprzestał pościgu, tym bardziej że trafił na poletko kapusty "Dość tego"- rzekł sobie- "odchudzać się muszę" "Zostaję wegetarianinem, redukuję swą tuszę" Jednak gdy chętnie zajadał kapustę, tak jak SPoP ircował Został złapany znienacka w Sharpshootera, szybko więc skapitulował Vince niezrażony rzekł: "Jak będzie trzeba, to i tak to całe WCW wykupim" Aż nagle w całej hali głos: "Do you smell what the Rock is cookin'" Tak, to The Great One zdecydował się na ziemię wstąpić Gdy już znalazł się na ringu, nie miał zamiaru swych catchphrase'ów skąpić Ale z nienacka drogę zaszedł mu Sid Vicious- wielki trol A Rocky szybko na to "Shut your mouth and know your role I nie czując strachu dał mu dwa Rock Bottomy Nie bacząc na to, że ważył blisko dwie tony Rocky szybko zaczął przeważać szalę na WWF korzyść Gotów Turnera squadron totalnie rozłożyć Rocky rozbijając kolejnego głupka, kolejnego jobbera Doszedł w końcu do sedna, do młodego Flaira Ten go nie zauważył, walczył bowiem właśnie z Christianem Gościem jakby z gotyku, a jednak nieco ekscentrycznym panem Rocky złapał go wpół, dał suplexa...na ziemię popchnął I dał mu swój trademark- słynny People's Elbow I już...już prawie Davida wykończył I jego związek z tym światem prawie się rozłączył Lecz nagle Rocka powitał prosto w plecki kick Bo w jego obronie wyskoczył Robak, czy raczej Flair Rick Była to dla wszystkich ogromna sensacja dla ludzkiej natury Bo Nature Boy powrócił, Vince ze strachu wyskoczył ze skóry I bardzo szybko zakół Rockiego w figure four leglock, swoim trademarku The Rock tymczasem zawył z bólu jak stado kanarków Jednakże ujawnienie się Robaka nie obyło się bez konsekwencji Otrzymał Tombstone od Kane'a...cios pełen gracji i kwintesencji Ric Flair nie wytrzymał i przeniesiony do altanki Stracił nagle wszelką ochotę do walki Tymczasem widząc korzystny przebieg tej sytuacji WWF ponownie włączyło się do szybszej akcji Zaatakowali osiągając dość szybko dużą przewagę Chcąc zetrzeć niedawną od WCW zniewagę Większości ludzi z WCW bardzo się tego bała Bo już się szala zwycięstwa na stronę Vince'a przechylała Aż tu nagle niespodziewanie zdarzył się cud Który z piekła sytuację Georgia Dome zamienił w piękną krainę, w której płynie miód Niespodziewanie bowiem przybyły w sukurs Turnerowi z ECW posiłki I solidarnie Vince'owi i spółce przekopali tyłki Zaczęła się masakra wielka, wręcz nieopisana Bo któż mógłby się obronić przed singapore canem Sandmana Gdy tylko wyszedł z Varsity Club pubu Pojawił się i gromił wszystkich szalony pan Sabu Z szczególną wściekłością na gościa, którego z chęcią zamieniłby w gaz Człowieka, który zdradził ECW, a był nim pan Tazz Także inni panowie solidnie działali Bez większych problemów radę sobie dawali Nieważne, czy mieli puste ręce czy mieli w nich łom Dobrze szło zarówno Dreamerowi, jak i Mike'owi Awesome I tak sobie z nimi walczyli, dobrze się bawili Aż w końcu ostatnich kolesi ostatecznie rozgromili Pozostał tylko Rocky, sprawa została wygrana Więc postanowiono wystawić przeciw niemu Kidmana Lock-up, pierwsze starcie przegrane przez Turnera ziomka A Jerry Lawler na to: "Kidman jest bardziej czerstwy niż stara chleba kromka" Kidman na to się wkurzył i przez zęby wściekle wycedził "Uważaj Lawler, żebyś zaraz z moją pomocą turnbuckles wszystkich nie zwiedził" I wkroczył on bardzo szybko na Rocka, co z wielką godnością kroczył A że był już wkurzony, dał mu Hurracaranę prosto między oczy Rock zdezorientowany nagle zupełnie inaczej zaczął gadać Prosić o łaskę, miłosierdzie, innymi słowy wręcz błagać Kidman zadowolony z siebie okazał dobre serce Przestał go bić na chwilę, zostawił w poniewierce Rock od razu wykorzystał Billa dobrą duszę Dał mu cheap shot, suplex i skazał na katusze Rocky był ucieszony, że udał mu się nowy bajer Tymczasem fani zakrzyknęli: Ehh...ten Kidman to frajer Rocky ponownie męczyć zaczął białego luchadora Już co po niektórzy mieli zamiar wezwać w sukurs doktora Nagle na ringu pewien gość się zjawił I panu Rockiemu łomot wyraźny on sprawił Dal on mu więc Spear Tackle, miał skończyć niczym pchnięcie mizerykordem Bo ten pan się nazywał The Man...herr Bill Goldberg W Kidmana wstąpiły od razu całkiem nowe siły Które dotychczas w tym wrestlerze jakby ukryte były Dał mu wnet Bronco Buster, potem Neck Breakera Moonsault, Heart Puncha i Diamond Cuttera W końcu schylił się nad Rockiem i rzekł: "Now you're dead, bitch" I dał mu Shooting Star Press, zwany też kiedyś Seven Years Itch Rocky pod naporem ciosu straszliwego Doznał ataku bólu niespotykanego Nagle pojawił się Mankind, co miał długie kudły przypominające pejsy A na to Rocky odrzekł jeszcze: "Hej Mick, przestań chamie kraść moje keczfrejsy" A Mankind się uśmiechnął, jak zjadany przez myszy król Krak I odrzekł: "Jam już nie Mankind... teraz znowu jestem Cactus Jack" Więc kiedy wygnano z krainy WCW ostatniego zaborczego pana I to od razu wielkiego, uwielbianego przez melony fanów Great One'a W WuWueFie sprawy od razu bardzo szybko do porządku właściwego wracały HHH brawlował się z Cactusem, emerytki znów się wzajemnie nawalały A w WCW panowała prawdziwa fiesta, której nie mogła popsuć żadna skaza Nie zniszczył jej nawet Konnanik i jego "Arriva la raza" Wszyscy się bawili, świętowali wspaniałe zwycięstwo Podziwiając niedocenianych ludzi z Power Plantu męstwo Ci dotąd byli bowiem najbardziej niedocenianymi W ostatecznym rozrachunku stali się jednak niezbędnymi Bo, gdy WWF armia pod dowództwem Shane'a, młodego kawalera Napierała, Któż mógł lepiej WCW wybronić od pana jobbera Bo dla nich nie liczył się sukces, ani kampania ta cała Mogli przegrać z kretesem, byle tylko kasa się zgadzała Więc walczyli dzielnie, bo znaleźli wielkiego frajera Co chciał im kasę za nic płacić, czyli pana Turnera W obozie tym radość duża jednak panowała teraz Bo skoro żałość panowała tam ostatnio nieraz I zaczęła się prędko, jubileuszowo imprezowe Nitro, najwspanialsza gala Z okrzykami: Wiwat wszyscy jobberzy...Wiwat Russo! Wiwat pan Ferrara Tymczasem gdzieś w szatni do hali po drodze Ranny Nature Boy leżał i trudził się srodze Gdy David i Sędzia Nash zaszli w odwiedziny Ric, czyli Robak się jakby rozbudził i bez większej przyczyny Wskoczył na łóżko, zaczął tańczyć i wzywać jak na sąd kata Nic dziwnego, że dwaj panowie wzięli go za wariata Pan Nash go dopiero do ładu i spokoju zaczął doprowadzać Gdy rzekł: "Bischoff już nie rządzi, nie musisz wariata udawać" Pan Flair mu na to, że to nie wina Bischoffa, a szoki pourazowe Gdyż skręcił nogę w kostce i dostał ciężki cios w głowę Ale z wizyty Davida bardzo się ucieszył się Ric I rzekł: "Młody, strasznie wyrosłeś, wielki z ciebie byk Pamiętam ciebie Davidzie, jak jeszcze w kuchni szorowałeś gary Wiesz kim jestem dla ciebie? Ja jestem twój stary Ostatnio handlowałem tytoniem, sprawa była taka NWO mnie ścigało, więc przyjąłem pseudonim Robaka Ja z Atlanty zawczasu musiałem uciekać Z racji zbrodni straszliwej, nie mogłem wcale zwlekać" I kiedy chciał snuć opowieść, wysiadł z czarnego volkswagena golfa Pan dość dużych rozmiarów i po chwili witaliśmy Gerwazego Lone Wolfa Nature Boy niezrażony rzekł mu dość wyraźnie "Czekałem na cię brachu, zaraz ci coś wyjaśnię W sprawie tej zbrodni kiedy to ja żem niby Herr Michaelsa zdusił Lecz khe khe..czekaj chwilę...czyżbym już własną wątrobę wykrztusił?!? Lecz wróćmy do meritum, sprawa mojej zbrodni Wina moja tak duża, jak dwie pary Paula Wighta spodni Zgrzeszyłem, lecz każdy człowiek ma prawo zbłądzić Za mój błąd rada bookerów Taylora będzie mnie sądzić Poznaj więc teraz Gerwazy moją wersję zdarzeń Która Bóg da, może moje dobre intencje Ci okażę "Na to pan Hall odrzekł: "Nie ma co strzępić języka Co ma wisieć nie utonie, to prawo biegłego fizyka Jak się zwał nie pamiętam, mam udar bo jest zbyt upalnie Wiem za to panie Flairze, że ty zginiesz marnie Stolnik Michaels nie żyje i to nie żaden rumor Może jak ciebie pokatuję, poprawi mi się humor Nic mojemu panu życia już nie wróci Ale będzie ciekawiej, gdy ktoś ci twój ukróci Zaraz sprawię, że poczujesz się starzej, niż jesteś starym dziadkiem I dostaniesz kilka shotów z krzesełka, na szczęście przez szmatkę Flair na to odpowiedział: "Spokojnie panie kolego Widzę, żeś nie mniej trzeźwy od obsługi sklepu monopolowego Więc zaraz ci przedstawię wszelkie swoje racje Ale z racji wieku starego muszę odwiedzić ubikację" Po chwili Flair powrócił, wyraźnie odprężony I szybko wyrzucił z siebie dźwięk niewydarzony "Whoo! Widzę, że nie tylko kobiety Są tu piękne, takie same są też toalety Wszędzie papier, kafelki, czysto tu i schludnie Nikt nie robi na klapę, twierdzę to nie złudnie W pełni władz umysłowych wyrażam to zdanie Że najlepsze toalety tylko w Atlancie, mospanie Ale, ale wracając do meritum tej sprawy powieść mą rozpocznę Jak najszybciej, co znaczy jak najbardziej niezwłocznie Prawda, byłem tam i pana Michaelsa zabiłem Lecz co na to poradzę, że bardzo się wkurzyłem Heartbreak Kid w swej przebiegłości obiecał mi żonę Lecz jej wdzięki dla kogoś innego były już przeznaczone Pan Michaels był gość cwany, lecz nie jego wina Że trafił na większego od siebie SOBa, czyli sukinsyna Tak więc gdy mnie tak bezceremonialnie ten człowiek wystawił Musiałem coś zrobić, by dalej bezkarnie swego imienia nie sławił Że on pokonał Flaira, Nature Boya zgniótł w puch Więc mój stylin' and profylin' musiał pójść ostro w ruch Początkowo ja pana Shawna specjalnie nie chciałem uszkodzić Założyć figure foura, życie kilkoma chopsami osłodzić A ze stunnera strzeliłem sobie od tak, dla zabawy Skąd mogłem wiedzieć, że pan Michaels taki nieruchawy?!? Że w chwili strzału jak zwykle z wieloma dziewczętami flirtował Nie zauważył strzału, wnet ktoś go pochował... Poległ na polu chwały przeze mnie utrafiony Nie żal mi specjalnie jego, tylko trochę jego żony Przepiękna panna Whisper po śmierci męża ponoć trochę płakała Ja dałbym jej wielkie szczęście, wnet by się przekonała Gdzie leży Space Mountain, wszelkiej szczęśliwości kraina Której doznała już dzięki mnie Nature Boyowi niejedna dziewczyna" Pana Halla specjalnie wywód Flaira nie zainteresował Bardziej interesowało go whisky, którą właśnie ktoś podał "Wiedz, rzecz pan Gerwazy, że mój pan Michaels, którego bardzo miłowałem Był normalnym facetem, nie jak mówią plotki, pedałem Przyjaźń między Klucznikiem, a Michaelsem bardzo zażyła była Szkoda, że ją tak straszliwa twa zbrodnia rozbiła Musisz to jednak wiedzieć, dla twej duszy spokojności Że pan HBK nie chciał widocznie, bym ci porachował kości Sam bowiem widziałem, że gdy kończył on już swój ziemski byt W ramach przebaczenia dał panu drogę słynny znak Just 2 Sweet A że był on rozsądnym i żywotnym chłopem To jeszcze tuż przed śmiercią wyskoczył z crotch chopem I chciał on także przed śmiercią, aby Hrabia przejął po nim ster... Mam nawet gdzieś jego wolę zapisaną, pytasz się Down Where?!? Down There, niemiły mopanku, gdzie słońce nigdy nie wschodzi Gdzie małe mają starzy, no a duże młodzi Tam, gdzie gdy ludzie jak ty chcą, żeby down there był wielki Używają niebieskie, niewielkie pastylki Ale dosyć o tobie i twoich kłopotach oraz bezeceństwa Wszak może jestem heelem, ale z dużą dozą człowieczeństwa I chociaż jestem z natury chamski, teraz swe reguły przekraczam I z oporami pewnymi, lecz z całego serca waćpanu przebaczam" Flair tymczasem zasłuchał się, jednak po chwili sprawiał wrażenie Jakby ta wieść przyniosła mu szał wielki, a nie ukojenie Znowu stylował, profilował, zachowywał się bardzo żywiołowo Niestety, że był słaby, znów wyrżnął o kant łóżka głową W tej chwili młody David, co nie był nikt zbyt kumaty Spytał się leżącego Flaira: Czy pan naprawdę nigdy nie znał mego taty? Coś tam mi pan tłumaczył, lecz jak kiedyś powiedziałem Jestem zbyt głupi na to, i dlatego nic nie zrozumiałem Na to niesamowicie obruszył się pan Nash "Davidzie, zachowujesz się gorzej niż DDP- the trailor trash Ja rozumiem, że nie wiesz ile jest cztery razy cztery Jak się pisze "gżegżółka" i tym podobne bajery Ale tak mi trudno jest uwierzyć w tak wielką twą głupotę Chyba kiedyś ktoś ci musiał mózg przewiercić pneumatycznym młotem Więc choć jesteś imbecylem i powinieneś spędzić resztę życia w kojcu Pokłoń się Robakowi, twemu dobremu (i staremu) ojcu" David nagle zrozumiał i dostał niezwykłego olśnienia Hmm...to nie jest mój ojciec, to niemożliwe do spełnienia Ponieważ choć trochę mózgu nie sprzedałem za mały pieniądz To wiem, że niczyim ojcem nie może być ksiądz" Nash: "Jesteś bratanku głupszy niż pusta donica To dziw, że pochodzisz od tak znamienitego rodzica Lecz wróćmy do meritum i posłuchajmy pana Flaira Człeka mądrzejszego niż cała armia Lucyfera" A Flair na to odrzekł w następujące słowa "Już 2 godziny nic nie piłem...przynieście mi browar No tak już lepiej, zaraz znów zacznę mówić głosem piękniejszym od kanarka Bo nic tak kich nie czyści i nie orzeźwia jak Warka Tak więc do pana Michaelsa wracając Myślę, że dobrze zrobię do wszystkiego się przyznając Wprawdzie wina w tym moja duża jest przyznaję Wszakże mówię, jak słynny kronikarz podaje Że wszelkie grzechy moje mogą być jeszcze oczyszczone Jeśli po raz 15 otrzymam WCW Heavyweight Champ koronę Na to pan Nash strapił się i rzekł: "Brachu, gdyby to ode mnie zależało Dałbym ci i pięć pasów, bo taką władzę WCW mi dało Jednak ponieważ wszyscy wrestlerzy federacji cieniaczyli To nie wiedzieć czemu, z funkcji głównego bookera mnie zwolnili Mówią, że byłem słaby jako booker, dawałem push tylko swej rodzinie i sobie Niech sami spróbują być mądrzy, niech zobaczą jaką pracę robiłem tam i robię Mam dla WCW wszechstronne zasługi Szkoda tylko, rzekł David, że przez ciebie federacja wpadła w długi Kto sprowadził dinozaury do WCW by siali zniszczenie Funka, Orndorffa, Snukę, dających fanom ukojenie Nikt albowiem nie chce oglądać krwi, hardcore'u i obłudy Ni mniej ni więcej, tego lamera Vince'a i jego attitude'y A kto mianowicie dał ci duży push, czy wiarę w to dasz?!? Że czternasty pas dałem ci ja, twój brat, pan Nash A kto z kolei tak ładnie dywizję hardcore spalił Dawał push JOB Squadowi, nWo rozwalił Kto co Nitro w wakacje dawał nową muzyczą kapelę By ukryć problemy z naszym niekompletnym rosterem? Kto wreszcie stworzył beznadziejne angle? Niezbyt mądre w swej akcji, kończące się nagle? Każdy się pewnie jeszcze pyta: Kto prowadził hummera? Sprawa to złożona, chciałem w to miejsce wprowadzić młodego mister Flaira Lecz wpadłem ja wtedy na pomysł genialny, godny największego komputerowego robota Po co człowiek ma prowadzić samochód, wprowadziłem więc do angle'a autopilota Gdy Vince'owi o tym powiedziałem w poufnej rozmowie Ten z wściekłości darł sobie swe siwe włosy na głowie Nie wiem, dlaczego on się tak rozzłościł Może mojego intelektu tak bardzo mi zazdrościł?!? Potem jednakże wpadł w dziki trans, jak wiosenny kwiatek w śniegu I wpadł w niepochamowany atak szaleńczego śmiechu Powiedział mi potem: "Panie Nashu, cóż to za pomysły!!! Pan jesteś wielki geniusz, pan jesteś umysłem ścisłym Za pańskie zdrowie wznoszę toast tymże winem białym Bo pan panie Nash...pan jesteś bookerem doskonałym" Na to Flair chciał odpowiedzieć, lecz brakowało mu siły Czyżby jego powery witalne już się wykończyły Mamrotał coś on tam jeszcze jednakże pod nosem Chcąc trochę porozmawiać ze swym synem - młokosem Ten jednakże nie słyszał, był jakby w letargu Z panem Nashem dyskutowali o wszelkich zaletach hazardu Bo hazard to była rozrywka, która wszystkich wtedy omamiła I jak się wkrótce okaże, całe WCW w kontekście zgubiła Bo pan Turner w blackjacku nie będzie miał szczęścia razu pewnego I straci całą kasę, żadna z firm nie będzie już jego A że Turner będzie zachowywał się podczas gry swojej bardzo przyziemnie Będzie musiał jedną z firm sprzedać panu McMahonowi potajemnie Firmą to będzie WCW, jej oficjele nie będą mieli zbyt szczęśliwych licy Ale zrobić nic nie będą mogli, gdyż cała transakcja odbędzie się w tajemnicy Wszyscy natomiast z tej federacji będą wkurzeni na tego artystę Pozbawionego szczęścia, totalnego i skończonego hazardzistę Co federację sprzedał, ratingi umoczył Wcześniej z głupimi decyzjami wyskoczył Skasował gimmick, co prawda dwóch jobberów nie warty Ale za to cokolwiek wśród ludzi popularny Taaak, a potem jeszcze zwolnią rostera połowę Czym spowodują, że fani popukają się w głowę Potem pana Russo, narodu naszego przewodnika Zwolnią i każą mu szukać lepszego gimmicka Potem się opamiętają, lecz pamiętaj bracie Nie będzie rządził sam, tylko w triumwiracie Gdzie władza jego tak kompletną nie będzie A WCW będzie przegrywał wojnę ratingów zawsze i wszędzie Lecz zakończmy już proroctwa tak straszne jak Apokalipsa I przenieśmy się do krainy angle'i bardziej zakręconych niż elipsa Do Georgia Dome w Atlancie, tudzież Soplicowa Gdzie dokonała się ostatnia pana Flaira misja dziejowa Flair mówił ciągle jeszcze, lecz dość niewyraźnie "Big Kev...bratku, straciłem całą wyobraźnię Nie mam już tej finezji, co dawnymi czasy Nie walczę już dla sportu, tylko li dla kasy Na push tak wielki co dostałem, myślę, jednak że nie zasłużyłem A jak już go dostałem, i tak wszystko spieprzyłem Mam przynajmniej nadzieję, że Ciebie Kevinie Nie obraziłem, wszakże krew iście królewska w tobie płynie Krew co z dziada pradziada z naszej dawnej włości Przelewana była nieraz już dla uciechy publiczności Rodu wielce potężnego, co w wrestlingu kiedyś karty rozdawał Rywali pokonywał, nikomu się nie dawał A teraz...ehh...szkoda gadać o tej beznadziei Więc pomówmy o przyszłości, może się towarzystwo rozweseli Ja choć już jestem stary i nie mam powera Mogę ja być na przykład managerem młodego Flaira Wystąpiłbym jako valet, wszak jestem dość przystojny Jednakże zawód taki bywa dość frywolny Jestem poza tym płci męskiej osobnikiem Pełnej machowatości i szowinizmu pokrytych klasą i szykiem Lecz teraz pomówmy mości panowie, o jakowej sprawie Bo już niedługo chyba na ziemskim padole zabawię?!?" Lecz w tej chwili Ric Flair spostrzegł, że go nikt już nie słucha I jak gdyby nigdy nic, najspokojniej wyzionął on ducha Minęło trochę czasu, nim panowie zauważyli Że w stanie bardziej żywotnym pana Rica zostawili Rozpoczęły się po chwili uroczystości żałobne Bardzo honorowe, do żadnych innych nie podobne Pochowali go oni gdzieś w lesie przed halą Pół godziny przed Thunder- lipną środową galą Rozpoczęcie się gali zaczęło się smutno Bo walczyć po tym balaście przeżyć było dosyć trudno Tak więc dzwonek przy ringu trzykrotnie zaśpiewał Jakby za Nature Boyem srogie łzy wylewał Mijały więc tygodnie, miesiące żałoby Aż nadszedł oczekiwany okres całkiem nowy 9Po skończeniu się okresu smutku i żałości sfory Rozpoczął się okres na małżeństwo oraz na amory Więc starym obyczajem, który trzeba było znosić Przybył pan David znów do Atlanty, by Zosię o rękę prosić Należy bowiem wiedzieć, że mimo faktu, iż afera była dość zawiła To panna Zosia Wilson Davida jednak nie wiedzieć czemu polubiła I mimo bólu po tym, co jej pan David nieumyślnie wyrządził Wiedziała, że on nie specjalnie, że po piwie zbłądził Romans ten się rozwijał, sprawa nie była mała Kto wie...może i się ta Zosia w Davidzie zakochała?!? Tak więc młody Flair przybył nagle wprost na zaręczyny Aby prosić o zgodę tej przepięknej dziewczyny Przyjechał, pierścionek wyjął i wnet się wysłowił "Zosiu ma kochana, ja bym dla ciebie wszystko zrobił Oglądał lucha libre od nocy aż do rana Ba, zgodziłbym się być jobberem dla pana Kidmana Z wielką chęcią bym przyjął ze cztery tombstony od Kane'a Bylebyś powiedziała, że będziesz mi wierna Pokonałbym Gillberga i Mae Young- staruchę oną Jeśli tylko się zgodzisz być li dla mnie żoną" Na to panna Zosia rzekła mu w zaufaniu "Takich ofiar nie potrzebuję, wszak i tak jesteś mistrzem w jobbowaniu I choćbyś miał przegrać choćby z tysiąc walk, to ja nie wiem co zrobię I nad twoim ciężkim przypadkiem się poważnie zastanowię" A David na to: "Ach Zosiu, moja ty księżniczko Znawczyni taktyk wszelkich, kayfabe i gimmicków powierniczko Proszę cię ja i błagam na klęczkach przed tobą Zostań mi Zosiu żoną, a ja daję ci słowo Żem ci nieba w każdej chwili uchylić gotowy Mam ja wszakże mój Crowbar, jestem całkowicie zdrowy Zakochałem się w tobie, gdym w alkoholowym amoku Próbowałem zacerować dziurę, którą zrobiłem sobie w kroku Że umiem zrobić szpagat, dobrze to wiedziałem Szkoda, że odrobinkę za ciasne spodnie przywdziałem Lecz wracając do meritum, ukrywanego skrycie Ja cię kocham FOR-LIFE, czyli też nad życie Tak więc Zosiu ma droga, skróć błagam moją mękę W związku z tym raz jeszcze uroczyście proszę cię o rękę To mówiąc młody David dał swej Zosi różę Rzekł jednak: "Spróbuj odmówić, a wnet cię uduszę" Zosia ponieważ zdała sobie sprawę z własnego położenia Nie chciała aby doszło do jakiegoś przykrego zdarzenia Wiedziała, że David to czubek, jest pozbawionym zasad wandalem Nie dość, że jest świrnięty, straszy jeszcze crowbarem Jednakże nie wiedzieć czemu czuła coś do naszego bohatera Chyba go trochę kochała, zechciała być żoną młodego Flaira Dlatego, czy to na serio, czy też pod przymusem Nowa para zaręczyła się i od razu jakby szybkim susem Wieść się szybko rozniosła w całym świecie zapasów zawodowych Stanowić to miało atrakcję i konkurencję na ringach międzynarodowych Albowiem pan Vince, co był zachłanny niczym Ferdydurke Przed niczym nie czuł strachu, do gry wstawił nawet własną córkę By wyszła za najlepszego wrestlera - z angielska The Besta I chyba tylko pomyłka komputera lub pluskwa milenijna wskazały na Testa Więc aby uratować nieszczęsną sytuację Pan Vicent wprowadził kolejną atrakcję Wprowadził jako męża Steph syna Tuhaj-Beja Wielkiego wojownika Hunter Hearst Helsmleya Dlatego, ponieważ pan Russo własnej inteligencji nie posiada "Musimy też ślub tu zrobić, i to z pompą" - powiada W ten sposób zaręczyny wreszcie się udały Ale czy to podniesie ratingi? Efekt raczej mały Da to rozporządzenie, wielu ludzi to nurtuje Bo śluby w wrestlingu - dziś to nikogo już nie ekscytuje Jednakże, gdy minął już rok od księdza Robaka agonii Wszyscy zgromadzeni przystąpili do radosnej ceremonii Na wesele o charakterze dość wybitnie wiejskim Gdzie miano połączyć Davida z Zosią świętym węzłem małżeńskim Funkcję księdza pełni tym razem w wydaniu specjalnym Pan Goldberg, że nie był jednak w humorze dostatecznie normalnym Często się wkurzał, co doprowadziło do spięć w trakcie ceremonii wielu Parę osób poczuło Speara i Jackhammera miły przyjacielu A że Goldberg dał już dnia tego ślubów kilka Trudno było od niego wymagać beztroski motylka Dlatego, gdy odprawił kolejną parę, dał od razu swój stary tekst Którym kiedyś straszył ludzi, ten tekst to: "Who's Next?!?" I od razu się rzucił do ceremonii odprawiania By wszystko mieć za sobą, wrócić do jobbowania Bo wiedzieć wam należy, szanowna młodzieży Że Goldberg jako face częściej ostatnio na ziemi leży Pobity, zakrwawiony, tudzież zesprejowany Już nie raz płakał na bookerów na kolanach mamy Niewielu wie, że jego słynna łysawa fryzura Jest dziełem nWo, bo kiedy ta zmasowana fura Wielu dobrych wresterów dopadło go w klubie Miał jeszcze włosy, ba kudły bardzo długie Jednakże wtedy Horace Hogan odkrył w sobie talent fryzjera I od tej pory fryzura Goldberga ma ksztalt łysego zera Jednakże wróćmy do meritum, ceremonia trwała Mimo iż ludzie mówili, że to sprawa ta nie będzie zbyt stała "Zosia - mówili - to dusza żywa, co lubi hulać nawet i do rana Szybko wpadnie w ramiona Lexa, Bookera, czy nawet Kidmana" Jednakże pan David wraz z Zosią oczywiście Wierność sobie przysięgali bardzo uroczyście Zosia wyglądała cudnie, ładniej niż Barrymoore Drew "Czy wyjdziesz za nią Davidzie?" David odrzekł: "Whoo! Oczywiście, ja bardzo kocham tę kobietę Nie traktuję jej tylko jak kolejną podnietę Dlatego mówię "Tak", niech każdy człek się o tym dowie Że same uczucia miłości krążą mi po głowie Zosia także podczas ceremonii żadnego zamieszania nie zrobiła I na pytanie o małżeństwo, szybko się zgodziła Cała ceremonia odbyła się bez najmniejszego spięcia I można było przystąpić do weselnego przyjęcia Impreza była huczna, to nie był żaden tandetny kurs Niektórym się podobało bardziej niż WCW Bruise Cruise W trakcie wesela wielu ludzi dość ostro gestykulowało O ratingach, wrestlingu i nowych, których do tej federacji przywiało Były to nabytki, z którymi pokazać się był trochę wstyd Wyjątki stanowili Tank Abbott i oczywiście pan Sid Który z pomocą swej niezbyt udanej metamorfozy Dostaje teraz cheer duży, na czoło rostera wyskoczył Jest najpopularniejszy, w Niemczech, Polsce, Danii Czy dziwić się więc można, że zanotowaliśmy początek Sidomanii? Pokonał Nasha i Harrisa w handicap matchu... Założył Crippler Crossface, prowadząc Big Sexy'ego do kreczu Czekamy jeszcze aż zacznie nosić żółto-czerwone bandany Krzyczeć "Kocham was fani" i "Ameryka to pany" Żadne ciosy już wkrótce nie będą się go imały Bo będzie miał Hulk-upa, co mu power duży dały Czy raczej Sid-upem akcję tę nazwać należy Bo Sid to będzie teraz idol dla wszystkich dzieci i młodzieży I kogo to obchodzi, że to być może wielki szuler A tak naprawdę skryty Of The World Ruler Tym podobne rozmówki królowały na weselnym przyjęciu Mówiono między innymi, jak zwiększyć ratingi powyżej punktów pięciu Lecz nagle Zosia poczuła w sobie chęć przedziwną Posłuchać muzyki, więc przyprowadzono szybko Żyda starego, któremu tak jak mnie, kończyła się wena Znacie wy bardzo dobrze tego kawalera Siedział dotąd spokojnie, upojony po wypiciu kilku kaw Musicie bowiem wiedzieć, że na imię było mu Buff Siedział on tak sobie, nie mówił za wiele Nie chciał być taki, jak Nash, co jak kurek na kościele Zmieniał swą orientacją i co krótką chwilę To raz bywał on facem, zaraz potem heelem Tak więc Bagwell stał sobie niezauważony Kiedy dotarły do niego słodkie głosu Zosi tony "Panie Bagwellu rzekła, mości dobrodzieju Zagraj nam panie Buffie na moim weselu Sam zobacz, mam tu na tym weselu pijacką, niezorganizowaną zgraję A każdy wie, że nic jak muzyka łagodzi obyczaje Dlatego pytam się pana w sprawie następującej treści Zagrasz pan czy też nie? Zastrzegam, że odmowa mi się w głowie nie mieści" Pan Bagwell, człek dojrzały, nie był już wszak młokosem Więc dlatego z niechęcią pokręcił on nosem "Panno Zosiu kochana, zagałbym ci zgodnie z wolą twego ojca testamentu Jednak to sprawa dość nieaktualna, nie mam na swego instrumentu Dlatego nie chcąc cię obrazić, ani o cokolwiek pomówić Lekko acz sugestywnie muszę Ci odmówić" A Zosia na to lekko już zirytowana "Miałam ja ciebie Żydzie, za dobrego pana Wszak zawsze byłeś przyjacielem całej mojej rodzinie A ty teraz nie chcesz zagrać w szczęścia mego godzinie Nie masz wszakże palców połamanych, nie przypominasz kaleki Jeśli więc mi odmówisz, zostaniesz przeklęty na wieki A co do instrumentów, to się nie martw o nic Są tu kosze na śmieci, drut kolczasty, jest też kilka donic Wszystko przygotowane, byś pokazał klasę i zadziwił gestem Rozpoczynając tą ekstremalną, hardcorową fiestę" Pan Bagwell się przekonywał, lecz że nie robił tego już od dawnych czasy Zastanawiał się: "Czy mam jeszcze w sobie choć trochę hardcorowej klasy? W końcu wiele lat minęło odkąd byłem ekstremistą Niech zagra Norman Smiley - on jest wspaniałym przemocy i zniszczenia artystą" Lecz Zosia się wnerwiła, bucikami trzasnęła Wzięła kosz od Briana Knobbsa i go w łeb walnęła "Panie Bagwellu, ja cię o to proszę, powiem jednak mimochodem Że jeśli się nie zgodzisz, zamroczę cię głodem..." Ten argument przeważył- pan Bagwell jakby się już ułagodził I po chwili wahania na koncert krótki się zgodzić Bo było wśród jobberów hardcorowców wielu Ale żaden z nich nie śmiał walczyć przy Bagwellu "Dzięki panie Buff, pan jesteś the Stuff A kiedy słucham ciebie, I can't get enough" Bo jego muzyka działała na ludzio otępiająco Ilekroć miał kij baseballowy w ręku było dość gorąco Tym bardziej, że od czasów jego ostatnich koncertów zniknęły wszelkie ograniczenia i ramy Odkąd to dla WCW ranking PG-15 został jej przyznany I odtąd, gdy programu nie mogą oglądać dzieci i gówniarze Każdy może w ryj dostać, Buff więc się wykarze Wielką zdolnością walki, ma większą twórczą inwencję Szkoda, że jak mówiły panny, nie pomogła ona na potencję Bo wiele można było powiedzieć o Buffie- był on typem hardcore'a Lecz wcale nie przypominał lovelassa ani zakochanego amora Wiem, wiem, pewnie powiecie, że strasznie się mylę Jednak nie macie racji, bo główny booker WCW jest debilem Nie lubił go od razu, i nie ma że boli Dał on mu nowy gimmick ala Hardcore Holly Więc nie odmawiajmy Buffowi jego małego talentu I wsłuchajmy się w dzikie rytmy jego koncertu Buff zaczął lekkim rytmem, wszyscy z miejsc powstali Nie takich bowiem dźwięków się po nim spodziewali Buff wziął bowiem kij baseballowy i kawałek szklanego klosza Rozbił komuś na głowie, ludzie już odnoszą go na noszach Następnie rytm zmienił się równie szybko jak pin one...two...three I rytmy przeszły w bardziej tropikalne rodem z ICP Ludziom się spodobała jego muzyczna klasa Zareagowali, jakby mieli przed sobą nie jobbera, a asa A tamten kontynuował swą muzyczną wirtuozerię Do następnego numeru użył w kwiatki papeterię I jakby nigdy nic do ust Warriorowi ją włożył Ten najpierw zwymiotował, potem się w konwulsjach położył A wymioty jego miały barwny kolor owoców mango Warrior znał już ten scenariusz z czasów Papa Shangoo Bagwell tym drobnym incydentem wcale się nie zdenerwował I kontynuował dalej, swą misterną sztukę wciąż kształtował Nagle zagrał rytm taki, że niemal wszystkim obecnym spuchły lica Toż to entrance theme Revolution, czyli Targowica Cała kohorta ludzi, co się największej zniewagi dopuścili I kochaną ojczyznę w potrzebie opuścili Lecz szybko wszyscy szybko się rozweselili I przy dźwiękach "WCW Mayhtem™" dobrze się bawili Pan Buff skończył już wkrótce tę piękną muzyczną wibrację Po czym zebrał od publiki stojącą owację Tymczasem wielkie zamęt się zrobił dzięki panu staroście Który przybiegł prędko i rzekł, że na wesele niezwykli przybywają goście Bo oto więc pan Austin na ucztę już zmierza Przygotujcie więc wino dla tego żołnierza... Wieloowocowa woń, mocno gazowana My dobrze wiemy, jak przyjmować tego Pana Aż nareszcie dźwięk szyby zbitej to gościom wyjaśnił Że we dworku pan Austin pojawił się właśnie A że był wychowany, dobrze jak należy Pokazywał fuckery damom, starcom i młodzieży I było widać, że to idzie swojski chłop "Cause he's the undefeated world's toughest S.O.B". Pierwszy raczył się witać z panem Podkomorzym Dzięki kilku stunnerom na ground go położył Sędzia panikarz czym prędzej wezwał pogotowie, A Austin jak gdyby nic, rozbił se browar na głowie... I wszedł potem na ucztę, gdzie wzbudził on lęk Dopóki nie zakrzyknął "Oh, fuck you HELL YEAH!" Rozpoczął on więc ucztę, szybko jednak spostrzegł Wielką zniewagę, jakiej nikt nie dostrzegł I zaraz zaczął trashować, z czego dobrze znany Był pan Steve 3:16, gość wyrachowany "Cóż to znaczy mój Sędzio?Cóż to za zniewaga? Miałem Cię ja za bracha,a tu taka blaga? Cóż ma znaczyć to wino, coś postawił na stole... Zabierz je z łaski, swojej baranie, ja pier.....ę(Cenzura ala RAW) Albowiem każde dziecko w Polsce i na świecie Wie,co pułkownik Austin zwykł pijać zwyczajnie Zabierz więc już sikacza i przynieś browarek To może Ci tym razem włos z głowy nie spadnie Jak mogłeś nie znać mocy trunku złocistego Któren mocą swą wielką wszystko tu przytłacza Jak mogłeś nie wiedzieć, co też mi smakuje Jak mogłeś postawić na stole jakiegoś winiacza Sędzia ogon podkulił i zebrał się w sobie "Shit! Już nie ma browaru, co ja biedny zrobię?!? Nie ma już stąd ucieczki, moja pozycja jest bliska zera Jestem w pierwszym rzędzie do otrzymania Stone Cold Stunnera" Lecz przed gościem szanownym chodził wciąż nadęty Chwalił się swoim dworkiem, prawił komplementy Tymczasem wysłał gońców pod groźbą najwyższej kary Do pobliskiej oberży po tak lubiane browary Wciąż jednak się denerwował i w swej duszy smucił "Jakby tu zrobić, żeby Austin się ze mną nie pokłócił Ja nie chcę umierać, mi jest ciągle życie miłe Ehh...chyba dla odwagi dam sobie zaraz w żyłę Ale nie...to działka Halla i Scotta Steinera- dilera z Upity Ciekawe, czy ma jakieś dragi, czy tylko sprzedaje sterydy?" To mówiąc udał się do miejsca wiecznej sromoty i biedy Gdzie w pięknej willi rezydował Big Bad Boogy Daddy Jednak stała się rzecz straszna - nie zastał go w domu Ponoć rozdawał hook-upy, wymknął się więc po kryjomu Do Soplicowa z powrotem, gdzie pośród strwożonej gawiedzi Coraz bardziej zniecierpliwiony pułkownik Austin siedzi "Hej Sędzio, mother fucker, może w coś zagrajmy? Inaczej wkrótce umrzesz i dostaniesz moje bottom line'y?" Sędzia się zgodził, panowie zasiedli u stołu I zaczęli grać w pokera, część przestała już myśleć o weselu Lecz po kilku kolejkach, gra na dalszy plan zeszła Wszyscy się zatrwożyli, gdyż panu Austinowi karta nie szła Walczył co prawda z chłopkami, co zwykle chodzili głodni Ale wkrótce pozostał Austin bez kasy i bez spodni Tego było za wiele, pan Austin się wkurzył I niczym byk okrutny strasznie się rozjuszył Zaczął stoły rozwalać, rozdawać stunnery Był wściekły niesamowicie jednak nie bez kozery Należy tu napisać o Davida Flaira wyczynie Który nie obawiał się stanąć przy tym szatańskim synie Co z tego, że w głowie akurat miał duże procenty Że ledwo trzymał się na nogach, że cały czas był uśmiechnięty Stanął w obronie ludzi uciskanychSzybko jednak został w Sharpshootera złapany I już miał się kończyć żywot Zosi ukochanego mena Jednak nagle przyszedł ratunek w postaci kilku puszek Heinekena "No, brakowało mi bardzo tegoż napoju Teraz jestem nareszcie w nieco lepszym nastroju Lecz teraz braciszkowie, proszę was o pewną informację Gdzie moje spodnie i pieniądze? Powiedzcie, bo znów wpadną w frustrację Szlachta popatrzyła na siebie, wielkiego wyboru nie mieli Bo kolejnego brutalnego brawlu specjalnie nie chcieli A my tymczasem może do młodego Flaira zajrzelibyśmy Bo o człeku tym dość dawno już nic nie słyszyliśmy Ten tymczasem wciąż w gazie rozpijał załogę Z Russo i Terrym Taylorem wymyślali angle odlotowe "Dajmy pas Hardcore Mengowi, temu z wyspy Tonga Zrobimy wielki angle, w który wciągniemy King Konga Potem włączymy do zabawy jeszcze Spidermana Batmana, myszkę Miki i może He-mana Superman bezrobotny kontrakt też podpisze I chlubną kartę w dziejach WCW zapisze Pan Russo, jako że był z WWF-u wprost odrzutkiem Rzekł: "Twój pomysł panie David, trąci mi półgłówkiem Pomysł jest dość udany, choć jego rozwinięcie Nie jest zbyt udany, przydałoby tu się nieco większe zacięcie Dlatego proponuję, skorom z Attitude'y By w WCW było więcej, krwi, panienek i wódy Pan Taylor, gdy go po chwili drobna niemoc przeszła Z wrażenia na te słowa nieomal spadł z krzesła "Jak to- rzekł panie Russo,, cóż to za pierdoły Czy chce pan z tego domu zrobić coś na kształt Sodomy i Gomory? Nie będzie w tej federacji, póki ja tu jestem Kropelki krwi ni alkoholu, jesteśmy związani atestem Angle będą marginalne, entrance themów nam też nie trzeba No chyba, że dany wrestler sam sobie zaśpiewa Nie będzie ekstremistów, krzesełek i krwi Ci co chcieli tak zrobić, jak Public Enemy Już ich nie ma w Turnerlandzie, bo są na zwolnieniach I pewnie żałują, że kiedykolwiek pomyśleli o hardcorowych cieniach Wrestling to nie krwawa jatka, wrestling to zapasy To nie jest dom rozpusty, to coś jak gra w klasy Która mimo pozornej nudy, też jest bardzo ciężka Wystarczy nie trafić w odpowiednie miejsce i już pełna klęska Pan Russo i pan Taylor następnie na siebie popatrzyli I stwierdzili, że obaj wielki sukces WCW zrobili Sukces ten był tak wielki, niczym eks-prezydent Lech A było to utrzymanie ratingów powyżej punktów trzech Lecz dalszy tej rozmowy skończył mi się zapis Pamiętam tylko, jak David zaczął krzyczeć "Puppies!"?!? Wiem tyle, że odbyła się jeszcze potem jakaś orgia drobna Do niczego w WCW wcześniej nie podobna Przy niej ECW mogła się podobno schować A WWF z herr Vincem zupełnie się zakopać Ah, miał się podobno odbyć słynny polonez jeszcze Lecz sobie tego moi mili, do serca nie bierzcie Bo wszyscy byli już po połowie przyjęcia cokolwiek pijani I innymi sprawami niż taniec głowy sobie zawracali I tak świętowałem razem z nimi, podobno z lekka się upiłem Aż nagle w samym środku nudnego Nitro gwałtownie się obudziłem A tam znowu ta sama chała co zwykle Angle nieudane, rzeczy nie wiadomo skąd wynikłe Cieszę się jednak, że historia, która opowiedziana przeze mnie była W życiu rzeczywistym naprawdę się nie zdarzyła Bo znając Turnera i jego bookerów inteligentnych Na pewno ułożyliby taki angle niezbyt elokwentny Który co prawda raziłby wszystkich wielkim swym geniuszem Takim, że Paul E. I Vince ze zgryzoty cierpieliby katusze Jednakże ci bookerzy na pewno by coś przekręcili Wystarczy jeden wątek, i cały angle by schrzanili Dlatego, gdy oglądam to Nitro, całkiem dobrze się czuję A Wam wszystkim za uwagę serdecznie dziękuję Autor: Dulcis dux de dolor Douce prince de douleur Albo po prostu: Sweet Prince of Pain A oto, co o "Panu Davidzie" powiedziało kilka znanych osób: ------------------------------------------------------------------------------ Whoo!!! To ja...The Naaturree Boy!!! Mówię wam..ta książka to prawdziwy stylin'&profilyn'!!! Whoo!!! Horsemen i SPoP 4 Life!!! Whoo!!! A must see it, a must read it, a must BUY it!!! Whoo!!! Myśleliście, że umarłem, bo SPoP mnie uśmiercił?!? Whoo!!! Ale ja żyję, żyję i... Whoo!!!! Mówię wam, przeczytajcie tę książkę, naprawdę warto... Whoo!!! A ten cały SPoP wkrótce zostanie wieszczem wszystkich fanów wrestlingu, bo on już ma to, czego mój David jeszcze długo nie będzie miał... He's got the style and he will profyle!!! Whooo!!! - RIC FLAIR ------------------------------------------------------------------------------ Oooooh Yeeaaah!!! Brachu, powiem ci tyle... Hulkster przybył, przeczytał tę książeczkę i jest prawie zachwycony... Brachu, ta książka jest prawie tak dobra jak Hulkamania, jak moje Hulk-upy, prawie tak dobra jak mój Leg Drop, najbardziej elektryfikujący finisher na świecie... Ale teraz Brachu, masz szansę..przeczytaj to, bo potem.. Whatcha gonna do brother, when SPoP will become a famous actor and you will be bleeding and pleading for an autograph... Know what her will gonna do there? He will ask you to go away, because he doesn't work with loosers, well...except me... Aha, i dlaczego akurat ta książka jest o Flairze i tym jego beznadziejnym synku. Myślę, że ja jestem doskonałym materiałem na księdza Robaka, w końcu jestem już dobry, miły, przeszedłem metamorfozę i mam takie ładne żółto-czerwone ciuszki... A Horacy, mój bratanek?!? Przecież to Tadeusz wykapany... Ehhh... Wy, POLACKS nie macie jednak za grosz talentu, Hulkamania i zdolności lingwistyczne jednak rządzą i będą rządzić - HULK HOGAN ------------------------------------------------------------------------------ Orrale!!! Niech żyje kiełbasa!!! Wiecie, że te czerwone i czarne truskawki kłócą się, co jest lepsze- wino jabłkowe, czy cytrynowe, ba, mówią nawet że to wszystko jest 4 Life... A ja wam powiem więcej... Pan David to wszystko przebija, bo jest 4 HEAVEN, i żeby było jeszcze śmieszniej, było jeszcze śmieszniej SPoP i Pan David są bowdy, bowdy i rowdy, rowdy. Nie czytałem co prawda dokładnie tej książki, bo jestem analfabetą i nie umiem czytać po angielsku, ale z fragmentów, które słyszałem mogę powiedzieć, że na pewno osiągnie wielki sukces, może nawet większy niż moje głupie teledyski, które nie osiągnęły żadnego sukcesu, ale to już nie byłby żaden sukces..tak więc eS-Pe-O-Pe, nie wiem, czy możesz liczyć na nagrodę Nobla, ale u nas w fabryce Taco Bell's masz stały etat 4 Heaven...- KONNAN ------------------------------------------------------------------------------ Hey yo! Mam wam tylko jedno do powiedzenia... Pan David..ta książka jest Just 2 Sweet...a SPoP, dude, literacką Nagrodę Nobla masz w kieszeni, o ile przestaniesz sing it, a zaczniesz bring it... You want some reward SPoP? Come get some, chico!! Haha...a ten lamer Gerwazy wcale mnie nie przypomina, bo ja już dawno nie piję, całę 3 dni... - SCOTT HALL ------------------------------------------------------------------------------ Wielu ludzi wypowiadało się na temat tej książki mniej lub bardziej pochlebnie. Z braku miejsca zamieszczone tu zostało tylko kilka opinii. Mogę na przykład powiedzieć, że Goldberg z wrażenia po przeczytaniu książki zespirował ścianę, Mick Foley i The Rock wkurzyli się, że w związku z wyjściem "Pana Davida" na rynek uświadomili sobie własne beztalencie, oraz to, że sprzedajność ich dzieł spadła poniżej poziomu przyzwoitości. A póki co, po raz ostatni życzę miłej lektury i...that's the bottom line... Why??? I don't really know...

Sting Wars


Dawno, dawno temu w odległej galaktyce daleko, daleko w Atlancie... świat wrestlingu był rządzony przez dyktatorską organizację znaną jako New World Empire (nWe)(Nowe Imperium). Organizacja ta prowadzona przez złego Imperatora Easy-E i jego głównego bracha "Hollywooda" Vadera kontrolował cały wrestlerski wszechświata z ich bazy operacyjnej The Hulk Star.
Tymczasem po drugiej stronie księżyca w Venice Beach, młody Luke Stingwalker pracował na farmie swojego wuja. Pewne g o dnia on i wujek Owen stworzyli dwa androidy: DDP-3-0 oraz Rey-2-2. Podczas ich czyszczenia, Stingwalker odkrył, że mniejszy Rey-2 ma wiadomość do przekazania...
"Pomóz mi, Rowdy Wan Kenobi. Rowdy Wan, jesteś moją jedyną nadzieją".
"Nie wiem kim jest ten cały Rowdy Wan Kenobi" powiedział Stingwalker. "Ale jest jakiś stary aktorzyna znany jako Rod Kenobi robiący beznadziejne filmy B-klasy gdzieś na pustyni. Może są spokrewnieni".
Podrużując przez pustynię, Stingwalker i jego roboty są wyzwane na pojedynek p rzez Ravena i Flockopodobnych. ("What about me Sting?What about Raven?"). Na szczęście pojawia się Rod Kenobi, wsadza im wszystkim swoje paluchy w oczy i wypędza...
Z powrotem w jego segmencie (Kenobi's Pit) Rod Kenobi wyjaśnia, że faktycznie próbował być Idolem Rycerzem (The Icon Knight) Rowdym Wan Kenobi, gdy był młodszy (I miał w miarę płaski brzuch). Zgodził się on jednak podróżować ze Stingwalkerem na Hulk Star i uratować nadawcę wiadomości, księżniczkę Liz.
W kantynie Jobbera Kenobi i Stingwalker poznają się z dwom a piratami, Hanem Macho i jego kompanem Big Daddym Coolbacca. Wyjaśniając, że potrzebują pieniędzy na spłacenie notorycznego pożyczkodawcy Dusty the Hutta, Macho zgadza się zawieść naszą dwójkę na Hulk Star swoim statkiem "Millenium Wolfpac".
W czasie podr ó ży Kenobi zaczyna uczyć młodego Stingwalkera, jak zostać Idolem Rycerskim (Icon Knight). "Twój ojciec chciał, żebyś to otrzymał", wyjaśnił Kenobi i wręczył Stingowi broń Rycerzy Mocy - czarny kij baseballowy.
Nareszcie, nasza grupka dzielnych wojowników d o tarła na Hulk Star. Macho i Stingwalker razem zaatakowali dwóch fałszywych Stingtrooperów i założyli ich kostiumy, które miały być pomocne przy ratowaniu księżniczki. Znaleźli oni księżniczkę Liz i uwolnili ją z jej więzienia w stalowej klatce (steel cage ;))

"Przybyłeś tu, aby mnie uratować ? " - spytała Liz.
"Oooh yeaaaaahh, ale tylko jeśli nie zdradzisz mnie tak jak wcześniej, powiedzmy piętnaście razy" - wyjaśnił Macho.

Tymczasem w głównej kwaterze Hulkstara miała miejsce Walka Idoli między dwoma podstarzałymi Idolami.

Kiedy księżniczka, Stingwalker, Han Macho, Coolbacca, Rey-2 i DDP-3-0 uciekali do swojego Millenium Wolfpac zobaczyli jak Rowdy Wan Kenobi zostaje zaatakowany przez "Hollywooda" Vadera jego najbardziej zabójczą bronią - puszką farby w spraju. ..

"Nieeeee!!!!" krzyknął Stingwalker

"Nie przejmuj się mną" powiedział Kenobi "Wrócę z powrotem, gdy WCW będzie potrzebowało ratingów. A teraz czas na nakręcenie kolejnego durnego filmu z Billym Blanksem."
Następnie grupa rebeliantów przygotowywała się do walki. Stingwalkerowi, mimo iż młodemu wiekiem, zaproponowano przewodzenie szwadronem...

"Niech Moc Idoli będzie z Tobą" słyszał w swoich myślach głos Roda.

Aby z długiej historii uczynić krótką, powiem, że Stingwalker i rebelianci tacy jak Lex Luger, czy Rick Steiner zniszczyli Hulk Star i wysłali Vadera daleko w przestrzeń kosmiczną...

Ale Hollywood Vader wróci...tuż po tym, jak nakręci nowe odcinki fenomenalnego i pełnego adrenaliny serialu "Grom w raju"

Część IV - nWe powraca!

Kiedy ostatnio opuściliśmy naszych bohaterów, Stingwalker i jego banda rebeliantów walczyła przeciwko złym siłom Hollywooda Vadera i jego new World empire. Walczyli wiele, wiele razy, jednak nigdy nie udało im się zdobyć nad nimi wystarczającej przewagi, przynajmniej w publiczne j telewizji, na galach typu Nitro, czy Thunder ;-)

Rebelianci w pewnym momencie znaleźli się na pewnej bardzo mroźnej planecie, przygotowując się do nowych walk, jednak w pewnym momencie Luke Stingwalker zgubił się gdzieś w śniegu i został zaatakowana przez mniej więcej 223 centymetrowego potwora (Zgadnijcie, kto gra jego rolę? ;-)). Stingwalker doszedł do siebie dopiero po dłuższej chwili będąc już zawieszony za nogi w tajnej jaskini tego Giganta, kiedy nagle w głowie usłyszał pewien stary głos...

"Użyj ikony Sting...Sting użyj mocy Idola" - mówił Rowdy Wan Kebobi wprost z nieba...

Stingwalkerowi udało się więc dosięgnąć do swojego czarnego kija baseballowego, który nagle całkiem niespodziewanie wyskoczył ze śniegu (Niech żyją bookerzy WCW). Luke następnie uwolnił się z zawiązania i opuścił się z dachu hali....eee, chciałem powiedzieć, z jaskini... Kilka Scorpion Death Dropów później Gigantyczny potwór Hoth był już historią, dostającą średnio zasłużony push na planecie zwanej McMahonhattanem...

Tymczasem, je den ze szpiegów nWe (Prawdopodobnie Vincent- zawsze odwala czarną robotę i rzadko odwala ją dobrze) odkrył, że rebelianci przygotowali sklep. Wystarczył więc jeden telefon do Hollywooda Vadera i po chwili cały ten teren został zapełniony fałszywymi Stingt r ooperami. Z pomocą Hana Macho i Księżniczki Liz, rebeliantom udało się uciec w swoim Millenium Wolfpac. Stingwalker natomiast wraz ze swym robotem Rey-2-D-2 poprowadził swego Lex Wing Fightera, by spotkać się z kimś, kogo kazał mu wcześniej odwiedzić Rod Kenobi.

Stingwalker i Rey-2 po dość długiej podróży wylądowali na bagnistej planecie, która nazywana była Larrylandem, gdzie mieli spotkać ponad 600-letniego Mistrza Idoli Publiczności zwanego Zybyskoda.

"Bać Hollywooda się ty nie musisz"-niski i pomarszczony Mistrz Idoli powiedział Luke'owi. "Jest stary, nie ma talentu, a jego finisher nie ruszył by nawet muchy. Wkrótce, jego czas nadejdzie...a ty, jeśli będziesz trenował ciężko, modlił się, zjadał swoje witaminki i trzymał się z dala od barów...zostaniesz następnym Idolem Publiczności uznany będziesz".

W międzyczasie Han Macho odwiedził swego starego przyjaciela, Bookera Calarissiana, który zamieszkiwał planetę zwaną Twin Moons of Harlem. Podczas gdy Booker C wydawał się być w przyjacielskim nastawieniu, szybko okazało się, że Hollywood Vader zastawił na nich pułapkę.

"Ooooooh yeah, jak żeś mógł mnie tak wystawić, Booker C?"- spytał Macho.

Musiałem to zrobić" wyjaśniał. "Grozili mi, że zmuszą mnie do jobbowania Disco Inferno, jeśli odmówię. Powiedzieli mi, że będę musiał...brrr... zostać komentatorem na Saturday Night. Nie miałem żadnego wyboru!"

Stingwalker w międzyczasie wyczuł, że jego przyjaciele mieli kłopota, ale Zybyskoda próbował go zatrzymać. "Jeśli pójdziesz, zostaniesz złapany" powiedział. "Mam przemożne i ogromne przeczucie, że członkowie nWe zaatakują cię wtedy (cóż za niespodzianka) i nie przestaną tego robić, dopóki jeden z twoich przyjaciół nie zostanie zabity, lub przynajmniej nie skończy się nam czas antenowy i będziemy musieli czekać aż do n astępnego tygodnia".

Mimo wszystko Stingwalker postanowił się jednak pokazać (Wielka niespodzianka numer 2) i poprowadzić tam swego Lex Wing Fightera razem z Rey-2-D-2.

Tymczasem Hollywood Vader i jego łowcy głów (prowadzeni przez nieugiętego Boba Fitta Finleya) przygotowywali się to wrzucenia Hana Macho do pojemnika pełnego zmielonych Slim Jimów i doprowadzić do jego archrywala, Dusty the Hutta. Big Daddy Coolbacca zawył więc z dezaprobaty (nie pozwalały mu na więcej jego mic skills), a Princess Liz widzą c krążące niebezpieczeństwo zrobiła to, co umie najlepiej, czyli zdradziła Hana, widząc go tylko w kłopotach.

Tak więc, nikt już chyba nie może powstrzymać nWe; Han Macho zaczyna przechodzić kryzys wieku średniego...

Stingwalker tymczasem pojawił się na ringu i szybko odkrył, że nie został zaatakowany przez członków nWe (Co naprawdę stanowi sporą niespodziankę), ale zamiast tego musiał skonfrontować się ze swym największym wrogiem, Hollywoodem Vaderem w pojedynku jeden na jednego. Dwójka tych panów stoczyła klasyczny pojedynek bez żadnych interwencji z zewnątrz, chociażby ze strony członków nWe (udowadniając jak bardzo fantastyczna jest ta odpowiedź) dopóki Hollywood nie doprawił makijażu Luke'a swoją puszką pełną czarnej farby sprajowej.. Stingwalker po chwili, ledwie żywy i gotowy do upadku, usłyszał sensacyjne ogłoszenie:

"Sting, jestem twoim ojcem"

"Nieeeeee!!!" wykrzyknął Stinger "To nie prawda..."

"Hey, jeśli ludzie mogą uwierzyć w ten głupi angle z Kanem i Paulem Bearerem, to ten pomysł także nie jest najgorszy", Hollywood zaczął się śmiać. "Przynajmniej obaj pochodzimy z Venice Beach!"

"Nieee! To nie prawda - Nigdy nie przystąpię do ciebie i twojej brygady."

"Poczuj w sobie ciemną stronę mocy, Sting." Hollywood klęka. "Już teraz nosisz czarne ciuchy, więc to nie powinna być specjalna zmiana. A kiedy jesteś w nWe...jesteś w nWe - FOR - LIFE!!!"

Stingwalker w odpowiedzi wyturlał się tyłem i został złapana przez swoją maszynę czasoprzestrzenną Millenium Wolfpac. Razem, rebelianci, razem z nowym przyjacielem Bookerem C (Tak wiem, to jest trochę głupie, ale nie zapominajcie, że to jeden z inteligentnych angles WCW, przynajmniej fajniejszy od SIDomanii ;-)) próbowała się przegrupować, zebrać siły i przygotować do Thundera w środę...To znaczy, chciałem powiedzieć, swojej następnej ekspedycji...

Przygotował: Luke SPoPwalker


 


Z WWE Network...

skorzystałem na pół roku.
skorzystałem na miesiąc.
może skorzystam.
skorzystałbym, gdyby cena była niższa.
nie skorzystam w ogóle.



12. października 2014


Tag Team Grudge Match
James Storm i Great Sanada
vs
Great Muta i Tajiri

Mistrzostwo X Division
Samoa Joe
vs
Low Ki
vs
Kaz Hayashi

Tag Team Match
Team 3D
vs
Abyss i Tommy Dreamer

Knockouts Match
Havok
vs
Velvet Sky

TNA vs Wrestle-1
Ethan Carter III
vs
Ryota Hama

TNA vs Wrestle-1
Manik
vs
Minoru Tanaka

TNA vs Wrestle-1
MVP
vs
Kazma Sakamoto




26. października 2014


(karta wkrótce)




21. września 2014


Mistrzostwo WWE
wagi ciężkiej

John Cena
pokonał
Brocka Lesnara
DQ

Mistrzostwo Interkontyentalne WWE
Miz
pokonał
Dolpha Zigglera

Mistrzostwo WWE
Stanów Zjednoczonych
Sheamus
pokonał
Cesaro

Mistrzostwo Tag Teamów WWE
Goldust i Stardust
pokonali
Uso

Mistrzosto Div WWE
AJ Lee
pokonała
Paige
i Nikki Bellę

Seth Rollins
pokonał
Romana Reignsa
walkover

Rusev
pokonał
Marka Henry'ego

Randy Orton
pokonał
Chrisa Jericho



15. czerwca 2014


Three Way Steel Cage
o Mistrzostwo świata wagi ciężkiej TNA
Eric Young
pokonał
Bobby'ego Lashleya
Austina Ariesa

Walka o miano pretendenta do tytułu mistrzowskiego świata wagi ciężkiej TNA
Bobby Lashley
pokonał
Samoa Joe

Walka o miano pretendenta do tytułu mistrzowskiego świata wagi ciężkiej TNA
Austin Aries
pokonał
Kenny'ego Kinga

Magnus
pokonał
Willowa

Mr Anderson
pokonał
Jamesa Storma

Tag Team Match
Von Erichs (Marshall i Ross)
pokonali
BroMans

Mistrzostwo Knockout TNA
Angelina Love
pokonała
Gail Kim

Texas Death Match
Ethan Carter III
pokonał
Bully'ego Raya

Ladder Match o mistrzostwo X Division
Sanada
pokonał
Manika
Tigre Uno
Davey'ego Richardsa
Eddiego Edwardsa
Crazy'ego Steve'a



Designed by Paweł "Boryss" Borkowski

Użyte znaki towarowe, loga i nazwy firm są własnością ich prawnych właścicieli
i zostały wykorzystane tylko w celach informacyjnych i nie mogą być kopiowane bez zgody ich właścicieli.